Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Inny wiatr [The Other Wind - pl]
Inny wiatr [The Other Wind - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Inny wiatr [The Other Wind - pl]

Электронная книга - «Inny wiatr [The Other Wind - pl]». Краткое содержание книги:

Mimo powrotu prawowitego króla w Ziemiomorzu nie dzieje się najlepiej. Prosty czarownik Olcha we śnie odwiedza krainę umarłych, gdzie przebywa jego ukochana żona. Jej pocałunek staje się początkiem zmian. Umarli pragną opuścić swój kraj, a Olcha może otworzyć im drogę. Zwraca się zatem o pomoc do dawnego Arcymaga Geda, który posyła go do Tenar, Tehanu i młodego króla w Havnorze. Wraz z dziewczyną-smokiem Irian muszą stawić czoło największemu z zagrożeń.
W „Innym wietrze” powracamy do Ziemiomorza, Archipelagu, w którym mieszkają magowie i smoki, i do bohaterów znanych z poprzednich tomów: Geda, Tenar, Tehanu, Arrena, Irian… Czas bowiem połączyć rozproszone wątki, czas pokazać, ku czemu wiodło przeznaczenie.
1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 51
Перейти на страницу:

— I to z powodu dziewczyny — dodał Tosla.

Tym razem Onyks posiał mu lodowate spojrzenie.

— Owszem — przytaknął i urwał. Po minucie podjął opowieść. — Krótko mówiąc, kiedy Thorion wysłał kilkunastu z nas, abyśmy zmusili ją do opuszczenia wyspy, rzuciła mu wyzwanie. Oznajmiła, że spotka się z nim tego wieczoru na Pagórku Roke. Zjawił się i przywołał ją jej imieniem, Irian, by była mu posłuszna. Ona jednak odparła: „Nie jestem tylko Irian”, i mówiąc to, przemieniła się. Stała się… przyjęła postać smoka. Dotknęła Thoriona, a on rozsypał się w proch. Potem wspięła się na wzgórze. Patrząc na nią, nie wiedzieliśmy, czy widzimy płonącą jak ogień kobietę, czy też skrzydlatą bestię. Gdy jednak dotarła na szczyt, ujrzeliśmy wyraźnie: była smokiem jasnym niczym złocistoczerwony płomień. Uniosła skrzydła i odleciała na zachód.

Jego głos złagodniał, twarz rozjaśniła się dawnym podziwem. Nikt się nie odezwał.

W końcu czarodziej odchrząknął.

— Nim weszła na Pagórek, Mistrz Imion spytał ją: Kim jesteś? Odparła, że nie zna swego drugiego imienia. Wówczas przemówił do niej Mistrz Wzorów, pytając, dokąd pójdzie i czy powróci. Odparła, że udaje się poza zachód, by poznać swoje imię od własnego ludu. Przybędzie jednak, jeśli on ją wezwie.

W ciszy odezwał się ochrypły, słaby głos, szorstki niczym metal trący o metal. Olcha nie zrozumiał słów, a przecież zabrzmiały znajomo, jakby powinien pamiętać, co znaczą.

Tehanu podeszła do maga i stanęła obok, napięta niczym naciągnięta cięciwa. To ona się odezwała.

Zdumiony i wstrząśnięty czarodziej spojrzał na nią, wstał i cofnął się o krok.

— Owszem, tak brzmiały jej słowa — powiedział w końcu, odzyskując panowanie nad sobą. — Mój lud poza zachodem.

— Wezwij ją, och, wezwij ją! — szepnęła Tehanu, wyciągając ku niemu obie ręce. I znów odruchowo cofnął się przed nią.

Tenar wstała.

— O co chodzi? — spytała cicho. — Co się stało, Tehanu?

Tehanu powiodła po nich wzrokiem. Olcha miał wrażenie, że jej spojrzenie przenika przez niego, jakby był tylko zjawą.

— Wezwijcie ją tutaj. — Spojrzała na króla. — Możesz ją wezwać?

— Nie mam takiej mocy. Może Mistrz Wzorów z Roke, może ty sama?

Tehanu gwałtownie pokręciła głową.

— Nie, nie, nie, nie — szepnęła. — Nie jestem taka jak ona. Nie mam skrzydeł.

Lebannen spojrzał na Tenar, jakby prosił ją o radę. Tenar z boleśnie ściągniętymi brwiami patrzyła na córkę. Tehanu stanęła naprzeciw króla.

— Przepraszam — rzekła sztywno swym słabym, ochrypłym głosem. — Muszę pobyć sama, panie. Zastanowię się nad tym, co powiedział mój ojciec. Spróbuję odpowiedzieć na jego pytania, ale proszę, muszę zostać sama.

Lebannen skłonił się przed nią i zerknął na Tenar, która objęła córkę ramieniem. Razem odeszły słoneczną ścieżką pomiędzy fontannami.

Czterej mężczyźni znów usiedli. Przez kilka minut milczeli.

— Miałeś rację, Onyksie — rzekł w końcu Lebannen, a zwracając się do pozostałych, dodał: — Mistrz Onyks opowiedział mi historię kobiety-smoka, gdy ja opowiedziałem mu nieco o Tehanu. O tym, jak jako dziecko wezwała na Gont smoka Kalessina, jak rozmawiała z nim w Dawnej Mowie i jak Kalessin nazwał ją córką.

— Panie, to bardzo dziwne czasy, gdy smok jest kobietą, a nieuczona dziewczyna przemawia w Mowie Tworzenia. — Onyks był wyraźnie głęboko wstrząśnięty, przerażony. Olcha dostrzegł to i zastanowił się, czemu sam nie czuje lęku. Uznał, że zapewne nie wie dosyć, by się bać.

— Ale przecież jest mnóstwo starych opowieści — zauważył Tosla. — Nie słyszeliście ich na Roke? Może wasze ściany nie dopuszczają ich do was. To tylko legendy powtarzane przez prostych ludzi, pieśni. Jest taka marynarska piosenka, „Dziewka z Belilo”, o tym, jak marynarz w każdym porcie zostawiał płaczącą dziewczynę, aż jedna z nich na mosiężnych skrzydłach doścignęła statek, chwyciła go z pokładu i zjadła.

Onyks spojrzał na Toslę z niesmakiem, a Lebannen się uśmiechnął.

— Dawny Mistrz Arcymaga, Aihal zwany Ogionem, opowiedział Tenar o kobiecie z Kemay. To była zwykła stara wieśniaczka. Zaprosiła Ogiona do swej chaty, poczęstowała go zupą rybną. Twierdziła, że ludzie i smoki byli kiedyś jednym ludem. Ona sama miała być nie tylko kobietą, lecz i smokiem. A Ogion, mag, ujrzał w niej smoka… Tak jak ty w Irian, Onyksie — dodał król.

— Gdy Irian opuściła Roke, Mistrz Imion pokazał nam ustępy z najdawniejszych ksiąg wiedzy — odparł mag wyniośle, zwracając się wyłącznie do króla. — Nigdy do końca ich nie rozumieliśmy, ponoć jednak traktują o istotach będących zarówno ludźmi, jak i smokami. I o wielkim sporze, który je podzielił. Nic z tego jednak nie pojmujemy.

— Miałem nadzieję, że Tehanu pomoże nam to zrozumieć — rzekł Lebannen. Jego głos nie zdradzał niczego, toteż Olcha nie wiedział, czy król porzucił ową nadzieję, czy też wciąż ją żywi.

Ścieżką zbliżał się siwowłosy żołnierz, jeden z królewskiej gwardii. Lebannen wstał, podszedł do niego. Naradzali się cicho. Potem żołnierz odszedł pospiesznie. Król wrócił do swych towarzyszy.

— Mam nowiny. — W jego głosie zabrzmiało wyzwanie. — Na zachodzie Havnoru widziano wielkie stada smoków. Podpaliły lasy, a załoga statku przybrzeżnego słyszała od ludzi uciekających do Portu Południowego, że miasto Resbel płonie.

* * *

Tej nocy najszybszy królewski okręt popłynął na drugą stronę Zatoki Havnorskiej, niesiony bystrym magicznym wiatrem przywołanym przez Onyksa. O świcie dotarł do ujścia rzeki Onneva, w cieniu góry Onn. Na pokładzie był Lebannen i jego towarzysze. Wzięli z sobą jedenaście koni, pięknych, silnych, smukłych, z królewskiej stajni. Rzadko hodowano je na wyspach poza Havnorem i Semel. Tehanu dobrze znała osły, ale wcześniej nie widziała koni. Prawie całą noc pomagała stajennym uspokoić zwierzęta. Były to opanowane, dobrze wyszkolone wierzchowce, ale nie przywykły do morskich podróży.

Gdy na piaskach Onnevy nadeszła pora, by dosiąść koni, Onyks nie umiał sobie poradzić. Stajenni musieli mu pomóc. Tehanu natomiast tuż po królu wskoczyła w siodło. Ujęła wodze okaleczoną dłonią i w ogóle ich nie używała. Zdawało się, iż w dziwny sposób porozumiewa się ze swoją klaczą.

Niewielki orszak wyruszył na zachód u stóp gór Faliern, utrzymując całkiem niezłe tempo. Był to najszybszy sposób podróżowania, jaki mógł wybrać Lebannen. Opłynięcie wyspy dookoła trwałoby zbyt długo. Towarzystwo maga Onyksa zapewniało im przychylną pogodę, wolną od przeszkód drogę i ochronę przed wszystkim z wyjątkiem smoczego ognia. Przeciw smokom, gdyby jakieś spotkali, nie mieli żadnej obrony. Może poza Tehanu.

1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 51
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)