Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Migotliwy swiat
Migotliwy swiat - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Migotliwy swiat

Электронная книга - «Migotliwy swiat». Краткое содержание книги:

Aleksander Grin, właściwie Gryniewski (1880–1932), jest pisarzem znanym i chętnie czytanym w Polsce. Przełożono już na język polski sporo jego opowiadań, opowieści i niemal wszystkie powieści („Biegnąca po falach”, „Droga donikąd”, „Złoty łańcuch”). Polskiemu czytelnikowi została wreszcie udostępniona jedna z najciekawszych powieści tego pisarza rosyjskiego „Migotliwy świat”, która może przykuć uwagę swoją sensacyjno-przygodową fabułą, utopijną futurologią, nietypową fantastyką i tajemniczością.
1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 47
Перейти на страницу:

— Tam znajduje się gabinet męża — powiedziała wdowa — tam powinna była pani spełniać swoje powinności.

Zbliżyła się, idąc po schodach, do ciemnych, rzeźbionych drzwi. Wdowa nie otworzyła ich od razu, lecz zanim to uczyniła, jeszcze raz uważnie spojrzała w głębinę oczu Tawi. Na moment mściwy błysk przemknął po jej zszarzałej twarzy i znikł. Niejednokrotnie po drodze rozmawiała sama ze sobą i teraz Tawi także usłyszała: „Panie Boże, pomóż mi i naucz, ażebym nie powiedziała czegoś zbędnego”. Ten modlitewny szept, co wydawało się zrozumiałe, mocno przestraszył Tawi, już nawet odwróciła się i chciała zbiec na dół, ale wstydziła się. Katriona była odważniejsza i wcale nie starsza ode mnie, szepnęła, przypominając sobie wspaniałą powieść autora „Nowych nocy arabskich”. Czegóż się więc boję? Ta kobieta wycierpiała wiele, na pewno jej życie było istną męką. Jest zdenerwowana i nic więcej.

Wymawiając ostatnie słowo, Tawi śmiało przekroczyła próg gabinetu i wcale nie rozczarowała się, że zamiast skarbca Sinobrodego lub czegoś podobnego, co doprowadziłoby do trzepotu jej serce, zobaczyła tylko bardzo luksusowy i duży pokój, którego oddalone sprzęty widoczne były dzięki jasnej i głębokiej perspektywie, jak gdyby przez pomniejszające szkła lornetki.

— Tu zostawię panią — powiedziała wdowa — proszę rozglądnąć się. Oto szafy a w nich książki, ukochane i stałe zajęcie mojego męża. Coś niecoś pani zrozumie z tego wszystkiego, a gdy zechce odejść, proszę zadzwonić. Wówczas przyjdę. Są sprawy, o których trudno mówić, ale trzeba je poznać — dodała dostrzegając, że Tawi już nabiera spory haust powietrza. — A więc, zostawiam panią; proszę czuć się jak u siebie w domu.

Z jej smutnych ust wyłonił się nikły uśmieszek. W tym czasie, gdy Tawi zastanawiała się, co ma powiedzieć, jak zareagować, wdowa po Torpie wzięła ze stołu część papierów, wyszła i zamknęła drzwi; zapanowała cisza, Tawi została sama.

„Tu albo na nas krzyczą, albo piszczą, albo zostawiają i… — dotknęła ręką drzwi — nie, nie zamykają, jednak furę zagadek wysypano na moją głowę. A wszystkie są trudne do zgryzienia jak laskowe orzechy”.

Zatrzymała spojrzenie na drogocennych ramach obrazów, potem — na samych obrazach. Oprócz panneau było ich ponad dwadzieścia i wszystkie przypominały ilustrację do jednego utworu, bo ich treść była tak jednorodnie znacząca. Alkowy, czarodziejki, rusałki, postacie kobiece symbolizujące pory roku, sceny miłosne z różnych epok, kąpiące się i śpiące kobiety; w końcu pojawiły się też obrazy o bardziej skomplikowanej treści, ale i tak dominowały w nich pocałunek i miłość. Tawi obejrzała je tak szybko, że ledwie zapamiętała ich mdłe i nudne tematy. Śpieszyła się. Szczególną cechą jej charakteru był nerwowy pośpiech do ogarnięcia wszystkiego naraz lub możliwie jak najwięcej. Napotykała więc, szybko przechodząc od stołów do etażerek, od etażerek do szaf i statuetek, wszędzie było podobnie lub trochę inaczej — czy to w postaci pompejańskiego drobiazgu, szkicu, czy rzeźby — wszędzie obnażone kobiety, co mogło nasuwać wniosek, że zmarły miał słabość do malarstwa, a może też i sam malował. „Ale co powinnam, obejrzeć, co trzeba obejrzeć?” Ze zdziwieniem unosiła brwi i wzruszyła ramionami. W zamyśleniu, oglądając w szafach piękne oprawy książek, które od razu pobudziły jej namiętność do lektury, powiedziała do siebie: „Zaczniemy od najważniejszej sprawy. Na pewno te książki powinnam była czytać zmarłemu. No cóż, zobaczymy”.

Dziewczyna otworzyła jedną z szaf, wzięła miniaturowy tom o pozłacanych brzegach; przyzwyczajona była od razu zaglądać do serca książki, w jej środek, robiła tak zawsze, by zaspokoić swoją ciekawość, wybrała więc na chybił trafił kilka stronic i przeczytała je. W miarę jak tekst prowadził do niejasnych miejsc, których nie mogła zrozumieć, niemniej jednak wyczuwała coś szczególnego, coś, co przypominało przewrotne wyznanie lub aluzję, jej brwi marszczyły się coraz mroczniej, rozciągając biel wypukłego i wyniosłego czoła zmarszczką surowego napięcia. I z wolna, jak pod wpływem silnego bólu, powstrzymanego nadzwyczajnym wysiłkiem woli, od samych ramion, po szyi, uszach, po całej twarzy rozpłynął się gęsty rumieniec wstydu.

Jednak nie upuściła i nie odrzuciła szokującej książki. Zamknęła tom, starannie ustawiła na poprzednie miejsce, zamknęła drzwi szafy, powoli zbliżyła się do dzwonka i z zadowoleniem przytrzymała palec na guziku, dopóki nie zadźwięczał. Wszystko stało się dla niej jasne: wszystkie zagadki tego ranka znalazły swoje dokładne wyjaśnienie, i mimo że nie ponosiła żadnej winy, czuła się tak, jak gdyby to ona złapała twardą ręką zieloną palmę. Ale nie czuła się znieważona, cień śmierci leżał między nią i losem tego domu, śmierć zabrała wszystko.

VI

Wdowa zjawiła się natychmiast; blada i cicha Tawi patrzyła na nią niemal z przestrachem. „Tak więc to tutaj mieszkałaś”. Naprzeciw tej myśli dziewczyny, jak gdyby wtórując, rozległa się odpowiedź:

— Tak, nikt z nas nie wie, jaki los go czeka. Może jednak życzy sobie pani jakichś wyjaśnień?

— Nie, nie. Wystarczy — szybko odpowiedziała Tawi. — Zaraz odejdę. Jeszcze chwilę. Ale zanim pożegnam się i odejdę, chciałabym zobaczyć zmarłego.

— Pani?!

— Tak. Wdowa przymrużyła oczy i w milczeniu, bacznie przyglądając się dziewczynie zaczęła szukać sensu jej życzenia; jednak żywa i nerwowa twarz Tawi skutecznie skrywała swoją myśl; i w ogóle była już niezupełnie taka jak przedtem: jej słowa rozlegały się dobrodusznie i zdecydowanie. Tawi, chcąc przerwać milczenie, dodała:

— Zmusza mnie do tego zwykła grzeczność. Nie ma już tego człowieka. Przyjechałam do niego za jego pieniądze, jednym słowem, muszę wewnętrznie się z nim pożegnać.

— Może ma pani rację. Proszę, tutaj.

Po tych słowach wdowa przeszła przez gabinet, zbliżyła się do portiery i, podniósłszy ją, otworzyła ukryte drzwi prowadzące do sąsiedniego pomieszczenia, zaciemnionego firankami skąd błysnął płomień wysokiej świecy w kierunku strumienia dziennego światła zatapiającego pokój.

— Jest tam — powiedziała wdowa. — Wnet zostanie przywieziona trumna.

— A pani? — Tawi, trzymając nad głową fałdę portiery, miękkim uśmiechem zachęcała do wejścia tę kobietę, której twarz tak męcząco ją niepokoiła. — Czyż pani nie wejdzie?

— Nie. To silniejsze ode mnie. Po prostu nie mogę. —Zagryzła wargi, a potem roześmiała się. — Jeśli wejdę, to będę się śmiała, o właśnie tak, cały czas będę się śmiała i triumfowała. Ale gdy pani spojrzy na jego twarz, proszę wspomnieć sześć kobiet i okazać im litość. Dwie z nich otruły się. Los pozostałych jest taki sam, jaki przypada w udziale sklepom kosmetycznym. O nie, nie od razu osiągnął cel! Najpierw stwarzał atmosferę, nastrój… przyzwyczajenie, potem pojawiały się książki, ale powoli, bardzo powoli, zaczynał chyba od „Romea i Julii”, potem zaś wciągając się coraz bardziej… — Zmarł — powiedziała Tawi.

Wdowa jakby tylko czekała na to przypomnienie. Jej twarz drgnęła i wykrzywiła się z gniewu, ale powstrzymała się i tylko machnęła ręką:

— Proszę iść! — i dziewczyna zbliżyła się do zmarłego.

Torp leżał na podwyższeniu, był przykryty prześcieradłami aż do podbródka, ognie świec błąkały się po wypukłościach kolan, rąk i piersi fałdami cieni; jego mięsista twarz była spokojna. Tawi, powstrzymując oddech, patrzyła prosto na niego. Po twarzy zmarłego już przeszło nieuchwytne zniekształcenie, które całkowicie zmienia rysy człowieka, tak że są całkowicie niepodobne do posiadanych za życia. W danym wypadku zmiana nie była tak rażąca, twarz stała się tylko bardziej surowa i chuda. Wydawało się, że zmarły miał pięćdziesiąt lub pięćdziesiąt pięć lat; jego dość gęste włosy, wąsy i broda czerniły się tak nienaturalnie, że przypominały pomalowane; gruby, garbaty nos; wargi o matowo-fioletowym odcieniu wyraźnie wyodrębniały się na bladej skórze zapadłych policzków. Oczy zapadły, pod powiekami pojawiło się białe, martwe pasmo, skierowane w niewidzialny świat. Jak, dlaczego nagle zatrzymało się otłuszczone serce? Pod czaszką splątały się martwe strzępy myśli, ostatnich myśli. Tawi mogłaby rozwinąć zwoje mózgu w ich przedśmiertelny, kwitnący chaos i zobaczyć blask oszałamiającej orgii, rozjaśniającej w przywidzeniu pachnącą perfumami sypialnię; w przywidzeniu bardziej wyraźnym i ostrym niż sen, jawiącym się w postaci pokus całego życia, które śmiertelnie wstrząsnęły sercem swoją słodką, elektryczną siłą. To ta sama siła, która w równej mierze olśniewa cudami maszyn, jak i oczarowuje dźwiękiem strun, zadała śmiertelny cios. Tu Kruks przebywał przez moment, ale nie pozostały po nim żadne ślady.

1 ... 20 21 22 23 24 25 26 27 28 ... 47
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)