Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Bursztynowa Luneta
Bursztynowa Luneta - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Bursztynowa Luneta

Электронная книга - «Bursztynowa Luneta». Краткое содержание книги:

Аннотация

Bursztynowa Luneta
1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 ... 112
Перейти на страницу:

– Więc to jest twoja zbroja – powiedział Will. – No, nie wygląda mi na mocną. Nie wiem, czy mogę na niej polegać. Sprawdzimy.

Wyjął nóż z plecaka, przyłożył ostrze do hełmu z przodu i odciął róg, jakby kroił masło.

– Tak myślałem – mruknął i odciął następny kawałek, a potem jeszcze jeden. W niecałą minutę zredukował masywny hełm do sterty skrawków. Wstał i wyciągnął pełną garść.

– To była twoja zbroja – oznajmił i z brzękiem rzucił skrawki na stos u swoich stóp – a to jest mój nóż. Ponieważ twój hełm nie nadawał się dla mnie, muszę walczyć bez niego. Gotowy jesteś, niedźwiedziu? Chyba mamy równe szanse. Przecież mogę ściąć ci łeb jednym machnięciem noża.

Było cicho. Czarne oczy niedźwiedzia gorzały jak węgle. Will poczuł kroplę potu ściekającą po kręgosłupie. Potem niedźwiedź poruszył łbem. Zrobił krok do tyłu.

– Zbyt silna broń – oświadczył. – Nie mogę z tym walczyć. Chłopcze, wygrałeś.

Will wiedział, że po sekundzie ludzie zaczną wiwatować, gwizdać i pohukiwać, więc zanim jeszcze przebrzmiało słowo „wygrałeś”, odwrócił się i zawołał, żeby uciszyć tłum:

– Teraz musicie dotrzymać umowy! Zajmijcie się rannymi i zacznijcie naprawiać domy. Pozwólcie, żeby statek nabrał paliwa!

Wiedział, że przetłumaczenie i przekazanie wiadomości zajmie minutę i że zwłoka powstrzyma wybuch gniewu i ulgę, jak sieć kanałów powstrzymuje i przełamuje falę powodzi. Niedźwiedź patrzył i widział, co Will robi i dlaczego, i lepiej od niego zrozumiał, co chłopiec osiągnął.

Will włożył nóż z powrotem do plecaka i znowu wymienili spojrzenia z niedźwiedziem, ale tym razem innego rodzaju. Zbliżyli się do siebie, a za nimi niedźwiedzie zaczęły rozmontowywać miotacz ognia.

Na brzegu kilku ludzi zabrało się do sprzątania, lecz znacznie więcej stłoczyło się wokół Willa, zaciekawionych chłopcem, który mógł rozkazywać niedźwiedziom. Nadeszła pora, żeby Will znowu zrobił się niewidzialny, więc zastosował magię, która odpędzała wszelkiego rodzaju ciekawskich od jego matki i zapewniała im bezpieczeństwo przez lata. Oczywiście to nie była żadna magia, tylko sposób zachowania. Milczenie, ślamazarne ruchy i tępy wzrok sprawiły, że w niecałą minutę stracił na atrakcyjności w oczach tłumu. Ludzie po prostu przestali się interesować nudnym dzieciakiem, zapomnieli o nim i odwrócili się od niego.

Lecz niedźwiedź nie reagował jak człowiek, widział, co się dzieje, i zdawał sobie sprawę z niezwykłych zdolności Willa. Podszedł bliżej i przemówił ściszonym głosem, który dudnił basowo jak silniki statku:

– Jak się nazywasz?

– Will Parry. Możesz sobie zrobić drugi hełm?

– Tak. Czego szukasz?

– Płyniecie w górę rzeki. Chcę popłynąć z wami. Idę w góry, a to najszybsza droga. Czy mnie zabierzecie?

– Tak. Chcę zobaczyć ten nóż.

– Pokażę go tylko niedźwiedziowi, któremu ufam. Słyszałem o jednym niedźwiedziu, on zasługuje na zaufanie. To król niedźwiedzi, dobry przyjaciel dziewczynki. Nazywa się Lyra Złotousta. Będę jej szukał w górach. Niedźwiedź nazywa się Iorek Byrnison.

– Ja jestem Iorek Byrnison – oznajmił niedźwiedź.

– Wiem – przyznał Will.

Statek ładował paliwo na pokład; wagoniki kolejowe podtaczano do nabrzeża i przechylano na bok, węgiel z łoskotem sypał się przez luki do ładowni, czarny pył wzbijał się wysoko. Niezauważony przez mieszkańców miasta, zajętych zmiataniem szkła i targowaniem się o cenę paliwa, Will wszedł za królem-niedźwiedziem po trapie na pokład statku.

9. W górę rzeki

... Cień przez umysł przechodzi jak kiedy chmura w południe zakrywa potężne słońce...

Emily Dickinson

– Pozwól mi zobaczyć nóż – poprosił Iorek Byrnison. – Rozumiem metal. Nic zrobione z żelaza czy stali nie jest tajemnicą dla niedźwiedzia. Ale nigdy nie widziałem takiego noża jak twój, więc chciałbym go obejrzeć z bliska.

Will i król niedźwiedzi stali na przednim pokładzie parostatku, w ciepłych promieniach zachodzącego słońca. Statek szybko płynął pod prąd; mieli mnóstwo paliwa w ładowni, mieli żywność, którą Will mógł jeść, a teraz poznawali się lepiej z Iorkiem Byrnisonem. Pierwsze spotkanie mieli już za sobą.

Will podał Iorkowi nóż rękojeścią do przodu, a niedźwiedź wziął go delikatnie. Pazur-kciuk, przeciwstawny do czterech pazurzastych palców, pozwalał mu manipulować przedmiotami równie zręcznie, jak robił to człowiek. Obracał nóż na wszystkie strony, przysuwał go blisko do oczu, unosił do światła, sprawdzał ostrze – stalowe ostrze – na kawałku żelaznego złomu.

– Tym ostrzem pociąłeś moją zbroję – powiedział. – To drugie jest bardzo dziwne. Nie wiem, co to jest, co potrafi, z czego jest zrobione. Ale chcę zrozumieć. Jak wszedłeś w posiadanie tego noża?

Will opowiedział mu, co się wydarzyło, pomijając tylko sprawy dotyczące wyłącznie jego: matkę, człowieka, którego zabił, ojca.

– Walczyłeś o niego i straciłeś dwa palce? – upewnił się niedźwiedź. – Pokaż mi ranę.

Will wyciągnął rękę. Dzięki ojcowskiej maści powierzchnie cięcia ładnie się goiły, ale wciąż były bardzo wrażliwe. Niedźwiedź je obwąchał.

– Pięciornik – stwierdził. – I coś jeszcze, czego nie rozpoznaję. Kto ci to dał?

– Człowiek, który mi powiedział, co mam robić z nożem. Potem umarł. W puzderku z rogu miał trochę maści, która wyleczyła moją ranę. Czarownice próbowały, ale zaklęcie nie podziałało.

– A co kazał ci zrobić z nożem? – zapytał Iorek Byrnison, ostrożnie oddając nóż chłopcu.

– Użyć go w wojnie po stronie Lorda Asriela – odparł Will. – Ale najpierw muszę uratować Lyrę Złotoustą.

– Więc ci pomożemy – oświadczył niedźwiedź, a serce Willa wezbrało radością.

Przez następne kilka dni Will dowiedział się, dlaczego niedźwiedzie wyruszyły w podróż do Azji Środkowej, tak daleko od ich ojczyzny.

Od czasu katastrofy, która rozdarła świat, cały lód Arktyki zaczął topnieć, a w wodzie pojawiły się nowe dziwne prądy. Ponieważ niedźwiedzie zależały od lodu i stworzeń żyjących w zimnym morzu, zrozumiały, że wkrótce zaczną głodować, jeśli zostaną na miejscu, toteż jako istoty myślące podjęły odpowiednią decyzję. Postanowiły wyemigrować tam, gdzie śniegu i lodu jest pod dostatkiem: przenieść się w najwyższe góry, na niebotyczne szczyty na drugim końcu świata, wieczne, niewzruszone i pokryte śniegiem. Z morskich niedźwiedzi staną się niedźwiedziami górskimi na tak długo, dopóki świat nie wróci do normy.

– Więc nie wyruszacie na wojnę? – zapytał Will.

– Nasi starzy wrogowie znikli razem z fokami i morsami. Jeśli spotkamy nowych, nauczymy się z nimi walczyć.

– Myślałem, że nadchodzi wielka wojna, która obejmie wszystkich. Po której stronie walczylibyście wtedy?

– Po tej, która okaże się korzystna dla niedźwiedzi. Co więcej? Ale szanuję kilka osób, które nie są niedźwiedziami. Jedną z nich był człowiek, który latał balonem. Nie żyje. Następna to czarownica Serafina Pekkala. Trzecia to dziecko Lyra Złotousta. Więc najpierw zrobię to, co posłuży niedźwiedziom, a potem to, co posłuży dziecku albo czarownicy, albo zemście za śmierć mojego towarzysza Lee Scoresby'ego. Dlatego pomogę ci wyrwać Lyrę Złotoustą z rąk tej odrażającej Coulter.

Opowiedział Willowi, jak on i kilku poddanych podpłynęli do ujścia rzeki i zapłacili złotem za czarter tego statku, jak wynajęli załogę i wykorzystali topnienie Arktyki do własnych celów, pozwalając, żeby rzeka zaniosła ich jak najdalej w głąb lądu – a ponieważ wypływała z północnego podnóża tej samej góry, której szukali i gdzie więziono Lyrę, na razie wszystko się dobrze składało.

1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 ... 112
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)