Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Детское действие » Tajemnica Pana Pottera
Tajemnica Pana Pottera - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tajemnica Pana Pottera

Электронная книга - «Tajemnica Pana Pottera». Краткое содержание книги:

Parę słów o całej serii
Alfred Hitchcock, znany w literaturze i kinematografii raczej z zamiłowania do dreszczowców, mrocznych kryminałów i gatunków raczej horroro-podobnych, stworzył również całą serię książek przeznaczonych dla młodego czytelnika, a pozbawionych atmosfery grozy i lęku. No bynajmniej pozbawionej grozy już po rozwiązaniu zagadki. Wcześniej nie ma tak dobrze!!!! Drużynę tworzą, jak w tytule trzej młodzi detektywi- Jupiter Jones, Bob Andrews i Pete Crenshaw. Jupiter Mieszka wraz z ciotką i wujkiem na składzie złomu Jonesów. Jupiter jest przywódcą tej organizacji i jej mózgiem. Potrafi rozwiązywać naprawdę zawikłane zagadki, jest oczytany i wie wiele więcej od innych, przez co czasami się wymądrza. Ma nadwagę, co jest jego zmorą na każdym kroku. Potrafi świetnie poprowadzić swych przyjaciół do rozwiązania zagadki. Pete Crenshaw jest drugim detektywem. Jest bardzo wysportowany, przez co zazwyczaj na niego spadają najcięższe zadania, wymagające dobrej kondycji. Pomimo, że najmniej chętnie pakuje się w kłopoty, jak przychodzi co do czego, ratuje sytuację. Ostatni detektyw, Bob Andrews, prowadzi dokumentację Trzech Detektywów, i często wyszukuje potrzebnych informacji. Ma to trochę ułatwione, gdyż pracuje w Bibliotece w Rocky Beach.
1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 28
Перейти на страницу:

– Co z tymi ubraniami?

– Z tego, co zaobserwowałem, wszystkie są zupełnie nowe. Robią niemal wrażenie kostiumów, jakby się przebierał do jakiejś roli w filmie. Na marginesie, jego ubranie nie pasuje do jego samochodu. Ma brązowego forda, który jest stary i zaniedbany. Może zechciałby pan zatelefonować do Sacramento i dowiedzieć się, na kogo ten samochód jest zarejestrowany? Ten człowiek podaje się za Farriera.

– Może się po prostu tak nazywa. Słuchaj, Jones, ja wiem, że się uważasz za największego detektywa od czasów Sherlocka Holmesa. Tym niemniej życzyłbym sobie, żebyś przestał wtykać nos w nie swoje sprawy. Mam poważniejsze problemy. Ta pani Dobson oczekuje, że do wieczora albo i wcześniej dostarczę jej ojca, jeśli to w ogóle jest jej ojciec. Dysponując imponującym oddziałem w liczbie ośmiu ludzi, mam przeczesać rejon przybrzeżny Pacyfiku i znaleźć człowieka, który nie chce, żeby go znaleziono. Ona oczekuje też ode mnie, że jej wyjaśnię, jak się ktoś dostał do zamkniętego domu i podpalił schody.

– Czy dostał już pan z laboratorium analizę zwęglonego linoleum?

– Jak dostanę, będziesz ostatnim, któremu dam znać. A teraz zabieraj się stąd i zostaw mnie i mój ból głowy w spokoju.

– Nie zamierza się pan skontaktować z Sacramento?

– Nie, nie zamierzam, i jeśli nie przestaniesz nagabywać tego Farriera, przypilnuję osobiście, żeby cię pociągnięto do odpowiedzialności za naruszanie porządku publicznego.

– Doskonale. – Jupiter opuścił biuro komendanta i poszedł prosto do gospody “Morska Bryza”.

Z satysfakcją odnotował, że brązowy ford nie stoi przed gospodą.

Co do panny Hopper, wiedział, że nie potrafi się obejść bez popołudniowej drzemki i zapewne śpi teraz spokojnie w swoim mieszkaniu. Nie licząc jakiegoś zbłąkanego gościa, na przeszkodzie miał tylko pokojówkę Marie.

Hol był pusty, a drzwi za kontuarem recepcji zamknięte. Jupiter wszedł na palcach za kontuar. Panna Hopper była niezwykle akuratną gospodynią i Jupe bardzo dobrze o tym wiedział. Zapasowy klucz do pokoju 113 znalazł tam, gdzie spodziewał się go znaleźć, czyli w oznaczonej właściwym numerem przegródce dolnej szuflady biurka. Wyłuskał go bezgłośnie z przegródki, schował do kieszeni i wyszedł wolnym krokiem na werandę. Marie nigdzie nie było widać, a na tarasie wychodzącym na ocean nikogo nie było.

Jupiter wetknął ręce w kieszenie i szedł leniwie wzdłuż werandy. Pod drzwiami pokoju 113 zatrzymał się i nasłuchiwał. W gospodzie panowała zupełna cisza.

– Panie Farrier? – zawołał, pukając lekko.

Nie było odpowiedzi. Niezwykle ostrożnie wsunął klucz do zamka, otworzył drzwi i wszedł do pokoju.

– Panie Farrier? – powiedział znowu półgłosem.

Ale pokój był pusty. Pusty i czysty. Marie zdążyła zasłać łóżko i od ku rzyć dywan.

Jupiter zamknął drzwi i zabrał się do pracy. Szuflady komody jak również biurka były puste. Pan Farrier nie trudził się rozpakowywaniem swoich eleganckich walizek. Odwiesił jedynie do szafy parę stylowych, sportowych kurtek, sześć nieskazitelnych koszul z golfem i kilka par starannie zaprasowanych spodni z niebieskiego drelichu. Jupe przeszukał kieszenie, ale nic w nich nie było.

Następnie zajął się dwiema walizkami. Jedna z nich stała na ławeczce w nogach łóżka i była otwarta. Zawierała to, co zazwyczaj znajduje się w walizce – piżamę, skarpetki, bieliznę oraz parę tenisówek, wyraźnie jeszcze nie noszonych, i wetknięte na spód rzeczy, które wymagały prania.

Druga walizka stała obok na podłodze. Była zamknięta, ale gdy Jupe spróbował ją otworzyć, zamki odskoczyły, ukazując wnętrze wypełnione garderobą. Wszystko zupełnie nowe, nosiło wciąż metki ze sklepów z męskimi ubraniami w Los Angeles. Na jednej z koszul była także cena i Jupe'a aż zatkało, kiedy ją zobaczył.

Obmacując spód walizki, natrafił na jakiś papier. Podniósł ostrożnie ubrania, starając się nie zburzyć panującego ładu. Pod spodem leżał fragment gazety, zawierający ogłoszenia “Los Angeles Timesa”. Jedno z nich w rubryce “osobiste” było zakreślone. Jego treść brzmiała: “Nikolas. Czekam. Pisz Aleksis, skrytka pocztowa 213, Rocky Beach, Kalifornia”.

Po chwili znalazł jeszcze dwa identyczne ogłoszenia w “New Jork Daily News” i w “Chicago Tribune”. Spojrzał na daty gazet. Wszystkie trzy były z 21 kwietnia tego roku.

Jupiter zmarszczył czoło. Schował porządnie gazety i na wierzchu umieścił ubrania. Zamknął walizkę i postawił z powrotem na podłodze. Niezależnie od tego, co sprowadziło do Rocky Beach dziarskiego rybaka, pomyślał, miało to niewiele albo w ogóle nic wspólnego z rybami.

Przeszukał jeszcze szybko łazienkę, gdzie znalazł tylko przybory do golenia i czyste ręczniki i właśnie zmierzał do drzwi, gdy usłyszał szybkie kroki na werandzie. W zamku zazgrzytał klucz.

Jupe rozglądał się w popłochu. Uznał, że pod łóżko się nie wciśnie, i skoczył do szafy. Przycupnął za kurtkami Farriera, wstrzymując oddech. Słyszał, jak Farrier wchodzi do pokoju. Nucił coś fałszując. Podszedł do łóżka, zatrzymał się chwilę i przeszedł do łazienki. Drzwi zamknęły się za nim, Jupe usłyszał odgłos lejącej się do umywalki wody. Wyśliznął się z szafy, podszedł na palcach do drzwi i otworzył je. Woda wciąż lała się hałaśliwie. Jupe wyszedł tyłem, ciągnąc za sobą drzwi. Nim zamknęły się zupełnie, zobaczył, że Farrier rzucił coś na łóżko.

Rzekomy rybak miał broń!

Rozdział 15. Plan Jupe’a

Pete skończył kosić trawnik i właśnie szykował sobie lemoniadę, gdy zadzwonił telefon.

– Pete? – usłyszał głos Jupe'a. – Czy możesz przyjść po kolacji do Kwatery Głównej?

– Mogę, jeśli to nie będzie znowu całonocna sprawa. Dwa razy z rzędu ten numer nie przejdzie z mamą.

– Na pewno to nie potrwa całą noc- przyrzekł Jupiter. – Mam nowe, interesujące informacje, które mogą pomóc naszemu klientowi. Zostawiłem już wiadomość dla Boba. Może zresztą on też dowiedział się czegoś w bibliotece. Dobrze by było.

Nadzieje Jupe'a spełniły się. Bob przyszedł wieczorem do Kwatery Głównej uginając się pod ciężarem wielkich tomów.

– Słownik lapatyjski – powiedział promiennie. – To znaczy lapatyjsko-angielski. Nie uwierzylibyście, jak trudno go zdobyć. Musieliśmy posłać specjalne zamówienie do wielkiej biblioteki w Los Angeles. Mój tato odebrał go w drodze powrotnej z pracy. Ta druga książka to historia Lapatii.

– Wspaniale! – wykrzyknął Pete.

– Czy byłeś w stanie odcyfrować ten dokument znaleziony u garncarza? – zapytał Jupiter.

– Większą część. Reszty możemy się domyślić. Dzięki Bogu lapatyjski to nie rosyjski. Mają łaciński alfabet. Gdybym miał tłumaczyć tekst pisany innym alfabetem, chyba bym się zastrzelił.

– O co chodzi w tym dokumencie? – dopytywał się Jupe.

Bob wyjął spomiędzy stron słownika stary pergamin. Obok rozłożył na biurku kartkę zapisaną ołówkiem, z licznymi poprawkami i skreśleniami.

– To brzmi mniej więcej tak: “Niechaj wszyscy przyjmą do wiadomości, że dnia 25 sierpnia roku 1920 Aleksis Kerenow, uzyskując większość głosów i przysięgając wierność lenniczą swemu monarsze, został mianowany księciem Malenbadu. Jego opiece i staraniu zostają powierzone korona i berło Lapatii, których ma strzec własnym ciałem przed wrogami i ku pożytkowi swego monarchy”.

Bob podniósł wzrok.

– To mniej więcej tyle. Jest jeszcze pieczęć i podpis, ale nie do odczytania. Ludzie zawsze podpisują się nieczytelnie.

– A im są ważniejsi, tym bardziej bazgrzą – przyznał Jupiter. – Czy to może być podpis Azimowa?

1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 28
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)