Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Детское действие » Tajemnica Pana Pottera
Tajemnica Pana Pottera - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tajemnica Pana Pottera

Электронная книга - «Tajemnica Pana Pottera». Краткое содержание книги:

Parę słów o całej serii
Alfred Hitchcock, znany w literaturze i kinematografii raczej z zamiłowania do dreszczowców, mrocznych kryminałów i gatunków raczej horroro-podobnych, stworzył również całą serię książek przeznaczonych dla młodego czytelnika, a pozbawionych atmosfery grozy i lęku. No bynajmniej pozbawionej grozy już po rozwiązaniu zagadki. Wcześniej nie ma tak dobrze!!!! Drużynę tworzą, jak w tytule trzej młodzi detektywi- Jupiter Jones, Bob Andrews i Pete Crenshaw. Jupiter Mieszka wraz z ciotką i wujkiem na składzie złomu Jonesów. Jupiter jest przywódcą tej organizacji i jej mózgiem. Potrafi rozwiązywać naprawdę zawikłane zagadki, jest oczytany i wie wiele więcej od innych, przez co czasami się wymądrza. Ma nadwagę, co jest jego zmorą na każdym kroku. Potrafi świetnie poprowadzić swych przyjaciół do rozwiązania zagadki. Pete Crenshaw jest drugim detektywem. Jest bardzo wysportowany, przez co zazwyczaj na niego spadają najcięższe zadania, wymagające dobrej kondycji. Pomimo, że najmniej chętnie pakuje się w kłopoty, jak przychodzi co do czego, ratuje sytuację. Ostatni detektyw, Bob Andrews, prowadzi dokumentację Trzech Detektywów, i często wyszukuje potrzebnych informacji. Ma to trochę ułatwione, gdyż pracuje w Bibliotece w Rocky Beach.
1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28
Перейти на страницу:

– Żałuję, że zdecydowała się pani wyjechać – powiedział Jupiter głośno.

– Co?

– Proszę udawać wystraszoną – szepnął.

– Och! – i podnosząc głos, pani Dobson powiedziała: – Jeśli myślisz. Jupiterze, że będę tu siedzieć i czekać, aż ktoś spali mi dom, oszalałeś chyba.

Postawiła na ziemi kasetkę z kosmetykami i otworzyła bagażnik samochodu.

– Żałuję, że w ogóle mam ojca – oznajmiła wystarczająco głośno, żeby mógł ją usłyszeć cały świat. – Wolałabym się urodzić sierotą! Nie chcę więcej widzieć ani Rocky Beach, ani tego domu!

Wpakowała energicznie walizki do bagażnika.

– Tom, dawaj to pudło!

Tom wręczył jej pudełko pełne starych listów, a ona zaczęła je upychać między walizkami. Nagle rozległ się czyjś okrzyk:

– Stać!

Trzej Detektywi i Dobsonowie odwrócili się. Obok szopy garncarza, w złotych promieniach zachodzącego słońca stał dziarski rybak z pistoletem w dłoni.

– Proszę nie ruszać się z miejsca, a nic się nikomu nie stanie – powiedział i skierował pistolet na panią Dobson.

– Zdaje się, że coś nawaliło w naszym planie – mruknął Pete.

– Dawać mi to pudełko – rozkazał Farrier. – Nie, lepiej otwórzcie je i rzućcie na ziemię.

– To tylko stare listy mojego dziadka – powiedział Tom.

– Otwórz to! – warknął Farrier. – Chcę zobaczyć.

– Nie spieraj się z nim – poradził Jupiter.

Tom westchnął, wyciągnął pudełko z bagażnika, otworzył je i obrócił dnem do góry.

Na ziemię wysypała się sterta kopert.

– To są listy! – wykrzyknął Farrier ze szczerym zdumieniem.

– Spodziewał się pan brylantowego diademu czy czegoś w tym rodzaju? – zapytał Tom.

Farrier zrobił krok w jego kierunku.

– Co ty… – zaczął, ale zmitygował się i rozkazał: – Walizki! Zanieś je z powrotem do domu.

Eloise Dobson uklękła na ziemi i zgarnęła listy do pudełka.

Chłopcy wyjęli walizki z bagażnika. Potem pod strażą pana Farriera i jego pistoletu wszyscy wrócili do domu.

W holu z całą bezczelnością Farrier zmusił chłopców do otworzenia walizek i wysypania ich zawartości. Pani Dobson gotowała się z gniewu.

– Więc nie znaleźliście tego – powiedział w końcu. – Kiedy zobaczyłem to pudełko, byłem pewien…

– Co, na litość Boską, mieliśmy znaleźć? – przerwała mu pani Dobson.

– Ach, więc pani nie wie? – Farrier zmienił ton i był znowu ugrzeczniony. – Nie, pani naprawdę nie wie. To dobrze. Droga, urocza pani, to właściwie lepiej, żeby się pani nigdy nie dowiedziała… A teraz wszyscy do piwnicy!

– W żadnym razie tam nie pójdę! – krzyknęła Eloise Dobson.

– Tak, pani Dobson, pójdzie pani. Pójdzie pani. Piwnicę już przeszukałem. Ściany są ceglane, a podłoga cementowa i nikt niczego nie ruszał od dziesięcioleci. Doskonałe miejsce na odpoczynek, póki nie skończę tu swojej sprawy. Widzi pani, w piwnicy nie ma okien.

– To pan przeszukiwał biuro w sobotę – powiedział Jupiter.

– Niestety, nie miałem dość czasu – odparł Farrier. – Udało mi się znaleźć przy tej okazji tylko jeden skarb. Wyjął z kieszeni wielki pęk kluczy.

– Klucze pana Pottera – powiedział Jupiter.

– Zapasowe, jak przypuszczam. – Farrier uśmiechnął się złośliwie. – Jak to ładnie z jego strony, że zostawił je w biurku. No, wystarczy, ruszajcie się!

Dobsonowie i detektywi poszli przez kuchnię do drzwi prowadzących do piwnicy.

Pani Dobson zatrzymała się u szczytu schodów, żeby włączyć światło, i zeszła na dół.

– Nie powinno wam być zbyt niewygodnie – zawołał za nimi z góry Farrier. – Po pewnym czasie ktoś na pewno spostrzeże waszą nieobecność i przyjdzie was szukać.

Po tych słowach zamknął drzwi, przekręcił klucz w zamku i wyjął go. Zgrzytnęła zasuwa.

– Wolałbym, żeby dziadek nie był takim fanatykiem zamków – mruczał Tom.

– Och, czy ja wiem? – Jupiter usiadł na schodach i rozglądał się po piwnicy. – Może to nie jest idealne miejsce na spędzenie dłuższego czasu, ale jest nam znacznie lepiej, niż gdybyśmy leżeli gdzieś związani. Teraz jestem pewien, że nasze domysły były słuszne i człowiek, który się podaje za Farriera, właśnie przeszukuje dokładnie dom. To pudełko z listami go sprowokowało. Kiedy je zobaczył, był pewien, że znaleźliśmy to, czego on szuka. Nnsza pułapka zadziałała.

– O, tak – powiedział Pete gorzko. – Tylko że my sami się w nią złapaliśmy.

Rozdział 17. Nowe niebezpieczeństwo

Dobsonowie i Trzej Detektywi usadowili się możliwie najwygodniej na schodach i słuchali, jak nad ich głowami rzekomy rybak przeszukuje dom garncarza.

Z kuchni dobiegał zgrzyt szuflad i trzask drzwiczek kredensu. Spieszne kroki zatupały w stronę spiżarni i po podłodze potoczyły się puszki. Potem dało się słyszeć opukiwanie ścian.

Farrier przeszedł następnie do biura i rozległ się łomot, aż kurz posypał im się na głowy.

– Przewrócił szafkę – powiedział Pete.

Po drewnianej podłodze przesunęło się z piskiem staroświeckie biurko garncarza. Potem znów usłyszeli opukiwanie ścian.

– Czy policjanci znaleźli skrytkę? – zapytał Jupiter Toma.

– Nie, nie znaleźli.

– Wciąż ukrywacie coś przede mną, chłopcy – powiedziała pani Dobson. – Co to za skrytka?

– Nic wielkiego, mamo – odpowiedział Tom. – Za płytą z orłem w twojej sypialni dziadek trzyma trochę starych gazet.

– Po co ukrywać stare gazety? – zdziwiła się pani Dobson.

– Żeby dać szukającemu coś do znalezienia – powiedział Jupiter.

Coś się rozbiło nad ich głowami.

– Och! – wykrzyknęła pani Dobson. – To musiał być ten duży wazon w holu.

– Szkoda! – powiedział Jupiter.

Kroki Farriera rozległy się w holu, potem zadudniły ciężko na schodach prowadzących na piętro.

– To z nim wiążą się te wszystkie płonące ślady! – stwierdziła pani Dobson.

– Bez wątpienia – przytaknął Jupiter. – Miał klucze i mógł wchodzić i wychodzić, kiedy chciał. Na pewno kuchennymi drzwiami, bo na frontowych jest zasuwa.

– A te ślady… – zaczął Tom, ale Jupiter dał mu znak ręką, żeby zamilkł.

– Słuchajcie.

Siedzieli w milczeniu. Po chwili Tom szepnął:

– Nic nie słyszę.

– Ktoś wszedł na kuchenny ganek – powiedział Jupiter. – Próbował otworzyć drzwi i odszedł.

– Och, to dobrze! – ucieszyła się pani Dobson. – Zacznijmy krzyczeć!

– Nie, proszę, nie – powstrzymał ją Bob szybko. – Widzi pani, Farrier nie jest tutaj jedynym opryszkiem. Dwa naprawdę wredne typy przebywają w Domu na Wzgórzu.

– Ci podglądacze?

– Obawiam się, że mają bardziej niebezpieczne zamiary niż podglądanie – odpowiedział Jupiter. – Wynajęli Dom na Wzgórzu tylko dlatego, żeby stamtąd obserwować ten dom.

Umilkł i podniósł rękę, nakazując ciszę.

W holu nad nimi rozległy się kroki.

– Farrier zapomniał zamknąć drzwi frontowe – szepnął Pete.

– Robi się interesująco – Jupiter wstał, wszedł na szczyt schodów i przyłożył ucho do drzwi. Usłyszał ledwie uchwytny szmer głosów. Podniósł dwa palce, pokazując, że przybyły jeszcze dwie osoby.

Kroki dwóch mężczyzn przecięły hol, skierowały się w stronę kuchni i zawróciły. Z kolei zadudniły kroki na schodach prowadzących na piętro, rozległ się krzyk i ostry huk.

– To był wystrzał! – powiedział Jupiter.

Nastąpiły dalsze krzyki, ale docierały do piwnicy zbyt przygłuszone, aby można było rozróżnić poszczególne słowa. Usłyszeli ponownie tupot na schodach. Ktoś się potknął. Wreszcie kroki rozległy się w kuchni i skrzypnęło krzesło.

1 ... 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)