Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Детское действие » Tajemnica Pana Pottera
Tajemnica Pana Pottera - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tajemnica Pana Pottera

Электронная книга - «Tajemnica Pana Pottera». Краткое содержание книги:

Parę słów o całej serii
Alfred Hitchcock, znany w literaturze i kinematografii raczej z zamiłowania do dreszczowców, mrocznych kryminałów i gatunków raczej horroro-podobnych, stworzył również całą serię książek przeznaczonych dla młodego czytelnika, a pozbawionych atmosfery grozy i lęku. No bynajmniej pozbawionej grozy już po rozwiązaniu zagadki. Wcześniej nie ma tak dobrze!!!! Drużynę tworzą, jak w tytule trzej młodzi detektywi- Jupiter Jones, Bob Andrews i Pete Crenshaw. Jupiter Mieszka wraz z ciotką i wujkiem na składzie złomu Jonesów. Jupiter jest przywódcą tej organizacji i jej mózgiem. Potrafi rozwiązywać naprawdę zawikłane zagadki, jest oczytany i wie wiele więcej od innych, przez co czasami się wymądrza. Ma nadwagę, co jest jego zmorą na każdym kroku. Potrafi świetnie poprowadzić swych przyjaciół do rozwiązania zagadki. Pete Crenshaw jest drugim detektywem. Jest bardzo wysportowany, przez co zazwyczaj na niego spadają najcięższe zadania, wymagające dobrej kondycji. Pomimo, że najmniej chętnie pakuje się w kłopoty, jak przychodzi co do czego, ratuje sytuację. Ostatni detektyw, Bob Andrews, prowadzi dokumentację Trzech Detektywów, i często wyszukuje potrzebnych informacji. Ma to trochę ułatwione, gdyż pracuje w Bibliotece w Rocky Beach.
1 ... 14 15 16 17 18 19 20 21 22 ... 28
Перейти на страницу:

Jupiter wytarł ręce w ścierkę do naczyń i skierował się na schody. Pozostali chłopcy ruszyli natychmiast za nim, zostawiając nie dojedzone śniadanie. Weszli do pokoju, zajmowanego teraz przez mamę Toma. Znad kominka spoglądał na nich dwugłowy orzeł.

Jupiter obmacał brzeg płyty.

– Chyba jest przycementowana do ściany.

Tom skoczył do swego pokoju po pilnik do paznokci.

– Spróbuj ją tym poruszyć.

Jupiter starał się podważyć płytę.

– Nie da się. Jest wmurowana na amen. Myślę, że pan Potter tynkował ścianę nad kominem i osadził płytę w tynku. – Jupe cofnął się o krok. – Ale to musiała być praca! Ta płyta jest bardzo duża.

– Każdy ma jakieś hobby – powiedział Tom.

– Czekajcie! – wykrzyknął Jupiter. – Płyta nie stanowi jednej całości. Potrzebuję czegoś, żeby sięgnąć wyżej.

Pete pobiegł do kuchni po krzesło. Jupe stanął na nim i wyciągnął rękę do oka w prawej głowie orła.

– To oko różni się od drugiego. Zostało umieszczone później. – Nacisnął białą porcelanę orlego oka.

Usłyszeli delikatny szczęk i cała ściana nad kominkiem uchyliła się lekko.

– Ukryte drzwiczki. Teraz to nabiera sensu – Jupiter zszedł z krzesła, ujął wygładzoną krawędź i pociągnął. Płyta ścienna otworzyła się łatwo na dobrze naoliwionych zawiasach.

Chłopcy stłoczyli się przy kominku i zajrzeli do skrytki. Zajmowała całą przestrzeń między kominkiem a sufitem i miała około dwudziestu centymetrów głębokości. Znajdowały się w niej cztery półki, na których leżały sterty gazet. Jupiter zdjął jedną z nich.

– To tylko stare numery gazety lokalnej z Belleview! – wykrzyknął Tom. Wziął gazetę od Jupitera i zaczął się jej przyglądać. – Tutaj piszą o mnie.

– Co takiego zrobiłeś? – zapytał Bob.

– Wygrałem konkurs na najlepsze wypracowanie.

Jupiter rozłożył inną, znacznie starszą gazetę.

– Tu jest zawiadomienie o zaręczynach twojej mamy. Znaleźli jeszcze informację o urodzeniu się Toma i o śmierci jego babci. I wzmiankę o wielkim otwarciu sklepu z artykułami żelaznymi Dobsona oraz o przemówieniu, jakie wygłosił ojciec Toma w dniu weterana. Cała historia Dobsonów była zawarta w gazetach, a garncarz przechował je wszystkie.

– Tajemne archiwum – powiedział Pete – a największą tajemnicą jesteś ty i twoja mama.

– To miłe. Czuję się doceniony – odparł Tom.

– Twój dziadek jest bardzo skryty – powiedział Jupiter. – Nikt nie wiedział nawet o waszym istnieniu. Dziwne. A co dziwniejsze, w skrytce nie ma nic, co by dotyczyło jego samego.

– Dlaczego miałoby coś być? – zapytał Pete. – O ile wiem, nie lubił, żeby o nim pisano w gazetach.

– To prawda. Tym niemniej lokatorzy Domu na Wzgórzu wspomnieli wczoraj o jakimś periodyku, w którym ukazał się artykuł o jego artystycznym rzemiośle. Można przypuszczać, że człowiek zachowa pismo, w którym pisze się o jego twórczości, prawda?

– Słusznie – przytaknął Bob.

– Można więc przyjąć jedno z dwojga – ciągnął Jupiter – albo pan Potter jest pozbawiony choćby cienia próżności, albo żaden artykuł się nie ukazał. Jedynie fotografia w “Westways”, a o jej istnieniu garncarz dowiedział się dopiero w sobotę i był z tego bardzo niezadowolony.

– Co to oznacza? – zapytał Tom.

– To oznacza, że chciał on trzymać swoje istnienie w sekrecie i ostatnia rzecz, jakiej sobie życzył, to trafić do gazet. Być może miał po temu bardzo słuszne powody. Tom, nie wiemy dlaczego, ale ci mężczyźni w Domu na Wzgórzu są ogromnie zainteresowani twoim dziadkiem. Zjawili się w Rocky Beach w niespełna dwa miesiące po ukazaniu się tej fotografii w “Westways”. Czy to ci nie daje do myślenia?

– Sądzę, że dziadek zbiegł. Ale przed czym?

– Czy wiesz coś o Lapatii?

– Nigdy o czymś takim nie słyszałem. Co to jest?

– To jest kraj. Mały europejski kraj, gdzie wiele lat temu miało miejsce polityczne zabójstwo.

Tom wzruszył ramionami.

– Moja babcia twierdziła, że dziadek pochodzi z Ukrainy.

– Czy słyszałeś kiedyś nazwisko Azimow? – pytał Jupiter.

– Nie.

– Czy tak mogło brzmieć nazwisko twojego dziadka, zanim zmienił je na Potter?

– Nie. Miał długie nazwisko. Bardzo długie. Nie do wymówienia.

Jupiter milczał, skubiąc wargę.

– Dużo trudu sobie zadał, żeby ukryć plik starych gazet – powiedział Tom. – Jeśli już chciał je schować, mógł to zrobić o wiele prościej. Wetknąć je na przykład do teczki ze starymi rachunkami. Wiecie, jak w noweli Poego “Skradziony list”.

– To by było rozsądniejsze. – Pete położył dłoń na ozdobnej płycie. – Taka rzecz w pustym pokoju musi przyciągnąć uwagę.

– A on tego nie chciał – powiedział Jupiter. – Ostatnia rzecz, jakiej pan Potter pragnął, to ściągnąć na siebie uwagę.

Pochylił się nad paleniskiem kominka. Było idealnie czyste. Najwyraźniej nigdy nie rozpalano w nim ognia. Jupe ukląkł, wsadził głowę do kominka i spojrzał w górę.

– Tam nie ma komina. Ten kominek to tylko atrapa.

– Pewnie pan Potter sam go zbudował – powiedział Bob.

– Ale w takim razie po co to tu jest? – Jupiter podniósł małą, żelazną klapę w palenisku. – Normalnie montuje się to po to, żeby móc wybrać popiół. Po co umieszczać popielnik w fałszywym kominku?

Wsunął rękę do otworu w ceglanym palenisku i wymacał jakiś papier.

– Tam coś jest! Koperta! – wyciągnął ją i opuścił metalową klapkę.

Trzymał w dłoni grubą, brązową kopertę, zapieczętowaną wielką kroplą czerwonego laku.

– Ta skrytka za płytą jest tylko dla odwrócenia uwagi – Jupiter podniósł się z klęczek. – Myślę, że tutaj mamy prawdziwy sekret. Co robimy. Tom? Ta koperta należy do twojego dziadka. On zaginął, a ty jesteś naszym klientem. Co postanawiasz?

– Otwórzmy ją – odpowiedział Tom bez wahania.

– Miałem nadzieję, że to powiesz – szepnął Bob.

Jupiter złamał pieczęć.

– No? – niecierpliwił się Tom.

Jupe wyciągnął z koperty arkusz grubego pergaminu, złożony we troje.

– No, co to jest? – pytał Tom.

Jupiter zmarszczył czoło.

– Nie wiem. Jakieś świadectwo. Wygląda jak dyplom, tylko trochę na to za małe.

Chłopcy otoczyli go, zaglądając mu przez ramię.

– Co to za język? – zapytał Pete.

Bob potrząsnął głową.

– Nie mam pojęcia. Nigdy nie widziałem czegoś takiego.

Jupiter podszedł do okna i zaczął studiować pisany ręcznie dokument.

– Rozpoznaję tylko dwie rzeczy – oznajmił po pewnym czasie. – Jedna to pieczęć na spodzie, z naszym dobrym znajomym, dwugłowym orłem. Druga to nazwisko… brzmi Kerenow. Ktoś kiedyś przyznał jakieś zaszczyty niejakiemu Aleksisowi Kerenowi. Czy słyszałeś takie nazwisko, Tom?

– Nie. To nie może być nazwisko dziadka. Jak już mówiłem, jego było bardzo długie.

– Ty pamiętasz to nazwisko, Bob?

– Pewnie. Kerenow był rzemieślnikiem, który wykonał koronę dla Fryderyka Azimowa.

Tom patrzył to na jednego, to na drugiego.

– Jaki Fryderyk Azimow? Kto to jest?

– Był pierwszym królem Lapatii. Żył czterysta lat temu – powiedział Jupiter.

Tom szeroko otworzył oczy.

– Ale co to ma wspólnego z moim dziadkiem?

– Tego jeszcze nie wiemy, ale zamierzamy się dowiedzieć – odparł Jupiter.

Rozdział 13. Jednogłowy orzeł

Jupiter starannie odłożył na miejsce stare gazety z Belleview i zamknął skrytkę.

1 ... 14 15 16 17 18 19 20 21 22 ... 28
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)