Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Inny wiatr [The Other Wind - pl]
Inny wiatr [The Other Wind - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Inny wiatr [The Other Wind - pl]

Электронная книга - «Inny wiatr [The Other Wind - pl]». Краткое содержание книги:

Mimo powrotu prawowitego króla w Ziemiomorzu nie dzieje się najlepiej. Prosty czarownik Olcha we śnie odwiedza krainę umarłych, gdzie przebywa jego ukochana żona. Jej pocałunek staje się początkiem zmian. Umarli pragną opuścić swój kraj, a Olcha może otworzyć im drogę. Zwraca się zatem o pomoc do dawnego Arcymaga Geda, który posyła go do Tenar, Tehanu i młodego króla w Havnorze. Wraz z dziewczyną-smokiem Irian muszą stawić czoło największemu z zagrożeń.
W „Innym wietrze” powracamy do Ziemiomorza, Archipelagu, w którym mieszkają magowie i smoki, i do bohaterów znanych z poprzednich tomów: Geda, Tenar, Tehanu, Arrena, Irian… Czas bowiem połączyć rozproszone wątki, czas pokazać, ku czemu wiodło przeznaczenie.
1 ... 15 16 17 18 19 20 21 22 23 ... 51
Перейти на страницу:

Nasłuchując go teraz, w końcu znów zasnęła i jeśli coś jej się śniło, to jedynie jasne przestworza i barwy poranka na niebie.

* * *

Olcha ocknął się bardzo wcześnie. Kocię całą noc wierciło się niespokojnie, podobnie on. Ucieszył się, mogąc wreszcie wstać i podejść do okna. Sennie patrzył, jak niebo nad portem jaśnieje, łodzie rybackie wypływają w morze, a żagle okrętów wynurzają się z niskiej mgiełki spowijającej olbrzymią zatokę. Słuchał szumu i pomruku budzącego się do życia miasta. Właśnie gdy zaczął się zastanawiać, czy powinien wyjść z sypialni i zaryzykować zgubienie w labiryncie pałacu, by dowiedzieć się, co ma robić, usłyszał pukanie do drzwi. Nieznajomy człowiek przyniósł mu tacę owoców i chleba, dzbanek mleka i małą miseczkę mięsa dla kotka.

— Gdy ogłoszą piątą godzinę, przyjdę, by zaprowadzić cię, panie, do króla — poinformował uroczyście Olchę, po czym znacznie mniej uroczyście udzielił mu wskazówek, jak trafić do pałacowych ogrodów, jeśli zapragnie się przejść.

Olcha wiedział rzecz jasna, że północ od południa dzieli sześć godzin, a kolejnych sześć — południe od północy. Nigdy dotąd jednak nie słyszał, by je ogłaszano, i zastanawiał się, co to znaczy.

Wkrótce dowiedział się, iż w Havnorze na taras, z którego wyrasta najwyższa pałacowa wieża zwieńczona smukłą stalową klingą miecza bohatera, wychodzą czterej trębacze i o czwartej i piątej godzinie przed południem, w południe oraz o pierwszej, drugiej i trzeciej po południu dmą w trąby — jeden ku zachodowi, drugi ku północy, trzeci ku wschodowi, czwarty ku południu. Dzięki temu dworzanie z pałacu oraz kupcy i żeglarze z miasta mogli umawiać się i planować spotkania o wyznaczonej godzinie. Wyjaśniło to Olsze dziecko spotkane w ogrodzie; drobny, szczupły chłopak w zdecydowanie przydługiej tunice. Dodał też, iż trębacze wiedzą, kiedy odegrać sygnał, bo w wieży kryją się wielkie piaskowe zegary, a także Wahadło Ath, które zwisa z najwyższego sklepienia i pchnięte w chwili ogłoszenia godziny przestaje się kołysać wraz z jej upływem. Chłopak wyjaśnił, iż melodie, które odgrywają trębacze, stanowią część „Lamentu po śmierci Erreth-Akbego”, napisanego przez króla Mahariona po powrocie z Selidoru. Każdej godzinie towarzyszył inny fragment; jedynie w południe odgrywali całość. Jeśli pragnie się znaleźć gdzieś o określonej porze, trzeba spoglądać na tarasy, bo trębacze zawsze wychodzą na nie kilka minut wcześniej, a jeśli świeci słońce, srebrzyste trąby lśnią i migocą w jego promieniach. Chłopiec nazywał się Rody, przybył do Havnoru wraz z ojcem, władcą Metamy z wysp Ark, aby przez rok uczęszczać do pałacowej szkoły. Miał dziewięć lat i bardzo tęsknił za matką i siostrą.

Olcha wrócił do swej komnaty akurat na czas, by spotkać się z przewodnikiem. Denerwował się już znacznie mniej, bo dzięki rozmowie z dzieckiem przypomniał sobie, iż synowie władców także są dziećmi. Władcy to ludzie, a on nie ludzi winien się lękać.

Przewodnik poprowadził go korytarzami pałacu do długiej jasnej sali. Jej okna wychodziły na wieże Havnoru i fantastyczne mosty spinające łukami brzegi kanałów i przerzucone ponad ulicami z dachu na dach, z tarasu na taras. Olcha kątem oka dostrzegł ową wspaniałą panoramę, gdy niepewnie zatrzymał się tuż za progiem. Nie wiedział, czy powinien pójść naprzód i dołączyć do grupki ludzi czekającej po drugiej stronie sali.

Król ujrzał go, podszedł, powitał uprzejmie, zaprowadził do pozostałych i przedstawił mu ich kolejno.

Kobieta około pięćdziesiątki, niska, o bardzo jasnej skórze, siwiejących włosach i wielkich szarych oczach. Tenar, powiedział z uśmiechem król. Tenar od Pierścienia. Spojrzała Olsze prosto w oczy i powitała go cicho.

Mężczyzna, mniej więcej w wieku króla, odziany w aksamit i lekkie płótno, z klejnotami u pasa, u szyi, z wielkim rubinem w uchu. Kapitan Tosla, oznajmił król. Tosla miał twarz ciemną niczym stare dębowe drewno, mądrą i zdecydowaną.

Mężczyzna w średnim wieku, w prostym stroju, o obliczu spokojnym i budzącym zaufanie. Książę Sege z rodu havnorskiego, oświadczył król.

Mężczyzna około czterdziestki, trzymający w dłoni wysoką jak on sam drewnianą laskę, po której Olcha poznał, że ma do czynienia z magiem ze szkoły na Roke. Zmęczona, postarzała twarz, piękne dłonie, zachowanie wyniosłe, lecz uprzejme. Mistrz Onyks, przedstawił go król.

I kobieta, którą Olcha z początku wziął za służącą — z powodu ubogiego stroju, a także dlatego że trzymała się z dala od reszty, odwrócona, jakby wyglądała przez okno. Gdy król poprowadził ją naprzód, Olcha ujrzał kaskadę pięknych czarnych włosów, ciężkich i lśniących.

— Tehanu z Gontu — powiedział król. Jego głos zadźwięczał niczym wyzwanie.

Przez chwilę kobieta patrzyła wprost na Olchę. Była młoda, lewą stronę twarzy miała gładką, miedzianoróżową. Pod wygiętą brwią lśniło ciemne oko. Prawą stronę, bezoką, pokrywała jedna wielka pofałdowana blizna. Prawa dłoń Tehanu przypominała wygięty kruczy szpon.

Wzorem pozostałych kobieta wyciągnęła do Olchy rękę, jak nakazywał zwyczaj z Ea i Enladów. Podała mu jednak lewą dłoń. Ich pałce zetknęły się, potem dłonie. Jej ręka była gorąca, niemal paliła. Dziewczyna spojrzała na niego ponownie, przeszywająco, z napięciem; jedyne oko zalśniło. Potem odwróciła wzrok i cofnęła się, jakby pragnęła znaleźć się gdzie indziej.

— Pan Olcha przynosi wiadomość dla ciebie od twego ojca, Jastrzębia z Gontu — oznajmił król, widząc, iż posłaniec nie może wykrztusić ni słowa.

Tehanu nie podniosła głowy. Lśniące czarne włosy niemal całkowicie ukrywały twarz.

— Pani — rzekł Olcha ochryple, czując suchość w ustach — miałem zadać ci dwa pytania… — urwał, bo musiał zwilżyć wargi i odetchnąć, ogarnięty nagłą paniką, że zapomniał, co miał rzec. I chwila ta przerodziła się w pełną wyczekiwania ciszę.

— Zadaj je — powiedziała w końcu Tehanu głosem bardziej ochrypłym niż głos Olchy.

— Prosił, by spytać najpierw, kim są ci, którzy udają się do suchej krainy. A gdy już się żegnaliśmy, dodał: Spytaj też mą córkę, czy smok może przekroczyć kamienny mur.

Tehanu skinęła głową i cofnęła się o krok, jakby chciała zabrać ze sobą swe zagadki.

— Sucha kraina — rzekł król — i smoki…

Przez moment wodził czujnym wzrokiem od twarzy do twarzy.

— Chodźcie — polecił w końcu — usiądźmy i porozmawiajmy.

— Czy moglibyśmy pomówić w ogrodzie? — zaproponowała niska szarooka kobieta, Tenar. Król zgodził się natychmiast. Olcha usłyszał, jak dodała, przechodząc obok niego: — Trudno jej cały dzień spędzać w zamknięciu. Pragnie nieba nad głową.

Ogrodnicy ustawili dla nich krzesła w cieniu starej rozłożystej wierzby przy jednej z sadzawek. Tehanu stanęła na brzegu, spoglądając w zieloną wodę, w której leniwie pływało kilka wielkich, srebrzystych karpi. Wyraźnie chciała zastanowić się nad słowami ojca, nie uczestniczyć w rozmowie. Słyszała jednak każde słowo.

Gdy wszyscy zajęli miejsca, król poprosił, by Olcha raz jeszcze opowiedział swą historię. Słuchali uważnie, ze współczuciem, mógł zatem mówić bez obaw i pośpiechu. Kiedy skończył, długą chwilę milczeli. W końcu czarnoksiężnik Onyks zadał mu jedno pytanie:

— Czy śniłeś zeszłej nocy?

Olcha odparł, iż nie przypomina sobie żadnych snów.

— A ja tak — rzekł Onyks. — Śnił mi się Mistrz Przywołań, który był mym nauczycielem w szkole na Roke. Powiadają o nim, że umarł dwa razy, bo powrócił z krainy za murem.

1 ... 15 16 17 18 19 20 21 22 23 ... 51
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)