Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 205 206 207 208 209 210 211 212 213 ... 508
Перейти на страницу:

trochę, a jego palce zostaną zmiażdżone, ale nie przeszkadzało mu to. Ponieważ

tylko on mógł to poczuć. Tylko on mógł to oglądać. Tylko on mógł tego doświadczyć.

Tylko on mógł dać to Severusowi. I to było najcudowniejsze uczucie pod słońcem.

Nie miał pojęcia, ile czasu to trwało. To się nie liczyło. Mógłby przyglądać mu się

godzinami. I żałował, kiedy Severus w końcu opadł na łóżko za nim i, dysząc ciężko,

wysunął się z niego. Mężczyzna wyswobodził dłoń z jego uścisku i położył się płasko

na plecach, dochodząc do siebie.

Harry poczuł, jak spomiędzy jego pośladków wypływa coś ciepłego i gęstego. O tak,

czuł się spełniony. Całkowicie spełniony. I nieziemsko wręcz szczęśliwy.

Odwrócił twarz od Snape'a, ponieważ zaczęła go już boleć szyja i położył się na

boku, podciągając kolana i kładąc rozprostowane ręce przed sobą na łóżku. Słyszał

ciężki oddech Severusa za swoimi plecami, chociaż sam miał jeszcze problemy z

wyrównaniem i uspokojeniem swojego oddechu, a serce nadal biło mu

zdecydowanie zbyt szybko. Jego zmęczone mięśnie drżały, a powieki zaczęły ciążyć.

Nie potrafił zmusić się do tego, aby je unieść. Nie potrafił teraz zmusić się nawet do

tego, aby poruszyć choćby małym palcem. Mógł tylko leżeć, próbując nie trząść się

tak bardzo i wsłuchiwać się w dwa nierówne oddechy. I coraz powolniejsze, ale

niezwykle głośne bicie swojego serca. I pozwalać, aby jego skóra przypominała

sobie każdy dotyk i każdy pocałunek, złożony na niej przez te cienkie wargi.

Westchnął cicho, uśmiechając się do tych wspomnień. Ale wtedy usłyszał poruszenie

za sobą i uśmiech natychmiast spłynął z jego ust.

Zamarł, nasłuchując.

Co się teraz stanie? Czy Snape znowu wstanie i odejdzie? Znowu go zostawi?

Nie, nie chciał tego. Nie chciał zostać tu sam. Nie po tym wszystkim. Nie w takiej

chwili.

Usłyszał cichy szelest i zacisnął mocniej powieki. Materac ugiął się.

Nie, nie idź...

Jego skórę połaskotał nagle łagodny powiew magi . Zaskoczony odkrył, że zarówno

pokrywająca pościel sperma, jak i ta zaschnięta na jego ciele, znikają. A wraz z nimi

znika także ten ostry, drażniący zapach, którego źródła nie znał, ale podejrzewał, że

ma coś wspólnego z nasieniem, potem i... seksem?

Ponownie usłyszał szelest, materac za nim ugiął się po raz kolejny i Harry wstrzymał

oddech.

I wtedy właśnie poczuł miękki dotyk na swoich włosach. Dłoń Severusa spoczęła na

jego głowie i powoli zaczęła ją gładzić w łagodny, nienachlany sposób, głaskając

jego wilgotne włosy, skroń i kawałek policzka.

Jego serce zatrzymało się i przez moment Harry miał wrażenie, że za chwilę

eksploduje.

Severus nie odszedł. Dlaczego? Dlaczego z nim został?

Tak, błagał o to w myślach, ale nie sądził... nie sadził... że naprawdę...

Zawsze go zostawiał. Zawsze odchodził. I to teraz było takie dziwne i... nowe. I

niesamowite. I sprawiło, że w jego głowie rozbrzmiewała tylko ta jedna myśclass="underline" Severus

z nim został! Leżał za nim! Głaskał go po głowie! I... i... Cholera! Zaraz chyba umrze

z szoku. I ze szczęścia.

Może powinien coś powiedzieć? Ale co takiego? Nie, cisza była taka przyjemna. Nie

mógł jej przerwać. Bał się to zrobić. Bał się poruszyć. Bał się nawet oddychać, żeby

to się tylko nie skończyło. Mógłby tak leżeć do końca życia, byle tylko Severus nadal

go głaskał. I żeby nigdy nie przerwał. Żeby nigdy nie odszedł.

Tak, nigdy... nie odszedł.

Zmęczenie zaczęło brać nad nim górę. Miał coraz większe problemy ze składnym

myśleniem. Wycieńczone, obolałe mięśnie i nadwyrężone zmysły postanowiły

odebrać swoją zasłużoną nagrodę w postaci snu.

Tak... nie odszedł... nigdy... Zawsze... zawsze był. Tak jak teraz. Zawsze.

Harry powoli odpływał, a delikatna, monotonna pieszczota tylko pomagała mu otulić

się ciemnością i pozwolił się jej wciągnąć.

Ocknął się dopiero wtedy, kiedy dłoń zniknęła z jego głowy i ponownie usłyszał za

sobą szelest.

- Już późno. Musisz wracać. - Głos Severusa był lekko zachrypnięty. Poza tym,

wydawał się już zupełnie opanowany.

Harry zmusił się do otwarcia oczu i zamrugał, kiedy pod powieki wdarło mu się

światło świec. Odwrócił głowę i spojrzał przez ramię na mężczyznę, który odsunął się

od niego i wstał z łóżka.

Harry poczuł delikatne, bolesne ukłucie w sercu.

Czyli to już koniec. Ma sobie pójść. No pewnie, a czego się spodziewał? Dostał już

przecież tak wiele. Nie może prosić o więcej.

Przełknął wypływający mu na usta sprzeciw i odwrócił głowę z powrotem.

Tak, był szczęśliwy. Zadowolony. Spełniony.

Nie, nie chciał zostać tu na noc. Nie potrzebował tego. Naprawdę.

Ale mogłoby być tak...

- Ubieraj się. - Severus schylił się, pozbierał jego rzeczy i rzucił mu je na łóżko. - Idę pod prysznic. Kiedy wrócę, masz być gotowy.

Harry pokiwał głową i patrzył, jak mężczyzna znika za drzwiami prowadzącymi do

łazienki. Przez chwilę panowała aksamitna cisza. Po jakimś czasie usłyszał odgłos

spływającej wody i bardzo szybko zacisnął oczy, próbując wyrzucić z myśli obraz

nagiego Severusa pod prysznicem.

Nie, nie! Dosyć już! Miał się ubrać!

Westchnął i spróbował się podnieść. Nie miał siły. Chyba wszystkie jego mięśnie

zamieniły się w watę, i to niezwykle bolesną, a tyłek tak pulsował, że nie wyobrażał

sobie, jak miałby na nim teraz usiąść.

Z ogromnym wysiłkiem i wrażeniem, jakby znajdował się pod powierzchnią gęstej

cieczy, która uniemożliwia mu wykonywanie ruchów, udało mu się założyć slipy.

Opadł na poduszkę, wzdychając głęboko. Chwilę odpocznie i zaraz spróbuje ubrać

resztę. Czuł się tak, jakby jego nogi i ramiona ważyły tonę. Mięśnie wciąż mu drżały i

kręciło mu się w głowie. I był tak bardzo zmęczony...

Odpocznie tylko chwilkę, małą chwilkę... I zaraz dokończy... to coś, co miał zrobić.

A co miał zrobić? Poduszka była taka miękka... i ciepła.

Nie, coś miał zrobić. Coś skończyć.

Nieważne. Wszystko go bolało. Chciał tylko leżeć. Nie potrafił otworzyć oczu. W

ciemności było tak przyjemnie. Otulała go, oplatała. Kołysała.

Cisza. Mrok. Słodka radość.

Tak.

Hmm... czy mu się wydawało, czy słyszał jakiś głos, który go wołał?

- Potter!

- Hmm? - Chyba udało mu się wydać jakiś dźwięk, ale nie był tego pewien.

- Potter, wstawaj natychmiast! Nie możesz tutaj spać!

- Nnnn... - wymruczał, mocniej wtulając twarz w poduszkę. Czego ten głos chciał?

Chyba kazał mu coś zrobić. - Jutro skończę - wymamrotał i ponownie zanurzył się w

ciepłą ciemność, na granicy której unosiły się strzępki jakichś dźwięków... i doznań.

Chyba kroki. I... westchnienie.

Poczuł, jak coś potrząsa go za ramię.

- Potter, mówię po raz ost...

- Spaaaaaać - jęknął, zwijając się w kłębek i próbując uciec od tego głosu, który nie

pozwalał mu zasnąć.

Ponownie usłyszał westchnienie, tym razem cięższe.

Zamruczał w poduszkę, jeszcze bardziej wtulając się w miękką ciemność. Poczuł

jakieś poruszenie na swojej twarzy. Jego okulary. Chyba ktoś mu je zdjął. I odłożył na

szafkę, sądząc po odgłosie.

Nieważne. Spać

Zrobiło się cieplej. Coś opadło na jego ciało, zakrywając go aż po ramiona. Było mu

1 ... 205 206 207 208 209 210 211 212 213 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)