Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Ścieżka Sztyletów
Ścieżka Sztyletów - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ścieżka Sztyletów

Электронная книга - «Ścieżka Sztyletów». Краткое содержание книги:

Ścieżka Sztyletów
1 ... 187 188 189 190 191 192 193 194 195 ... 197
Перейти на страницу:

— A więc pojedziemy, Proroku — oznajmił kwaśno. Światłości, Rand kazał zachować w tajemnicy całą rzecz, póki Masema nie stanie przed nim. W jaki sposób zorganizować w ogóle tę podróż aż do Cairhien? — Tylko bez żadnej zwłoki. Lord Smok bardzo się niecierpliwi, chcąc z tobą porozmawiać.

— Ja również z niecierpliwością wyczekuję rozmowy z Lordem Smokiem, oby jego imię błogosławione było w Światłości. — Jego spojrzenie na moment objęło dwie Aes Sedai. Próbując je ukryć, naprawdę uśmiechnął się do Perrina. Ale pachniał... ponuro. — Zaiste, z ogromną niecierpliwością.

— Czy moja pani życzy sobie, abym kazała jednemu z sokolników przynieść ptaka? — zapytała Maighdin. Jeden z czterech sokolników Alliandre, mężczyzn smukłych jak ich ptaki, podstawił dłoń chronioną grubą rękawicą pod drewnianą żerdkę przymocowaną przed jego siodłem, skłonił gładkopiórego jastrzębia wytresowanego do łowienia kaczek, który wciąż miał na głowie ozdobiony piórami kaptur, do przejścia na jego rękę, a następnie podał go jej. Sokół o niebiesko zakończonych lotkach skrzydeł siedział już na chronionym zieloną rękawicą nadgarstku Alliandre. Ten ptak był, niestety, zarezerwowany dla niej. Alliandre znała swoje miejsce jako wasala, jednak Faile potrafiła pojąć, czemu nie chce zrezygnować z ulubionego ptaka.

Tylko pokręciła przecząco głową, Maighdin zaś ukłoniła się i odprowadziła swą kasztankę na bok, stając w dostatecznej odległości, aby nie przeszkadzać, nadal jednak blisko, na wypadek gdyby Faile ją zawołała. Pełna godności złotowłosa kobieta dowiodła swej wartości jako pokojówka damy; okazała się tak kompetentna i mądra, jak Faile miała nadzieję. Przynajmniej od czasu, gdy zrozumiała, że niezależnie od tego, jaka była ich pozycja u poprzedniej pani, wśród służących Faile to Lini zajmowała pierwsze miejsce — z tego przywileju zresztą tamta chętnie korzystała. Ku jej zaskoczeniu, nie obyło się bez incydentu z rózgą, ale udawała, że o niczym nie wie.

Tylko skończona idiotka wprawiała w konfuzję swoje służące. Oczywiście wciąż otwarta pozostawała kwestia Maighdin i Tallanvora. Była pewna, że Maighdin dzieli z nim łoże i postanowiła, że jeśli znajdzie dowód, to ich ożeni, choćby przez to miała napuścić na nich Lini. Ta sprawa wszelako również była stosunkowo nieistotna i rozmyślaniami o niej nie należało psuć sobie poranka.

Polowanie z ptakiem było pomysłem Alliandre, jednak Faile nie miała nic przeciwko przejażdżce przez rzadki las, gdzie śnieg pokrywał ziemię puszystą powłoką, a białe czapy przysiadły na gałęziach. Zieleń na tych drzewach, które jeszcze zachowały liście, podkreślała tylko urodę kontrastu. Powietrze było rześkie, pachniało świeżością i odnową.

Bain i Chiad nalegały, by jej towarzyszyć, jednak teraz przykucnęły nieopodal, naciągnęły na głowy shoufy i obserwowały ją rozczarowanymi spojrzeniami. Sulin chciała zabrać wszystkie Panny, jednak w obliczu setek plotek o napaściach Aielów, jakie wszędzie krążyły, widok Aiela z pewnością wystarczyłby, aby większość ludzi w Amadicii natychmiast rzuciła się do miecza. Jakieś ziarno prawdy musiały te plotki zawierać, w przeciwnym razie tak wielu nie potrafiłoby rozpoznać Aiela na pierwszy rzut oka, chociaż Światłość jedna wiedziała, kim byli napastnicy, skąd się pojawili. Nawet Sulin przyznawała, że kimkolwiek byli, odeszli na wschód, prawdopodobnie do Altary.

W każdym razie tak blisko Abili dwudziestu żołnierzy Alliandre oraz tyluż Mayenian ze Skrzydlatej Gwardii stanowiło dostateczną ochronę. Proporce na ich lancach, czerwone lub zielone, powiewały niczym wstążki wraz z każdym podmuchem lekkiego wiatru. Jedyną ciemniejszą plamę stanowiła obecność Berelain. Aczkolwiek przyglądanie się, jak ta kobieta drży w swym obrzeżonym futrem czerwonym płaszczu, grubym dość, by zeń wykonać dwa koce, z pewnością było zabawne. A pogoda przecież była jak podczas schyłku jesieni. W Saldaei w samym środku zimy powietrze porażało odkrytą skórę niczym cios drewnianą pałką. Faile wciągnęła głęboki oddech. Chciało jej się śmiać.

Jakimś cudem jej mąż, jej ukochany wilk, zaczął się zachowywać, jak należy. Zamiast krzyczeć na Berelain i uciekać przed nią, Perrin tolerował obecnie zaloty tej szkapy, zachowując się demonstracyjnie w taki sposób, jakby miał do czynienia z dzieckiem, które bawi się pod jego stopami. A najlepsze ze wszystkiego było to, że nie musiała dłużej tłumić swego gniewu, kiedy potrzebowała dlań ujścia. Kiedy krzyczała na niego, on się jej rewanżował. Wiedziała, że nie jest Saldaeaninem, ale to było takie trudne, nie sądzić w najskrytszych głębiach serca, iż on uważa ją za zbyt słabą, aby mogła mu dorównać. Kilka wieczorów temu, przy kolacji, miała nawet zamiar poinformować go o swoim spostrzeżeniu, że Berelain chyba wypadnie ze swej sukni, jeśli choć odrobinę bardziej pochyli się nad stołem. Cóż, tak daleko się nie posunęła, przynajmniej nie w obecności Berelain, a jednak ta nierządnica wciąż myślała, że będzie go miała dla siebie. A później, rankiem, zaczął jej rozkazywać, milczeniem ucinając wszelkie argumenty i zachowując się dokładnie w taki sposób jak mężczyzna, o którym kobieta wie, że musi być silną, aby nań zasłużyć, aby mu dorównać. Oczywiście będzie musiała trochę go przyhamować. Mężczyzna, który rozkazywał, był cudowny, póki mu się nie wydawało, że może rozkazywać zawsze i wszędzie. Śmiać się? Chętnie by zaśpiewała!

— Maighdin, mimo wszystko sądzę, że jednak... — Maighdin była przy niej w jednej chwili, na jej twarzy zastygł pytający uśmiech. Faile urwała jednak, widząc przed sobą trzech jeźdźców, którzy pędzili przez śnieg tak szybko, jak tylko zdołały nieść ich konie.

— Przynajmniej zajęcy jest tu mnóstwo, moja pani — powiedziała Alliandre, prowadząc swego wysokiego białego wałacha obok Jaskółki — ale miałam nadzieję... Kim oni są? — Jej sokół poruszył się niespokojnie na białej rękawicy, dzwoneczki na pętach zadźwięczały. — Cóż, wyglądają jak twoi ludzie, moja pani.

Faile pokiwała ponuro głową. Ona ich również rozpoznała. Parelean, Arrela i Lacile. Ale co oni tutaj robili?

Wszyscy troje osadzili przed nią konie, z pysków zwierząt dobywały się kłęby pary. Parelean patrzył oczyma tak rozszerzonymi jak u jego srokacza. Lacile, z twarzą niemal skrytą w głębinach kaptura, nerwowo kaszlnęła, a ciemne oblicze Arreli zupełnie zszarzało.

— Moja pani — oznajmił gwałtownie Parelean — przerażające wieści! Prorok Masema nawiązał kontakt z Seanchanami!

— Z Seanchanami! — wykrzyknęła Alliandre. — Z pewnością nie może sądzić, że oni przyłączą się do Lorda Smoka!

— Sprawa może być znacznie prostsza — powiedziała Berelain, zatrzymując swą białą klacz przy drugim boku Alliandre. Ponieważ Perrina tu nie było, miała na sobie całkiem skromną granatową suknię, karczek sięgał aż do podbródka. Dalej jednak drżała. — Masema nie cierpi Aes Sedai, a Seanchanie obracają w niewolnice kobiety, które potrafią przenosić.

Faile z irytacją mlasnęła językiem. Zaiste były to przerażające wieści. Mogła mieć tylko nadzieję, że Parelean oraz pozostali zachowali dość zdrowego rozsądku, by udawać, iż najzwyczajniej podsłuchali przypadkowo cudzą rozmowę. Ale nawet w takiej sytuacji musiała się najpierw upewnić, a potem szybko działać. Perrin mógł już dotrzeć do Masemy.

— Jaki masz dowód, Parelean?

— Rozmawialiśmy z trójką farmerów, którzy widzieli, jak wielki latający stwór wylądował cztery noce temu, moja pani. Przywiózł kobietę, którą następnie zaprowadzono do Masemy i która przebywała z nim trzy godziny.

— Udało nam się wytropić ją aż do miejsca, gdzie Masema zatrzymał się w Abili — dodała Lacile.

1 ... 187 188 189 190 191 192 193 194 195 ... 197
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)