Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Obfite piersi, pełne biodra - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Obfite piersi, pełne biodra

Электронная книга - «Obfite piersi, pełne biodra». Краткое содержание книги:

Obfitymi piersiami i pełnymi biodrami natura obdarza kobiety z rodziny Shangguan, mieszkającej w małej chińskiej wiosce, w prowincji Shandong. Od obfitych piersi i matczynego mleka uzależniony jest narrator powieści, długo wyczekiwany syn, brat ośmiu starszych sióstr. Losy rodziny ukazane są na tle wydarzeń historycznych, począwszy od Powstania Bokserów w 1900 roku, poprzez upadek dynastii Qing, inwazję japońską, walki Kuomintangu z komunistami, „rewolucję kulturalną”, aż do reform gospodarczych. Na prowincji życie toczy się jednak obok wielkich przemian, rządzą tam najprostsze instynkty, a podstawową wartością jest przetrwanie.
W powieści Obfite piersi, pełne biodra wszystko jest trochę oderwane od rzeczywistości, pełne makabrycznych zdarzeń i wynaturzonych postaci, ocierające się o magię – a jednocześnie opisane prostym, niezwykle obrazowym językiem, przesycone ironią i czarnym humorem. Zręczność stylistyczna i wybujała fantazja Mo Yana powodują, że lektura wciąga na długo – jest to jedna z tych książek, które czyta się zachłannie, mimo że ogłuszają, wyprowadzają z równowagi.
1 ... 141 142 143 144 145 146 147 148 149 ... 185
Перейти на страницу:

„Bycze diabły i wężowe demony" wlokły się obojętnie, poganiane przez czerwonogwardzistów lekkimi, raczej symbolicznymi uderzeniami kijów w pośladki. Gongi i bębny huczały wniebogłosy, uszy puchły od wywrzaskiwanych sloganów. Gapie pokazywali palcami i dyskutowali podniesionymi głosami. Shangguan Jintong poczuł, że ktoś nadepnął mu na prawą stopę. Nie zwrócił na to uwagi, lecz gdy zdarzyło się to po raz drugi, rozejrzał się i napotkał spojrzenie Starej Jin o jednej piersi. Szła ze spuszczoną głową; spomiędzy potarganych, pożółkłych włosów wystawały jej zaczerwienione uszy.

– Pieprzony śnieżny książę – odezwała się półgłosem. – Tyle żywych kobiet czekało na ciebie, a ty zabawiłeś się z trupem!

Jintong, udając, że nie dosłyszał, szedł ze wzrokiem utkwionym w ziemię i pięty tych, którzy szli przed nim.

– Przyjdź do mnie, kiedy się skończy ta parada – rzekła Stara Jin.

W głowie miał zamęt; niestosowne zaloty Starej Jin wzbudziły w nim odrazę.

Sima Ting, który posuwał się naprzód z trudem, potknął się o cegłę i upadł. Czerwonogwardziści kopali go w pośladki, lecz prawie nie reagował. Jeden z nich, niedużego wzrostu, wlazł mu na plecy i zaczął podskakiwać. Usłyszeliśmy zduszony odgłos, jakby pękającego balonu. Z jego ust wypłynęło nieco żółtawej cieczy. Matka uklękła i odwróciła jego twarz na bok.

– Wuju, co z tobą? – spytała.

Sima Ting uniósł odrobinę powiekę i białoszarym okiem spojrzał na matkę, po czym zamknął je na zawsze. Czerwonogwardziści wrzucili jego zwłoki do rowu. Procesja maszerowała dalej.

Jintong zauważył w tłumie znajomą, zgrabną sylwetkę. Kobieta miała na sobie czarny sztruksowy płaszcz i ciemnobrązowy szalik; jej twarz zakrywała śnieżnobiała, niemal niebieskawa maska, spod której było wydać jedynie błyszczące, czarne oczy, okolone długimi rzęsami. Sha Zaohua! Prawie ją zawołał. Po rozstrzelaniu Najstarszej Siostry Zaohua uciekła. W ciągu siedmiu lat od jej zniknięcia usłyszał pewnego razu historię o słynnej złodziejce, która ukradła kolczyk księżnej Sihanouk – był pewien, że ową złodziejką była Sha Zaohua. Przez te wszystkie lata, sądząc po figurze, zdążyła stać się dojrzałą kobietą. Zmieszani z tłumem czarno odzianych wieśniaków ludzie w maskach i szalikach należeli do pierwszej grupy młodych intelektualistów, wysłanych do pracy na wsi. Zaohua wyglądała najbardziej nowocześnie z nich wszystkich. Stała w drzwiach spółdzielczej restauracji i spoglądała w kierunku Jintonga, z twarzą zwróconą ku słońcu. Jintong widział jej oczy, lśniące szklistym blaskiem. Trzymała ręce w kieszeniach sztruksowego płaszcza, spod którego wyglądały niebieskie sztruksowe bermudy najmodniejszego kroju, zwanego „kurzą nóżką" – Jintong zauważył je, gdy przechodziła w stronę wejścia do sklepu wielobranżowego. Z restauracji wybiegł nagi od pasa w górę starszy mężczyzna i wmieszał się w tłum „byczych diabłów i wężowych demonów". Goniło go dwóch mężczyzn, którzy wyglądali na obcych. Ciało staruszka było posiniałe z zimna, prawie czarne; grube białe spodnie miał podciągnięte niemal na wysokość klatki piersiowej. Przemykając się wśród tłumu ludzi w spiczastych czapkach, wpychał sobie do ust placek, którym o mało się nie udławił. Gdy obcym udało się go schwytać, wybuchnął żałosnym płaczem, zalewając łzami i śliną trzymaną w ręku resztkę placka.

– Byłem głodny! Byłem głodny! – szlochał.

Placek upadł mu na ziemię, dwaj mężczyźni zmarszczyli brwi ze wstrętem. Jeden z nich wziął mokrą resztkę w dwa palce i przyjrzał jej się z wyrazem obrzydzenia i żalu zarazem. Ktoś z tłumu przyglądających się zajściu zasugerował:

– Nie jedz tego, młody człowieku. Zlituj się nad biedakiem!

Młody rzucił placek pod stopy staruszka.

– Pieprzyć twoją matkę, stary łobuzie, żryj, udław się na śmierć jak pies! – wrzasnął, wyciągnął pogniecioną chustkę, wytarł dłoń i odszedł wraz ze swoim towarzyszem.

Staruszek ukucnął pod murem i jął ogryzać obśliniony placek, po kawałeczku, z wolna, delektując się jego wybornym smakiem.

Sylwetka Sha Zaohua to pojawiała się, to znikała w tłumie. W naszą stronę przedzierał się śmiało mężczyzna ubrany w grubo pikowany strój robotnika naftowego, w czapce z psiej skóry na głowie. Miał blizny na obu powiekach, z dolnej wargi zwisał mu papieros. Szedł bokiem jak krab. Wszyscy przyglądali mu się z zazdrością. Promieniował samozadowoleniem, oczy mu lśniły. Jintong wreszcie go rozpoznał. Siodło czyni wierzchowca, a ubiór – człowieka, westchnął w myślach. Watowany uniform, czapka z psiej skóry – to wszystko zmieniło wioskowego łobuza Fanga Shixiana w całkiem nową osobę. Mało kto widział kiedykolwiek wcześniej ubiór robotnika naftowego, uszyty z mocnej granatowej tkaniny, tak gruby, że watolina wystawała ze szwów, wręcz promieniujący ciepłem. Niewysoki młodzieniec, przypominający czarną małpę, w podartych pikowanych portkach z watoliną wyłażącą w kroku niczym barani ogon i w pozbawionej guzików kurtce, odsłaniającej brązowawy brzuch, z fryzurą przypominająca wronie gniazdo, deptał Fangowi Shixianowi po piętach. Ludzie tłoczyli się, popychali i ocierali o siebie, usiłując w ten sposób choć trochę się rozgrzać. Pokurcz podskoczył wysoko, ściągnął Fangowi Shixianowi czapkę, wsadził ją na własną głowę, po czym zanurkował w tłumie i zaczął przemykać się między ludźmi jak chytry pies. Rozległy się okrzyki protestu popychanych i deptanych. Fang Shixian złapał się za głowę, zdębiał na chwilę, po czym wrzasnął i rzucił się w pościg za młodzieńcem. Młodziak nie biegł zbyt szybko, jakby celowo się ociągając. Fang, plując obelgami, pędził za nim, nie patrząc pod nogi, lecz na lśniącą w słońcu psią sierść na czapce. Wpadał na ludzi, którzy odpychali go z powrotem, zmieniając kierunek jego biegu. Wszyscy przyglądali się temu przedstawieniu, nawet młodzi generałowie Czerwonej Gwardii zapomnieli na chwilę o walce klas, przestali zwracać uwagę na stado odzianych w czapki „byczych demonów i wężowych duchów" i zbliżyli się do centrum wydarzeń. Młodzieniec dotarł pod bramę komunalnej walcowni stali, gdzie siedziały w kucki dziewczęta sprzedające pieczone orzeszki ziemne, co było surowo zakazane. Zachowując najwyższą czujność, były gotowe do ucieczki w każdej chwili. W pobliżu walcowni znajdował się spory staw, z którego gorąca para buchała nawet w środku zimy; płynęły do niego ciemnoczerwone ścieki. Młodzieniec zdjął czapkę i rzucił na sam środek stawu. Ludzie oniemieli, lecz po chwili rozległy się wesołe okrzyki. Czapka unosiła się na powierzchni, długo nie tonąc. Fang Shixian biegał dokoła stawu i wykrzykiwał:

1 ... 141 142 143 144 145 146 147 148 149 ... 185
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)