Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
Echa zaczęły się oddalać.
Harry miał w sobie emocje. Czyjeś emocje. Zaskoczenie i strach. Czuł je tak
wyraźnie... Wstrząs i poruszenie tak silne, iż niemal namacalne... Ale gdzieś obok.
Wtedy poczuł coś innego. Zdecydowanie. Cel. Ból.
Coś eksplodowało w jego głowie. Przed oczami pojawiło się okno. Widział siebie.
Uciekał przed pająkami tak jak na drugim roku. Goniły go, a on nie miał różdżki. Biegł
i biegł, ale one były coraz bliżej. Zaraz go dopadną! Chciał krzyczeć, ale nie był w
stanie. Miał wrażenie, że umknęło mu coś ważnego, o czym przed chwilą myślał, ale
nie potrafił przypomnieć sobie, co to takiego. Istniał tylko strach. I zbliżające się
szybko pająki. W momencie, kiedy prawie go dopadły, okno oddaliło się szybko, a
ciemność wokół niego wypełniła się światłem.
Zamrugał i spojrzał wprost we wbijające się w niego czarne oczy.
Płonęły.
- Co się dzi... - zapytał, lecz nie dokończył, gdyż Severus gwałtownie odsunął się od
niego i odciągnął go od drzwi.
Harry miał wrażenie, że chyba coś się wydarzyło, ale nie bardzo wiedział, co.
Pamiętał, że przyszedł do Snape'a na szlaban i że chciał wziąć od niego Eliksir
Bezsennego Snu, ponieważ miał paskudny koszmar z goniącym go stadem pająków,
chociaż nigdy jakoś specjalnie się ich nie bał, ale wszystko inne wydawało się
zamazane.
Spojrzał na mężczyznę i zobaczył na jego twarzy niezwykłe poruszenie. Usta miał
zaciśnięte w cienką kreskę, wszystkie mięśnie twarzy napięte, a w oczach szalała
burza. Ale zanim Harry zdążył się odezwać, by zadać pytanie, został wypchnięty za
drzwi, pociągnięty przez gabinet i wyrzucony na korytarz.
Kiedy odzyskał równowagę, spojrzał na Severusa z całkowitym zaskoczeniem, ale
jedynym wyjaśnieniem, jakie uzyskał, były wysyczane drżącym głosem słowa:
- Mówiłem, że jestem zajęty, Potter. Twój szlaban się dzisiaj nie odbędzie.
Drzwi gabinetu zatrzasnęły się z głośnym hukiem.
Harry stal na korytarzu i próbował zrozumieć, co się przed chwilą wydarzyło. Czuł
jedynie ogromny zamęt w głowie, która pulsowała mu boleśnie.
Snape kolejny raz wyrzucił go bez żadnego powodu. Wystarczyło powiedzieć, że jest
zajęty i Harry by sobie poszedł. Chciał tylko dostać eliksir na te koszmary. Goniące
go pająki nie zaliczały się raczej do najprzyjemniejszych snów.
Wyjął z kieszeni butelkę z eliksirem i spojrzał na niego z namysłem.
Czuł się naprawdę zmęczony. Chyba po prostu pójdzie spać
* "Papercut" by Linkin Park
--- rozdział 28 ---
28. Closer
There's something here I can't explain
I feel I'm diving into (diving) driving rain
You get my senses running wild
I can't resist your sweet, sweet smile
So take this feeling make it grow
Never let it - never let it go*
- Harry!
Chłopak odwrócił się w wypełnionym uczniami korytarzu i przeczesał go wzrokiem w
poszukiwaniu wołającej go osoby. Tonks przecisnęła się przez tłum i uśmiechnęła do
niego.
- Nie mogłam cię dogonić. Słuchaj... wpadłam na pewien pomysł. Oczywiście nie
wiem, czy dyrektor wyrazi na to zgodę... ale macie ostatnio tak mało rozrywek, więc
pomyślałam... Wiesz, że niedługo będą święta?
Harry przytaknął, nie rozumiejąc na razie niczego więcej z całej jej wypowiedzi.
- No więc pomyślałam, że fajnie byłoby sobie urządzić taką małą imprezę
świąteczną, zanim wszyscy rozjadą się do domów. W niewielkim gronie spotkać się
na piwku... Oczywiście kremowym. - Mrugnęła do niego porozumiewawczo. -
Porozmawiać, może nawet potańczyć. Gdzieś w Hogsmeade, bo tutaj jest trochę za
ciężka i zbyt poważna atmosfera... i nie wyobrażam sobie dobrej zabawy pod okiem
Filcha i profesor McGonagal . - Zachichotała, więc Harry uprzejmie odpowiedział jej
uśmiechem. - Co ty na to? To na razie tylko pomysł, ale może coś z tego wyjdzie.
- Ale czy w obecnej sytuacji pozwolą nam pójść do Hogsmeade? - zapytał. - No
wiesz... jest wojna i w ogóle.
- Nie obrażaj mnie, Harry - fuknęła kobieta. - Jestem aurorem. Potrafię zapewnić
bezpieczeństwo swoim uczniom. Zresztą pomyślałam, że ja i profesor Flitwick
moglibyśmy rozciągnąć barierę ochronną wokół miejsca naszego spotkania. Tak na
wszelki wypadek. Byłoby fajnie. Wyobraź to sobie... śnieg, dzwoneczki, kolędnicy,
gwar rozmów, prezenty, kominek... Moglibyśmy wynająć całą salę tylko dla nas.
Niekoniecznie w Trzech Miotłach, tam zawsze jest zbyt duży ruch. Może być gdzieś
indziej. Co ty na to?
Harry patrzył na jej przejętą twarz i błyszczący w oczach entuzjazm.
Pomysł był naprawdę fajny i miło byłoby spędzić wieczór w gronie przyjaciół, ale miał
jakieś złe przeczucia. A jeżeli coś się stanie? Jeżeli ten szpieg dowie się o wszystkim
i naśle na nich Śmierciożerców? Tonks nie da rady ich wszystkich obronić.
Z drugiej strony... nie mogą się przecież ciągle ukrywać jak szczury w norze i bać się
wystawić nos spod dywanu.
- Myślę, że to dobry pomysł - powiedział w końcu. Tonks rozpromieniła się cała, a jej
włosy przybrały kolor cukierkowego różu.
- Cieszę się, Harry. Mamy jeszcze dużo czasu, ale myślę, że możemy już powoli
zaczynać przygotowania. Zaproś kogo chcesz, wszyscy będą mile widziani.
Przed oczami chłopaka pojawiła się otulona czarnymi włosami i wykrzywiona
kpiącym uśmiechem twarz.
"Wątpię" - pomyślał, ale nie powiedział tego głośno.
***
- Harry! Harry, obudź się!
Chłopak otworzył oczy. Coś przyciskało się do jego policzka. Czuł szarpanie za
ramię. Zamrugał kilka razy, próbując zorientować się, gdzie się znajduje. Podniósł
głowę i zobaczył pochyloną nad sobą Hermionę.
- Co się stało? - zapytał sennie, próbując się wyprostować. Poczuł ból w karku.
- Zasnąłeś nad książkami - wyszeptała dziewczyna, patrząc na niego z niepokojem. -
Wiem, że prosiłam cię, abyś się więcej uczył, ale bez przesady. Nie możesz się tak
przemęczać.
Harry rozejrzał się sennym wzrokiem. Znajdował się w opustoszałej bibliotece. Było
chyba już bardzo późno. Spędził tutaj całe popołudnie i wieczór, aż w końcu...
- Krew buhorożców w znanych eliksirach? Zastosowania krwi zwierzęcej w
produkcji... ? - Hermiona zaczęła czytać tytuły leżących wokół Gryfona książek. -
Harry, na jakie zajęcia mieliśmy się tego nauczyć? Nie pamiętam, żeby któryś z
nauczycieli...
- To nie na zajęcia! - przerwał jej szybko chłopak, zbierając ksiązki w stos. - Ja po
prostu... bardzo się tym ostatnio zainteresowałem.
Hermiona posłała mu spojrzenie pod tytułem: "I tak ci nie wierzę". Harry poczuł, że zaczyna się czerwienić.
- Nie oszukasz mnie - powiedziała. - Jestem pewna, że to Snape kazał ci się tego
uczyć, żeby cię przepytywać na szlabanach.
- Dokładnie! - Harry niemal odetchnął z ulgą. - Wredny drań myśli, że mam zbyt dużo
wolnego czasu.
- Ale plusem jest, że może dzięki temu nadrobisz zaległości, więc pewnie to i dobrze.
- Hermiona wyprostowała się. - Ale lepiej już skończ, bo jest naprawdę późno.
Trzeba wracać do dormitorium. Pani Pince zaraz zamyka bibliotekę.