Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 132 133 134 135 136 137 138 139 140 ... 508
Перейти на страницу:

oczy.

- Pytałam, czy przeczytałeś notatki z Historii Magii? Wiesz, dzisiaj mamy test, gdybyś

zapomniał.

- A tak, wiem. Czytałem - skłamał.

- Co? - Ron wypluł jedzenie na talerz. - Z Historii Magii? Dlaczego mi nie

przypomniałaś, Hermiono?

Gryfonka obrzuciła go zdegustowanym spojrzeniem.

- Mówiłam ci o tym trzy razy. Wtedy, kiedy opowiadałeś Neville'owi o ostatnim meczu

Armat. Wtedy, kiedy opowiadałeś o tym Ginny. I wtedy, kiedy próbowałeś

opowiedzieć o tym Lavender Brown, ale nie chciała cię słuchać i szybko uciekła.

Ron zrobił urażoną minę.

- No wiesz, mogłaś wybrać inny moment...

- Tak, jedyny moment, w którym możliwe, że cokolwiek by do ciebie dotarło, to

moment, w którym jesz. Dlatego dowiedziałeś się o tym dopiero teraz. Powodzenia

na teście - uśmiechnęła się nieprzyjemnie, po czym wstała i odmaszerowała

dumnym krokiem.

Ron spojrzał na Harry'ego.

- Wredna małpa. Zrobiła to specjalnie.

- Taa... - mruknął Harry, chociaż nie słyszał niemal ani słowa z całej kłótni. Przed

oczami widział jedynie plecy oddalającego się Severusa.

Kątem oka zerknął ku stołowi nauczycielskiemu, starając się nie odwracać za bardzo

głowy.

A niech to! On znowu na niego patrzył! Tak, jakby wyczuwał myśli Harry'ego. Ale

chyba nie jest aż tak dobry, prawda? Nie zauważył... jeszcze?

Szybko powrócił do wgapiania się w swoje śniadanie.

Tu nie chodziło o to, że Harry nie chciał sypiać. Bardzo chciał. Ale w nocy atakowały

go nie tylko myśli. Obrazy były znacznie gorsze. Kiedy tylko zamykał oczy, widział

twarz Voldemorta, wykrzywioną tym okrutnym uśmiechem i jego żółte zęby pokryte

krwią Harry'ego. Widział Snape'a. Odchodzącego. Zostawiającego go.

Opuszczającego.

Dyskretnie potrząsnął głową, starając się, aby nikt tego nie zauważył, a w

szczególności Snape.

Wiele razy próbował sobie wmawiać, że to był tylko sen, ale im bardziej się starał,

tym bardziej wiedział, że to nieprawda.

Dlaczego po raz drugi przyśnił mu się Voldemort i krew? Dlaczego po raz drugi we

śnie pojawił się Snape, który najwyraźniej nie miał zamiaru mu pomóc? A nawet

jeszcze gorzej. Teraz wyglądało to tak, jakby... Harry przełknął ślinę... jakby to

Severus przyprowadził go do Voldemorta, a potem sobie po prostu odszedł.

Czy to było ostrzeżenie? Czy po prostu jego podświadome obawy? Obawy, że

Severus może okazać się kimś innym, niż ten, którego gra. Że to po prostu jedna z

jego masek.

Zacisnął powieki, czując jak coś ostrego zaczęło ściskać jego serce. Tak bardzo

żałował, że mu się to przyśniło. Tak bardzo pragnął, aby ten sen nigdy do niego nie

przyszedł i nie zerwał tych nici, które z takim trudem udało mu się rozciągnąć

pomiędzy sobą a Severusem. Były bardzo cienkie i każde najlżejsze naprężenie

mogło je uszkodzić. A teraz...

Westchnął głęboko, kolejny raz próbując odgonić te myśli.

Wiedział jedno - Hermiona mogła mieć rację. Będzie musiał go sprawdzić. Inaczej

oszaleje.

I będzie musiał wykraść dzisiaj podczas szlabanu trochę eliksiru Bezsennego Snu,

jeżeli chce jeszcze kiedykolwiek zasnąć. Nigdy więcej takich snów! Nigdy!

Ale jak to zrobić, żeby Severus niczego nie zauważył i nie nabrał podejrzeń?

Największym problemem było to, że Harry nigdy nie potrafił niczego przed nim ukryć.

Teraz też miał wrażenie, że Snape wie o wszystkim. Bo dlaczego przez cały czas

czuł na sobie jego spojrzenie? Wzrok, który ogrzewał jego kark sprawiał, że miał

ochotę zniknąć, rozpłynąć się w powietrzu.

Harry przetarł klejące mu się powieki i usiłował stłumić ziewnięcie. Odsunął resztę

śniadania, mamrocząc, że nie jest już głodny i poinformował Rona, że spotkają się

przed klasą. Chłopak jedynie skinął głową, ponieważ usta miał zbyt zajęte.

Powoli powlókł się na korytarz, wbijając wzrok w podłogę. Był w połowie ziewnięcia,

kiedy usłyszał za sobą:

- Potter!

Odwrócił się i zobaczył zmierzającą ku niemu profesor McGonagall.

- Co się stało, pani profesor? - zapytał, widząc surowy, poważny wzrok, który w niego

wbijała.

- Dyrektor chciałby cię widzieć - oświadczyła, zatrzymując się przed nim i

spoglądając na niego z góry.

- Dyrektor? - Harry zamrugał. - Dumbledore wrócił?

- Profesor Dumbledore, Potter - poprawiła go nauczycielka. - Tak. I natychmiast chce z tobą porozmawiać.

- Teraz?

- Której części "natychmiast chce z tobą porozmawiać" nie zrozumiałeś?

Harry czuł się trochę oszołomiony. Na dodatek zaczęła go boleć głowa.

- Dobrze, już idę - powiedział i ruszył w stronę gabinetu dyrektora.

- Potter! - Głos McGonagall zatrzymał go na miejscu.

- Tak, pani profesor? - Odwrócił się do niej.

- Nie zapomniałeś o czymś?

Harry zmarszczył brwi. Chroniczne zmęczenie wcale nie pomagało szybciej kojarzyć.

- Glutki-ciągutki - powiedziała nauczycielka. Harry wytrzeszczył oczy.

- Co?

McGonagal przewróciła oczami.

- Hasło, panie Potter. A teraz pospiesz się - dodała. - I idź dzisiaj wcześniej spać.

Harry pokiwał głową i ruszył korytarzem.

Cholera! Skoro ona zauważyła, to Snape pewnie też się już zorientował.

Szlag!

I czego chce od niego Dumbledore? Czy podczas wyprawy przydarzyło się coś

nieoczekiwanego? Czy odkrył coś, o czym natychmiast musi powiedzieć Harry'emu?

Powodów mogło być tysiące. Zresztą, Harry bardzo chętnie dowiedziałby się, jak

przebiegają walki.

Kiedy wszedł do gabinetu, dyrektor siedział w swoim fotelu. Wyglądał na o wiele

bardziej zmęczonego, niż przed wyjazdem. Cienie pod dziwnie wyblakłymi oczami

powiększyły się, a twarz pokrywała sieć głębokich zmarszczek.

- Witaj, Harry - powiedział. Jego głos był zdarty i chropowaty, jakby stracił cały swój

wigor. - Usiądź.

Chłopak wykonał polecenie i czekał z niecierpliwością. Dumbledore oparł się na

krześle i wbił w niego poważne spojrzenie.

- Jak się trzymasz, Harry?

Chłopak wytrzeszczył oczy.

- Ee... całkiem dobrze, profesorze.

- Nie wyglądasz najlepiej.

"Podobnie jak pan" - pomyślał, ale nie powiedział tego głośno.

- Miałem ostatnio dużo nauki.

Dyrektor pokiwał w zamyśleniu głową.

- Jak zapewne zauważyłeś, mój wyjazd nieco się przedłużył. Mam nadzieję, że nie

wydarzyło się nic... nietypowego podczas mojej nieobecności. Nic, o czym

powinieneś mi powiedzieć, Harry? - Mężczyzna spojrzał na niego ponad swoimi

okularami-połówkami.

Gryfon potrząsnął głową.

- Nie, wszystko w porządku, profesorze. Nie wydarzyło się nic... nietypowego.

- Jesteś pewien, Harry? Nikt cię nie śledził? Nikt nie zadawał pytań odnośnie mojego

wyjazdu? Nikt nie zaczął się tobą nagle interesować?

Harry zagryzł wargę, kiedy w jego umyśle odbiły się echem słowa Hermiony i

ponownie potrząsnął głową.

- Nie. Dlaczego pan pyta?

- Hmm... - Dyrektor spojrzał w płonący i trzaskający cicho w rogu pomieszczenia

kominek. Wyglądał, jakby pogrążył się w swoich myślach. - Pamiętasz, kiedy

podzieliłem się z tobą swoimi obawami na temat krążącego po Hogwarcie szpiega? -

Harry skinął głową. - A więc teraz jestem tego niemal pewien. - Gryfon rozszerzył

oczy. - Pewnie jesteś ciekaw, gdzie podziewałem się przez cały ten czas, ale widzisz,

chłopcze... nie mogę zdradzić tego nikomu, ponieważ nadal nie wiem skąd... - Przez

1 ... 132 133 134 135 136 137 138 139 140 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)