Zatoka cykuty
- Автор: Коултер Кэтрин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Zatoka cykuty». Краткое содержание книги:
– Niestety, kochanie – powiedział cicho Savich – jesteś bardzo bogata. My wszyscy stale zapominamy o tym, co nam zostawiła babcia.
– Ach tak, moje obrazy Sarah Elliott. Masz rację, zapominam o nich, bo są oddane w depozyt do muzeum.
– Tak, ale ty jesteś prawną właścicielką tych ośmiu obrazów, dostałaś je w spadku. Właśnie wysłałem e – mail do Nowego Jorku, do Simona Russa. Chyba go pamiętasz? Spotykałaś go, kiedy byliśmy w jednym college'u.
– Tak, ale to było strasznie dawno, w tych ponurych czasach, kiedy jeszcze nie zdążyłam rozwinąć skrzydeł.
– Już wtedy próbowałaś je rozwijać – roześmiał się Savich. – Pamiętasz, ile kiedyś zarobiłaś na zakładach meczu bokserskiego? A ojciec dowiedział się, że nasz sąsiad, pan Hodges, przegrał na tym dwadzieścia dolarów.
– Schowałam się pod twoim łóżkiem i nie wychodziłam, dopóki nie przestał się wściekać.
Roześmieli się. Lily ma depresję? Patrząc na nią, Sherlock pomyślała, że trudno uwierzyć, by kiedykolwiek ją miała.
– Tak, pamiętam Simona Russa – przyznała Lily. – Był z niego niezły nudziarz, ale ty mówiłeś, że to nie ma znaczenia, ponieważ jest genialnym bramkarzem.
– Simon zajmuje się teraz handlem dziełami sztuki. Natychmiast zareagował na mojego maila i poinformował mnie, że osiem obrazów Sarah Elliott ma teraz wartość rynkową pomiędzy ośmioma a dziesięcioma milionami dolarów.
Lily patrzyła na niego oniemiała.
– Nie do wiary. Ty żartujesz, prawda, Dillon?
– Nie. Te obrazy od siedmiu lat, czyli od śmierci babci, stale zyskiwały na wartości. Każdy z czworga wnuków dostał osiem obrazów, a każdy obraz jest teraz wart, według tego, co mówi Simon, około miliona dolarów.
– Dillon, to nakłada na nas wielką odpowiedzialność.
– Wydaje mi się, że podobnie jak ty, wszyscy spadkobiercy babci uważają za swój obowiązek udostępnianie obrazów szerokiej publiczności. Pamiętam, że twoje były wypożyczone Instytutowi Sztuki w Chicago. Są tam jeszcze?
– Nie – powiedziała z namysłem Lily. – Kiedy wyszłam za Tennysona, uznał, że obrazy powinny być tu, w miejscowym muzeum. Przeniosłam je więc do Muzeum Sztuki w Eureka.
– Czy Tennyson zna kogoś, kto pracuje w tym muzeum? – spytał szybko Savich.
– Elcott Frasier jest w zarządzie.
– Bingo! – zawołała Sherlock.
Kiedy Tennyson Frasier wrócił wieczorem do domu, Lily stała przy schodach. Zauważyła, że w jego oczach pojawił się wyraz czułości i troski. Szybko się jednak zorientował, że coś złego wisi w powietrzu, więc zwolnił kroku. Podszedł do Lily i ujął jej dłonie.
– Lily, moja droga, jesteś bardzo blada – powiedział łagodnie. – Proszę cię, kochanie, połóż się do łóżka. Musisz odpocząć.
– Zupełnie dobrze się czuję, Tennyson. Nie musisz się mną martwić. Pani Scruggins przygotowała wspaniałą kolację. Jesteś głodny?
– Jeśli chcesz usiąść ze wszystkimi przy stole, to ja się chętnie przyłączę. – Rzucił nieufne spojrzenie Savichowi i Sherlock, którzy właśnie wchodzili do holu. – Cześć, Sherlock, witaj, Savich.
Savich skinął tylko głową.
– Mam nadzieję, Tennyson, że miałeś dobry dzień – powiedziała Sherlock z promiennym uśmiechem. Miała również nadzieję, że on się jeszcze nie domyśla, że chętnie udusiłaby go jego własnym krawatem.
– Nie, nie miałem dobrego dnia. – Tennyson odsunął się od Lily i włożył ręce do kieszeni. – Moje leki przestały już pomagać staremu panu Daily'emu. Powiedział mi, że chyba włoży sobie do ust lufę strzelby. Przypomina mi ciebie, Lily, w tej swojej beznadziei. Miałem okropny dzień. Nie zdążyłem nawet cię odwiedzić, zanim wyszłaś ze szpitala. Przykro mi.
– To się zdarza, prawda, Tennyson? – Sherlock poklepała go po ramieniu.
Savich mrugnął do niej porozumiewawczo, kiedy wchodzili do jadalni.
ten pokój. Kiedy się wprowadziła, kazała pomalować ściany na jasnożółty kolor, wyrzuciła ciężkie meble i urządziła całą jadalnię w stylu art deco.
Weszła pani Scruggins z tacą. Zwykle wychodziła wcześniej, zostawiając jedzenie w piekarniku. Dzisiaj była wyjątkowa sytuacja.
– Dobry wieczór, pani Scruggins – powiedział Tennyson. – To miło, że zechciała pani zostać.
– To mnie jest miło, doktorze Frasier.
Sherlock patrzyła, jak gosposia nakłada jedzenie na talerz Lily, i była przekonana, że ona wcale nie ma ochoty iść do domu.
– Jak mogłabym wyjść wcześniej, kiedy pani Frasier wróciła dziś ze szpitala?
Savich z trudnością powstrzymał uśmiech. Pani Scruggins czuła, że coś się wydarzy, i umierała z ciekawości.
Lily ugryzła kawałek domowej bułeczki i. zwróciła się do męża.
– Myślę, że będziesz zadowolony, jeśli ci powiem, że nie próbowałam popełnić samobójstwa, kiedy explorer uderzył w sekwoję. Hamulce nie działały, ręczny też nie. Byłam na krętej szosie 211 i nie miałam żadnych szans. Czy to cię uspokaja?
Tennyson podnosił właśnie do ust kawałek lasagne. Przełknął i ściągnął brwi.
– Przypomniałaś to sobie, Lily?
– Tak, przypomniałam sobie.
– Chcesz powiedzieć, że zmieniłaś zamiar, ale było już na to za późno, bo zawiodły hamulce.
– Właśnie tak było. Zdałam sobie sprawę z tego, że nie chcę się zabić, ale to już nie miało znaczenia, ponieważ ktoś celowo zepsuł hamulce.
– Ktoś? Ależ, Lily, to absurd.
– Niestety, explorer został sprasowany następnego dnia po wypadku. – Savich mówił swobodnym tonem. – W tej sytuacji nie możemy sprawdzić, czy to jest, czy też nie jest absurdem.
– Lily – powiedział łagodnie Tennyson – może po prostu chcesz, żeby tak było? Wolisz w ten sposób pamiętać swoi wypadek?
– Nie wydaje mi się, Tennyson. Przypomniałam to sobie pod hipnozą. A kiedy się obudziłam, przypomniała mi się cała reszta.
Tennyson uniósł brew. Savich nigdy przedtem nie widział, żeby brew potrafiła wykonać tak pionowy skok. Tennyson obrócił się do Savicha i zaczął mówić spokojnie, chociaż było oczywiste, że jest wściekły.
– Zaprowadziliście Lily do hipnotyzera? Jednego z tych szarlatanów, którzy zaśmiecają umysł pacjenta?
– Ależ nie – wtrąciła się Sherlock, ujmując pod stołem zaciśniętą dłoń Lily. – Ta lekarka niczym nie zaśmieciła umysłu Lily. Pomogła jej tylko przypomnieć sobie wydarzenia tamtego wieczoru. Oboje byliśmy przy niej przez cały czas; w naszej pracy stale mamy do czynienia z hipnozą. Ten seans był szalenie profesjonalny. Nie uważasz, że to dziwne, że hamulce odmówiły posłuszeństwa? Opierając się na tym, co powiedziała Lily, czy nie sądzisz, iż jest możliwe, że ktoś je zepsuł?
– Nie. Uważam, że Lily nie zapamiętała, jak było naprawdę. Nie jestem pewny, czy zrobiła to celowo, czy tylko podświadomie pragnie, żeby właśnie tak było. Nie rozumiecie? Wymyśliła awarię hamulców, bo nie chce przyjąć do wiadomości tego, co zrobiła. To przekracza granice zdrowego rozsądku i martwi mnie fakt, że ona się przy tej wersji upiera. Nie chcę, by Lily brała pod uwagę taką możliwość, bo znowu straci grunt pod nogami. Jestem psychiatrą, prawdziwym lekarzem, który nie bawi się w żadne hokus – pokus, żeby dowiedzieć się od pacjenta tego, co sam sobie wymyślił. Savich, to mi się nie podoba. Jestem mężem Lily i ponoszę za nią odpowiedzialność.
– Jakoś nie osiągnąłeś zbyt dobrych wyników, prawda? – spytała Sherlock lodowatym tonem, mierząc w niego widelcem.
7
Tennyson miał taką minę, jakby chciał rzucić w nią talerzem. Ciężko oddychał.