Zatoka cykuty
- Автор: Коултер Кэтрин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Zatoka cykuty». Краткое содержание книги:
– Tak, panie doktorze? – spytałam i obróciłam się do niego.
– Proszę nas zostawić samych, siostro – polecił.
– Nie chcę, żeby wyszła siostra Brunswick, doktorze Rossetti – powiedziałam. – Chcę, żeby pan stąd wyszedł.
– Proszę mi poświęcić chwilę czasu, pani Frasier. Obawiam się, że przedtem zbyt wcześnie chciałem z panią rozmawiać, tuż po operacji. Tylko kilka minut, bardzo proszę – nalegał.
Siostra Brunswick uśmiechnęła się, pogłaskała mnie po ręku i wyszła z pokoju.
– Czego chcesz, Russell? – spytałam.
Jeśli moja obcesowość go rozzłościła, to nie dał tego po sobie poznać. Z uśmiechem podszedł do łóżka. Spojrzałam na jego pulchne dłonie – tym razem miał na palcu pierścień z ogromnym brylantem.
– Chciałem tylko porozmawiać z panią, pani Frasier… Lily. Może jednak zdołamy się porozumieć, może mi pani zaufa i pozwoli sobie pomóc.
– Nie.
– Coś cię boli, Lily?
– Tak, Russell. Wszystko mnie boli.
– Czy chcesz, żebym ci dal łagodną tabletkę antydepresyjną?
– Mój ból pochodzi z żeber i brakującej śledziony.
– Ten ból przytłumi na jakiś czas ten drugi, głębszy ból.
– Mam taką nadziej ę.
– Pani Frasier… Lily, może spotkamy się w moim gabinecie, na przykład za tydzień, w poniedziałek?
– Nie, Russell. Ach, przyszedł doktor Larch. Proszę wejść, doktorze. Doktor Rossetti właśnie wychodzi – powiedziałam na koniec.
Savich miał wściekłą minę, ale Lily tylko się roześmiała.
– Nie musisz się złościć, Dillon. On wyszedł bez słowa, a doktor Larch nie mszył się z miejsca, dopóki tamten nie zamknął za sobą drzwi.
– Nie rozumiem tego – powiedziała z namysłem Sherlock. – Dlaczego Tennyson tak bardzo chce, żebyś była pacjentką Rossettiego? Traktujesz go okropnie, a on nadal nie rezygnuje.
– Tak – potwierdził Savich. – To dziwne. Trzeba będzie zobaczyć, co MAX nam powie o doktorze Russellu Rossettim. Chciał ci dać tabletkę antydepresyjną, tam, na miejscu?
– Chyba tak.
Kiedy Lily siedziała już w samochodzie, opatulona poduszkami, z luźno założonym pasem, Savich zawiadomił ją o wyniku swoich poszukiwań.
– Mam dla ciebie psychiatrę, Lily. Na pewno nie będzie cię karmiła lekami. To kobieta, specjalistka od hipnozy. Co o tym myślisz?
– Hipnoza? Ta kobieta mi pomoże, żebym sobie przypomniała, co się wydarzyło?
– Mam nadzieję. Trzeba spróbować. Dzisiaj jest niedziela, więc ona otworzy gabinet specjalnie dla ciebie.
– Dillon, od razu poczułam przypływ energii. I wreszcie się dowiem, czy rzeczywiście jestem wariatką – dodała szeptem.
– A więc jedziemy wprost do Eureka.
Doktor Marlena Chu była filigranową Chineczką która nie wyglądała na tyle dorośle, żeby mogła kupować alkohol. Lily była wysoka, miała przeszło metr siedemdziesiąt wzrostu, i patrząc na doktor Chu, zastanawiała się, czy będzie mogła zaufać takiej maleńkiej kobietce, którą z łatwością mogłaby nosić pod pachą.
Doktor Chu powitała ich w poczekalni, w której z powodu niedzieli nie było żadnych innych pacjentów.
– Pani brat powiedział mi, co się wydarzyło. To musi być bardzo trudne dla pani, pani Frasier. – Ujęła dłonie Lily w swoje malutkie rączki i dodała: – Musi pani usiąść. Widzę, że jest pani jeszcze osłabiona. Może podać szklankę wody?
Jakie ona ma ciepłe dłonie, pomyślała Lily, a głos taki uspokajający. To było dziwne, ale zaraz się rozluźniła, nawet mniej odczuwała ból żeber. Uśmiechnęła się do doktor Chu, nie wypuszczając jej dłoni.
– Dobrze się czuję, jestem tylko trochę zmęczona.
– Proszę wejść do gabinetu i usiąść. Mam bardzo wygodne krzesło i wysoki stołeczek pod nogi; nie będą panią bolały szwy. Proszę bardzo.
Gabinet był kwadratowym pokojem z szaroniebieskimi meblami i dębowym parkietem. Lily znowu ogarnęło uczucie ciszy i spokoju.
– Pozwoli pani, że pomogę pani usiąść, pani Frasier.
– Proszę mówić do mnie Lily.
– Z przyjemnością.
Kiedy Lily już usiadła, doktor Chu przysunęła sobie krzesło i ujęła lewą rękę Lily w swoją dłoń. Stwierdziła z zadowoleniem, że Lily całkowicie się odprężyła. Uważnie obserwowała swoją pacjentkę. Lily miała piękne jasnoniebieskie oczy, które doskonale harmonizowały z blond włosami. Była uroczą młodą kobietą, ale to w tej chwili nie miało znaczenia. Ważne było to, że miała kłopoty. A jeszcze bardziej istotne, że tak szybko absorbowała silę żywotną, którą przekazywała jej doktor Chu.
– Lily to takie romantyczne imię. Brzmi jak łagodna muzyka, skłania do marzeń.
– To imię mojej babki. Może to przypadek, ale ona hodowała przepiękne lilie – uśmiechnęła się Lily.
– To rzeczywiście ciekawy zbieg okoliczności.
Doktor Chu wiedziała, że Lily jest artystką, a zdolne, kreatywne osoby zwykle łatwo poddawały się hipnozie.
– Mam pani pomóc w przypomnieniu sobie tego, co się wydarzyło w środę wieczorem. Czy pani tego chce? – spytała.
– Tak. Bardzo chcę się dowiedzieć, co się naprawdę stało. Proszę mi tylko powiedzieć, co mam robić. Nigdy przedtem nie byłam hipnotyzowana.
– Nic szczególnego. Chcę tylko, żeby się pani odprężyła. – Lekko uścisnęła dłoń Lily.
Lily czuła, jak przenika ją fala ciepła i ogarnia uczucie całkowitego spokoju. Dziwiła się, że spowodowały to maleńkie rączki doktor Chu.
Savich usiadł po drugiej stronie Lily i też wziął ją za rękę.
Jaką ma silną dłoń, pomyślała. Jego dłoń nie przekazywała jej ciepła, dawała natomiast poczucie bezpieczeństwa. Nie odzywał się, ale był przy niej. Sherlock siedziała cichutko na kanapie, za krzesłem Lily.
Lily, może pani uzna to za dziwne, ale nie będę kołysać zegarka przed pani oczami ani nie położę pani na kanapie i nie będę niczego powtarzać śpiewnym tonem. Posiedzimy sobie tylko i porozmawiamy. Wiem, że pani rysuje komiks, Nieustraszony Remus. To bardzo interesujący tytuł. Co oznacza?
Lily uśmiechnęła się.
– Remus jest amerykańskim senatorem, ze stanu Zachodniej Demencji, który leży na Środkowym Zachodzie. Jest bardzo zdolny, całkowicie pozbawiony skrupułów i moralności, chorobliwie ambitny i uwielbia niszczyć swoich przeciwników. Znany jest też pod imieniem Łebski Remus, jako przeciwieństwo do kiepskiego, ponieważ jest bardzo elastyczny w działaniu, kiedy chce coś osiągnąć. Mistrz uników. Nigdy się nie poddaje, nie zwraca uwagi na to, co ludzie mówią, ponieważ wie, że i tak wkrótce o wszystkim zapomną; mija się z prawdą i dąży wytrwale do celu. Teraz jego celem jest prezydentura i nie zawahał się przed oszukaniem swojego przyjaciela, żeby ją dostać.
Doktor Chu uniosła cienką pięknie zarysowaną brew i uśmiech.
– Interesujące studium charakterologiczne i dość dobrze znane.
Tym razem Lily roześmiała się głośno.
– W zeszłym tygodniu skończyłam jeden odcinek. Jego przyjaciel, gubernator Braveheart, nie pogodził się z tym oszustwem i podjął walkę. Chociaż jest twardym i walecznym mężczyzną, ma jeden mankament – jest uczciwy. Wydaje mi się, że to dobry odcinek.
– Zaniosła go pani do gazety?
– Nie. nie zrobiłam tego. – Lily przymknęła oczy.
– Czemu?
– Bo znowu poczułam się źle.
– Co pani przez to rozumie?
– Czułam, że nic nie ma znaczenia. Beth zginęła, a ja żyję i nic nie przedstawia już wartości, łącznie ze mną i moją pracą.