Tomek na tropach Yeti
- Автор: Шклярский Альфред
- Серия: Приключения Томека Вильмовского #4
- Год: 2011
- Язык: польский
- Год: Wydawnictwo Muza S.A.
- ISBN: 978-83-7758-064-6
- Жанр: Детские и приключения
Электронная книга - «Tomek na tropach Yeti». Краткое содержание книги:
— Jesteś bliski prawdy, bosmanie — potwierdził Wilmowski. — Z wielu zwierzętami i ptakami wiążą się najrozmaitsze mity oraz legendy. Na przykład byk jest jednym z wcieleń Sziwy, gęś natomiast ptakiem Brahmy, niebezpieczna kobra jest otaczana czcią, ponieważ jakoby miała kiedyś swym rozpostartym kapturem osłonić od słońca boga Wisznu; tygrys jest znów ulubieńcem Kali, a papuga ptakiem bogini miłości — Kamy. Na słoniu jeździ bóg Indra, podczas gdy Ghanesz dosiada szczura, a małżonka Brahmy, Sarasati, ma pawia za wierzchowca. Jeśli dodam, że wszyscy bramini uważani są za półbogów, to łatwo zrozumiesz, ilu bożków i świętych zwierząt posiadają Hindusi.
— Ho, to, będzie tego bractwa chyba parę milionów — zauważył bosman. — Czort tam z nimi, po co jednak dorabiają tym bożkom łby zwierzęce? Śmiech mnie zbiera, gdy na to patrzę!
— Moim zdaniem niesłusznie wyśmiewasz się z religii stworzonej przez braminów, albowiem potrafią oni dostosowywać ją do potrzeb mieszkańców tego kraju. Hinduizm jest mieszaniną wielu wierzeń, mitów, zabobonów, kultów zwierząt i sił przyrody oraz zbiorem nakazów i zakazów dotyczących wielu zasadniczych dziedzin życia.
— Zgadzam się z tobą, ojcze, chociaż i bosman ma rację. To wszystko jest bardzo śmieszne — wtrącił Tomek. — Mnie również ciekawi, dlaczego choćby na przykład bożek Ghanesz wyobrażany jest zawsze z głową słonia?
— Mogę wam to wyjaśnić — odparł Wilmowski. — Ghanesz był synem bożka Sziwy i bogini Kali. Otóż w myśl legendy pewnego razu Sziwa rozgniewany na syna odciął mu głowę, aby jednak nie zasmucać matki, polecił słudze odrąbać głowę pierwszemu napotkanemu żywemu stworzeniu i przyłożyć ją do tułowia Ghanesza. Gorliwy sługa napotkał słonia; natychmiast wykonał rozkaz boga. Syn-potwór z głową słonia martwił bardzo boginię Kali, toteż Sziwa, chcąc wynagrodzić mu przykry wygląd, obdarzył go niezwykłymi zdolnościami i rozumem. W ten sposób Ghanesz stał się bogiem mądrości i jest nawet obecnie czczony przez uczonych oraz kupców.
— Ha, na mój chłopski rozum wszystkie te zabobony wychodzą na korzyść jedynie braminom, którzy wyglądają niczym wielkie pączki nadziewane powidłami — powiedział bosman, po czym ziewnął potężnie.
— Dość już tej nocnej dyskusji. Niedługo będzie dniało, odpocznijmy choć trochę przed świtem — zakończył rozmowę Wilmowski widząc, że senność znów zaczyna ogarniać jego towarzyszy.
Maharadża Alwaru
Przeraźliwe wycie w coraz to wyższych tonach rozległo się z nastaniem świtu niczym głos budzika. Piekielny koncert małp huloków [52], zamieszkujących zwartą gęstwę lasów Indostanu poderwał ze snu naszych podróżników. Nie było mowy o dalszej choćby tylko drzemce. Tomek wybiegł przed dom, aby rozejrzeć się w nieznanej okolicy. Niebawem w zielonej gęstwinie natrafił wkrótce na szeroką ścieżkę wiodącą wprost do dżungli.
Pod wpływem porannego żaru słonecznego wokół rozśpiewały się cykady [53]. Tomek rozglądał się po gałęziach drzew i krzewów, by dojrzeć choć jednego z tych oryginalnych owadów, znanych dobrze nawet już ludziom starożytnym, zwłaszcza Grekom, którzy nieraz trzymali je w małych klateczkach zrobionych z łyka podobnie jak teraz trzyma się ptaki pokojowe. Tomek, uważnie wypatrując cykad, nieoczekiwanie ujrzał prześwitującą przez gąszcz zieleni gładką taflę wód jeziora. Natychmiast zapomniał o owadach; na brzegu i w płytkiej przybrzeżnej wodzie spostrzegł ogromną ilość dużych ptaków o nadzwyczaj długich, cienkich nogach i równie długiej szyi. Miały charakterystyczne dzioby, silnie zagięte w połowie długości w dół.
Pokryte białym upierzeniem z różowym nalotem były niepospolicie piękne. Oto zdawało się, iż brzegi jeziora i woda pokryte są biało-różowym śniegiem. Tomek znał płochliwość flamingów, zwanych również czerwonakami [54]. W milczeniu z zachwytem przyglądał się odpoczywającemu stadu. Niektóre flamingi siedziały na stożkowatych gniazdach zbudowanych z mułu wprost na płytkiej wodzie, inne stały na jednej nodze i skręciwszy szyję do tyłu, kryły głowę pod skrzydłem, to znów brodziły po jeziorze, pogrążając w nim wraz z łbem część szyi. Szukały pokarmu dziobem, zaopatrzonym po brzegach w liczne blaszki rogowe, tworzące z niego coś w rodzaju sita.
Tomek już wcześniej poznał flamingi w ogrodzie zoologicznym Hagenbecka pod Hamburgiem. Wiedział, że ich pisklęta zaraz po wykluciu się z jaj pływają znakomicie, chodzić jednak mogą dopiero po kilkunastu dniach, a do lotu zdolne są po kilku miesiącach.
Nie opodal zatrzeszczały krzewy, przerywając obserwacje Tomka. Odruchowo spojrzał w kierunku, skąd dochodziły podejrzane szelesty. Przez zarośla przedzierał się olbrzymi bawół indyjski arni [55] o wielkich półksiężycowato wygiętych rogach. Tomek natychmiast przywarł do pnia drzewa, ponieważ arni skory jest do napaści i nie unika nawet walki ze słoniem. Potężne, ciemnoszare, aż prawie czarne zwierzę podążało w głąb dżungli, zapewne po nocnym żerowaniu w pobliżu jeziorka. Tomek nie miał przy sobie broni, nie chcąc więc się narażać na niespodzianki, wycofał się ostrożnie. O kilkadziesiąt kroków przed Tomkiem teren po lewej stronie ścieżki obniżał się znacznie i tworzył rozległe bagnisko. Serce zabiło mu żywiej w piersi; oto na sporych kępach wyrastających z bagna dojrzał dziesiątki wygrzewających się w słońcu krokodyli [56]. Spoczywały nieruchomo na brzuchu, z kończynami wyciągniętymi do tyłu i pyskiem szeroko otwartym. Tylko ich wyłupiaste, kaprawe ślepia czujnie śledziły człowieka idącego ścieżką.
Kilka płazów zsunęło się do wody. Szybko płynęły ku brzegowi, wzdłuż którego wiła się niezbyt szeroka w tym miejscu, urwista drożyna. Tomek przyśpieszył kroku. Wąska i nierówna ścieżka nie dawała stopom zbyt pewnego oparcia, a tymczasem potwornie uzębione paszcze były coraz bliżej. W tej chwili Tomek uzmysłowił sobie, iż jeszcze w ubiegłym stuleciu fanatyczne Hinduski rzucały w wody Gangesu swe dzieci w ofierze “świętym” krokodylom na pożarcie. Teraz, w niebezpiecznym sąsiedztwie żarłocznych gadów, doskonale odczuwał, co musieli przeżywać ludzie podejrzani o morderstwo, którym dla naocznego udowodnienia niewinności kazano przechodzić bądź przepływać rzekę rojącą się od krokodyli. Jeżeli podejrzany był dobrym pływakiem i miał wiele szczęścia, to uniknąwszy paszcz potworów, odzyskiwał wolność.
W odległości kilkudziesięciu metrów ścieżka się rozwidlała. Tomek skręcił w prawo. Przez liany i krzewy zamajaczyły białe mury hinduskiej świątyni. Do jej wnętrza wiodło “gopuram”, to jest ostrosłupowe wejście, ozdobnie rzeźbione w kamieniu i przybrane stiukami. Obok świątyni, zagubionej w gąszczu tropikalnej zieleni, przesunął się cicho jak zjawa jeleń aksis [57] o pięknym, długim, lirowatym porożu, błyskając białymi, nieregularnie rozmieszczonymi plamami na rudobrunatnej sierści. Stanowił on ulubioną zwierzynę łowną tak krajowców, jak i Anglików.
“Ależ to prawdziwy raj dla myśliwych. Prawdopodobnie nieroztropnie jest zapuszczać się tutaj bez broni” — monologował Tomek.
Miał olbrzymią ochotę zajrzeć do tajemniczej świątyni zbudowanej z dala od pałacu, lecz wydało mu się, iż mogłoby to być niebezpieczniejsze, niż błądzenie bez broni po dzikich chaszczach. Począł wracać ku domkowi myśliwskiemu. Zanim wkroczył na wąskie przejście wzdłuż bagna, wyszukał sobie w lesie kawał mocnej grubej gałęzi; tak uzbrojony odważnie zapuścił się na urwisko.
52
Hulok (Hylobates hoolock) — małpa z rodziny gibbonów. Zamieszkuje Indostan aż po Junan. Wysokość jej dochodzi do 90 cm. Posiada czarne ubarwienie z wyjątkiem białej przepaski na czole.
53
Cykady, czyli piewiki właściwe (Cicadidae), należą do grupy pluskwiaków. Rozpowszechnione głównie w krajach cieplejszych. Żywią się sokami wysysanymi z roślin. Długość rozpostartych skrzydeł niektórych gatunków wynosi około 18 cm. Właściwością cykad jest ich zdolność wydawania dźwięków za pomocą narządu u nasady odwłoka, składającego się z bębenkowej błonki, która może się naciągać dzięki skurczom mięśni i być wprawiana w drgania powodujące dźwięki.
54
Flamingi albo czerwonaki (Phoenicopterus ruber) — zaliczane z powodu włóczęgowskiego trybu życia do ptaków wędrownych, zamieszkują pas podzwrotnikowy oraz część strefy umiarkowanej Starego i Nowego Świata.
55
Bawół indyjski — arni (Bubalus bubalis) — przebywa tylko w błotnistych okolicach. Od arni pochodzą bawoły domowe.
56
W Azji spotykamy dwa gatunki krokodyli właściwych: krokodyla błotnego (Crocodilus palustris) i nieco większego, czarniejszego w ubarwieniu, a także najczęściej trzymanego w ogrodach zoologicznych tak zwanego “Crocodilus porosus”. Oprócz nich w wodach Gangesu, Brahmaputry, Indusu oraz rzek Indii wschodnich przebywa, żyjący tylko w Azji, gawial (Gavialis gangeticus), krokodyl o głowie raptownie zwężającej się ku oczom, wskutek czego długi, spłaszczony i rozszerzony na końcu pysk, przypomina kształtem dziób ptaka. W wielu plemionach hinduskich gawial uchodzi za święte zwierzę, poświęcone Wisznu.
57
Jeleń aksis żyje w Indostanie (Rusa axis); ma około 1 m wysokości i plamistą sierść.