Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 130 131 132 133 134 135 136 137 138 ... 508
Перейти на страницу:

nich jedynie pełne zaskoczenia: - Och... - kiedy gorący język mężczyzny dotknął jego

ucha. Zesztywniał, czując dreszcze wędrujące po całym ciele i jęknął głośno,

wciągając gwałtownie powietrze. Severus lizał dokładnie przestrzeń za jego uchem,

przygryzał jego płatek, wślizgiwał się językiem do środka, a Harry mógł jedynie

mruczeć z przyjemności i szarpać się, kiedy jego ciało napinało się i podrygiwało pod

wpływem tego gorącego języka, podrażniającego jego zakończenia nerwowe.

Odchylił głowę do tyłu, poddając się całkowicie wargom mężczyzny, które bardzo

powoli zaczęły przesuwać się coraz niżej, wzdłuż szyi, przez obojczyk, na przemian

ssąc, liżąc i kąsając, aż po nagie ramię, na którym wciąż widniały ślady zębów.

Harry miał wrażenie, że umrze z rozkoszy albo rozpłynie się i nigdy już nie uda mu

się powrócić do swojego pierwotnego kształtu. Usta i język Severusa były niczym

rozgrzany do czerwoności pogrzebacz, który wypalał ścieżkę na jego skórze,

posyłając w jego ciało iskry niewiarygodnej przyjemności i sprawiając, że wszystko w

nim wrzało a zmysły odpływały.

Nie był w stanie złapać tchu, nie potrafił poruszyć nawet palcem, pochłonięty

doznawaniem, kiedy jego umysł kwiczał, a serce próbowało wyrwać się z piersi.

Usta Snape'a. Język Snape'a. Na nim. Na jego skórze. Na szyi, ramieniu. Gorące,

zachłanne, wygłodniałe.

Harry czuł, że kręci mu się w głowie. Odległa część jego umysłu została nagle

uderzona niewiarygodną myślą... że jeszcze nigdy wcześniej... że po raz pierwszy...

Och, Merlinie!

Jęknął głośno, napinając się i prężąc, kiedy Severus zacisnął zęby na jego ramieniu,

a bolesny prąd przeszył jego ciało i sprawił, że uderzył głową w twardą powierzchnię

drzwi.

I wtedy usta i język zniknęły. Snape gwałtownie oderwał głowę, jakby w końcu dotarło

do niego, co się dzieje i zdołał to powstrzymać. Harry otworzył oczy, które nie

wiedział nawet, kiedy zamknął, i gdy jego wzrok napotkał spojrzenie mężczyzny,

wszystko się w nim szarpnęło i zamarło.

Oczy Severusa były... były... inne. Zamglone i błyszczące jednocześnie, jakby przez

moment znalazły się w zupełnie innym miejscu, jakby coś próbowało się przez nie

przedostać, wyrwać, ujawnić... Jego cienkie wargi były rozchylone i wilgotne i Harry

nie był w stanie się powstrzymać przed ich dotknięciem. Jeżeli nie mógł ich

pocałować, to chciałby chociaż poczuć ich fakturę, ich ciepło...

Kiedy tylko dotknął gładkich warg, poczuł, jak Snape łapie jego rękę. Nie odsunął jej

jednak od swej twarzy. Harry otworzył szeroko oczy, widząc, jak usta Severusa

owijają się wokół jego palca i zaczynają go łagodnie ssać. Ciepły język obmywał

opuszek, a zęby delikatnie przygryzały skórę. Dopiero po chwili chłopiec zorientował

się, że wstrzymuje powietrze. Bał się nawet oddychać, by nie zakłócić ciszy, by nie

przerwać tej nieprawdopodobnej chwili... Snape zachowywał się, jakby kompletnie

się zatracił i jeżeli Harry by coś zrobił, cokolwiek, to mógłby wyrwać go z tego transu i stracić to... uczucie, które rozlewało się przyjemnym ciepłem w jego brzuchu i

stopniowo opanowywało całe ciało. Patrzył z zachwytem na zamknięte oczy, na

cieniutką zmarszczkę pomiędzy ciemnymi brwiami, na dziwnie łagodne rysy twarzy...

patrzył i nie mógł uwierzyć w to, co się dzieje. Bał się, że Severus usłyszy szalone

bicie jego serca, że coś może przerwać tę cudowną chwilę.

Chciał tylko, żeby czas się zatrzymał i juz nigdy, przenigdy nie ruszył ponownie.

Wypuścił z westchnieniem powietrze, którego nie był już w stanie dłużej

wstrzymywać.

Severus otworzył oczy. Mgła opadła, wycofała się i odsłoniła głęboką czerń źrenic.

Wszystko zniknęło. Mężczyzna odsunął na bok dłoń Harry'ego i bez słowa patrzył w

jego rozszerzone, zielone oczy. Harry próbował coś wyczytać z tych źrenic, ale nagle

stały się równie zamknięte i niedostępne, jak cała reszta twarzy Snape'a.

- To... - spróbował powiedzieć, ale głos nie chciał go słuchać. Odchrząknął. - Ja...

Severus potrzasnął głową i Harry zamknął usta. Postawił go na ziemi i szybko

doprowadził się do porządku. Kiedy Harry dotknął podłogi, nogi ugięły się pod nim,

ale zdołał oprzeć się o drzwi i nie przewrócić. Kręciło mu się w głowie. To wszystko

było tak... surrealistyczne. Nierealne.

Mężczyzna rzucił szybkie zaklęcie czyszczące, odwrócił się plecami do stojącego

pod drzwiami chłopca i podszedł do swojego fotela. Harry pochylił się i założył leżące

u jego stóp części ubrania. Snape usiadł i zapatrzył się w ogień. Nie powiedział ani

słowa.

Harry stał pod drzwiami i wahał się. Co miał teraz zrobić? Wyjść? Przyłączyć się do

niego? Może powinien coś powiedzieć? Miał całkowitą pustkę w głowie. Jedynym co

zajmowało jego umysł było wspomnienie języka Snape'a wędrującego po skórze i

gorącego dotyku wokół swojego palca. Na jego usta wypłynął lekki uśmiech, którego

nie potrafił i nawet nie starał się powstrzymać. Dlaczego miał wrażenie, że wszystko

wokół niego nabrało barw? Ciepłych, soczystych, radosnych barw.

Spojrzał na swój wciąż nieznacznie lśniący palec i przymknął oczy, wzdychając

lekko.

Dopiero wtedy panującą w pomieszczeniu ciszę przerwał surowy głos Severusa,

który przeciął rozgrzane powietrze:

- No siadaj wreszcie.

Pozwolił, by na jego usta wypłynął jeszcze szerszy uśmiech.

***

Harry leżał w łóżku i patrzył na Mapę Huncwotów. Obserwował jeden punkt, który od

czasu do czasu znikał z mapy, a później ponownie się na niej pojawiał. Na jego

ustach igrał ciepły uśmiech, a oczy błyszczały łagodnie. W pamięci wciąż przewijały

mu się obrazy. Język Snape'a na jego ramieniu. Wargi Snape'a na skórze. Palec

Harry'ego w gorącym wnętrzu ust Severusa. Zamglony, nieobecny wzrok mężczyzny.

I to uczucie, które wciąż krążyło w jego żyłach i rozlewało się po skórze.

Szczęście.

Kropka pojawiła się na mapie i Harry uśmiechnął się do siebie.

- Co ty tam warzysz, Severusie? - wyszeptał cicho. Nie wiedział, jak długo tak się

wpatruje, .może godzinę albo dwie, ale był już bardzo zmęczony.

Kropka zniknęła ponownie. Harry odłożył mapę pod poduszkę i wyjął spod niej

zielony kamień. Zacisnął go w dłoni i wysłał wiadomość:

Dobranoc, Severusie. Zasypiam z twoją twarzą przed oczami.

I była to prawda.

*

Wokół panowała ciemność. Gęsta i nieprzenikniona. Niemal lepka.

Harry spojrzał na swoje dłonie. Nie wiedział, jak to było możliwe, ale dobrze je

widział. Tak, jakby oświetlało je nieistniejące światło. W otaczającej go ciszy rozległ

się odgłos kroków. Zdawały się rozbrzmiewać wszędzie wokół niego, odbijać echem

od niewidzialnym ścian i powracać. Rozglądał się w ciemności, ale nie widział

absolutnie niczego.

Kroki zbliżały się.

Odwrócił się i dopiero wtedy dostrzegł bladą twarz przypominającą maskę

Śmierciożercy. Zamrugał kilka razy.

Nie, tylko mu się wydawało. To był Severus. Na usta Harry'ego wypłynął pełen ulgi

uśmiech. Mężczyzna wbijał w niego płonące intensywnością spojrzenie i kierował się

wprost ku niemu. Wyglądał niczym nietoperz, który wynurzył się z ciemności aby

1 ... 130 131 132 133 134 135 136 137 138 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)