Zaginiona Ewangelia
- Автор: Уоллес Ирвин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Zaginiona Ewangelia». Краткое содержание книги:
– Czy to wszystko naprawdę się zdarzyło? – zapytał Randall, kręcąc z niedowierzaniem głową.
– O tak, zdarzyło się. Dokumenty na ten temat są w archiwach Ministerstwa Sprawiedliwości albo Ministerstwa Obrony w Paryżu. Wróciliśmy więc do moskitów, pcheł, mrówek, skwaru, mokradeł, niewolniczej pracy, bicia, do piekła Gujany. Tym razem jednak miałem motywację, żeby żyć, żeby przetrwać. Nie ma silniejszej motywacji dla człowieka niż pragnienie zemsty. A ja postanowiłem, że wezmę odwet. Na bezdusznym rządzie? Na dwulicowym księdzu kłamcy? Nie. Postanowiłem zemścić się na oszukańczej religii, prawdziwym wrogu życia, narkotyku, który osacza człowieka swym szalbierczym bełkotem o miłosiernym Zbawicielu. Moja wiara runęła, okaleczona tak jak moje ciało. I jeszcze na pokładzie statku, na który wysadzono nas w St Laurentdu-Maroni, wymyśliłem mistrzowskie posunięcie przeciwko wszystkim sprzedawcom Chrystusa, oszustwo, którym wyrównam rachunki z hierarchią kościelną za jej zakłamanie. Wymyśliłem w ogólnych zarysach Ewangelię według Jakuba i Pergamin Petroniusza. Przygotowywałem się do tej mistyfikacji od roku tysiąc dziewięćset osiemnastego, od powrotu do Gujany, aż do tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego trzeciego, kiedy kolonię zamknięto, gdyż panujące tam warunki przysparzały Francji złej reputacji na świecie.
Randall słuchał tej opowieści jak zaczarowany, przejęty jednocześnie zgrozą i współczuciem dla starca.
Lebrun jako wzorowy więzień miał więcej swobody od innych. Rzeźbił różne ozdoby w orzechu kokosowym, trochę kradł i wreszcie zaczął znowu podrabiać średniowieczne manuskrypty, które przesyłał do paserów w Paryżu za pośrednictwem jednego ze strażników, dając mu za to trzydzieści procent od zysku. W ten sposób zarabiał pieniądze na zakup kolejnych książek religijnych. Udało mu się nawet pozyskać materiały do podrabiania banknotów, dzięki czemu jego zyski wciąż rosły i pozwalały kontynuować badania nad wczesnym chrześcijaństwem.
W ciągu trzydziestu pięciu lat po powtórnym uwięzieniu Lebrun stał się ekspertem od historii Jezusa i Nowego Testamentu, od aramejskiego i greki, od papirusu i pergaminów. W roku tysiąc dziewięćset czterdziestym dziewiątym, dzięki dobremu zachowaniu jego status zmienił się z relégué, więźnia dożywotniego, na libéré, wolnościowca, który nie miał już obowiązku siedzieć w zamknięciu, lecz musiał pozostać na terenie Gujany. Zamienił więzienny pasiak na granatowy ubiór libéré i zamieszkał w chacie nad rzeką Maroni, utrzymując się z wyrobu pamiątek i podrabiania manuskryptów. W roku tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym trzecim, po likwidacji kolonii, wraz z innymi wolnościowcami powrócił do Francji na pokładzie S/s Athesli i nareszcie był naprawdę wolny.
Osiadł ponownie w Paryżu. Zarabiał na utrzymanie tak jak przedtem – fałszując banknoty i paszporty – a lwia część jego zysków szła na kosztowne materiały, potrzebne do przeprowadzenia planowanej od lat mistyfikacji. Kiedy już był gotowy, porzucił Francję na zawsze. Przeszmuglował do Włoch skrzynię z materiałami i zamieszkał w Rzymie, szykując się do ostatniego etapu niesamowitego fałszerstwa.
– Ale jak mógł pan w ogóle marzyć o wyprowadzeniu w pole uczonych i teologów? – zdumiał się Randall. – Rozumiem, że można się nauczyć greki, ale z tego, co wiem, aramejski to prawdziwa łamigłówka, a poza tym język martwy…
– Nie taki całkiem martwy – odparł z uśmiechem Lebrun. – Obecnie jego współcześniejszej formy używają muzułmanie i chrześcijanie na przygranicznych terenach Kurdystanu. Co do „łamigłówki", jak pan to nazwał… to prawda, ale proszę pamiętać, że poświęciłem na jej rozwiązywanie czterdzieści lat mojego życia. Studiowałem naukowe czasopisma i prace poświęcone filologii, etymologii, lingwistyce, pisane przez najwybitniejsze autorytety, takie jak opat Petropoulos z Athos czy profesor Jeffries z Oksfordu. Zgłębiałem podręczniki, na przykład niemiecką Gramatyką biblijnego aramejskiego Franza Rosenthala. A co najważniejsze, zdobyłem reprodukcje starożytnych aramejskich rękopisów i kopiowałem je setki razy, żeby dojść do wprawy. Księgę Henocha, Testament Lewiego, apokryfy Starego Testamentu, wszystko, co było dostępne. Język jest trudny, w istocie, ale opanowałem go dzięki wytrwałości.
Randall był pod wrażeniem.
– Monsieur Lebrun, najbardziej zagadkowa jest dla mnie kwestia samego papirusu. Jakim sposobem wytworzył pan papirus, który przeszedł pozytywnie wszystkie skomplikowane badania naukowe?
– Wcale nie próbowałem go wytwarzać – odrzekł Francuz. – Podrabianie starożytnego papieru byłoby idiotyzmem. Właściwie to papirus i pergamin były najłatwiejszymi do uzyskania elementami całej mistyfikacji. Niebezpiecznymi być może, ale stosunkowo łatwymi. Jak już pan wie, panie Randall, byłem nie tylko fałszerzem, ale także złodziejem, miałem przyjaciół w świecie przestępczym. Wspólnie zdołaliśmy w ciągu dwóch lat zdobyć ten starożytny materiał piśmienniczy. Dzięki moim studiom znałem miejsce przechowywania każdego ze skatalogowanych zwojów i kodeksów z pierwszego wieku, zarówno w muzeach, jak i w prywatnych kolekcjach. Zwoje są częstokroć niezapisane na początku bądź na końcu, a w kodeksach trafiają się wręcz całe puste miejsca. To właśnie kradłem.
Zuchwalstwo tego człowieka zdumiewało Randalla coraz bardziej.
– Czy mogę prosić o więcej szczegółów? – zapytał. – Jakie to były kolekcje, gdzie się mieszczą?
– Wolałbym nie wyliczać szczegółowo wszystkich tych miejsc, z których pozyskałem papirus i pergamin. – Lebrun pokręcił głową. – Wymienię kilka kolekcji, które… hm, braliśmy pod uwagę. Część z nich odwiedziliśmy później, już w konkretnym celu. We Włoszech były to na przykład Biblioteka Watykańska i Muzeum Turyńskie, we Francji Biblioth?que Nationale, w Austrii Oesterreichische Nationalbibliothek, w Szwajcarii Biblioteka Bodmera pod Genewą. Poza tym liczne repozytoria w Wielkiej Brytanii, na przykład Beatty Collection w Dublinie, Rylands Library w Manchesterze i oczywiście British Muséum w Londynie.
– Naprawdę kradł pan w tych miejscach? – nie mógł wyjść z podziwu Randall.
– Tak, jak najbardziej – puszył się Lebrun. – Nie we wszystkich, bo nie każde z nich miało w zbiorach papirus bądź pergamin z pierwszego stulecia. Złotą żyłą okazało się szczególnie British Muséum, gdzie liczne okazy są do dzisiaj nieposegregowane i nieskatalogowane z powodu braku funduszy i personelu, a co za tym idzie, są stosunkowo słabo zabezpieczone. W moim rodzinnym Paryżu także znalazłem kopalnię materiałów. Biblioth?que Nationale jest przechowalnią dosłownie tysięcy rękopisów… nieprzetłumaczonych, niesklasyfikowanych, zalegających w magazynach. Co za marnotrawstwo. Pozwoliłem więc sobie wykorzystać pewną ilość tych niezapisanych fragmentów papirusów z pierwszego wieku, z pożytkiem dla świata. Rozumie mnie pan, panie Randall?