Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]
Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]

Электронная книга - «Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]». Краткое содержание книги:

Gwiazda Pella, strategiczny punkt w konflikcie zbrojnym Kompanii Ziemskiej i międzygwiezdnych kolonii. Ten, kto kontroluje Stacje Pella, decyduje o zasięgu ziemskich sił obronnych bądź o skali ziemskiej ekspansji w celu odzyskania utraconego imperium. Ale Pell jest zdecydowany utrzymać neutralność za wszelką cenę.
Ludzie z Gwiazdy Pella to obszerna, wielowątkowa i dramatyczna wizja przyszłości, ukazująca charaktery, postawy i ambicje nie odbiegające od naszych. Przez stronice tej powieści przewija się galeria fascynujących postaci, ludzkich i nieludzkich, których losy zależą od wyniku tytanicznych zmagań w skali kosmicznej.
Powieść ta otrzymała nagrodę Hugo w roku 1982.
1 ... 112 113 114 115 116 117 118 119 120 ... 146
Перейти на страницу:

— Istnieje małe prawdopodobieństwo, żeby zdecydowali się działać na szkodę stacji — odezwał się Keu.

— A jeśli któryś z nich jest Uniowcem? Wiemy w tej chwili prawie na pewno, że przeniknęli w szeregi kupców.

— Nad tym warto się zastanowić — przyznał Mazian. Myślałem już nad tym… i to właśnie jeden z powodów, kapitanie Mallory, dla których jestem niechętny podejmowaniu zdecydowanych kroków mających na celu werbowanie tych holowników. Tkwią w tym potencjalne problemy. Ale potrzebujemy zaopatrzenia, a niektórych pozycji nie można zdobyć gdzie indziej. Znajdujemy się w sytuacji przymusowej.

— A więc dajmy przykład — powiedział Kreshov. — Zastrzelmy tego sukinsyna. Jest bombą z opóźnionym zapłonem.

— W tej chwili — powiedział powoli Porey — Konstantin i jego ludzie pracują po osiemnaście godzin na dobę… to wydajna, szybka, fachowa i dobrze zorganizowana praca. Nie uzyskalibyśmy tyle innymi metodami. Rozprawimy się z nim, kiedy przestanie nam być potrzebny.

— Czy on wie o tym?

Porey wzruszył ramionami.

— Zdradzę wam coś, co pozwala nam trzymać pana Emilia Konstantina w garści. Natrafiliśmy na miejsce, w którym przebywa cała gromada Dołowców razem z pozostałymi ludźmi z Podspodzia. Trzymają się w kupie. Stanowią jeden cel. I on zdaje sobie z tego sprawę.

Mazian skinął głową.

— Konstantin to najmniejszy problem. Mamy gorsze zmartwienia. I to jest druga sprawa, nad którą musimy się tu zastanowić. Zamiast organizowania kolejnego nalotu na naszych własnych żołnierzy skoncentrowałbym się raczej na określaniu miejsca pobytu wywrotowców znajdujących się na stacji i dezerterów spośród jej personelu.

Twarz Signy spłonęła rumieńcem, ale jej głos był nadal spokojny.

— Nowy system wprowadzany jest w życie najszybciej, jak to możliwe. Pomaga nam pan Lukas. Do dzisiejszego ranka zidentyfikowaliśmy i wydaliśmy karty 14 947 osobom. Chodzi tu o całkowicie nowy system kart i nowe kody indywidualne z blokadami sterowanymi głosem na niektórych urządzeniach. Nie jestem z niego całkiem zadowolona, ale aparaty Pell nie są przystosowane do pracy w tym trybie. Gdyby były, nie doszłoby do tych problemów z zapewnieniem bezpieczeństwa.

— A istnieje możliwość, że nową kartę otrzymał też ten Jessad?

— Nie. Taka możliwość praktycznie nie istnieje. Większość, a może i wszyscy nasi zbiegowie przenoszą się do rejonów, w których działają jeszcze skradzione przez nich karty… na razie. Znajdziemy ich. Mamy portret pamięciowy Jessada i aktualne fotografie innych. Szacuję, że ostateczną akcję rozpoczniemy za jakiś tydzień albo dwa.

— Ale wszystkie rejony związane z utrzymaniem stacji w ruchu są bezpieczne?

— Środki zabezpieczenia centrali Pell są warte śmiechu. Poleciłam przeprowadzenie tam pewnych prac budowlanych.

Mazian skinął głową.

— Przystąpimy do nich, kiedy robotnicy zakończą usuwanie szkód. A bezpieczeństwo personelu?

— Wyjątkiem zasługującym na odnotowanie jest obecność Dołowców w odciętym rejonie niebieskiego jeden cztery. Przebywa tam wdowa po Konstantinie, siostra Lukasa. Jest inwalidką przykutą do łóżka, a Dołowcy są chętni do współdziałania we wszystkim, co zapewnia jej wygodę.

— To luka w systemie — powiedział Mazian.

— Mam z nią łączność za pośrednictwem komunikatora. Współpracuje ze mną całkowicie, jeśli chodzi o przemieszczanie Dołowców do wyznaczonych rejonów. W tej chwili jest w pewnym stopniu przydatna, tak samo jak jej brat.

— Na razie przydają się nam oboje — powiedział Mazian. W równym stopniu.

Przystąpiono do omawiania szczegółów, danych statystycznych, nudnych spraw, które można było dać do przetrawienia komputerowi. Signy znosiła wszystko z ponurą miną notując, skrupulatnie, darzucając własne uwagi i walcząc z bólem głowy i ciśnieniem krwi, które rozdymało jej żyły w dłoniach.

Żywność, woda, części maszyn… każdy statek zabierał pełny ładunek, żeby być gotowym do ponownej ucieczki, jeśli już do tego dojdzie. Po naprawieniu poważniejszych uszkodzeń przejdzie się do usuwania drobniejszych usterek odkładanych od dawna na lepsze czasy. Remont generalny przy zachowaniu możliwie dużej mobilności Floty.

Najwięcej trudności nastręczało zaopatrzenie. Z tygodnia na tydzień malała nadzieja, że odważniejsze holowniki dalekiego zasięgu zaryzykują i powrócą. Dysponowali siedmiona nosicielami do obrony stacji i planety, ale zaopatrywały ich tylko holowniki krótkodystansowe, a jedynym źródłem niektórych części zamiennych były zapasy, które te holowniki zgromadziły na swych pokładach do własnego użytku.

Byli stłoczeni, oblężeni, pozbawieni pomocy kupców, holowników dalekiego zasięgu, które mogły swobodnie przylatywać i wydostawać się ze stacji w ogniu najcięższych walk. Nie mogli teraz snuć planów dotarcia do stacji przy Gwiazdach Tylnych… z których niewiele pozostało, które zalatywały naftaliną, były ogołocone z wyposażenia i niektóre, od dawna nie doglądane, prawdopodobnie utraciły stabilność. Statki wojenne nie mogły same wykonać skoku połączonego z holowaniem za sobą większych elementów konstrukcyjnych. Bez kupców z holowników dalekiego zasięgu, z działających stacji, nie licząc samego Sol, pozostała im tylko Pell.

Gdy tak siedziała, pojawiły się niewesołe myśli, nawiedzające ją regularnie do czasu, gdy sytuacja na Pell zaczęła przybierać niekorzystny obrót. Spoglądała od czasu do czasu to na Maziana, to na szczupłą zaaferowaną twarz Toma Edgera. Australia Edgera chodziła w parze z Europą częściej niż którykolwiek z innych statków… stary, stary zespół. Edger był drugi pod względem starszeństwa… ona trzecia; ale między drugą i trzecią osobistością we Flocie istniała ogromna przepaść. Edger nigdy nie zabierał głosu w radzie. Nigdy nie miał nic do powiedzenia. Edger rozmąwiał z Mazianem prywatnie udzielając mu rad, był szarą eminencją; dawno to podejrzewała. Jeśli w tym pomieszczeniu znajdował się człowiek, który naprawdę znał myśli Maziana, był nim z pewnością Edger.

Jedyna stacja nie licząc Sol.

A więc było ich troje, którzy to wiedzieli, uświadamiała sobie ponuro i nie puszczała o tym pary z ust. Przebyli długą drogę… od Floty Kompanii do bieżącej sytuacji. To będzie ogromne zaskoczenie dla tych sukinsynów Kompanii z Ziemi i Stacji Sol, kiedy wojna zawita do ich drzwi… kiedy Ziemia zostanie zajęta, jak teraz Pell. A siedem nosicieli stając przeciwko światu, który zrezygnował z lotów gwiezdnych, który tak jak Pell miał pod swoimi rozkazami tylko holowniki krótkiego zasięgu i kilka frachtowców wewnątrzukładowych, może tego dokonać… i tylko patrzeć Unii, która będzie nam deptać po piętach. Ziemia była domem ze szkła. Nie mogła walczyć… ani zwyciężać.

Ta świadomość nie spędzała jej snu z powiek. Nie zamierzała się nią zadręczać. Była coraz bardziej przekonana, że cała operacja na Pell jest tylko kamuflażem, że Mazian robi dokładnie to, co cały czas mu doradzała, nie dając chwili wytchnienia żołnierzom, nie dając chwili wytchnienia swoim załogom i kapitanom, kiedy prawdziwym celem ich pobytu tutaj była operacja na Podspodziu i to, co proponował w sprawie holowników krótkiego zasięgu i kopalń — gromadzenie zapasów, naprawy, przegląd personelu stacji, celem przeprowadzenia identyfikacji i ujęcia ewentualnych sabotażystów, którzy mogli ułatwić Unii przejęcie stacji tanim kosztem. To zaś była jej robota.

Tylko że brakowało tu kupców, których można zmusić do służby w transporcie, a żaden z nosicieli nie zamierzał przyjmować na siebie roli statku do przewozu uchodźców. Nie mógł. Nie miał na to miejsca. Nic dziwnego, że Mazian milczał, nie chciał rozmawiać o ewentualnych planach, które, pod rozmaitymi pretekstami, wprowadzano już po cichu w życie. Pomału wyłaniał się scenariusz: wylatuje w powietrze komputer stacji, bo znają wszystkie nowe kody komputerowe; baza na Podspodziu pogrąża się w chaosie skutkiem wyeliminowania pewnego człowieka, który nią kieruje, i przeprowadzana jest egzekucja wszystkich zgromadzonych tam mas ludzi i Dołowców po to, aby Dołowcy nigdy już nie podjęli pracy dla ludzi; sama stacja wprowadzana jest na opadającą ku planecie orbitę; a oni wycofują się pośpiesznie do punktu wejścia w skok pod osłoną holowników krótkodystansowych, które mogą służyć tylko jako punkty nawigacyjne. Skok do Gwiazd Tylnych, a zaraz potem do samej Sol…

1 ... 112 113 114 115 116 117 118 119 120 ... 146
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)