Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]
Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]

Электронная книга - «Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]». Краткое содержание книги:

Gwiazda Pella, strategiczny punkt w konflikcie zbrojnym Kompanii Ziemskiej i międzygwiezdnych kolonii. Ten, kto kontroluje Stacje Pella, decyduje o zasięgu ziemskich sił obronnych bądź o skali ziemskiej ekspansji w celu odzyskania utraconego imperium. Ale Pell jest zdecydowany utrzymać neutralność za wszelką cenę.
Ludzie z Gwiazdy Pella to obszerna, wielowątkowa i dramatyczna wizja przyszłości, ukazująca charaktery, postawy i ambicje nie odbiegające od naszych. Przez stronice tej powieści przewija się galeria fascynujących postaci, ludzkich i nieludzkich, których losy zależą od wyniku tytanicznych zmagań w skali kosmicznej.
Powieść ta otrzymała nagrodę Hugo w roku 1982.
1 ... 113 114 115 116 117 118 119 120 121 ... 146
Перейти на страницу:

Podczas gdy Unia musi podjąć decyzję, czy ratować dla siebie stację pełną ludzi i bazę, i walczyć z chaosem na Podspodziu, który może zagłodzić stację, jeśli nawet da się ją ocalić… czy dać umrzeć Pell i nie wiążąc sobie rąk przejść do natarcia na znajdującą się w ogromnej odległości Ziemię, bez żadnej bazy za sobą bliższej niż Viking…

Sukinsyn, przeklęła w duchu Maziana spoglądając na niego spod oka. To było typowe dla niego — opracowywał ruchy wyprzedzając opozycję i miewał nieprawdopodobne pomysły. Był najlepszy. Zawsze. Uśmiechnęła się do niego, kiedy wydawał im suche, precyzyjne rozkazy dotyczące katalogowania i z satysfakcją zauważyła, jak wielki Mazian traci na chwilę wątek myśli. Odzyskał go zaraz i ciągnął dalej, spoglądając na nią od czasu do czasu z zakłopotaniem, a potem z coraz większym ciepłem.

A więc teraz na pewno było ich troje, którzy w i e d z i e 1 i .

— Będę z wami szczera — powiedziała do klęczących i stojących mężczyzn i kobiet, którzy zgromadzili się w pomieszczeniu przebieralni na dolnym pokładzie, jedynym na Norwegii miejscu mogącym pomieścić większość żołnierzy stłoczonych ramię przy ramienic i zapewniającym wszystkim dobry widok. — Nie są z nas zadowoleni. Sam Mazian krzywi się na metody, jakimi dowodzę statkiem. Nikogo z was nie ma na tej liście. Nikt z nas nie jest zamieszany w czarny rynek. Inne załogi są z tego powodu wściekłe na mnie i na was i krążą plotki o manipulacjach z listą, o celowo spreparowanym donosie mającym związek z rzekomą rywalizacją między Norwegią a innymi statkami o wpływy na czarnym rynku… Cisza! Otrzymałam więc odgórne rozkazy. Dostajecie przepustki na tych samych zasadach, co inni żołnierze; pełnicie też służbę zgodnie z obowiązującym ich harmonogramem. Nie zamierzam tego komentować, podziękuję wam tylko za wspaniałą pracę i powiem jeszcze dwie rzeczy; czuję się zaszczycona w imieniu całego naszego statku, że w to bagno w sekcji niebieskiej nie było zamieszane żadne nazwisko z Norwegii; po drugie… proszę was o unikanie sporów z innymi jednostkami bez względu na to, jakie plotki będą krążyć i jak będziecie prowokowani. Na pewno spotkacie się z nieprzyjaznymi odruchami, za co biorę na siebie osobistą odpowiedzialność. Na pewno… no nic, nie mówmy o tym. Są pytania?

Zapanowała grobowa cisza. Nikt się nie poruszył.

— Spodziewam się, że przekażecie wszystko schodzącej wachcie, zanim zdążę to zrobić osobiście. Przepraszam, przepraszam od siebie za to, co jest najwyraźniej interpretowane przez innych jako podłość ludzi pozostających pod moimi rozkazami. Rozejść się.

Nadal nikt nie drgnął. Zrobiła w tył zwrot i ruszyła w kierunku windy, aby wjechać nią na poziom główny, do swojej kabiny.

— W próżnię z nimi — mruknął dosłyszalnie jakiś głos za jej plecami. Stanęła jak wryta zwrócona tyłem do zebranych.

— Norwegia! — krzyknął ktoś.

— Signy! — wrzasnął inny.

W jednej chwili okrzyk rozniósł się echem po całym statku. Ruszyła znowu w kierunku otwartej windy wciągając w płuca pełen satysfakcji oddech i starając się jednocześnie nie okazać swego zadowolenia ruchami. Tak, w próżnię z nim. A Mazian wyobrażał sobie, że może położyć swoją łapę na Norwegii. Uczyniła pierwszy krok. Stawiała pierwsze kroki wraz z tymi żołnierzami; Di Janz też będzie musiał z nimi pogadać. To, co zagrażało morale Norwegii, zagrażało również życiu jej załogi, zagrażało odruchom, które wypracowali w sobie przez lata.

I jej dumie. Również. Wchodząc do kabiny i naciskając przycisk wciąż czuła, że twarz jej płonie. Okrzyki rozlegające się w korytarzach były balsamem dla jej dumy tak samo wielkiej, przyznawała w duchu, jak duma Maziana. Tak, zastosuje się do rozkazów. Ale efekt, jaki wywarły na żołnierzach i załodze jej słowa, był wykalkulowany i nikt nie będzie jej pouczał, jak ma dowodzić Norwegią. Nawet Mazian.

2

PELL: SEKTOR ZIELONY DZIEWIĘĆ; 6/1/53

Dołowiec był znowu przy nim — mały brązowy cień, całkiem zwyczajny wśród przechodniów na dziewiątym. Josh zatrzymał się w zdemolowanym podczas rozruchów korytarzu i oparł stopę na występie udając, że chce sobie poprawić coś przy bucie. Dołowiec dotknął jego ramienia, schylił się marszcząc nos i zajrzał mu w twarz.

— Człowiek-Konstantin w porządku?

— W porządku — odparł Josh. To był ten, którego nazywali Niebieskozębym i który deptał im prawie codziennie po piętach, podejmując się przenoszenia informacji pomiędzy Damonem i jego matką. — Mamy teraz dobre miejsce na kryjówkę. Nie ma już kłopotu. Damon jest bezpieczny i nikt go już nie niepokoi.

Futrzasta silna dłoń namacała jego rękę i wcisnęła mu w nią coś.

— Ty dać człowiek-Konstantin? Ona dawać, mówić: potrzeba.

Dołowiec, wmieszawszy się w tłum, zniknął tak samo szybko, jak się był pojawił. Josh wyprostował się walcząc z pokusą, żeby rozejrzeć się wokół siebie albo spojrzeć na metaliczny przedmiot, dopóki nie odszedł kawałek korytarzem od miejsca spotkania. Okazało się, że to broszka z metalu, który mógł być prawdziwym złotem. Schował ją do kieszeni jak skarb, bo takim dla nich była; mogli ją sprzedać, zastępowała kartę, mogli nią przekupić kogoś, kogo nie dało się przekupić niczym innym… na przykład właściciela ich obecnej kwatery. Złoto miało różne zastosowania, służyło nie tylko do wyrobu biżuterii; rzadkie metale były warte tyle, co życie — ich cena stale rosła. I zbliżał się dzień, kiedy trzeba będzie coraz silniejszej perswazji, aby zapewnić Damonowi kryjówkę. Matka Damona to jednak kobieta wielkiej mądrości. Jej uszami i oczami był każdy Dołowiec, który przemykał się niepostrzeżenie korytarzami; wiedziała o ich rozpaczliwym położeniu — wciąż oferowała schronienie, z którego Damon nie chciał skorzystać, bo ponad wszystko nie chciał narażać na przeszukiwanie systemu zajmowanego przez Dołowców.

Sieć zaciskała się wokół nich. Liczba korytarzy, z których mogli jeszcze korzystać, bez przerwy malała. Instalowano nowy system, wprowadzono nowe karty, a sekcje, które oczyścili żołnierze, pozostawały puste. Ludzi przebywających w sekcjach otaczali żołnierze i spędzali w jedno miejsce, sprawdzano, czy nie figurują na liście poszukiwanych i wydawano im nowe dokumenty tożsamości… większości. Niektórzy znikali i kropka. Nowy system kart coraz bardziej uderzał w rynek, tłumił go. Wartość kart i dokumentów spadała gwałtownie, bo będą ważne tylko do czasu zakończenia reorganizacji i ludzie już zaczynali wybrzydzać na stare. Co chwila gdzieś w komputerze rozlegał się cichy alarm; na miejsce przybywali zaraz żołnierze i rozpoczynali procedurę tropienia kogoś, kogo poszukiwali… jak gdyby większość osób w rejonach nie zabezpieczonych używała swoich własnych kart. Ale po alarmie żołnierze zadawali pytania i sprawdzali dokumenty — urządzali obławy, utrzymywali ludzi w poczuciu zagrożenia i wzajemnej podejrzliwości, a to służyło celom Maziana.

1 ... 113 114 115 116 117 118 119 120 121 ... 146
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)