Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
się, jakby trzepnęła go nim w głowę Zanim zdążył odpowiedzieć, w klasie
zapanowała nagła cisza. Drzwi otworzyły się z rozmachem, a do sali wkroczył Mistrz
Eliksirów. Harry'emu wystarczyło jedno spojrzenie, aby domyślić się, że Snape nie
ma zbyt dobrego humoru. Prawdopodobnie wciąż był rozdrażniony porannym
incydentem.
Nauczyciel zatrzymał się na środku klasy i potoczył po niej nieprzychylnym
spojrzeniem (Harry mógłby przysiąc, że oczy Snape'a zwęziły się, kiedy dotarły do
niego), po czym bez słowa odwrócił się plecami do uczniów i machnął różdżką w
stronę biurka, z którego wyleciały rolki pergaminów z wypracowaniami i poszybowały
do ich rąk. Harry rozwinął swoją pracę domową. Od razu rzuciła mu się w oczy
ocena: Troll.
Otworzył szeroko oczy z niedowierzania. Jak to możliwe? Przecież napisał wszystko,
co tylko znalazł w książkach o tym eliksirze! Szybko przebiegł wzrokiem w dół strony
i przeczytał zapisaną czerwonym atramentem uwagę Snape'a:
Eliksir Wiggylowy? Nigdy o takim nie słyszałem, Potter, i w związku z tym nie mogę
sprawdzić twojego wypracowania.
- Co jest, kurwa? - mruknął pod nosem. - Jak się nazywa ten eliksir, o którym
pisaliśmy? - zapytał Hermiony, która właśnie rozwijała swój pergamin.
- Eliksir Wiggenowy - odparła Gryfonka zanurzając nos we własnej pracy.
Harry poczuł, jak wzburzona fala gniewu zalewa jego umysł.
Już dawno zauważył, że w przypadku Snape'a nie ma taryfy ulgowej. Eliksiry w
dalszym ciągu były dla niego taka samą gehenna, jak zawsze. Miał nawet wrażenie,
że Snape stał się dla niego pod tym względem jeszcze bardziej wymagający. Jakby
to, że się pieprzyli oznaczało, że Harry powinien automatycznie lepiej rozumieć
Eliksiry.
Ale teraz przeszedł już samego siebie! Jak on mógł? Miał pewność, że wszystko było
dobrze! I przez jeden głupi błąd cały jego wysiłek poszedł na marne. Siedział nad
wypracowaniem do późna. Chciał, aby chociaż raz Snape był z niego zadowolony,
żeby dostrzegł, że Harry jednak się przyłożył, że mu zależało! To była chyba jego
najdłuższa i najlepsza praca z Eliksirów, jaką kiedykolwiek napisał, a ten... drań nie
sprawdził jej tylko dlatego, że pomylił się w tytule!
- Cholera, znowu zawaliliśmy - odezwał się Ron, zaglądając mu przez ramię. - Jak
tak dalej pójdzie, to...
- Och nie! - Jęk Hermiony był tak głośny, że obaj natychmiast przerwali i spojrzeli na
nią z zaskoczeniem. Dziewczyna wpatrywała się w swoje wypracowanie, a na jej
twarzy szok mieszał się z niedowierzaniem. - Mam... Zadowalający.
- Och, to naprawdę tragedia - parsknął Ron, odsuwając się od niej i wywracając
oczami.
- A... ale to niemożliwe. Wszystko napisałam dobrze. Jestem tego pewna!
Sprawdzałam pięć razy.
- Widocznie Snape uznał, że niewystarczająco dobrze - westchnął Ron. - Daj spokój,
Hermiono. Czy on kiedykolwiek sprawiedliwie nas ocenił? Spójrz. - Podsunął jej pod
nos swój pergamin. - Ja mam Okropny. Zawsze dostaję Okropny albo Trolla. Czy to jest w porządku według ciebie?
- W twoim przypadku zdecydowanie tak - odparła Hermiona, kręcąc głową i
wpatrując się z niedowierzaniem w swoja ocenę. Ron prychnął ze złością i odwrócił
się do niej plecami.
Harry przestał ich słuchać i spojrzał na swoje wypracowanie. Nie podaruje mu tego
tak łatwo! Wziął pióro, zanurzył je w kałamarzu, przekreślił tytuł i na górze napisał
dużymi, drukowanymi literami:
ELIKSIR WIGGENOWY
Wstał i podszedł do biurka Snape'a. Wyciągnął pergamin w stronę nauczyciela i
powiedział chłodnym tonem:
- Poprawiłem już nazwę eliksiru. Chciałbym, żeby ponownie sprawdził pan moje
wypracowanie, ponieważ kosztowało mnie ono bardzo dużo czasu i wysiłku.
Snape zerknął na niego, a w jego oczach zamigotał cień szyderstwa:
- Doprawdy? A dlaczego właśnie tobie miałbym sprawdzić go ponownie?
- Ponieważ tylko mojego pan nie przeczytał - wycedził Harry przez zęby. - Skoro już
poprawiłem błąd, to uważam, że...
- Podaj mi nazwę tego eliksiru - przerwał mu Severus.
- Eliksir Wiggenowy - odpowiedział Harry, nie spoglądając na wypracowanie. Snape
uniósł brew.
- Jesteś tego pewien?
Harry zawahał się. Czyżby znowu coś pomieszał? Zerknął na swój referat. Miał
nadzieję, że Hermiona się nie pomyliła.
- Tak, jestem pewien. - odparł. Podsunął wypracowanie nauczycielowi. - Czy mógłby
pan teraz...? - zapytał, starając się przekazać Severusowi, że ma już dosyć jego
pedantycznej skrupulatności. Wiedział, że robi to specjalnie. Mężczyzna patrzył mu w
oczy. I czekał. Harry domyślił się, na co. - Proszę - dodał, chociaż to słowo z trudem
przeszło mu przez gardło.
Snape ponownie uniósł brew.
- No, skoro prosisz, to jakże mógłbym odmówić? - Kpina, z jaką odpowiedział
nauczyciel była wręcz namacalna. Harry z wysiłkiem przełknął gorzkie słowa, które
cisnęły mu się na usta. Snape zerknął na pergamin, zmarszczył brwi, ponownie
spojrzał na Harry'ego i oświadczył: - Przepisz to i przynieś mi na następną lekcję.
Harry wytrzeszczył oczy. Przepisać? Przecież zajęło mu to kilka godzin. W
wypracowaniu był tylko jeden, mały błąd!
Gniew trzasnął i rozpalił się jasnym, gorącym płomieniem.
- Już nie trzeba - wycedził lodowato, gniotąc ze złością pracę i odwracając się na
pięcie. Był tak zły na Snape'a, że z trudem panował nad drżeniem dłoni. Podszedł do
kosza i z wściekłością cisnął do niego zgnieciony w kulkę pergamin. Odprowadzany
zaciekawionymi i zdumionymi spojrzeniami uczniów, wrócił do swojej ławki.
- Co się stało, Harry? - wyszeptał przejęty Ron, kiedy Harry usiadł na miejscu. -
Dlaczego wyrzuciłeś swoje wypracowanie?
- Nieważne - uciął ostro Harry, unikając zamyślonego wzroku Hermiony i wbijając
spojrzenie w ławkę.
- Nie przejmuj się, stary. Przecież nie pierwszy raz dostałeś Trol a. Jakoś się z tego wygrzebiesz. - Ron nieudolnie próbował go pocieszyć.
- Przestań, Ron. Nie widziałeś, ile czasu Harry poświęcił na tę pracę? Niemal tyle, co
ja, ale Snape'a i tak nic to nie obchodzi. Mam tego dosyć - wyszeptała Hermiona,
zagryzając wargę. - On nie może nas tak traktować.
Harry poczuł, że zbliżają się kłopoty, ale zanim zdążył ją powstrzymać, przyjaciółka
podniosła rękę. Za późno, Snape już to zauważył. Obrzucił Gryfonkę pogardliwym
spojrzeniem i zapytał:
- O co chodzi, panno Granger?
Hermiona odchrząknęła i zaczęła zdecydowanym, choć nieco drżącym głosem:
- Uważam, że ocena, którą otrzymałam, jest nieadekwatna do mojej wiedzy i
umiejętności. Jestem pewna, że wszystko napisałam prawidłowo, a otrzymałam
jedynie Zadowalający. Na jakiej podstawie zostałam oceniona w taki sposób?
Wszystkie oczy, które w trakcie jej wypowiedzi zaczęły ją obserwować, teraz, w
ułamku sekundy, spoczęły na Mistrzu Eliksirów. Harry zobaczył, jak wzrok Snape'a
zmienia się z nieprzyjaznego na... groźny. Jęknął w duchu. Hermiona nie powinna
była tego mówić. Przynajmniej nie dzisiaj.
- Kwestionujesz mój sposób oceniania, Granger? - Głos nauczyciela stał się
chrapliwy i niebezpiecznie podniesiony. - Dostałaś taką ocenę, na jaką zasłużyłaś.