Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl]
Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl]

Электронная книга - «Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl]». Краткое содержание книги:

Imperium szykuje się do wojny z Yezd, ale pojawia się nowe zagrożenie — bunt księcia Draxa i jego wojsk. Zdrada najemników doprowadza Videssos na skraj katastrofy i tylko talent dowódczy Marcusa Scaurusa i zręczna dyplomacja jego sprzymierzeńca zamieniają klęskę w zwycięstwo. Jednak Imperium Videssos w dalszym ciągu czeka walka z Yezd, Do odległej krainy potężnych koczowników wyrusza poselstwo, które ma pozyskać ich pomoc. Jego droga najeżona jest niebezpieczeństwami, o sojusz z koczownikami stara się również Yezd…
1 ... 7 8 9 10 11 12 13 14 15 ... 130
Перейти на страницу:

Viridoviks mruknął po łacinie:

— Z nimi zagrałbym tylko swoimi własnymi kośćmi.

— Rozpoznaję złodziei, gdy tylko ich zobaczę. Nawet bogatych złodziei — odpowiedział mu Gorgidas w tym samym języku.

Jeżeli i gospodarz zajmował się kradzieżą, to wydawał swoje pieniądze gdzie indziej. Był to niski, tęgi mężczyzna, a jego posępne usta i podejrzliwe oczka zadawały kłam wszystkim opowieściom o sympatycznych, rubasznych grubasach. Pokój na piętrze, który niechętnie oddał posłom z Videssos, z trudem mieścił pięć wypchanych materaców przyniesionych wcześniej przez służącego. Goudeles zapłacił tragarzom, a gdy ci już odeszli, rozwalił się na sienniku — najgrubszym, jak zauważył Gorgidas — i wybuchnął śmiechem. W odpowiedzi na zaciekawione spojrzenia towarzyszy, powiedział:

— Pomyślałem sobie właśnie, że jeżeli to jest najlepsza gospoda, jaką ma do zaoferowania Prista, to niech mnie Phos zachowa od najgorszej.

— Ciesz się tym co masz, póki możesz — doradził mu Skylitzes.

— No nie, grubas ma rację — powiedział Arigh. Goudeles, który wypakowywał właśnie świeże ubranie, nie wyglądał na zachwyconego jego poparciem, jeżeli można to było tak nazwać. Arshaum kontynuował: — Nawet najpiękniejsze miasto jest więzieniem i tylko w stepie człowiek może oddychać swobodnie.

Ktoś zastukał cicho do drzwi. Był to żołnierz. Jak większość tutejszych mieszkańców, wyglądał na potomka nomadów, będąc barczystym mężczyzną o śniadej cerze i krzaczastej brodzie. Ale zamiast kubraka z wygotowanej skóry nosił metalową kolczugę i mówił płynnie po videssańsku.

— Jesteście panowie ze „Zdobywcy”, poselstwo do Arshaum? — Ukłonił się, gdy przytaknęli. — Jego Ekscelencja hypepoptes Methodios Sivas pozdrawia was i prosi, abyście zechcieli spotkać się z nim dziś, o zachodzie słońca. Przyjdę wtedy ponownie, by zaprowadzić was do jego rezydencji. — Pochylił głowę raz jeszcze, zasalutował i odszedł tak szybko, jak się pojawił. Jego buty waliły głośno o wąskie kamienne schodki.

— Czy ten hype jak mu tam, to jakiś czarodziej? Skąd mógł wiedzieć, że tu jesteśmy, prawie zanim się pojawiliśmy? — wykrzyknął Viridoviks. Widział już wystarczająco wiele magii w Imperium, by zadać to pytanie zupełnie poważnym tonem.

— Ani troszeczkę — odparł Goudeles, podśmiewając się z jego naiwności. — Równie pewne jak to, że słońce Phosa wschodzi na wschodzie jest, że jeden z tych leniwych kolegów z portu pracuje dla niego.

Gorgidas, który o wiele lepiej niż Gal znał się na sztuczkach różnych gubernatorów, sam doszedł do tego już wcześniej, ale teraz, gdy jego przypuszczenia zostały potwierdzone, czuł dodatkową satysfakcję. Głównym zadaniem Sivasa była obserwacja tego, co się dzieje na równinach. Jeżeli kontrolował je równie dokładnie, jak robił to w swoim własnym mieście, interesy Imperium były tutaj bezpieczne.

Methodios Sivas był zaskakująco młody — nie mógł mieć wiele ponad trzydziestkę. Nieco za duży nos sprawiał, że wyglądał sympatycznie i swojsko, ale miał w sobie wystarczająco dużo energii i inicjatywy, by pasować jednocześnie do tych niespokojnych okolic. Na początek huknął Arigha w plecy, wykrzykując:

— Czyż to nie syn Arghuna? Znowu każesz mi stawiać wartowników przy studniach? Arigh zachichotał, co w jego ustach mogło być niepokojącym dźwiękiem.

— Nie ma potrzeby. Będę spokojny.

— Lepiej, by tak było. Dla nas obu.

Upewniwszy się, że każdy z jego gości ma pełny puchar wina, Sivas wyjaśnił:

— Kiedy ten diabelski pomiot przejeżdżał tedy w drodze do stolicy, wrzucił po garści ropuch do każdej studni w mieście.

Lankinos Skylitzes wyglądał najpierw na zszokowanego, potem jednak wybuchnął śmiechem. Goudeles, Viridoviks i Gorgidas patrzyli na niego skonsternowani.

— Nie rozumiecie? — zapytał Sivas, po czym sam sobie odpowiedział. — Nie, pewnie że nie rozumiecie. Skąd moglibyście o tym wiedzieć? Nie stykacie się przecież z barbarzyńcami na co dzień. Czasami zapominam, że to ja mieszkam na skraju świata, a nie Imperium. Krótko mówiąc, wszyscy Khamorthci śmiertelnie boją się żab. Nie pili świeżej wody przez trzy dni!

— Hę, hę, hę? — roześmiał się Arigh, przypominając sobie swój żart. — Wiesz dobrze, że to nie wszystko. Zapłacili Videssańczykom, żeby zabili wszystkie te małe bestyjki, a potem sami już musieli przy każdej studni złożyć w ofierze jedną czarną owcę, bo inaczej nie byłyby oczyszczone.

A wasz kapłan Phosa próbował ich powstrzymać, bzdurząc coś o pogańskich obyczajach. To było wspaniałe.

— To było okropne — odparował Sivas. — Jeden z klanów spakował skóry warte dobre pięć tysięcy sztuk złota i wrócił na step. Kupcy wściekali się przez miesiąc.

— Żaby, tak? — upewniał się Gorgidas, gryzmoląc jakąś notatkę na skrawku pergaminu. Hypepoptes zauważył to i spytał go, po co to robi. Z pewnym wahaniem Gorgidas powiedział mu o historii, którą przyjechał tu pisać. Sivas zaskoczył go nieco, kiwając głową ze zrozumieniem i zadając kilka inteligentnych pytań. Pod rubaszną powierzchownością krył się błyskotliwy umysł.

Gubernator miał także inne zainteresowania, i to dosyć niezwykłe jak na człowieka żyjącego niemal na stepie. Choć jego rezydencja, ze swoimi grubym murami, wąskimi oknami i drzwiami obitymi mocnym żelazem, mogła w razie potrzeby stać się fortecą, ogród, który rozkwitał bujnie w podwórzu, zachwycał feerią barw. Malwy i róże rosły w eleganckich rządkach. Doskonale utrzymane były także żółte i lawendowe lwiepyszczki, które dla Gorgidasa były świadectwem niezwykłych umiejętności zarządcy. Niskie rośliny o ząbkowanych, zielonobrązowych liściach, pasowały raczej do wilgotnych lasów lub górskiego zbocza, a nie tutaj, do stepowej już przyrody.

Sivas, odizolowany od wydarzeń w stolicy, żądny był wieści, które przywieźli ze sobą posłowie. Krzyknął z satysfakcją, gdy dowiedział się jak Thorisin Gavras odzyskał kontrolę na morzu, pokonując siły rebeliantów dowodzone przez Baanesa Onomagoulosa i Elissaiosa Bouraphosa.

— Niech piekło pochłonie zdrajców — mówił. — Od dwóch miesięcy przesyłam wiadomości na każdym okręcie płynącym do stolicy; musieli je wszystkie zatopić. To zbyt długo, biorąc pod uwagę, że Avshar jest na wolności.

— Jesteś pewien, że to właśnie on? — zapytał Viridoviks. Sam dźwięk tego imienia zdolny był oderwać go od flirtowania z jedną ze służących gubernatora. Hypepoptes, który był kawalerem, zatrudniał kilka bardzo urodziwych kobiet, nawet jeśli ich pochodzenie czyniło je nieco zbyt krępymi, by odpowiadały videssańskim ideałom piękna.

Zaloty Gała zdawały się go w ogóle nie obchodzić, choć sam Viridoviks przyciągał jego uwagę od momentu, gdy tylko go ujrzał. Ludzie tej postury i urody należeli do rzadkości miedzy ludami, które znali Videssańczycy, a jego melodyjny akcent był już zupełnie dziwny.

Teraz odpowiedział mu pytaniem na pytanie:

— A kto tak okrywa się białymi szatami, że nie widać mu nawet oczu? A kto burzy spokój wokół siebie, tak jak wiatr burzy fale na morzu? A kto w krainie kucyków jeździłby na wielkim, czarnym koniu? Na równinach tylko to ostatnie wystarczyłoby, żeby go poznać.

— No tak, to z pewnością ten gnojek — zgodził się Viridoviks. — Mój celtycki miecz powinien wystarczyć, żeby uwolnić tę jego parszywą duszę.

1 ... 7 8 9 10 11 12 13 14 15 ... 130
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)