Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Pelagia i czerwony kogut - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pelagia i czerwony kogut

Электронная книга - «Pelagia i czerwony kogut». Краткое содержание книги:

Na płynącym Rzeką parowcu Jesiotr zebrało się barwne towarzystwo pielgrzymujących do Ziemi Świętej. Wśród pasażerów są tez znajdy, odstępcy od wiary prawosławnej, którym przewodzi charyzmatyczny Manujła. Sytuacja nabiera dramatyzmu, gdy w kajucie ktoś znajduje jego zwłoki. A jeszcze większą niespodzianką okaże się ujawnienie prawdziwej tożsamości domniemanego proroka. Próby wyjaśnienia tajemnicy Manujły zawiodą Pelagię najpierw do małej wioski, zagubionej w nieprzebytych poduralskich lasach, a następnie do Ziemi Świętej, dokąd podąży za nią bezwzględny prześladowca. Pojawi się również czerwony kogut, który swoim pianiem sprawia, że rozstępują się ciemności i światło dnia zmusza do ucieczki demony nocy potrafi on wskazać wyjście z jaskini, a taka pomoc będzie siostrze Pelagii bardzo potrzebna.
1 ... 7 8 9 10 11 12 13 14 15 ... 104
Перейти на страницу:

Sam Sergiusz Siergiejewicz w rozmowie z przewielebnym Mitrofaniuszem (uznał za swój obowiązek odwiedzić go natychmiast, gdy tylko znalazł na liście pasażerów tak ważną osobistość) objaśnił własną gorliwość szczególnym znaczeniem osoby zamordowanego.

– Niezwykle skandaliczną figurą był pan Manujła. Ośmielam się zapewnić was, władyko, że szum i hałas podniesie się na całą Rosję. Jeśli, rzecz jasna... – Tutaj Dolinin urwał, nie dopowiadając zdania. Jakie owo „jeśli" miało znaczenie, pozostało niewiadome.

Pelagii, która była z Mitrofaniuszem, wydało się, że przy słowach „hałas na całą Rosję" szare oczy śledczego zabłysły. No cóż, przerost ambicji to w przypadku człowieka na służbie grzech wybaczalny, możliwe nawet, że to w ogóle nie grzech, sprzyja bowiem pilności.

Nader prawdopodobne, że wizyta Sergiusza Siergiejewicza u archijereja wynikała nie z kurtuazji, ale z całkiem innego powodu – natury praktycznej. W każdym razie Dolinin, ledwie skończył z należnymi wyrazami szacunku, obrócił się ku Pelagii i powiedział rzeczowo:

– To pani, zdaje się, jest tą mniszką, która znalazła ciało? Świetnie. Za pozwoleniem jego przewielebności (krótki ukłon w stronę Mitrofaniusza) zmuszony jestem prosić panią, siostro, o udanie się ze mną na miejsce zbrodni.

W ten sposób Pelagia znalazła się wśród niewielu osób w wywołującej mdłości, przesyconej zapachem krwi i kwiatowej wody kolońskiej kajucie. Gdyby nie ów zapach i obecność zniekształconego ciała, obserwowanie sprawnych, profesjonalnych działań Sergiusza Siergiejewicza byłoby czystą przyjemnością.

Zaczął od tego, że szybko naszkicował w notesie plan kajuty, przez cały czas wypytując przy tym siostrę.

– Róg dywanu był zagięty? Jest pani pewna? Okno było podniesione dokładnie dotąd? Na pewno? Narzuta leżała na podłodze?

Był zadowolony ze ścisłości odpowiedzi, nawet pochwalił.

– Jest pani wyjątkowym świadkiem. Doskonała pamięć wzrokowa.

Spojrzawszy na rysunek śledczego, który wyglądał dosyć niezwykle, Pelagia ze swej strony zapytała:

– Co to takiego?

– To nazywa się szkicem – odrzekł Dolinin, szybko kreśląc ołówkiem. – Schemat miejsca zbrodni. Tutaj mamy skalę w metrach. Litery oznaczają strony świata, to konieczne. Ponieważ jesteśmy na statku, rolę północy pełni dziób (D), a rolę wschodu sterburta (S) – prawa burta.

– Wie pan – powiedziała Pelagia – krzesło stało gdzie indziej. Kiedy zajrzałam do kajuty, było tam – wskazała, gdzie stało krzesło. – I papiery na stole leżały równo ułożone, a teraz są porozrzucane.

Sergiusz Siergiejewicz obrócił głowę w prawo, w lewo i szturchnął palcem kapitana:

– Co to, pozwoliliście sobie na samowolę, kochaneczku? Ów przełknął ślinę i ze skruchą rozłożył ręce. Przejrzawszy rozrzucone po stole kartki, śledczy podniósł jedną, zapisaną koślawymi drukowanymi literami. Przeczytał:

Baruch ata Adonaj Elohenn melech ha-olam... – Odłożył. – To jakaś żydowska modlitwa. Pelagia, która – gdy przykryto nieboszczyka – poczuła się nieco pewniej, wciąż się rozglądała. Sama się dziwiła, ile rzeczy zapamiętała w tej krótkiej chwili, zanim zaczęła krzyczeć.

– Poza tym nie było tutaj tej fajki – wskazała na piankową fajkę, która leżała na dywanie.

Obok Dolinin zdążył już umieścić kartkę z cyfrą 8, a sam dowód rzeczowy przykrył z jakiegoś powodu szklanym słoikiem.

– Jest pani tego całkowicie pewna? – zmartwił się.

– Tak. Zwróciłabym uwagę.

– Co za przykrość! Odpadł mi jeden z najważniejszych dowodów. A ja, dureń, przykryłem ją, żeby nie zniknęły mikroskopijne drobiny.

Sergiusz Siergiejewicz przywołał kapitana i zapytał go o fajkę. Ten potwierdził.

– Tak jest. To fajka bosmana Sawienki, który wchodził tutaj ze mną i przyświecał w kątach latarnią. Musiał upuścić, nie inaczej.

– To dopiero siostrzyczka! – zachwycił się Dolinin. – Miałem szczęście, że na panią trafiłem. Wie pani co, moja droga, proszę jeszcze się rozejrzeć. Kto wie, może znowu coś pani zauważy albo przypomni sobie.

Dalej, rozmyślając głośno (śledczy miał taki zwyczaj), zwracał się wyłącznie do Pelagii, nie zaszczycając uwagą innych obecnych, w tej liczbie także naczelnika powiatowej policji. Najwyraźniej zwracanie się z retorycznymi pytaniami do bystrej mniszki było dla Sergiusza Siergiejewicza ciekawsze albo, by tak rzec, bardziej egzotyczne.

– No cóż, siostro, obejrzymy teraz ubranie? – mówił, przeglądając odzież zabitego: nankinowe spodnie, kamizelkę, pelerynę z białego płótna z ciemnoniebieskim pasem. – Taak. Metki na spodniach nie ma. Byle jakie spodenki, kupione u tandeciarza. A płynął pierwszą klasą i miał „kasę". Skąpiradło... Co mamy na koszuli? Czy jest znaczek z pralni? Co pani o tym sądzi, siostrzyczko?... Słusznie pani sądzi, nasz prorok z usług pralni nie korzystał... Buty na razie odłożymy, trzeba będzie je rozpruć...

Skończywszy z odzieżą, Dolinin rozejrzał się i sam do siebie skinął.

– No cóż, w kajucie chyba wszystko. Rozejrzymy się dookoła. I, rzecz jasna, zaczniemy, moja droga, od sposobu dostania się do środka.

Pokombinował przy drzwiach, po czym osobiście odkręcił i wyjął zamek. Zbadał go przez lupę.

– Zadrapania – wymruczał. – Świeżutkie. Wytrych? A może nowy klucz? Ustalimy. Potem przeniósł się pod okno. Coś go tam zainteresowało: wszedł kolanami na stolik, pochylił się. Wyciągnął do tyłu rękę i niecierpliwie pstryknął palcami.

– Światło tutaj, światło!

Rzuciło się do niego dwóch naraz – kapitan i naczelnik policji. Pierwszy podawał lampę naftową, drugi elektryczną latarkę.

Dolinin dał pierwszeństwo postępowi.

Świecąc latarką na fugę ramy, powiedział:

– Łapeeeczka była w robocie. Jaaasne. Oto, siostrzyczko, rozwiązanie pani rebusu. Proszę spojrzeć. Pelagia spojrzała, ale niczego szczególnego nie zobaczyła.

– No jakże? – zdziwił się Sergiusz Siergiejewicz. – Obluzowane wkręty. I ślady oliwy. Był tu „razyniec", to ich sposoby.

Po czym wyjaśnił Pelagii, kim są „razyńcy". Ona zaś, choć wychowana nad Rzeką, nigdy o nich nie słyszała.

– Obraz się rozjaśnia – oznajmił z zadowoloną miną śledczy. – Mistrzowi robota posłuszna. Manujła obudził się, kiedy złodziej wyciągnął już spod niego szkatułkę. Doszło do walki. „Razyńcy" zwykle unikają mokrej roboty, ten jednak, jak się zdaje, oszalał od dużych pieniędzy. Albo się przestraszył. No i stuknął.

Ktoś zapukał do drzwi. Wsunęła się głowa w służbowej czapce.

– Wasza ekscelencjo, to znaleźli na pokładzie. Przy burcie. Sergiusz Siergiejewicz odebrał od policjanta płócienny worek z przerwanym sznurkiem i zaczął w nim grzebać. Wyjął okulary w złotych oprawkach, porcelanową fajkę, metr krawiecki, kauczukową piłeczkę. Ze zdumienia czoło śledczego pofałdowało się, lecz niemal natychmiast wygładziło.

– Ależ to „tylnik"! – zawołał mistrz śledztwa. – Worek, do którego „razyńcy" chowają zdobycz. Oto ma pani potwierdzenie mojej hipotezy!

– Dlaczego zatem złodziej go porzucił? – zapytała Pelagia.

1 ... 7 8 9 10 11 12 13 14 15 ... 104
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)