Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Miedziany Król
Miedziany Król - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Miedziany Król

Электронная книга - «Miedziany Król». Краткое содержание книги:

Akcja powieści toczy się w tym samym uniwersum co wcześniejsza powieść ukraińskiego duetu, Waran. Jej bohaterem jest potomek wyklętej przez większość ludów zamieszkujących ów świat rasy heksów; trudno się zresztą dziwić niechęci do kanibali. Natura obdarza go niesamowitą pamięcią; wystarczy mu raz przeczytać książkę, by potrafił zacytować ją bez najmniejszego choćby błędu.
Przypadek sprawia, że poznaje pradawne zaklęcie — prośbę skierowaną do tytułowego Miedzianego Króla: w zamian za rzecz szczególnie dla proszącego ważną Król dać ma to, czego w danej chwili proszący szczególnie potrzebuje, przy czym to Król, a nie proszący, decydować ma, co stanie się przedmiotem zamiany. Chłopak korzysta z owej wiedzy w sposób bezwzględny. Dzięki niej z niewolnika wspina się na sam szczyt społecznej drabiny — dowodzona przez niego armia jest w stanie konkurować z największymi potęgami tego świata. Czy aby jednak na pewno dzięki temu osiąga sukces? Czy może osiągnąłby go i tak, bez pomocy mitycznego Króla?
1 ... 104 105 106 107 108 109 110 111 112 ... 138
Перейти на страницу:

Powrócił intendent Szlop. Cały ten czas ukrywał się w Kipieli, wychudł, postarzał się, ale duchem nie zmienił się ani na jotę. Razwijar nie spodziewał się, że taką radość sprawi mu widok starego, zgryźliwego intendenta; Szlop przystąpił do wypełniania swoich obowiązków i wkrótce robotnicy w zamku nauczyli się drżeć na dźwięk jego głosu.

Jaska źle się czuła. Jeszcze bardziej schudła, pobladła, przestała się uśmiechać. Wieczorami Razwijar odwiedzał ją w jej komnacie w wieży. Leżała w łóżku, a on przechadzając się od okna do kominka, z pamięci czytał jej „Kroniki”, niestety sił starczało mu na krótko — dosłownie na parę stronic co wieczór. Wracał do siebie o wiele wolniej niż się spodziewał. Żebra wciąż go bolały, nosił obcisłą przepaskę, ale ledwie mógł chodzić. Nacięcia na rękach zasklepiły się, ale zawroty głowy i słabość nie minęły.

Z Nagórza przychodziły złe wieści — patrole na skrzydlakach hulały, jak u siebie w domu, nad każdym skrawkiem umęczonej ziemi. Plemiona posłuszne Imperium, demonstracyjnie naruszały wiekowe zakazy; samobójstwo, najstraszniejszy grzech przed obliczem bogów, stało się dla młodych chimajrydów czymś w rodzaju brawurowej zabawy. Jeździec i jego brat z klanu Burzy rozbili się, skoczywszy razem z wysokiego urwiska. Dziesięciu młodych wojowników sypało truciznę do jednej szklanki z dziesięciu i ciągnęło losy. Na wolnych terytoriach każdego dnia zdarzała się potyczki. Nadzieja wzbudzona przez Razwijara powoli gasła, nie mając wzmocnienia w działaniu. Wśród Nagórenów zapanował strach i rozpacz.

Władca liczył na to, że z czasem Jaska zmięknie, ale wszystko szło na odwrót — z każdym dniem dziewczyna robiła się coraz bardziej małomówna i oschła. Potrafiła całymi godzinami siedzieć wpatrując się w pierścień. Mogła wałęsać się bez celu po zamku, niczego nie zauważając, mówiąc coś do siebie niezrozumiale, ludzie schodzili jej z drogi. Młoda niewolnica przydzielona magowi w charakterze osobistej służącej, bała się coraz bardziej swojej pani.

Do pierwszego śniegu zostało dosłownie parę dni, z każdej szczeliny niosło wilgotnym, zatęchłym chłodem. Pewnego wieczoru Razwijar, jak zwykle, wszedł na wieżę i zastał na schodach niewolnicę. Ta trzęsła się na całym ciele, z przerażeniem spoglądając na zamknięte drzwi wiodące do komnaty Jaski.

— Co się stało? — Przysiadł obok niej na stopniu. Dziewczyna wcisnęła się w ścianę i błagalnie pokręciła głową.

Stuknąwszy w ciężkie skrzydło drzwi, Razwijar wszedł. Mag chodziła z kąta w kąt, roztrzepane włosy stały dęba na głowie.

— Kazałam ci… — zaczęła dziewczyna syczącym, zdławionym głosem i wtedy zobaczyła, kto przyszedł. Gwałtownie się zatrzymała.

— Tak, mój władco? Nadszedł czas na czytanie o ludożerczych obyczajach, głupich imionach i wściekłych, bezsilnych bogach?

— Zjedz ze mną kolację — powiedział, po chwili milczenia.

— Czy to rozkaz?

— Tak.

Wyszedł na schody i powiedział do drżącej służki:

— Nakryj do stołu. Na dole. Tam, gdzie jest basen.

* * *

Siedzieli jedno naprzeciw drugiego za obficie zastawionym siołem. Oprócz polewki, którą kucharze gotowali dla wszystkich, znalazło się tutaj pieczone na rożnie mięso człapacza, ser i zasmażka z delikatnego sadła przyślepki, dzban ze źródlaną wodą i butelka wina.

— Zbliża się termin, wasza wysokość. Kiedy będziemy zdejmować przekleństwo?

Jaska wysunęła podbródek:

— Kiedy tylko będzie ci wygodnie, władco.

— Jesteś gotowa?

Spoglądała mimo Razwijara, w ścianę za jego ramieniem. Jej twarz, podświetlona niskimi świecami na stole, mogła teraz przestraszyć nie tylko młodą niewolnicę.

— „Dotknięcia tej wody pełne są wielkiego znaczenia — zaczął od tego samego miejsca, gdzie zostawili czytanie wczoraj — rytuały starożytnych określają komu, kiedy i w jakich okolicznościach wolno wchodzić do Jeziora albo nawet zanurzyć w nim palce. Woda Urodzaju zdolna jest, zgodnie z wierzeniami, wzmacniać pragnienia i oczyszczać myśli, nadawać jasność dążeniom…”.

— Nic nie rozumiem — przerwała mu Jaska, a w jej głosie pobrzmiewało rozdrażnienie. — Nie rozumiem, co znaczy „nadawać jasność dążeniom”. W czym mi to może pomóc?

Razwijar jej nie słyszał. Przed jego oczami tłoczyły się wersy, widział gładką białą powierzchnię z rozchodzącymi się koliście falami, jakby coś wrzucono do spokojnej wody…

— Przeklęto ich dwukrotnie — wymamrotał, patrząc mimo dziewczyny. — Władca tylko dotknął wody pierścieniem. Przeklęta rzecz już leżała na dnie. Wrzucił ją tam Poranek Bez Skazy i matki zaczęły rodzić dzieci, jak popadnie, został naruszony wiekowy porządek… Ale nawet Poranek nie ośmielił się doprowadzić przekleństwa do końca. Przestraszył się… albo odpuścił, bo zrobiło mu się żal pobratymców. A władca, pragnąc posłuszeństwa, uwolnił przekleństwo…

Jaska, co leży na dnie?

— Nie wiem. Nie wiem, za co Poranek przeklął swój lud. To potworne przekleństwo, jeśli chodzi o jego moc i… w ogóle potworne. Woda w jeziorze jest nieprzejrzysta, dno głębokie. I ono leży na dnie. Nie jestem wszechmocna. Ja…

Zacięła się.

— Może powiesz: „nie mogę”? — przymilnie zaproponował Razwijar.

Gwałtownie uniosła głowę i po raz pierwszy spojrzała mu w oczy. Uśmiechnął się. Jego ręce leżały po obu stronach talerza, na nadgarstkach czerwieniały wciąż świeże blizny.

— Mogę mówić, co mi się podoba — cicho przemówiła Jaska. — Ale co znaczą dla władcy moje słowa? Władca powie: „pomyślę” i zrobi tak, jak sam zechce. Niczym się nie wydał.

Władca może nawet zełgać, a ja, mag, nie poczuję jego kłamstwa. Dlatego, że nie ma różnicy między jego kłamstwem, a prawdą.

— Głupstwo — powiedział łaskawie. — Przecież sama pojmujesz, jaka to bzdura.

— Władca głośno pochwali mój i Łuksa plan, a potem napluje na niego w imię… idiotycznej awantury!

— Ważny jest rezultat — musnął jej dłoń. — Jeśli awantura przyniosła znaczący rezultat, to znaczy, że był to wyczyn. Jeśli wyczyn okaże się porażką, to znaczy, że była to awantura…

Posłuchaj, chciałbym poprosić ciebie i Łuksa o wybaczenie. Proszę, przyjmij moje przeprosiny.

Dziewczyna rozpłakała się. To było tak nieoczekiwane, że stracił głowę.

— Jaska…

— Nie jestem warta dla ciebie nawet miedziaka!

— Nieprawda!

— Prawda! Tobie jest wszystko jedno, ty widzisz tylko cel, który chcesz osiągnąć! Umrzesz przez swój upór, dlatego, że tak zdecydowałeś!

Do tej pory zdawało mu się, że wszystko wie i na wszystko jest przygotowany, on rzeczywiście umierał, odradzał się, ratował i wyprawiał na śmierć, a teraz wielki mag płakał przed nim i Razwijar bał się powiedzieć słowo — zdawało się, że Jaska zaraz wstanie i ucieknie, przewróciwszy krzesło.

— A ja nie mogę cię zmienić, twoja decyzja — kamień… a moja — jedno splunięcie… Tak, przecież jestem tylko babą! Nic nie znaczę!

Obszedł stół i objął ją. Dziewczyna płakała jak dziecko, zalewając się łzami i pociągając nosem.

— Idź do Szuu! Idź, gdzie chcesz i rób, co chcesz… I puść mnie, odczep się!

Z opóźnieniem zaczęła się wyrywać. Teraz trzymał ją i nie miał zamiaru wypuszczać, chociaż jej kuksańce były nader odczuwalne dla żeber.

1 ... 104 105 106 107 108 109 110 111 112 ... 138
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)