Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 6 7 8 9 10 11 12 13 14 ... 167
Перейти на страницу:

D’Artagnan skłonił się nic nie odpowiadając. Jeszcze bardziej pragnął teraz zostać muszkieterem, odkąd wiedział, jak wielkie połączone są z tym trudności.

— Ale — ciągnął dalej pan de Tréville ogarniając swego ziomka spojrzeniem tak przenikliwym, że zdało się, iż chce czytać w głębi jego serca — ale ze względu na twego ojca, a mojego dawnego towarzysza, jak rzekłem, chciałbym coś uczynić dla ciebie, młodzieńcze. Nasza młodzież z Bearn nie jest zazwyczaj bogata i wątpię, by się tam coś zmieniło od czasu mego wyjazdu. Nie zabrałeś zapewne ze sobą zbyt dużo pieniędzy przybywając do Paryża.

D’Artagnan wyprostował się z dumną miną, co miało znaczyć, że nie prosi o jałmużnę nikogo.

— Doskonale, młodzieńcze, doskonale — ciągnął Tréville — znam te dumne miny, przybyłem do Paryża z czterema talarami w kieszeni, gotów bić się z każdym, kto powiedziałby mi, że nie stać mnie na kupienie Luwru.

D’Artagnan prostował się coraz bardziej; dzięki sprzedaży konia rozpoczynał karierę mając o cztery talary więcej niż ongi pan de Tréville.

— Powinieneś zatem zachować sumę, którą posiadasz, nawet gdyby była znaczna; ale musisz również wydoskonalić się w ćwiczeniach, które przystoją szlachcicowi. Napiszę dziś jeszcze list do dyrektora Akademii Królewskiej i od jutra zostaniesz tam przyjęty bez żadnej zapłaty. Nie odrzucaj tej drobnej uprzejmości. Nasi najlepiej urodzeni i najbogatsi panowie szlachta ubiegają się o to często bezskutecznie. Poznasz tam arkana jazdy konnej, fechtunku i tańca, zawrzesz stosowne znajomości i od czasu do czasu zjawisz się tu, by mi powiedzieć, jak ci się powodzi i czy mogę ci być w czymkolwiek pomocny.

Choć d’Artagnan całkiem jeszcze nie znał obyczajów dworskich, zrozumiał, że został bardzo chłodno przyjęty.

— Ach, panie — powiedział — widzę teraz, jak bardzo mi brak listu polecającego, który wręczył mi pan ojciec.

— W samej rzeczy — odparł pan de Tréville — jestem zdumiony, że przedsięwziąłeś tak długą podróż nie mając ze sobą niezbędnego wiatyku i jedynego sukursu, jaki pozostaje nam, ludziom z Bearn.

— Miałem go, panie, miałem list taki, jak trzeba, chwalić Boga — zawołał d’Artagnan — ale mi go podstępnie zabrano.

I opowiedział scenę z Meung, opisując nieznajomego szlachcica z najdrobniejszymi szczegółami w sposób tak żywy i pełen prawdy, że oczarował pana de Tréville.

— Dziwna rzecz — rzekł ten ostatni z namysłem — mówiłeś więc o mnie głośno?

— Tak, panie, popełniłem tę nieostrożność. Cóż, imię pańskie mogło mi być tarczą w podróży: oceń sam, czy często się nią osłaniałem.

Pochlebstwo było wówczas bardzo w modzie, a pan de Tréville lubił bardzo kadzidło tak samo jak król czy kardynał. Nie mógł więc powstrzymać uśmiechu wyrażającego jawne zadowolenie, ale ten uśmiech znikł szybko i Tréville powrócił do wypadku w Meung:

— Powiedz mi — ciągnął — czy ten szlachcic nie miał nieznacznej blizny na policzku?

— Tak, jak gdyby zadrasnęła go lekko kula.

— Tęga mina?

— Tak.

— Słuszny wzrost?

— Tak.

— Blada cera, ciemne włosy?

— Tak, tak dokładnie. Jakim sposobem znasz pan tego człowieka? Ach, jeśli go kiedyś znajdę, a znajdę go na pewno, przysięgam panu, choćby w piekle...

— Czekał na kobietę? — ciągnął Tréville.

— Odjechał po chwili rozmowy.

— Nie wiesz, o czym rozmawiali?

— Wręczył jej szkatułkę, powiedział, że ta szkatułka zawiera instrukcje dla niej, i kazał otworzyć ją dopiero w Londynie.

— Czy ta kobieta nie była przypadkiem Angielką?

— Nazywał ją Milady.

— To on! — mruknął Tréville. — To on! Myślałem, że jest jeszcze w Brukseli!

— Och, panie jeśli wiesz, kim jest ten człowiek — zawołał d’Artagnan — powiedz mi, jak się nazywa i gdzie go mam szukać, a nie będę cię o nic prosić, nawet o to, byś mnie przyjął do muszkieterów; przede wszystkim chcę się zemścić.

— Strzeż się tego człowieka, młodzieńcze — zawołał Tréville — jeśli go zobaczysz na jednej stronie ulicy, przejdź na drugą; nie nacieraj na taką skałę; roztrzaska cię na kawałki.

— Nie szkodzi! — rzekł d’Artagnan. — Jeśli go kiedykolwiek znajdę...

— Na razie, jeśli mogę ci radzić — podjął Tréville — nie szukaj go.

Nagle Tréville urwał tknięty podejrzeniem. Czy ta wielka nienawiść, tak bardzo podkreślana przez młodego podróżnego, nienawiść do człowieka, który — rzecz mało prawdopodobna — zabrał mu list ojca, nie kryje w sobie jakiegoś podstępu? A może ten młodzieniec został nasłany przez Jego Eminencję? Może przybył, by zastawić jakąś pułapkę? Czy ten domniemany d’Artagnan nie jest przypadkiem człowiekiem kardynała, którego kardynał chce wprowadzić do domu Tréville’a, umieścić blisko jego osoby, by zdobył zaufanie kapitana, i zgubić go później, jak to praktykowano już tysiąc razy? Spojrzał na d’Artagnana jeszcze bardziej uważnie niż za pierwszym razem. Uspokoił go nieco wyraz tej twarzy pełnej sprytu i udanej pokory.

“Wiem dobrze, że to Gaskończyk — pomyślał — ale może być nim również dobrze dla kardynała, jak dla mnie. A więc wypróbujemy go”.

— Mój przyjacielu — rzekł powoli — jako że jesteś synem mego dawnego druha (historię o tym straconym liście uważam bowiem za prawdziwą), chcę, by znikł ów chłód, jaki dostrzegłeś w moich słowach na początku: aby ci to wynagrodzić, odsłonię ci sekrety naszej polityki. Król i kardynał są najlepszymi przyjaciółmi; pozory mogą zmylić jedynie głupców. Nie chcę, by mój ziomek, piękny kawaler, dzielny chłopiec, stworzony po to, by zrobić karierę, został wystrychnięty na dudka, uwierzywszy w te wszystkie zmyślenia, i wpadł niczym głupiec w sidła, jak tylu innych. Bądź więc pewien, że jestem oddany tym dwóm wszechpotężnym panom i moje poczynania nigdy nie będą miały innych celów niż służba królowi i panu kardynałowi, jednemu z najświetniejszych geniuszy, jakich wydała Francja. A zatem, młodzieńcze, zastosuj się do tego i jeśli wyniosłeś z domu, nabyłeś od przyjaciół czy też instynktownie żywisz niechęć do kardynała, tak częstą wśród szlachty, żegnaj, rozstańmy się. Pomogę ci we wszelakich okolicznościach, ale nie przyjmę do domu. W każdym razie mam nadzieję, że moja szczerość natchnie cię przyjaźnią do mnie; jesteś bowiem jedynym młodym człowiekiem, z którym mówiłem w ten sposób.

Tréville mówił sobie w duchu:

“Jeśli kardynał nasłał na mnie tego młodego lisa, nie zapomniał mu powiedzieć, wiedząc, jak bardzo go nie cierpię, że najpewniej mnie zjedna wieszając psy na Jego Eminencji; jakoż mimo moich protestów sprytny młokos nie omieszka powiedzieć, że nie znosi kardynała”.

Stało się zupełnie inaczej, niż się Tréville spodziewał; d’Artagnan odparł z największą prostotą:

— Panie, przybyłem do Paryża z podobnymi intencjami. Ojciec zalecił mi, bym nikomu nic nie puszczał płazem, prócz króla, kardynała i pana, których uważa za trzech pierwszych mężów we Francji.

Jak możemy zauważyć, d’Artagnan dodał imię pana de Tréville do dwu innych; pomyślał jednak, że to nie zaszkodzi.

— Żywię więc największy podziw dla pana kardynała — ciągnął dalej — i najgłębszy szacunek dla jego czynów. Tym lepiej dla mnie, jeśli jak pan powiedział, mówisz do mnie szczerze — wówczas bowiem ocenisz zaszczytne dla mnie podobieństwo naszych gustów; ale jeśli nie ufałeś mi zbytnio, co jest zresztą bardzo naturalne, wiem, że gubię się mówiąc prawdę; jednakże nie stracisz dla mnie szacunku, a na tym najbardziej mi zależy.

1 ... 6 7 8 9 10 11 12 13 14 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)