Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 5 6 7 8 9 10 11 12 13 ... 167
Перейти на страницу:

— Ach, muszkieterowie królewscy pozwalają się aresztować gwardzistom pana kardynała! — ciągnął pan de Tréville, równie wściekły w głębi serca, jak jego żołnierze, choć ważył każde słowo i zatapiał je niczym sztylet w piersi słuchaczy. — Ach, sześciu gwardzistów Jego Eminencji aresztuje sześciu muszkieterów Jego Królewskiej Mości! Do kata! Powziąłem decyzję. Natychmiast idę do Luwru, podaję się do dymisji jako kapitan muszkieterów królewskich i proszę o godność porucznika w gwardii pana kardynała. Jeśli mi odmówi, u kata, zostanę księdzem.

Gdy kapitan wyrzekł te słowa, w przedpokoju nastąpił wybuch. Zewsząd padały jedynie przekleństwa i złorzeczenia. “U pioruna! Do kroćset diabłów! Niech to zaraza!” — powtarzane wielokrotnie krzyżowały się w powietrzu. D’Artagnan szukał zasłony, za którą mógłby się ukryć, i czuł nieodpartą ochotę, by wleźć pod stół.

— Dobrze więc, kapitanie — odezwał się Portos nie panując nad sobą — w rzeczy samej było nas sześciu przeciwko sześciu, ale zostaliśmy wzięci podstępem i zanim mieliśmy czas wyciągnąć szpady, dwaj nasi ludzie padli trupem, a Atos ciężko ranny, też był blisko śmierci. Znasz, kapitanie, Atosa; dwakroć próbował się podnieść i dwakroć upadał. Tymczasem my bynajmniej nie wołaliśmy pardonu! Zawlekli nas siłą. Uciekliśmy w drodze. Atosa uznano za martwego i zostawiono, w spokoju na polu walki, mniemając, że nie warto go zabierać. Ot i cała historia. Tam u licha, panie kapitanie, nie wygrywa się wszystkich bitew. Wielki Pompejusz przegrał bitwę pod Farsalos, a król Franciszek I, który — jak powiadają — nie ustępował mu w niczym, przegrał bitwę pod Pawią.

— I mam zaszczyt pana zapewnić, że zabiłem jednego z gwardzistów jego własną szpadą — rzekł Aramis — ponieważ moja pękła przy pierwszym pchnięciu. Zabiłem lub zasztyletowałem, jak wolisz, kapitanie.

— Nie wiedziałem o tym — podjął pan de Tréville tonem nieco łagodniejszym. — Widzę, że pan kardynał przesadził.

— Ale zechciej pan okazać nam łaskę — ciągnął Aramis, który widząc, że kapitan łagodnieje, ośmielił się zwrócić z prośbą — i nie mów nic o tym, że Atos jest ranny! Byłby niepocieszony, gdyby ta wieść dotarła do króla, a ponieważ rana jest bardzo ciężka, szpada przebiwszy bowiem ramię weszła w pierś, można by się obawiać...

W tej samej chwili zasłona się uniosła i piękna, szlachetna, ale straszliwie blada twarz ukazała się we drzwiach.

— Atos! — zawołali dwaj muszkieterowie.

— Atos! — powtórzył pan de Tréville.

— Wzywałeś mnie, panie kapitanie — rzekł Atos do pana de Tréville słabym, ale bardzo spokojnym głosem. — Dowiedziałem się od towarzyszy, że mnie wzywałeś, i pośpieszyłem stawić się na twe rozkazy; jestem, panie, czego chcesz ode mnie?

Mówiąc te słowa muszkieter w przepisowym stroju, ściśnięty pasem, wszedł pewnym krokiem do gabinetu. Pan de Tréville wzruszony do głębi tym dowodem odwagi, szybko podszedł do niego.

— Mówiłem właśnie tym panom — powiedział — że zabraniam moim muszkieterom wystawiać się na niebezpieczeństwo bez potrzeby. Dzielni żołnierze są drodzy królowi, a król wie, że muszkieterowie są najodważniejszymi ludźmi pod słońcem. Daj mi rękę, Atosie.

I nie czekając, aż nowo przybyły odpowie na ten dowód sympatii, pan de Tréville chwycił jego prawą rękę i uścisnął ją ze wszystkich sił, nie zauważywszy, że Atos, jakkolwiek wybornie panował nad sobą, skurczył się z bólu i choć wydawało się to zgoła niemożliwe, zbladł jeszcze bardziej.

Drzwi pozostały na wpół otwarte, tak wielkie wrażenie wywołało przybycie Atosa, o którego ranie, mimo tajemnicy, wiedzieli wszyscy. Ostatnie słowa kapitana zostały przyjęte z głośnym zadowoleniem i kilka głów uniesionych zapałem ukazało się w przecięciu zasłony. Pan de Tréville niewątpliwie zganiłby ostro to naruszenie etykiety, ale poczuł nagle, jak ręka Atosa zaciska się w jego ręce; rzuciwszy na niego okiem zobaczył, że muszkieter mdleje. W tym samym momencie Atos, który wytężył wszystkie siły, by zapanować nad bólem, zwyciężony w końcu przez cierpienie, upadł na podłogę jak martwy.

— Chirurga! — zawołał pan de Tréville. — Mojego, królewskiego, najlepszego! Chirurga, do stu tysięcy diabłów, bo mój dzielny Atos umrze!

Na okrzyk pana de Tréville wszyscy pośpieszyli do jego gabinetu i zanim kapitan pomyślał o tym, by zamknąć drzwi, zgromadzili się wokół rannego. Ale cały ten pośpiech nie przydałby się zgoła na nic, gdyby lekarz nie znajdował się właśnie w pałacu; rozepchnął ciżbę, zbliżył się do Atosa wciąż leżącego bez czucia, a ponieważ ten hałas i ruch bardzo mu przeszkadzały, zażądał, by przede wszystkim przeniesiono muszkietera do sąsiedniego pokoju. Pan de Tréville natychmiast otworzył drzwi i ruszył pierwszy, wskazując drogę Porostowi i Aramisowi, którzy nieśli towarzysza. Za grupą tą postępował chirurg; drzwi zamknęły się za nim.

Gabinet pana de Tréville, gdzie zachowywano się zazwyczaj z największym respektem, zamienił się natychmiast w drugi przedpokój. Ludzie pana de Tréville rozprawiali, perorowali, krzyczeli przeklinając, złorzecząc i śląc kardynała i jego gwardię do wszystkich diabłów.

W chwilę potem wrócili Portos i Aramis; chirurg i pan de Tréville pozostali przy rannym.

Wreszcie powrócił pan de Tréville. Ranny odzyskał przytomność; chirurg oświadczył, że stan muszkietera nie powinien niepokoić jego przyjaciół, osłabienie zostało bowiem spowodowane jedynie przez utratę krwi.

Wreszcie pan de Tréville dał znać ręką i wszyscy opuścili gabinet, prócz d’Artagnana, który bynajmniej nie zapomniał, że wyznaczono mu posłuchanie, i z uporem Gaskończyka stał na swoim miejscu.

Kiedy wszyscy wyszli i drzwi zamknięto, pan de Tréville odwrócił się i stanął twarzą w twarz z młodym człowiekiem. To, co zaszło przed chwilą, przerwało tok jego myśli, zapytał więc, czego sobie życzy uparty petent. D’Artagnan wymienił swe nazwisko i pan de Tréville, ogarniając pamięcią teraźniejszość i przeszłość, zorientował się w sytuacji.

— Przepraszam — powiedział uśmiechając się do niego — przepraszam, mój drogi ziomku, ale całkiem o tobie zapomniałem. Cóż, kapitan jest ojcem rodziny obciążonym większą odpowiedzialnością niż zwykły ojciec. Żołnierze to wielkie dzieci, a ponieważ bardzo zależy mi na tym, by rozkazy króla, zwłaszcza zaś rozkazy kardynała były spełniane...

D’Artagnan nie potrafił ukryć uśmiechu. Z tego uśmiechu pan de Tréville wywnioskował, że nie ma bynajmniej do czynienia z głupcem, i zmierzając wprost do rzeczy odmienił temat rozmowy.

— Byłem bardzo przywiązany do twego pana ojca — powiedział. — Co mogę uczynić dla jego syna? Pośpiesz się, mój czas nie należy do mnie.

— Panie — rzekł d’Artagnan — wyjechałem z Tarbes mając zamiar prosić cię w imię tej przyjaźni, którą zachowałeś w pamięci, o opończę muszkietera, ale po tym, co zobaczyłem tu w ciągu dwóch godzin, rozumiem, że byłby to wielki fawor, i obawiam się, że nań nie zasługuję.

— Jest to w istocie wielki fawor, młodzieńcze — odparł pan de Tréville — ale może zbyt mało się cenisz lub też tylko zbyt wielką okazujesz skromność. W każdym razie rzecz zależy od decyzji Jego Królewskiej Mości i muszę ci z przykrością powiedzieć, że nie można zostać muszkieterem, jeśli nie ma się na swoim rachunku udziału w kilku bitwach, kilku świetnych czynów i roku lub dwóch służby w regimencie mniej znamienitym od naszego.

1 ... 5 6 7 8 9 10 11 12 13 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)