Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Zielona Mila
Zielona Mila - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Zielona Mila

Электронная книга - «Zielona Mila». Краткое содержание книги:

Rok 1932. W USA trwa Wielki Kryzys; panuje głód i bezrobocie. Paul Edgecombe pracuje jako strażnik w więzieniu Cold Mountain, do którego trafiają ci, na których państwo postawiło już krzyżyk. To dla nich przeznaczone jest specjalne pomieszczenie przylegające do bloku E, gdzie na drewnianym podium stoi krzesło elektryczne zwane Starą Iskrówą. Ostatnia droga każdego z więźniów będzie prowadzić po zielonym linoleum.
Nikt nie wydaje się bardziej zasługiwać na śmierć niż John Coffey, czarny olbrzym, skazany za przerażającą zbrodnię, której dopuścił się na dwóch małych dziewczynkach. Nie mogłem nic pomóc, powtarzał, gdy go schwytano. Próbowałem to cofnąć, ale było już za późno… Ten, kto sądzi, że wymierzenie sprawiedliwości okaże się łatwe i proste, jest w wielkim błędzie – o czym przekona się podejmując z Johnem Coffeyem koszmarną podróż przez Zieloną Milę…
1 ... 80 81 82 83 84 85 86 87 88 ... 96
Перейти на страницу:

Dotarłem na miejsce grubo po północy, ale Janice czekała na mnie. Spodziewałem się tego, lecz mimo to przyjemnie było ją zobaczyć, poczuć jej ręce na szyi i mocne śliczne ciało przy moim.

– Witaj, przybyszu – powiedziała, a potem dotknęła mnie tam na dole. – Nic nie dolega temu panu? Mam nadzieję, że jest zupełnie zdrowy.

– Tak jest, moja droga – powiedziałem, biorąc ją na ręce. Zaniosłem ją do sypialni i pokochaliśmy się słodką jak miód miłością, a gdy doszedłem do orgazmu, tego wspaniałego uczucia przekraczania samego siebie oraz totalnego rozluźnienia, pomyślałem o wiecznie załzawionych oczach Johna Coffeya. I o Melindzie Moores, mówiącej: “Śniłam, że błądzisz gdzieś w mroku, podobnie jak ja”.

Wciąż leżąc na swojej żonie, która obejmowała mnie ramionami za szyję, zacząłem sam ronić łzy z oczu.

– Paul! – szepnęła, wstrząśnięta i przestraszona. Nie sądzę, żeby oglądała mnie płaczącego więcej niż kilka razy w ciągu całego naszego małżeństwa. W normalnych okolicznościach nigdy nie byłem beksą. – Co ci się stało, Paul?

– Wiem wszystko, co trzeba wiedzieć – wyjąkałem przez łzy. – Jeśli chcesz znać prawdę, wiem o wiele za dużo. Za kilka dni mam stracić Johna Coffeya, ale to William Wharton zabił bliźniaczki Dettericków. To był Dziki Bill.

5

Nazajutrz ta sama silna grupa klawiszy, którzy jedli lunch w mojej kuchni po sfuszerowanej egzekucji Delacroix, spotkała się ponownie na lunchu. Tym razem w naradzie wojennej uczestniczyła piąta osoba: moja żona. To Janice przekonała mnie, żeby powiedzieć innym; w pierwszym momencie nie miałem wcale takiego zamiaru. Czy nie dość fatalne jest, pytałem ją, że wiemy o tym my oboje?

– Nie potrafisz o tej sprawie jasno myśleć – odpowiadała. – Prawdopodobnie dlatego, że jesteś zdenerwowany. A oni i tak wiedzą już najgorsze: że Johna skazano za zbrodnię, której nie popełnił. To trochę ułatwia sprawę.

Zdałem się na jej osąd, chociaż nie byłem tego taki pewien. Opowiadając Brutalowi, Deanowi i Harry’emu to, o czym wiedziałem (nie mogłem tego udowodnić, ale przecież wiedziałem), spodziewałem się gwałtownej reakcji, w pierwszej chwili jednak zapadło po prostu długie milczenie. A potem Dean wziął z talerzyka kolejny upieczony przez Janice biskwit i posmarował go oburzająco dużą ilością masła.

– Myślisz, że John go widział? – zapytał. – Czy John widział, jak Wharton porzuca dziewczynki, a może nawet je gwałci?

– Myślę, że gdyby to widział, próbowałby go powstrzymać – odparłem. – Co do tego, czy widział uciekającego Whartona, przypuszczam, że to całkiem prawdopodobne. Ale potem o tym zapomniał.

– Jasne – zgodził się Dean. – Jest kimś wyjątkowym, ale to nie czyni go jeszcze rozgarniętym. Przypomniał sobie to, kiedy Wharton wystawił łapę przez kraty i dotknął go.

Brutal kiwał w zamyśleniu głową.

– Dlatego John wydawał się taki zdumiony… – mruknął. – Taki wstrząśnięty. Pamiętacie, jak otworzył szeroko oczy?

– John posłużył się Percym Wetmore’em niczym bronią, stwierdziła Janice i nie dawało mi to spokoju – oznajmiłem. – Dlaczego John Coffey miałby chcieć zabić Dzikiego Billa? Percy’ego, owszem, czemu nie? Percy zdeptał na jego oczach mysz Delacroix, Percy spalił żywcem Delacroix i John o tym wiedział, ale Whartona? Wharton naraził się w ten czy inny sposób większości z nas, lecz z tego, co wiem, nie naraził się Johnowi… przez cały swój pobyt na Mili zamienił z nim ledwie kilkadziesiąt słów, z tego połowę zeszłej nocy. Dlaczego miałby to zrobić? Wharton pochodził z hrabstwa Purdom, a tamtejsi biali chłopcy dostrzegają Murzynów, dopiero gdy któryś z nich stanie im na drodze. Więc dlaczego to zrobił? Co takiego zobaczył lub poczuł w momencie, gdy dotknął go Wharton, że zachował dla niego jad, który wyssał z ciała Melindy?

– O mało się nim na śmierć nie zatruwając – dodał Brutal.

– Zgadza się. Zabójstwo bliźniaczek Dettericków było jedyną złą rzeczą, którą potrafiłem sobie wyobrazić i która wyjaśniałaby jego postępowanie. Powtarzałem sobie, że to wariactwo, że nie może być mowy o takim zbiegu okoliczności, że to po prostu niemożliwe. A potem przypomniało mi się coś, co Curtis Anderson napisał w pierwszej notatce, którą dostałem na temat Whartona: że to kompletny szajbus i że szwendał się po całym stanie, zanim dokonał napadu i pozabijał tych wszystkich ludzi. Szwendał się po całym stanie. To utkwiło mi w pamięci. I wreszcie uderzył mnie sposób, w jaki próbował udusić Deana zaraz po przyjeździe na blok. To sprawiło, że pomyślałem…

– O tym psie – powiedział Dean, pocierając szyję w miejscu, gdzie Wharton zarzucił mu łańcuch, choć nie sądzę, żeby zdawał sobie sprawę z tego, co robi. – O tym, jak złamał kark temu psu.

– Tak czy owak wybrałem się do hrabstwa Purdom, by przejrzeć kartotekę Whartona. Wszystko, co mieliśmy na jego temat, dotyczyło wydarzeń, które zaprowadziły go na Zieloną Milę. Innymi słowy, samego finału jego kariery. A mnie interesowały jej początki.

– Bardzo rozrabiał? – zapytał Brutal.

– Owszem. Wandalizm, drobne kradzieże, podpalanie stogów siana, nawet przywłaszczenie sobie środków wybuchowych: razem z kumplem zwinęli laskę dynamitu i próbowali ją zdetonować przy brzegu potoku. Zaczął wcześnie, w wieku dziesięciu lat, ale w jego kartotece nie było tego, czego szukałem. A potem zjawił się szeryf, żeby sprawdzić, kim jestem i co robię, i właściwie dobrze się stało. Nabujałem mu, mówiąc, że podczas przeszukania celi znaleźliśmy w materacu Whartona zdjęcia przedstawiające nagie dziewczynki. Powiedziałem, że chcę sprawdzić, czy Wharton nie zdradzał skłonności pedofilskich, ponieważ w Tennessee jest kilka nie rozwiązanych spraw, o których słyszałem. Nie wspomniałem nic o bliźniaczkach Dettericków. I nie sądzę, żeby jemu przyszła na myśl ta sprawa.

– Dlaczego miałaby przyjść mu na myśl? – zdziwił się Harry. – Przecież jest rozwiązana.

– Stwierdziłem, że nie ma chyba sensu szukać dalej, gdyż w kartotece Whartona nic nie ma. To znaczy jest mnóstwo rzeczy, ale nic, co wiązałoby się z tego rodzaju sprawami. Szeryf… nazywał się Catlett… roześmiał się na to i stwierdził, że nie wszystko, co zrobił ten zgniłek Bill Wharton, zapisane jest w sądowych aktach, a poza tym jakie to ma w końcu znaczenie? Facet przecież nie żyje… Odparłem, że chcę po prostu zaspokoić własną ciekawość, nic więcej, i to uśpiło jego podejrzenia. Zabrał mnie do swojego biura, dał filiżankę kawy i pączka i powiedział, że przed szesnastu miesiącami, kiedy Wharton miał zaledwie osiemnaście lat, pewien facet z północnej części hrabstwa złapał go w stodole ze swoją córką. Nie był to właściwie gwałt; w rozmowie z Catlettem facet określił to jako “palcówkę”. Przepraszam, skarbie.

– Nic się nie stało – odparła Janice, ale trochę pobladła.

– Ile lat miała dziewczyna? – zapytał Brutal.

– Dziewięć.

Brutal skrzywił się.

– Facet mógłby załatwić to własnoręcznie z Whartonem, gdyby miał jakichś starszych braci lub kuzynów, którzy by mu pomogli. Ponieważ nie miał nikogo, przyszedł z tym do Catletta, ale dał jasno do zrozumienia, żeby tylko ostrzec gnojka. Nikt nie życzy sobie rozgłosu w tego rodzaju sprawach, jeśli da się go uniknąć. Tak czy owak, szeryf Catlett nie po raz pierwszy zetknął się z Whartonem… kiedy ten miał piętnaście lat, wysłał go nawet na osiem miesięcy do poprawczaka… i uznał, że co za dużo, to niezdrowo. Zabrał ze sobą trzech zastępców, pojechali do domu Whartona, wyprowadzili do drugiego pokoju jego matkę, gdy zaczęła się drzeć, po czym ostrzegli pana Williama “Billa Kida” Whartona, co dzieje się z wyrośniętymi pryszczatymi gnojkami, baraszkującymi na sianie z dziewczynkami, które nie tylko nie mają jeszcze menstruacji, ale w ogóle o niej nie słyszały. “Ostrzegliśmy tego dupka jak trzeba – powiedział mi Catlett. – Kiedy skończyliśmy, miał rozbity łeb, zwichnięte ramię i o mało nie odpadła mu dupa”.

1 ... 80 81 82 83 84 85 86 87 88 ... 96
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)