Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Polka». Краткое содержание книги:

Prowokacyjny dziennik szcz??liwej mi?o?ci, najbardziej intymna z ksi??ek pisarki. Za spraw? jej talentu, ??cz?cego si?? wyrazu z wyrafinowaniem, osobiste wyznania nabieraj? warto?ci uniwersalnych. Polka zawiera, co w prozie Manueli Gretkowskiej najlepsze: celne obserwacje paradoks?w wsp??czesno?ci, b?yskotliwe eseje, zmys?owe relacje z podr??y oraz pe?ne ironii i poezji opisy codzienno?ci.
1 ... 74 75 76 77 78 79 80 81 82 ... 182
Перейти на страницу:

Jeszcze jedna, mitochondrialna korzyść z Poli: mężczyźni (plemniki przy zapłodnieniu) tracą swoje mitochondrialne DNA. Do jaja przeciska się tylko genetyczne jądro, przydatki odpadają. Przekażę Poli mitochondria matki, prababki Ewy, a ona podaje dalej, o ile też będzie miała córkę. Mężczyźni są ślepym zaułkiem ewolucji (mitochondrialnej). Majątku Poli nie zostawię, „domu pisarza” chyba też nie (jeśli będzie – najtańszy i nietrwały), więc chociaż te malutkie, rodowe mitochondria.

Wstaję nocą i totalny niesmak. Obrzydzenie samą sobą. Lezę do toalety. Czy można lubić kogoś, dla kogo jedynym celem jest wstanie i zrobienie siku? Przyłapałam się właśnie na tej jedynej potrzebie o trzeciej nad ranem, reszta mnie śpi albo szydzi z siebie samej.

18 XI

W samolocie zaspana gdzieś między niebem a ziemią, bliżej nieba.

Wtulona jeszcze w ciepłą noc, w mocne i delikatne ręce Piotra.

Dostaję pod nos paprykę z salami, aha! – jestem w drodze na Węgry, linie Malewi witają na pokładzie. Trzy godziny drzemania. Nie ma różnicy między chmurami w górze a deszczem, zalewającym budapeszteńskie lotnisko. Po serii pomyłek z poprzednich wizyt (lecąc do Niemiec, zamiast karty kredytowej wzięłam telefoniczną. Delegacja powitalna, nie doczekawszy się starszej, siwej pani (pisarki), pojechała do domu i zostałam z wizją trzech dni w lotniskowej poczekalni) wypatruję z niepokojem „witających”. Mam przygotowany kartonik z własnym nazwiskiem. Są, poznali. Trzymają Podręcznik do ludzi z moim zdjęciem na okładce (dobrze mieć czasem pysk na tekturce). Porównują mnie z książką, podchodzą. Marta – Węgierka z Instytutu Polskiego, i wydawca – Joszka.

Ziuum do Budapesztu. Byłam tu z piętnaście lat temu, niewiele pamiętam: ruiny rzymskie, muzea. Joszka, prowadząc, puszcza kierownicę i opowiada, co mijamy. Dodaje szczegóły swojej biografii: jest Węgrem z Transylwanii, przyjechał stamtąd bez grosza dwadzieścia lat temu, ma wydawnictwo. W tym roku gościł w Budapeszcie znakomitych pisarzy polskich: Mrożka i… Mickiewicza (?!). Pyta, co chciałabym zobaczyć.

– Muzeum cesarzowej Elżbiety. Joszka zachwycony.

– No problem, ona bardzo kochała Węgrów, zwiedzamy jutro Godol – pałac Sissi.

Podjeżdżamy pod kwaterę – gościnny budynek Ministerstwa Dziedzictwa Kultury. Dziedzictwo Kadara: olbrzymi pokój, podarte meble z lat sześćdziesiątych. Rozpalone kaloryfery i pierzyny. Otwieram okno na jesienny ogród – plantację smutku. Próbuję ugotować wodę na gasnącym gazie. Muszę stać przy kuchence, trzymając kurek. Absurdalne, ale może oszczędne? Wychodzę do miasta. Dwa przystanki dalej zamek. Kupuję bilet na Requiem Mozarta i schodzę do swojej kadarówki. Ponure, ciemne przedmieście. Padam na łóżko, już się nie podniosę. Koncert jest o ósmej, boję się wyjść. Zasypiam w łoskocie industrialnego brzęczenia, wydostającego się ze ścian jak swąd pożaru. Nie mam pojęcia, co to jest. Gigantyczna lodówka, mrożąca fundamenty? Ktoś miarowo tłucze młotkiem w mięso. Pachnie gulaszem, aha – na parterze jest chyba restauracja. Pola przepływa żabką na drugą stronę brzucha.

1 ... 74 75 76 77 78 79 80 81 82 ... 182
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)