Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Przejście - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Przejście

Электронная книга - «Przejście». Краткое содержание книги:

Jedna z rzadkich, niezapomnianych powieści, zarówno dramatycznych, jak i głęboko refleksyjnych oraz pełnych napięcia. Zdumiewająca mieszanka suspensu i nauki. Joanna Lander jest psychologiem prowadzącym badania nad śmiercią. Kiedy decyduje się na udział w projekcie polegającym na symulowaniu śmierci klinicznej, okazuje się, iż może rozwiązać największą tajemnicę życia, albo też stać się ofiarą nauki. Poddaje się jednak eksperymentowi młodego, błyskotliwego neurologa, zainteresowanego symulowaniem śmierci klinicznej za pomocą psychoaktywnego leku…
1 ... 67 68 69 70 71 72 73 74 75 ... 225
Перейти на страницу:

— To był potężny wybuch.

— Powiedziałaś, że myślisz, że to wybuch. Dlaczego?

— Niezbyt dobrze go słyszałam. Najpierw rozległ się ten hałas, a zaraz potem trafiłam do tego zamglonego miejsca, lecz kiedy próbowałam sobie przypomnieć, co to za dźwięk, nie bardzo mi to wychodziło. Ale i tak jestem pewna, że to był wybuch.

Podobny do erupcji wulkanu, pomyślała Joanna, a tuż przed atakiem Maisie czytała książkę o Wezuwiuszu. Mimo to dziewczynka lepiej się spisywała jako badana niż którykolwiek z ostatnio przesłuchiwanych pacjentów.

— Co się stało później?

— Nic — zasępiła się Maisie. — Tylko mgła, a potem znalazłam się z powrotem w swoim pokoju.

— Możesz mi opowiedzieć o swoim powrocie? Jak przebiegał?

— Błyskawicznie. W jednej chwili stoję i rozglądam się usiłując dostrzec cokolwiek przez mgłę, a w następnej jestem z powrotem, momentalnie, a facet od reanimacji pociera jedną elektrodę o drugą i mówi: „W porządku”. Cieszę się, że wróciłam właśnie w tym momencie. Nienawidzę, kiedy strzelają elektrodami.

— Nie przeprowadzili defibrylacji? — zdziwiła się Joanna i pomyślała, że musi spytać o to Barbarę.

— Nie, wiem to na pewno, bo ten facet powiedział: „Grzeczna dziewczynka, sama wróciła”.

— Powiedziałaś, że rozglądałaś się we mgle. Możesz mi dokładnie powiedzieć, co robiłaś?

— Kręciłam się w kółko. Mam pani pokazać? — spytała i zaczęła odrzucać koc.

— Nie, jesteś poprzypinana do aparatury. Trzymaj. — Wręczyła jej różowego misia. — Pokaż mi na nim.

Maisie posłusznie obróciła misia na kocu.

— Stałam tam — oświadczyła, trzymając misia pyszczkiem do siebie — i rozglądałam się. — Obróciła misia wokół jego własnej osi, zatrzymując go w chwili, gdy znajdował się grzbietem do niej. — A potem wróciłam.

Wpatrywała się w głąb tunelu, kiedy wróciła, pomyślała Joanna. O ile to był tunel.

— Czy poszłaś przed siebie, zanim wróciłaś? — Zademonstrowała na misiu.

— Nie, bo nie wiedziałam, co tam może być.

Tygrys, odpowiedziała w myślach Joanna.

— A jak sądziłaś, co tam mogło być?

— Nie wiem — oświadczyła Maisie i zmęczona opadła na poduszki, co Joanna odebrała jako sygnał do zakończenia wywiadu. Wyłączyła dyktafon i wstała.

— Pora odpocząć, dzieciaku.

— Proszę zaczekać, nie może pani jeszcze odchodzić. Jeszcze nie powiedziałam pani o mgle, jak wyglądała. Ani o Górze Świętej Heleny.

— Górze Świętej Heleny? Wydawało mi się, że czytałaś o Wezuwiuszu.

— Obydwie góry to wulkany. Wiedziała pani, że na Górze Świętej Heleny mieszkał jeden facet, i wciąż mu powtarzali, że nie może tam zostać, bo zbliża się wybuch, a on nie słuchał? Kiedy doszło do erupcji, nie mogli nawet znaleźć jego ciała.

Vielle musi posłuchać tej historii, pomyślała Joanna.

— No dobrze, powiedziałaś mi o Górze Świętej Heleny, a teraz pora na odpoczynek. Siostra Barbara powiedziała, żebym cię nie męczyła.

— Ale jeszcze nie opowiedziałam pani o Wezuwiuszu. Najpierw nastąpiły trzęsienia ziemi, a potem wszystko się uspokoiło, a w końcu, około godziny pierwszej, pojawił się dym i zrobiło się zupełnie ciemno, i ludzie nie wiedzieli, co się stało, i zaczął spadać popiół i skały, więc wszyscy schowali się pod tymi długimi gankami…

— Kolumnadami — podpowiedziała Joanna.

— Kolumnadami, ale to nic nie pomogło, i wtedy…

— Opowiesz mi później — przerwała Joanna.

— …pozbierali swój dobytek i uciekli z miasta. Ta pani miała złotą bransoletę i…

— Naprawdę opowiesz mi później. Najpierw odpoczniesz. Teraz nałóż przewód tlenowy. — Joanna podeszła do drzwi. Nie zdążyła jednak wyjść.

— Kiedy pani przyjdzie? — spytała z naciskiem Maisie.

— Dzisiaj po południu. Obiecuję. — Poszła do swojego gabinetu.

Po drodze spotkała Tish.

— Pytałam doktora Wrighta, czy możemy przełożyć pani sesję na godzinę pierwszą, a on mnie skierował do pani. Muszę, iść do dentysty.

Albo na niespodziewaną randkę, pomyślała Joanna.

— Jasne. Doktor Wright jest u siebie?

— Nie, właśnie wychodził na spotkanie z panią doktor Jamison, ale mówił, że wróci przed południem. Nie denerwuje to pani, że on tak zapomina o całym świecie?

Zapomina, powtórzyła w myślach Joanna. Zapomnieć o czymś strasznym, co się zdarzyło.

— Oczywiście, że to pani nie denerwuje — skrzywiła się Tish. — Pani jest dokładnie taka sama. Czy pani w ogóle słyszała, co mówiłam?

— Tak — potwierdziła Joanna. — O pierwszej.

— Prosił jeszcze, żeby panią spytać, czy udało się pani skontaktować z panią Haighton.

Pani Haighton.

— Teraz spróbuję do niej zadzwonić — wyjaśniła Joanna i poszła do gabinetu, gdzie przez resztę przedpołudnia pozostawiła wiadomości dla pani Haighton, a także wpatrywała się w bluszcz i usiłowała sobie przypomnieć, gdzie widziała tunel.

Coś związanego z zapominaniem, fartuchem Richarda i punktem zetknięcia podłogi na korytarzu z drzwiami. A także hufami połyskującymi od szkarłatu i złota. I szkołą średnią. Była tam drewniana podłoga. Na końcu korytarza znajdowały się drzwi. Gabinet zastępcy dyrektora, gdzie Ricky Inman spędzał większość czasu. Czy właśnie to pojawiało się w jej pamięci? Wspomnienia ze szkoły? Wraz z obrazem osoby reprezentującej władzę?

To miało sens. Korytarze w szkole były długie, a drzwi nosiły numery. Fartuch mógł się kojarzyć z nauczycielem chemii — jak mi się nazywał? Pan Hobert…wore; dźwięk to mógł być dzwonek, którego odgłos przypominał brzęczenie, a drzwi do gabinetu zastępcy dyrektora…

Nie chodziło jednak o drzwi do gabinetu. Drzwi w tunelu otwierały się na zewnątrz. Muszę otworzyć te drzwi i sprawdzić, co jest za nimi, uznała Joanna. Kiedy to zrobię, przekonam się, gdzie się znajduje to miejsce.

Piętnaście po pierwszej, leżąc sennie z uszami w słuchawkach i maską na oczach, w oczekiwaniu na rozpoczęcie działania dithetaminy, Joanna pomyślała, że odpowiedź kryje się za drzwiami…

Zjawiła się w tunelu. Drzwi były zamknięte. Tylko cienka jak brzytwa linia światła wskazywała próg. Joanna musiała po ciemku przejść przez pogrążony w ciemnościach tunel. Jedną ręką dotykała ściany.

Kreska światła okazała się zbyt cienka, aby dostrzec jakiekolwiek cienie, Joanna nie słyszała też żadnych głosów. W tunelu panowała głucha cisza, zupełnie jak w pokoju Carla Śpiączki po wyłączeniu grzejnika. Nie, nie grzejnika. Jakiegoś innego cichego, jednostajnego dźwięku, niezauważalnego, dopóki nie ustał.

— …ustał — powtórzył cicho głos zza drzwi, a Joanna zamarła w oczekiwaniu.

Cisza. Joanna przez dłuższą chwilę stała nieruchomo, potem ponownie ruszyła po omacku w stronę drzwi, zastanawiając się, co zrobi, jeśli będą zamknięte. Nie były. Z łatwością obróciła gałkę i popchnęła drzwi, zalewając korytarz strumieniem intensywnego światła. Jasność uderzyła ją z niemal fizyczną siłą, Joanna musiała się cofnąć i unieść rękę, aby zasłonić twarz.

— Co się stało? — spytał przestraszony głos kobiecy, a Joanna przez moment sądziła, że chodzi o światło i że po otwarciu drzwi jasność poraziła wszystkich wokół, wybuchając niczym bomba.

— Nie, jestem pewien, proszę pani — odparł męski głos, Kiedy oczy Joanny przyzwyczaiły się do światła, dostrzegła mężczyznę w białej marynarce. Rozmawiał z kobietą o rozpuszczonych włosach.

1 ... 67 68 69 70 71 72 73 74 75 ... 225
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)