Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl]
Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl]

Электронная книга - «Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl]». Краткое содержание книги:

Po przegranej bitwie, w której zginął władca Videssos, Mavrikios Gavras, Imperium pogrążyło się w chaosie. Rozgorzła walka o władzę. W zamieszaniu wojny domowej nowym Imperatorem ogłasza się Ortaias Sphrantzes, a wówczas rzymski legion pod wodzą Marka Emiliusza Scaurusa staje po stronie prawowitego sukcesora tronu — Thisina Gavrasa...
1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 94
Перейти на страницу:

— Znowu się obijasz — powiedzieli jednocześnie i razem wybuchnęli śmiechem.

Żaden nie śpieszył się do wyjścia. Woda była ogrzana do tej doskonałej temperatury, w której skóra przestaje ją rejestrować. Marek pomyślał o srożącej się na zewnątrz zimie i zadecydował, że zostaje.

Mały chłopiec, przyciągnięty być może przez odmienność Celta, chlapnął go wodą od tyłu. Viridoviks odwrócił się i zobaczył roześmianego wroga.

— Zrób to jeszcze raz! — ryknął, udając rozwścieczenie, i odwzajemnił się z nawiązką. Baraszkowali, póki ojciec nie zabrał opierającego się syna z basenu. Viridoviks pomachał do obu, gdy odchodzili. — Wspaniały malec i wspaniały czas — powiedział do Skaurusa.

— Wnosząc z twojego wyglądu, miałeś wspaniały czas ubiegłej nocy — odparł trybun. Miał okazję obejrzeć plecy i ramiona Viridoviksa, gdy Gal odwrócił się w trakcie zabawy z chłopczykiem. Widniały na nich zadrapania niewątpliwie zadane przez kobiece paznokcie. Jedno czy dwa — pomyślał Skaurus — musiały krwawić; nadal były czerwone.

Viridoviks pogładził wąsy, dosłownie mrucząc z zadowolenia. Powiedział kilka zdań po celtycku, po czym znów przeszedł na łacinę, którą wolał od videssańskiego.

— Prawda, to istna kocica — oznajmił, uśmiechając się na samo wspomnienie. — Nie możesz tego zobaczyć pod włosami, ale pod koniec odgryzła mi kawałeczek ucha.

Był w tak wspaniałym nastroju, że Marek zapytał:

— Która to była? — Trudno mu było wyobrazić sobie którąś z trzech kobiet Celta w roli dzikiej kocicy. Wyglądały na zbyt uległe.

— Och, żadna z nich — odparł Viridoviks, rozumiejąc pytanie i wcale nim nie zgniewany: po prostu lubił się chwalić. — Są dość dobre, nie przeczę, jednakże przychodzi taki czas, gdy zbyt wiele słodyczy zaczyna przyprawiać człowieka o wymioty. Ale ta nowa! Jest chuda, prawda, ale dzika i chutliwa niczym wilczyca w rui.

— Ty to masz dobrze — powiedział Skaurus.

Pomyślał, że Viridoviks prawdopodobnie namówi tę nową do przyłączenia się do swego stadka. Celt miał dryg do takich rzeczy.

— Tak, jest pod każdym względem taka, jak sobie wyobrażałem — ciągnął radośnie Gal. — Od kiedy bezczelnie puściła do mnie oko, tam na zamglonej plaży wiedziałem, że nie będzie miała nic przeciwko zwabieniu pod prześcieradła.

— Ty to… — zaczął powtarzać trybun, lecz przerwał w połowie zdania i zamilkł z przerażenia, gdyż dotarło do niego pełne znaczenie słów Viridoviksa.

Zaczął się rozglądać, by zobaczyć, kto mógł ich usłyszeć, i dopiero po dłuższej chwili przypomniał sobie, że przecież rozmawiają po łacinie. Był za to wdzięczny — i tylko za to.

— Czy chcesz mi powiedzieć, że zadarłeś spódnicę Komitty Rhangawe?

— Nie jesteś za bystry, co? Ale to spódnica sama się uniosła. Słowo! W życiu nie widziałem takiej pożądliwej szparki.

— Czyś ty upadł na głowę, człowieku? Zabawiasz się z kochanką Imperatora, nie z jakąś dziewką z tawerny.

— I co z tego? Celtycki szlachcic ma prawo do czegoś lepszego od zwykłej ladacznicy — rzekł dumnie Viridoviks. — Poza tym, jeśli Thorisin nie chce, bym zabawiał się z jego panią, niech wcześniej chodzi do łóżka. Inaczej nie doczeka się synów.

— A ty chcesz mu dać rudzielca? Jeżeli nie dowie się tego w inny sposób, to pozna kukułkę po piórach.

Viridoviks zachichotał, ale Rzymianin nie skłonił go do zmiany zdania. Był zadowolony z siebie i należał do ludzi, którzy nie myślą o jutrze. Znów zaczął śpiewać skoczną miłosną piosenkę. Zawtórowało mu pół tuzina Videssańczyków, a melodia odbijała się echem od ścian.

Marek w tym czasie próbował zadecydować, czy utopienie Celta tu i teraz zmieniłoby stan rzeczy na lepszy czy na gorszy.

ROZDZIAŁ XI

— Andhelis, gdzie schowałeś rejestr podatkowy dla Kybistry za rok ubiegły? — zapytał Skaurus.

Sekretarz przejrzał zwoje pergaminu i ze skruchą rozłożył ręce. Mrucząc przekleństwa, Skaurus wstał od biurka i wyszedł na korytarz, by sprawdzić, czy potrzebny dokument nie znajduje się u Pikridiosa Goudelesa.

Wytworny biurokrata podniósł głowę na widok wchodzącego do jego biura trybuna. Obaj traktowali się z czujnym respektem od czasu, gdy Skaurus zaczął nadzorować pracowników urzędu w imieniu Thorisina Gavrasa.

— Jakie sprzeniewierzenia wyciągnąłeś na światło dzienne tym razem? — zapytał Goudeles.

Jak zawsze w jego słowach krył się szyderczy podtekst. Kiedy Marek powiedział mu, czego potrzebuje, Goudeles ożywił się.

— Powinien być gdzieś tutaj — powiedział.

Przejrzał po kolei przegródki, rozwijając po parę cali każdego pergaminu, by zobaczyć, co zawierają. Kiedy poszukiwania nie doprowadziły do pożądanego rezultatu, jego ruchliwe brwi ściągnęły się z rozdrażnienia. Kazał paru urzędnikom sprawdzić w sąsiednich pomieszczeniach, ale oni również wrócili z niczym. Biurokrata spochmurniał jeszcze bardziej.

— Zapytaj mola i mysz — zasugerował.

— Nie, prawdopodobnie wytresowałeś je, by kłamały na twoją korzyść — powiedział Marek.

Kiedy Rzymianin zaczął wykonywać wyznaczoną mu przez Imperatora pracę, Goudeles na próbę podesłał mu kilka sfałszowanych akt. Trybun zwrócił je bez komentarza i w zamian otrzymał coś, co wyglądało na prawdziwą współpracę. Zastanawiał się, czy nie była to kolejna, bardziej subtelna pułapka.

Ale Goudeles w zadumie pocierał starannie utrzymaną brodę.

— Tego katastera może w ogóle tu nie być — rzekł z wolna. — Może już został złożony w archiwach na Ulicy Środkowej. Nie powinien, jest przecież nowy, ale nigdy nie wiadomo. Ja w każdym razie go nie mam.

— W porządku, spróbuję tam. Jeżeli na próżno, to przynajmniej rozprostuję nogi. Dzięki, Pikridiosie.

Goudeles ospale machnął ręką.

Dziwny typek — pomyślał Skaurus — wygląda i zachowuje się jak zblazowany urzędas prawie do stanu autoparodii, ale posiada wytrwałość pozwalającą mu na konfrontację z samym Thorisinem Gavrasem. No cóż — powiedział sobie — tylko w komediach ludzie są jednoznaczni.

Brązowe płyty na ulicach w drodze od Wielkiego Dworu do forum były wilgotne i śliskie. Śnieg, dotychczas pokrywający trawniki w kompleksie pałacowym, w większości już zniknął. Słońce na błękitnym niebie było prawie gorące. Trybun podejrzliwie zmierzył je wzrokiem. Parę tygodni wcześniej też tak było, po czym nastąpiła najgorsza śnieżyca zimy. Jednakże może tym razem słoneczny dzień zapowiadał prawdziwą wiosnę.

Trybun dobrze orientował się, co go czeka w urzędzie, w którym mieściło się archiwum — i nie zawiódł się. Urzędnicy przeganiali go od jednego zakurzonego regału do drugiego, póki nie zaczął nienawidzić zapachu starych pergaminów. Nie znalazł ani śladu poszukiwanego dokumentu. Prawdę mówiąc, nie natknął się na ani jeden, który miałby mniej niż trzy lata. Niektóre były dużo starsze; znalazł taki, który wspominał o Namdalen jako o części Imperium, chociaż wyblakłe i dziwne archaiczne pismo uniemożliwiało uzyskanie stuprocentowej pewności.

Kiedy pokazał starożytny zwój sekretarzowi odpowiedzialnemu za te akta, ten powiedział:

— Nie musisz patrzeć na mnie tak, jakbyś mnie obwiniał. Co spodziewałeś się znaleźć w archiwum poza starymi dokumentami? — Zdawał się zgorszony, że ktoś może oczekiwać, iż zaprezentuje mu coś nowego.

— Przetrząsnąłem obydwa piętra budynku — powiedział Skaurus, walcząc z ogarniającym go zniecierpliwieniem. — Czy jest jakieś inne miejsce, w którym może poniewierać się ten pieprzony dokument?

1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 94
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)