Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Obfite piersi, pełne biodra - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Obfite piersi, pełne biodra

Электронная книга - «Obfite piersi, pełne biodra». Краткое содержание книги:

Obfitymi piersiami i pełnymi biodrami natura obdarza kobiety z rodziny Shangguan, mieszkającej w małej chińskiej wiosce, w prowincji Shandong. Od obfitych piersi i matczynego mleka uzależniony jest narrator powieści, długo wyczekiwany syn, brat ośmiu starszych sióstr. Losy rodziny ukazane są na tle wydarzeń historycznych, począwszy od Powstania Bokserów w 1900 roku, poprzez upadek dynastii Qing, inwazję japońską, walki Kuomintangu z komunistami, „rewolucję kulturalną”, aż do reform gospodarczych. Na prowincji życie toczy się jednak obok wielkich przemian, rządzą tam najprostsze instynkty, a podstawową wartością jest przetrwanie.
W powieści Obfite piersi, pełne biodra wszystko jest trochę oderwane od rzeczywistości, pełne makabrycznych zdarzeń i wynaturzonych postaci, ocierające się o magię – a jednocześnie opisane prostym, niezwykle obrazowym językiem, przesycone ironią i czarnym humorem. Zręczność stylistyczna i wybujała fantazja Mo Yana powodują, że lektura wciąga na długo – jest to jedna z tych książek, które czyta się zachłannie, mimo że ogłuszają, wyprowadzają z równowagi.
1 ... 64 65 66 67 68 69 70 71 72 ... 185
Перейти на страницу:

– Babbitt, Babbitt, ten amerykański diabeł pokrył Szóstą Siostrę.

Zatoczywszy pomału koło, znaleźliśmy się u stóp góry. Sima Ku i Babbitt uwolnili się już z plątaniny linek i stali ze spuszczonymi głowami wśród oszałamiająco bujnej trawy podgórskich łąk. W zielonym gąszczu tkwiło też ciało Szóstej Siostry. Leżała na wznak, z twarzą zwróconą ku niebu, cała wybrudzona ziemią; wokół walały się czarne grudy i wyrwane z korzeniami kępki murawy. Całkowicie utraciła ptasie cechy. Miała lekko otwarte oczy; poruszający, spokojny wyraz gościł na jej uśmiechniętej twarzy. Z jej oczu wystrzeliły dwa chłodne promienie, które wniknęły mi w pierś i ugodziły prosto w serce. Była bardzo blada, jej czoło i wargi wyglądały jak pokryte warstwą kredy. Cienkie niczym nitki strumyczki krwi sączyły się z nosa, uszu i kącików oczu; kilka czerwonych mrówek biegało jej niespokojnie po twarzy. Wędrowni pasterze rzadko docierali aż tutaj – bujna roślinność szalała, roiło się od motyli; powietrze, które wypełniało nasze płuca, miało słodkawą woń zgnilizny. Kilkanaście metrów przed nami wznosiło się strome urwisko czerwonawobrązowej barwy; w zagłębieniu u jego podnóża zbierała się woda, tworząc czarny stawek; strumyk z głośnym ciurkaniem spływał po skale.

Druga Siostra rzuciła się naprzód i padła na kolana przed ciałem Trzeciej Siostry.

– Trzecia Siostro, Trzecia Siostro, Trzecia Siostro! – wołała.

Wsunęła dłoń pod jej kark, jakby chciała pomóc się podnieść leżącej, lecz szyja Trzeciej Siostry, wiotka jak z gumy, tylko się rozciągnęła. Jej głowa spoczywała w zgięciu łokcia Drugiej Siostry niczym łeb martwej gęsi. Druga Siostra ułożyła ją z powrotem w poprzedniej pozycji i chwyciła za rękę, która okazała się tak samo gumowa. Druga Siostra wybuchnęła głośnym lamentem:

– Trzecia Siostro, Trzecia Siostro, czemu od nas odeszłaś?!

Najstarsza Siostra nie płakała ani nie lamentowała – klęczała w milczeniu obok ciała i patrzyła na zebranych. Jej wzrok był rozproszony, jakby nieobecny. Usłyszałem jej westchnienie, po czym dostrzegłem, jak sięga ręką za siebie i zrywa purpurowy kwiat w kształcie kuli, miękki jak puch i wielki jak kurze jajo. Tym puszystym kwiatem o poważnym wyglądzie wytarła krew spod nozdrzy Trzeciej Siostry, a potem z jej uszu i oczu. Osuszywszy dokładnie krwawiące miejsca, zbliżyła purpurowy kwiat do swojej twarzy, po czym obwąchała go bardzo dokładnie. Wąchała długo; na jej ustach rozkwitł dziwny, tajemniczy uśmiech, a oczy zaświeciły blaskiem oczu kogoś, kto na skutek silnego odurzenia przeniósł się gdzieś daleko, do innego świata. Doznałem niejasnego wrażenia, że dusza Ptasiej Nieśmiertelnej poprzez ten purpurowy, miękki kwiat przeniosła się do ciała Shangguan Laidi.

Szósta Siostra, która w tej chwili interesowała mnie najbardziej, przedarła się przez tłum gapiów i pomału zbliżyła się do ciała Trzeciej Siostry. Nie uklękła ani nie zapłakała, tylko w milczeniu zwiesiła głowę i bawiła się końcem warkocza, to rumieniąc się, to blednąc, jak mała dziewczynka, która coś zbroiła. Była jednak dojrzałą dziewczyną o bujnych kształtach, czarnych, lśniących włosach i pośladkach tak wypukłych, jakby pod ubraniem krył się dorodny, puszysty rudy ogon. Miała na sobie białą jedwabną suknię tradycyjnego kroju, prezent od Drugiej Siostry; głębokie rozcięcia po bokach odsłaniały długie, szczupłe nogi. Była boso; na jej kostkach widniały różowe zadrapania od ostrych źdźbeł; z tyłu suknia była upstrzona plamami z trawy i płatków łąkowych kwiatów – czerwone smugi i kropki, zielone ślady i otarcia… Moje myśli podskoczyły i wśliznęły się pod białą, miękką chmurę, otulającą Szóstą Siostrę i Babbitta. „Psie ogony"… Puszysty ogon… Moje oczy niby spragnione pijawki wgryzły się w jej piersi. Obfite piersi Niandi, brodawki czerwone jak wiśnie, uwypuklone bielą cienkiego jedwabiu… Moje usta wypełniła kwaśna ślina. Od tej chwili wystarczyło, bym spojrzał na ładne piersi, a pełno śliny napływało mi do ust. Pragnąłem ich dotykać, ssać; chciałem paść na kolana przed wszystkimi pięknymi piersiami tego świata i stać się ich najbardziej oddanym synem… W miejscach gdzie odznaczały się pod białą tkaniną, widniały plamy, jakby oblizał je pies. Poczułem w sercu ból, jakby ktoś ugodził mnie nożem; wydawało mi się, że patrzę na niezwykle realistyczny obraz, przestawiający Amerykanina Babbitta wgryzającego się w sutki Szóstej Siostry. Ten psi syn wlepiał swoje niebieskie ślepia w podbródek Szóstej Siostry, która obiema rękami głaskała go po żółtej czuprynie porastającej wielki łeb – tymi samymi rękami, które kiedyś tak bezlitośnie zbiły mnie w pośladki, a ja przecież tylko ją lekko połaskotałem, podczas gdy jemu wolno było gryźć jej sutki! Ten straszliwy ból sprawił, że śmierć Trzeciej Siostry była mi niemal obojętna. Płacz Drugiej smucił mnie i irytował. Szloch Ósmej Siostry natomiast był dźwiękiem zgoła niebiańskim; przywoływał wspomnienia o wielkiej urodzie zmarłej i o wszystkich jej niezwykłych, nadprzyrodzonych, nadludzkich i wstrząsających uczynkach. Babbitt zrobił parę kroków w przód; widziałem z bliska jego szkarłatne, miękkie wargi, które napawały mnie wstrętem i jego czerwoną, porośniętą białawym meszkiem gębę. Białe rzęsy, wielki nos, długa szyja – wszystko to budziło moją najgłębszą odrazę. Rozłożył ręce, jakby chciał nam coś podarować.

– Co za szkoda – oznajmił – co za strata, któż mógł przewidzieć… – Dalej mówił dziwacznie brzmiącym, niezrozumiałym językiem, po czym nieporadnie wygłosił parę słów po chińsku: – Ona miała przywidzenia. Wydawało jej się, że jest ptakiem, ale nie była ptakiem…

Zebrani zaczęli rozmawiać między sobą. Przypuszczałem, że głównym tematem dyskusji jest Ptasia Nieśmiertelna i jej związek z Hanem Ptaszkiem, być może wspomniano też o głuchoniemym Sunie Niemowie albo o ich dwójce dzieci – nie miałem ochoty się temu przysłuchiwać, poza tym wszystko i tak zagłuszało brzęczenie kilku wielkich pszczół, które zleciały się z ogromnego gniazda na zboczu i krążyły wokół mnie. W pobliżu gniazda dziki kot czaił się na świstaka – pękate, tłuste zwierzątko o maleńkich, blisko osadzonych ślepkach. Guo Fuzi, nasz wioskowy czarownik, który potrafił wywoływać dusze zmarłych i łapać demony, miał taką samą parę ruchliwych oczek, osadzonych ciasno po obu stronach nosa, przez co zyskał przezwisko Świstak. Guo Fuzi wyszedł właśnie przed tłum i oznajmił:

– Drogi wuju, ona jest martwa, żadne płacze ni lamenty nie przywrócą jej życia. Dzień mamy gorący, zabierzmy ją do wsi, złóżmy do trumny i pochowajmy, niech spoczywa w pokoju!

Jakież to tajemne powiązania skłoniły Guo Fuzi do nazwania Simy Ku „drogim wujem", nie mam pojęcia i nie wiem, czy ktoś byłby w stanie to wyjaśnić. Sima Ku pokiwał głową i zatarł ręce.

– Niech to szlag, ale pech – oznajmił.

Świstak stanął za plecami Drugiej Siostry, przewracając oczkami.

– Droga ciotko – odezwał się tonem pełnym żalu – ona już nie żyje, a dla nas ważniejsze są sprawy żywych. Zwłaszcza teraz, będąc w ciąży, nie powinnaś tyle płakać, bo możesz zaszkodzić sobie i dziecku. Poza tym pomyśl – czy nasza siostra była w ogóle człowiekiem? W gruncie rzeczy – nie! Była Ptasią Nieśmiertelną, zesłaną przez Królową Matkę Zachodu do krainy śmiertelników za dziobanie brzoskwiń nieśmiertelności. Jej czas się skończył – wróciła do krainy Nieśmiertelnych. Wszyscy na własne oczy widzieliśmy, jak spadała w przepaść – niby w transie, zawieszona między Niebem i Ziemią, tak lekko płynęła w powietrzu – gdyby była zwykłym człowiekiem z krwi i kości, czy spadałaby tak swobodnie, z takim wdziękiem?

1 ... 64 65 66 67 68 69 70 71 72 ... 185
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)