Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Światło się mroczy [Dying of the Light - pl]
Światło się mroczy [Dying of the Light - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Światło się mroczy [Dying of the Light - pl]

Электронная книга - «Światło się mroczy [Dying of the Light - pl]». Краткое содержание книги:

Wezwany przez Gwen, swą dawną ukochaną, na festiwalowy świat Worlorn, Dirk t’Larien przekonuje się, że duma światów zewnętrznych położonych poza Welonem Kusicielki bardzo się zmieniła i jest teraz umierającą planetą. Gwiazdozbiór Kręgu Ognia świeci coraz słabiej i Worlorn ponownie podejmuje samotną wędrówkę przez mrok międzygwiezdnych przestrzeni.
Gwen jest obecnie związana z Jaanem Vikarym, jednym z dumnych Kavalarów, którzy władają Worlornem zgodnie ze swym opartym na przemocy kodeksem. Gdy jednak planeta pogrąża się w mroku, ich brutalna, pusta cywilizacja zaczyna się załamywać.
„Światło się mroczy” to powieść zawierająca piękny opis obcych światów i kultur, to mroczna opowieść o przemocy, złamanych obietnicach, samozniszczeniu i obsesyjnej lojalności.
1 ... 61 62 63 64 65 66 67 68 69 ... 94
Перейти на страницу:

— Może tak byłoby lepiej — odpowiedział bez goryczy, raczej lekko oszołomiony i zdeprymowany. — To znaczy, że nigdy nie zamierzałaś go opuścić?

— Nie mam pojęcia. Skąd mam wiedzieć, co zamierzałam zrobić? Byłam gotowa spróbować, Dirk, naprawdę gotowa. Ale nigdy właściwie w to nie wierzyłam. Powiedziałam ci to szczerze. Nie jesteśmy na Avalonie. Oboje się zmieniliśmy. Nie jestem twoją Jenny. Nigdy nią nie byłam, a teraz jestem nią jeszcze mniej niż kiedykolwiek.

— Wiem — zgodził się, kiwając głową. — Pamiętam, jak prowadziłaś. Jak ściskałaś drążek. Twoją twarz. Twoje oczy. Masz oczy z nefrytu, Gwen. Oczy z nefrytu i uśmiech ze srebra. Boję się ciebie.

Odwrócił od niej wzrok i wpatrzył się w ściany. Nadal trwał w nich chaotyczny taniec świetlnych murali, któremu towarzyszyła szalona, piskliwa muzyka. Duchy z jakiegoś powodu odeszły. Oderwał od nich spojrzenie tylko na chwilę, a mimo to wszystkie zdążyły umknąć. Jak stare marzenia, pomyślał.

— Oczy z nefrytu? — zapytała Gwen.

— Jak Garse.

— Garse ma niebieskie — sprzeciwiła się.

— Wszystko jedno. Jak Garse.

Zachichotała, a potem jęknęła.

— Boli mnie, kiedy się śmieję — poskarżyła się. — Ale to faktycznie śmieszne. Ja jestem jak Garse. Nic dziwnego, że Jaan…

— Wrócisz do niego?

— Być może. Nie jestem pewna. Bardzo trudno byłoby mi go teraz zostawić. Rozumiesz? W końcu dokonał wyboru. Kiedy wycelował z lasera do Garse’a. Po tym, jak zwrócił się przeciw swemu teynowi, schronieniu i całemu światu, nie mogę… no wiesz. Ale nie zgodzę się już być betheyn. Z tym koniec. To będzie musiało być coś więcej niż nefryt i srebro.

Dirk poczuł się pusty. Wzruszył ramionami.

— A co ze mną?

— Wiesz, że nic by z tego nie wyszło. Musisz wiedzieć. Z pewnością to poczułeś. Nigdy nie przestałeś mówić do mnie Jenny.

Uśmiechnął się.

— Nie przestałem? Może i nie. Może i nie.

— Nie przestałeś — potwierdziła, pocierając skronie. — Czuję się już trochę lepiej — stwierdziła. — Masz jeszcze te proteinowe batony?

Dirk wyjął baton z kieszeni i rzucił go Gwen. Złapała go w locie lewą ręką, uśmiechnęła się do Dirka, zdjęła opakowanie i zaczęła jeść.

Dirk wstał nagle, wepchnął ręce głęboko do kieszeni kurtki i podszedł do okna. Na szczytach białych jak kość wież widać było jeszcze resztki bladoczerwonej poświaty. Być może Oko Piekieł i jego towarzysze nie zniknęli całkiem z nieba na zachodzie, na dole jednak, na ulicach, mroczniackie miasto spowiła już noc. Kanały były czarnymi wstęgami, a cały krajobraz ociekał bladofioletową poświatą fosforyzującego mchu. W tym słabym świetle Dirk ujrzał swego samotnego flisaka. Raz już widział go na tych samych mrocznych wodach. Sylwetka jak zwykle wspierała się na tyczce, niesiona prądem, zbliżała się do niego swobodnie i nieubłaganie. Uśmiechnął się.

— Witaj — mruknął. — Witaj.

— Dirk?

Gwen skończyła już jeść. Jej postać rysowała się w bladym świetle. Kobieta zapinała ciasno kombinezon. W ścianach za jej plecami pląsali szaro-biali tancerze. Dirk słyszał werble, szepty i obietnice. Wiedział jednak, że te ostatnie są kłamstwem.

— Jeszcze jedno pytanie, Gwen — rzekł ciężkim tonem.

Wbiła w niego wzrok.

— Po co mnie wezwałaś? — zapytał. — Po co? Jeśli sądziłaś, że między nami wszystko skończone, to dlaczego nie zostawiłaś mnie w spokoju?

Jej blada twarz niczego nie wyrażała.

— Wezwałam cię?

— No wiesz — odparł. — Szeptoklejnot.

— Tak — zgodziła się niepewnie. — Jest w Larteynie.

— Pewnie, że jest — burknął. — W moim bagażu. Przysłałaś go.

— Nie — zaprzeczyła. — Nie.

— Wyszłaś mi na spotkanie!

— Przesłałeś laserem wiadomość ze statku. Ja nie… uwierz mi, dopiero wtedy dowiedziałam się, że przylatujesz. Nie miałam pojęcia, co o tym myśleć. Liczyłam, że z czasem wszystko mi wyjaśnisz, więc nie naciskałam.

Dirk powiedział coś, lecz wieża właśnie zagrała kolejną niską, jękliwą nutę, zagłuszając jego słowa. Potrząsnął głową.

— Nie wzywałaś mnie?

— Nie.

— Ale przecież dostałem szeptoklejnot. Na Braque. Ten sam, wytrawiony przez espera. Tego nie da się podrobić. — Przypomniał sobie coś jeszcze. — A Arkin mówił…

— Tak — przerwała mu. Przygryzła wargę. — Nie rozumiem. To na pewno on go wysłał. Ale przecież był moim przyjacielem. Potrzebowałam kogoś, z kim mogłabym rozmawiać. Nie rozumiem.

Jęknęła boleśnie.

— Twoja głowa? — zapytał pośpiesznie Dirk.

— Nie — odparła. — Nie.

Przyjrzał się jej twarzy.

— Arkin go wysłał?

— Tak. Nikt inny nie mógł tego zrobić. To musiał być on. Poznaliśmy się na Avalonie, wkrótce po tym, jak ty i ja… no wiesz. Arkin mi pomógł. Przeżywałam trudne chwile. Był przy mnie, kiedy przysłałeś swój klejnot Jenny. Popłakałam się i tak dalej. Opowiedziałam mu o wszystkim i odbyliśmy długą rozmowę. Nawet później, gdy poznałam Jaana, nadal byliśmy blisko z Arkinem. Był dla mnie jak brat!

— Jak brat — powtórzył Dirk. — Dlaczego miałby…

— Nie wiem!

Dirk zamyślił się głęboko.

— Kiedy spotkaliśmy się w kosmoporcie, Arkin był z tobą. Czy prosiłaś go, żeby tam z tobą poszedł? Pamiętam, że liczyłem na to, że będziesz sama.

— To był jego pomysł — odparła. — Choć powiedziałam mu, że czuję się podenerwowana. Tym, że znowu cię spotkam. Zaproponował, że pójdzie ze mną, żeby mnie wesprzeć. I powiedział, że on również chce cię poznać. No wiesz. Po tym wszystkim, co opowiadałam mu na Avalonie.

— A tego dnia, kiedy oboje polecieliście do lasu, no wiesz, kiedy wpakowałem się w kłopoty z Garse’em, a potem z Bretanem… co się wtedy stało?

— Arkin powiedział, że… zaczęła się migracja pancernych żuków. Okazało się, że to nieprawda, ale musieliśmy sprawdzić tę informację. Dlatego odlecieliśmy w pośpiechu.

— Dlaczego nie powiedziałaś mi, dokąd się wybieracie? Myślałem, że Jaan i Garse cię pobili i nie pozwalają ci spotkać się ze mną. Poprzedniej nocy mówiłaś…

— Wiem, ale Arkin zapewnił, że cię zawiadomi…

— I to on namówił mnie do ucieczki — dodał Dirk. — A tobie pewnie powiedział, że jeśli chcesz mnie przekonać, powinnaś…

Kiwnęła głową.

Znów spojrzał w stronę okna. Ze szczytów wież znikły już ostatnie plamy czerwonego blasku. Na niebie pojawiła się garstka gwiazd. Dirk je policzył. Dwanaście. Równy tuzin. Zadał sobie pytanie, czy niektóre z nich nie są w rzeczywistości galaktykami, leżącymi po drugiej stronie Wielkiego Czarnego Morza.

— Gwen — odezwał się. — Jaan odleciał wcześnie rano. Jak długo trwa podróż autolotem stąd do Larteynu i z powrotem?

Nie odpowiedziała mu. Odwrócił się, by znowu na nią spojrzeć. Ściany były pełne fantomów, a Gwen drżała w ich świetle.

— Powinien już wrócić, prawda?

Kiwnęła głową i znowu położyła się na jasnym materacu. Syrenie Miasto śpiewało swą kołysankę, swój hymn na cześć ostatecznego snu.

1 ... 61 62 63 64 65 66 67 68 69 ... 94
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)