Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Боевая фантастика » Taniec z diabłem [When the Devil Dances - pl]
Taniec z diabłem [When the Devil Dances - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Taniec z diabłem [When the Devil Dances - pl]

Электронная книга - «Taniec z diabłem [When the Devil Dances - pl]». Краткое содержание книги:

Po pięciu latach walk z posleeńskim najeźdźcą z ludzkiej cywilizacji pozostała zaledwie garstka wysoko uprzemysłowionych dolin, których mieszkańcy prześcigają się w tworzeniu coraz to potężniejszych wojennych machin, mających stawić czoła znienawidzonemu wrogowi. Po pięciu latach walk z ludźmi Posleeni są zmęczeni. Ludzie nie walczą fair. Posleeni są gotowi na zmianę, dlatego nadchodzi Tulo'stenaloor. Raz pokonany, potrafi wyciągnąć wnioski ze swojej klęski. Teraz nadeszła pora konfrontacji. Dwaj dawni przeciwnicy mają zmierzyć się w bitwie, która rozstrzygnie o przyszłości galaktyki na następne tysiąclecia. A kiedy major Michael O'Neal, dowódca pierwszego batalionu 555 pułku piechoty mobilnej, staje naprzeciw Tulo'stenaloora. Czas zatańczyć z diabłem.
1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 134
Перейти на страницу:

— Roanoke? — spytał Pappas.

— Harrisburg — poprawił go Stewart. — Byłem dowódcą drugiego plutonu.

— Rzeczywiście, Harrisburg — zgodził się po chwili Pappas. Dobrze pamiętał roztrzaskaną zbroję porucznika Arnolda. Chociaż jego pamięć była czasami aż za dobra, kiedy chodziło o bitwy, to nieistotne szczegóły, jak na przykład gdzie bitwa miała miejsce, zaczynały mu umykać. — Rakieta hiperszybka.

— Aha — zgodził się Stewart.

— Przestańcie wydziwiać — powiedział Duncan siedzący w rzędzie za nimi. Nachylił się do przodu, wskazując koszary i równo przystrzyżony plac defiladowy. — Zaczynamy życie garnizonowe. Pora się urżnąć i pociupciać, niekoniecznie w tej kolejności.

— O ile wszystko będzie tip-top, sir — zauważył Pappas. — Uwierzę, jak zobaczę. To są jednostki garnizonowe wysłane przez siły naziemne. Na podłodze koszar pewnie będzie pół metra piachu.

* * *

Okrzyk żandarma przy bramie brzmiał jak z oddali, a odpowiedź kierowcy jak z dna studni. Mike obrócił pole widzenia, żeby przyjrzeć się wymianie zdań.

Żandarm nie mógł wiedzieć, że jest obserwowany przez dowódcę batalionu; pancerz nie poruszył się, a hełm wciąż był zwrócony do przodu. Mimo to wykonywał wszystko zgodnie z regulaminem; sprawdził rozkazy kierowcy i ściągnął informacje z przekaźnika Mike’a. Kiedy upewnił się, że wszystko jest w porządku, cofnął się i zasalutował, czekając z opuszczeniem ręki, aż pojazd przejedzie.

Mike dotknął ramienia kierowcy, dając mu znak, żeby jeszcze nie ruszał, i dokładnie przyjrzał się żandarmowi. Jego wyposażenie bardzo dobrze wyglądało. Kabura służbowego pistoletu była z lakierowanej skóry, podobnie jak opaska na ramieniu, a jego mundur — wzór wciąż nazywany MarCam — był uszyty na miarę i wyprasowany.

Żołnierz był też świeżo ogolony, ostrzyżony i w dobrej kondycji. Fakt, że tu jechali, był wszystkim znany, ale aż do dziś Mike nie był pewien, kiedy dotrą na miejsce. A więc żołnierz albo szybko doprowadził się do porządku, albo dbał o siebie nawet wtedy, gdy „nie czuł kota". Zastanowiwszy się chwilę, Mike uznał, że chodzi raczej o to drugie. Oddał salut i machnął ręką, każąc kierowcy hunvee ruszać.

Żandarm musiał zgłosić ich przyjazd, bo kiedy konwój dotarł do kwater batalionu, na trawniku przed koszarami czekała już mała grupka oficerów i podoficerów.

Mike wygramolił się ostrożnie z siedzenia i podszedł do zebranych, odpowiadając od niechcenia na salut lekko otyłego kapitana, który wydawał się tu dowodzić.

— Majorze O’Neal — powiedział kapitan, skinąwszy głową. — Jestem kapitan Gray, pański adiutant. Nie spotkaliśmy się jeszcze, ale wymienialiśmy e-maile.

— Kapitanie — odparł O’Neal, zdejmując hełm i rozglądając się. Oprócz kapitana stał tu tylko jeden oficer — podporucznik. Kilku starszych podoficerów nie wyglądało na odmłodzonych. Mieli na sobie porządne mundury — też marcamowe zamiast jedwabnych, gdyż pełnili służebną rolę wobec Floty — i byli w dobrej kondycji. Generalnie wyglądali na całkiem porządne pierdoły z tyłów.

— Czy jest dla mnie przewidziana rola w tej małej ceremonii? — spytał Mike.

— To nie ceremonia, sir — odparł kapitan. — Pomyślałem, że będzie pan chciał poznać kilka osób. — Wskazał sierżanta stojącego w pierwszym szeregu. — Sierżant McConnel jest podoficerem zaopatrzeniowym batalionu. Właściwie jest zaopatrzeniowcem pułku…

— Ale skoro nie ma pułku, w którym mógłby być zaopatrzeniowcem… — dokończył Mike. — Dzień dobry, sierżancie. Macie przełożonego?

— Myślą, że pan nim jest — odparł sierżant. Był niski i otyły, ale sprawiał wrażenie cwaniaka: twardego, złośliwego i bardzo elastycznego. Jego bystre oczy czujnie obserwowały O’Neala.

— W tej chwili nie mam oficera zaopatrzeniowego — powiedział kapitan Gray. — Obiecywano nam go raz czy dwa, ale…

— Ale są inne miejsca, w których woli być oficer zaopatrzeniowy — znów dokończył O’Neal. Spojrzał na całą grupę i odchrząknął.

— Jestem pewien, że w ciągu najbliższych kilku tygodni bardzo dobrze się poznamy. Na razie wszystko zostaje tak, jak było do tej pory. Chciałbym, żebyście omówili z batalionowym starszym sierżantem sztabowym i sierżantami kompanii kwestie zakwaterowania. Żołnierze będą musieli pobrać przydziały — ciągnął, spoglądając na sierżanta zaopatrzeniowca. — Przywieźliśmy ze sobą pancerze, które mamy na sobie, i właściwie nic poza tym.

— Pozwoliłem sobie sprawdzić wasze rozmiary — powiedział sierżant McConnel. — Wszyscy mają przydzielone pokoje i ścienne szafki. W szafkach są kompletne przydziały. Będą oczywiście musieli podpisać odbiór…

— Będziemy trzymali w gotowości drużynę do sprawdzania braków — powiedział kapitan Gray, przewidując następne pytanie O’Neala. — Mam nadzieję, że pana dowódcy uznają koszary za zdatne do użytku. W zeszłym tygodniu przeprowadziłem generalną inspekcję koszar Bravo i Charlie, i okazało się, że są w dobrym stanie. Są zupełnie nowe; jest kilka rzeczy, które o tym świadczą, a których nie byliśmy w stanie usunąć, na przykład farba na futrynach okien. Ale poza tym sądzę, że będzie pan zadowolony.

— Hmmm — mruknął Mike, nie wiedząc, jak na to zareagować. — Tak jak powiedziałem, proszę skontaktować się ze starszym sierżantem sztabowym. — Przerwał i przez chwilę nad czymś myślał. — Czy oficerowie też dostają mundury z przydziału?

— Oficerowie oczywiście muszą kupić swoje mundury — powiedział sierżant McConnel — ale w kwaterach czekają tymczasowe mundury. Mogą też wybrać to, co chcą, i kupić, wydając polecenie swojemu przekaźnikowi. Mamy też mundury w waszych szafkach w Kostnicy.

Mike znów się rozejrzał i pokręcił głową, marszcząc brew.

— Powiedzcie mi, że nie jest tu tak idealnie, jak się wydaje. To znaczy…

— To znaczy, jakim cudem pierdoły z tyłów robią coś tak, jak należy, sir? — spytał sierżant McConnel ze złośliwym uśmiechem.

— Ja bym to chyba ujął bardziej delikatnie — zauważył O’Neal. Tymczasem nadszedł Pappas.

— Jestem pierdołą z tyłów, odkąd odszedłem z Delta Force, sir — powiedział sierżant — gdzie byłem… no nie, nie byłem pierdołą z tyłów. Powołano mnie na moje ostatnie stanowisko, którym jest zaopatrzenie. Po namyśle uznałem, że będę się tego trzymał. Swoje już przeszedłem. Ale, bez fałszywej skromności, jestem cholernie dobrym sierżantem zaopatrzenia.

— Wszystko w porządku, sir? — zahuczał Pappas.

— Nie zgadza się tylko to, że wszystko się zgadza — odparł O’Neal, potrząsając głową.

— Mieliśmy dużo czasu na przygotowania, sir — zauważył kapitan Gray.

— I go wykorzystaliście — zgodził się Mike. — A to jest rzadkością.

— Są tu także wasze uzupełnienia — powiedział Gray. — Czekają w koszarach, wydano im podstawowe oporządzenie. Dopasowali już sobie pancerze, a dowodzący nimi porucznik przeprowadził z nimi wstępne ćwiczenia.

— Co dostaliśmy, sir? — spytał Pappas, zdejmując hełm.

Oczy Graya spoczęły na czymś, co wyglądało jak obdarzona inteligencją woda lub srebrny ślimak i co zebrało się na głowie sierżanta, a potem wpełzło do zbroi i do hełmu.

1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 134
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)