Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Tylko Chłód
Tylko Chłód - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tylko Chłód

Электронная книга - «Tylko Chłód». Краткое содержание книги:

Myślała, że koszmar już się skończył…
Dwadzieścia trzy lata temu Harlow Grail porwał psychopata. By zmusić rodziców dziewczynki do zapłacenia okupu, obciął jej palec, jednak okaleczona i przerażona Harlow zdołała umknąć swemu prześladowcy. Kiedy dorosła, zmieniła imię, nazwisko oraz adres zamieszkania. Jako Anna North zaczęła robić karierę literacką.
Jednak najgorsze było dopiero przed nią…
Wokół Anny zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Mała wielbicielka przesyła niepokojące listy, w tajemniczych okolicznościach znika jej przyjaciółka, nieuchwytny morderca zabija rudowłose, tak jak Anna, kobiety. Kiedy pisarka w swojej lodówce znajduje ucięty palec, nie ma już wątpliwości: dawny prześladowca odnalazł ją i postanowił wyrównać rachunki. Policja jest bezradna; nawet detektyw Quentin Malone. który w trakcie śledztwa zakochał się w Annie i za wszelką cenę pragnie ją ocalić, zaczyna przegrywać wyścig ze śmiercią…
1 ... 58 59 60 61 62 63 64 65 66 ... 85
Перейти на страницу:

Quentin przypomniał sobie słowa Anny: „Widziałam jego oczy. Były pomarańczowe“. No jasne, ten sukinsyn użył zabarwionych szkieł kontaktowych! Quentin zaklął i zupełnie zapomniał o bieganiu. Podszedł do szafki i otworzył ją na oścież.

Terry spojrzał na niego ze zdziwieniem.

– Co się stało?

– Muszę coś sprawdzić w związku z tymi morderstwami – mruknął. – Jak chcesz, możesz iść ze mną.

Terry zerwał się na równe nogi.

– No jasne!

Dwadzieścia minut później weszli do sklepu optycznego „Eyeware Showcase“ w New Orleans Center. Przeszli przez wysłaną dywanem część wystawową i podeszli do lady. Quentin pokazał młodemu sprzedawcy odznakę i poprosił, by skontaktował go z szefem.

– O co ci chodzi? – spytał Terry, kiedy młodzieniec wyszedł na zaplecze, żeby zawołać menedżera.

– O pewien trop – odparł Malone. – Zresztą sam zobaczysz.

Po chwili podeszła do nich elegancka kobieta w średnim wieku.

– Panowie są z policji? Nazywam się Pamela Bell. Czym mogę służyć?

– Śledczy Malone, a to mój kolega Landry – przedstawił ich Quentin i raz jeszcze pokazał odznakę. – Chciałem panią spytać o pewną sprawę związaną z prowadzonym przez nas śledztwem.

– Proszę bardzo.

– Interesują mnie barwione szkła kontaktowe. Czy są tylko w tradycyjnych kolorach, czy można też kupić na przykład czerwone lub pomarańczowe?

– W najrozmaitszych kolorach – odparła, sięgając pod ladę.

Po chwili wyjęła stamtąd folder reklamowy wielkości sporej gazety. Były tam soczewki zarówno niebieskie i zielone, ale też fioletowe, żółte i pomarańczowe. Zwłaszcza osoby, które prezentowały czerwone, wyglądały szczególnie diabelsko.

– Niesamowite – mruknął Quentin. – I trochę przerażające, prawda?

Kobieta skinęła głową.

– Najwięcej niezwykłych szkieł sprzedajemy przed Halloween i Mardi Gras. Poza tym kupują je różni ekscentrycy, wie pan, o kogo mi chodzi.

Quentin zmarszczył brwi.

– Niestety, nie.

Spojrzała w przestrzeń, a potem znowu na niego.

– No, jakieś subkultury. Młodzież, która sama siebie określa mianem Gotów, różni muzycy i performerzy z undergroundu.

Malone skinął głową, a Terry wciąż milczał.

– Czy każdy może je nosić?

– Tak, chociaż najlepszy efekt osiągają ludzie o jasnych oczach.

– A czy łatwo je można kupić? Czy są ogólnie dostępne?

– Tak. I jak większość nowości cieszą się sporym zainteresowaniem. Zwłaszcza że ceny są dosyć umiarkowane.

Quentin podziękował szefowej stoiska. Wyszli z salonu, a następnie opuścili centrum handlowe.

– Cały czas milczałeś – zauważył Malone.

– A co miałem mówić? – Terry wzruszył ramionami. – Zupełnie się na tym nie znam. Czy to miało jakiś związek z zabójstwami Kent, Parker i Jackson?

– Być może.

– Masz podejrzanego?

– Bez komentarza.

– Słyszałem, że podobno ta twoja pisarka widziała tego faceta. I że miał jakieś dziwne oczy.

Malone otworzył wóz i spojrzał na partnera.

– Ciekawych rzeczy można się nasłuchać u nas w pracy. Masz jakieś podejrzenia w związku z tą sprawą?

Wsiedli do terenówki i zapięli pasy. Terry spojrzał w kierunku centrum handlowego i pokiwał głową.

– Myślę, że znalazłeś dobry trop. Chyba że ofierze coś się pomieszało…

– Nie sądzę – rzekł krótko Quentin i spojrzał za siebie, wyprowadzając samochód z miejsca parkingowego. – A jak sądzisz, dlaczego zabójca zdecydował się zmienić kolor oczu?

– Żeby groźniej wyglądać? Żeby ją zastraszyć? Sam nie wiem. – Wzruszył ramionami. – A może czuje się przez to silniejszy, potężniejszy? Nie z tego świata?

– Bardzo możliwe – zgodził się Terry.

Dalszą część drogi do posterunku pokonali w milczeniu i rozstali się zaraz po wejściu do budynku. Terry miał jakiś wyjazd, a Malone postanowił trochę podzwonić.

Nagle, w czasie drugiej czy trzeciej rozmowy, coś sobie przypomniał. W zeszłym roku, podczas hucznie obchodzonego milenijnego sylwestra, Terry przebrał się za Władcę Czasu. Tyle, że zamiast białej brody i powłóczystej szaty miał na sobie strój kolarski, a postawione na sztorc włosy spryskał lakierem. Efekty przeszły najśmielsze oczekiwania. Wyglądał jak postać z filmu fantasy. Szalony Maks czy ktoś w tym rodzaju. I jeszcze oczy. Oczy miał zupełnie czerwone. Kolorowe szkła kontaktowe.

Cholera, Terry! – zaklął w duchu. Dlaczego nie pisnąłeś o tym choć słówkiem?!

Quentin szybko skończył rozmowę i odłożył słuchawkę. To nic nie znaczy, powtarzał sobie w duchu. Szefowa salonu okulistycznego powiedziała, że kolorowe soczewki są teraz bardzo popularne. Więc dlaczego Terry wciąż milczał? Chyba nie zapomniał o swoim przebraniu?

– Cześć, stary.

Malone, zdziwiony, spojrzał w stronę drzwi.

– Terry? Już wróciłeś?

– Tak, sprawa okazała się nadzwyczaj prosta. Zaplanowane włamanie. Żadnych śladów ani świadków. Nigdy nie złapiemy złodzieja.

Malone starał się zachowywać swobodnie. Uśmiechnął się i rozparł wygodnie na krześle.

– Założę się, że niezbyt się to spodobało tym biednym okradzionym ludziom.

Terry machnął ręką.

– Mogli się tego spodziewać, jeśli zdecydowali się mieszkać w takiej okolicy. Zresztą i tak są bogaci. Nawet nie zauważą straty. – Przeciągnął się i ziewnął. – Co się z tobą dzieje? Kiedy wszedłem, zrobiłeś taką minę, jakbyś zobaczył ducha. Masz może coś nowego?

– Nie. Jestem po prostu zmęczony. To był ciężki dzień.

Malone spojrzał na zegarek. Chciał znaleźć sposób, żeby wypytać Terry’ego, co robił w czasie, gdy zamordowano Jessikę Jackson, ale tak, żeby nie domyślił się, o co mu chodzi. Chrząknął, czując, że nie ma prawa podejrzewać kumpla i zadawać mu podchwytliwych pytań.

– Co robisz dziś wieczorem? Wybierasz się do Shannona?

Terry skrzywił się.

– Jakoś nie mam ochoty.

– Niemożliwe. – Malone uśmiechnął się. – Każdy, tylko nie ty.

– Chcę zacząć nowy rozdział w moim życiu. – Wyciągnął do góry dwa palce. – Słowo honoru.

– Więc dlaczego jesteś taki złachany? Dobrze się ostatnio bawiłeś?

Na czole Terry’ego pojawiły się dwie pionowe zmarszczki.

– Co chcesz przez to powiedzieć?

– Po prostu zastanawiam się, ile straciłem. Czemu się tak najeżyłeś? – zaśmiał się.

– Wczoraj byłem z dziećmi na jakimś idiotycznym filmie – odparł, krzywiąc się. – A poprzedni wieczór spędziłem z di Markiem i Tarantinem z Piątki. – Przeciągnął dłonią po zmęczonej twarzy i spojrzał na niego nieśmiało. – Boże, jak oni piją. Nie mogłem za nimi nadążyć.

– Ty nie mogłeś nadążyć? – zaśmiał się z ulgą Quentin. – Więc jest dla ciebie jeszcze jakaś szansa.

Terry zbierał się już do wyjścia, ale pokazał mu na odchodnym, gdzie może się pocałować.

– Lepiej się prześpij! – krzyknął jeszcze za nim. – Kiepsko ostatnio wyglądasz.

Terry zniknął za drzwiami. Quentin policzył do stu, a potem złapał kurtkę i podbił swoją kartę zegarową. Jeśli natychmiast wyjdzie i złamie parę przepisów drogowych, z pewnością złapie jeszcze di Marca i Tarantina.

Dopadł obu oficerów, gdy właśnie wychodzili z pracy. Parę minut później już by ich nie zastał.

– Cześć, Malone! Co cię tu sprowadza?

– Chcę sprawdzić, jak sprawuje się mój młodszy brat. Czy jest grzeczny i nikomu nie dokucza?

Obaj mężczyźni wybuchnęli śmiechem.

– Na szczęście. Ale pamiętaj, że twój braciszek to jeszcze większy rozrabiaka niż ty!

1 ... 58 59 60 61 62 63 64 65 66 ... 85
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)