Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Tylko Chłód
Tylko Chłód - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tylko Chłód

Электронная книга - «Tylko Chłód». Краткое содержание книги:

Myślała, że koszmar już się skończył…
Dwadzieścia trzy lata temu Harlow Grail porwał psychopata. By zmusić rodziców dziewczynki do zapłacenia okupu, obciął jej palec, jednak okaleczona i przerażona Harlow zdołała umknąć swemu prześladowcy. Kiedy dorosła, zmieniła imię, nazwisko oraz adres zamieszkania. Jako Anna North zaczęła robić karierę literacką.
Jednak najgorsze było dopiero przed nią…
Wokół Anny zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Mała wielbicielka przesyła niepokojące listy, w tajemniczych okolicznościach znika jej przyjaciółka, nieuchwytny morderca zabija rudowłose, tak jak Anna, kobiety. Kiedy pisarka w swojej lodówce znajduje ucięty palec, nie ma już wątpliwości: dawny prześladowca odnalazł ją i postanowił wyrównać rachunki. Policja jest bezradna; nawet detektyw Quentin Malone. który w trakcie śledztwa zakochał się w Annie i za wszelką cenę pragnie ją ocalić, zaczyna przegrywać wyścig ze śmiercią…
1 ... 57 58 59 60 61 62 63 64 65 ... 85
Перейти на страницу:

– Tak, ale chciałabym coś zrobić. Nie mogę tak siedzieć i czekać, kiedy giną inne kobiety. Jeśli będziecie mnie cały czas chronić, morderca znajdzie sobie kogoś w zastępstwie. Poza tym jest jeszcze Jaye. Bóg jeden wie, co teraz przeżywa. Czuję, że ten człowiek porwał ją z mojego powodu, chociaż sama nie wiem, dlaczego.

– Chcesz pomóc w śledztwie? Wobec tego skłoń Bena, żeby udostępnił listę pacjentów. Jeśli nie będzie na niej Adama, to na pewno ktoś, kogo poznasz.

– Na przykład Kurt?

– Albo ktoś inny.

Spojrzała mu prosto w oczy.

– Jeśli myślisz o Billu lub Daltonie, to się mylisz. Ben widział ich po raz pierwszy w „Perfect Rose“.

– Jesteś pewna?

– Tak. – Zacisnęła pięści. – Tak, do licha!

Przez moment mierzyli się wzrokiem, aż w końcu Quentin spojrzał w stronę okna.

– To tylko mój zawód, Anno. Przyglądam się faktom i szukam motywów. Dalton i Bill mieli możliwość.

– Ale żadnych motywów – wpadła mu w słowo. – Są moimi przyjaciółmi. Całkowicie im ufam.

– I na pewno masz ku temu powody. Ale fakty mówią, że w większości przestępstw z użyciem przemocy ofiary znają swoich prześladowców. Nie powinniśmy tego lekceważyć.

Anna pokręciła z oburzeniem głową, chociaż Malone zasiał w niej ziarno wątpliwości.

– Jak uważasz. W każdym razie wydobędę tę listę od Bena i wtedy zobaczysz, że nie miałeś racji!

Wyglądała pięknie. Oburzona, z rozwichrzonymi włosami. Quentin nie mógł się powstrzymać. Wziął ją w ramiona i pocałował namiętnie. Natychmiast przywarła do niego całym ciałem, wpijając palce w jego sweter.

Po chwili zdołał się od niej oderwać.

– Tylko ta lista, Anno. Obiecaj, że poza tym będziesz trzymać się od tego z daleka. Morderca tylko czeka, żebyś się odsłoniła. Chce, żebyś wyszła i walczyła. Wtedy będzie cię miał jak na patelni.

Anna pokręciła głową. Nagle zrozumiała, o co tak naprawdę chodzi mordercy. Wiedziała już, czego się po nim spodziewać.

– Znowu się mylisz – powiedziała. – On chce mnie odizolować i zastraszyć. Chce, żebym czuła się tak samo, jak dwadzieścia trzy lata temu.

ROZDZIAŁ CZTERDZIESTY CZWARTY

Środa, 31 stycznia, godz. 1.52

– Minnie – szepnęła Jaye.

Usiadła na łóżku i spojrzała w stronę drzwi, zza których dobiegało ciche pochlipywanie. Nie miała żadnego kontaktu z dziewczynką, od kiedy porywacz nakrył je razem i kazał przypieczętować list do Anny pocałunkiem.

Jaye potwornie martwiła się o Minnie. Bała się, że mała cierpi tylko dlatego, że się z nią zaprzyjaźniła, i za karę Adam zrobił jej coś złego. Jednocześnie myślała z troską o Annie. Czy dostała tamten list? I co sobie pomyślała?

Godziny spędzone w samotności były dla niej torturą. Modliła się za obie przyjaciółki albo zastanawiała się nad swoją sytuacją. Prawie nie mogła spać. Godzinami chodziła po pokoju lub siedziała na łóżku oparta o ścianę.

Wciąż nie traciła nadziei. Wiedziała, że musi stąd uciec i uratować Minnie. A następnie ostrzec Annę. Znowu dobiegły do niej jakieś odgłosy. Jakby ktoś pociągał nosem.

– To ty, Minnie? – szepnęła raz jeszcze.

– Tak, to ja.

Jaye odetchnęła z ulgą i zbliżyła się cicho do drzwi. Po chwili przed nimi klęczała z głową tuż przy klapce.

– Bardzo się o ciebie martwiłam. Co ci zrobił? Powiedz mi, czy zbił ciebie?

– Strasznie się złościł. – Tabitha zamiauczała i dziewczynka ją uciszyła. – O mało… o mało bym dzisiaj nie przyszła. Jeśli on dowie się, że tu byłam, to… to… Tak się boję, Jaye!

Jaye zacisnęła ze wściekłości pięści.

– Nienawidzę go – szepnęła przez zaciśnięte zęby. – Nienawidzę go za to, co zrobił tobie i mnie. I za Annę. Kiedy się stąd wydostanę, będzie musiał słono za wszystko zapłacić!

– Nie mów tak. On może słyszeć – przeraziła się Minnie. – Zobaczysz, jak się rozzłości, to zrobi coś strasznego.

Jaye miała ochotę powiedzieć, że jej to nie obchodzi. Chciała na cały głos krzyknąć, żeby przyszedł i spróbował ją tknąć. Musiała jednak myśleć o małej i Annie, a taka brawura z pewnością by im nie pomogła.

– Minnie. – Jaye przywarła jeszcze mocniej do klapki. – Powiedz mi, czy… czy Annie… czy jej nic się nie…? – ostatnie słowo utkwiło jej w gardle. Nie mogła go wypowiedzieć, jakby miało magiczną moc samorealizacji. Czy Anna jeszcze żyje? – myślała intensywnie Jaye. Czy nic się jej nie stało?

– Myślę, że nie. – Minnie zrobiła przerwę, zapewne po to, żeby rozejrzeć się uważnie dookoła jak zaszczute zwierzątko. Kiedy znowu ją usłyszała, głos małej był lekko stłumiony, jakby przycisnęła usta do samych drzwi. – Jakiś czas temu przyszedł… zmartwiony. Coś mu nie wyszło… Coś z Anną. Mruczał do siebie takie różne… takie różne rzeczy.

Głos Minnie zaczął się oddalać i Jaye położyła dłonie na drzwiach.

– Co… co mówił, Minnie? Co takiego?

Przez moment dziewczynka w ogóle nie odpowiadała, a potem usłyszała jej drżący głos.

– Niedługo nas przeniesie, Jaye. Nie wiem, gdzie ani kiedy, ale… ale to ma związek z Anną.

ROZDZIAŁ CZTERDZIESTY PIĄTY

Środa, 31 stycznia

SWNP

– Hej, stary, masz chwilę?

Quentin uniósł głowę. Terry ze skruszoną miną stał w drzwiach męskiej przebieralni. Od czasu ich kłótni minęły dwadzieścia cztery godziny i kumpel najwyraźniej zdołał się opamiętać. Niewzruszony, zamknął swoją szafkę i usiadł na ławce tyłem do Terry’ego.

– Jestem trochę zajęty – mruknął.

Jednak Terry wszedł do środka i zatrzymał się tuż przed nim.

– Nie dziwię się, że jesteś wściekły.

Quentin znowu go zignorował. Zawiązał adidasy, a potem wstał.

– Idę biegać. Przepraszam.

– Zachowałem się jak głupek.

– Mówiłem już, że mam ćwiczenia. – Przeskoczył przez ławkę i ruszył do drzwi. – Chciałem cię przeprosić. – Quentin zatrzymał się, słysząc te słowa, ale się nie odwrócił. – Nie myślałem, kiedy mówiłem to wszystko.

Malone odwrócił się do partnera.

– To było wielkie świństwo. Ani ja, ani Penny nie zasługujemy na takie traktowanie.

– Wiem, ja tylko… – Terry wbił wzrok w ziemię. – Sam nie wiem, co się ze mną dzieje. Wszystko zaczyna mi się rozpadać, a ja nie wiem, co robić.

Quentin poczuł, że powoli mija mu cała złość.

– Potrzebujesz pomocy – stwierdził. – Sam sobie nie poradzisz.

– Chodzi ci o terapeutę?

– Tak, przecież mamy w policji…

– Nic z tego. – Terry opadł na ławkę. – Zaraz wszyscy się dowiedzą. Nie chcę, żeby mnie wytykali palcami.

– Sądzisz, że teraz nikt nic nie wie? – Podszedł do siedzącego kolegi. – Że o tobie nie gadają? Myślałem, że jesteś mądrzejszy.

Terry ukrył twarz w dłoniach.

– Nie chcę już się tak zachowywać. Nie chcę nikogo obrażać.

– Wobec tego idź do psychologa. Na miłość boską, znajdź sobie jakiegoś terapeutę.

Terry uniósł głowę i spojrzał na niego z nadzieją.

– A pomożesz mi? Czy pogadasz jeszcze raz z Penny?

Quentin wątpił, czy to cokolwiek da, ale skinął głową.

– Dobra, pogadam.

– Dzięki. – Terry zdjął okulary i potarł oczy.

Quentin zmarszczył brwi. Po raz pierwszy widział swego partnera w okularach.

– Co się stało? – spytał, wskazując szkła.

– Dostałem zapalenia spojówek, bo nie zmieniałem szkieł kontaktowych – wyjaśnił. – Mój okulista mówi, że powinienem je zmieniać przynajmniej raz na miesiąc. Jeszcze jedna rzecz, którą zawaliłem.

1 ... 57 58 59 60 61 62 63 64 65 ... 85
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)