Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Tylko Chłód
Tylko Chłód - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tylko Chłód

Электронная книга - «Tylko Chłód». Краткое содержание книги:

Myślała, że koszmar już się skończył…
Dwadzieścia trzy lata temu Harlow Grail porwał psychopata. By zmusić rodziców dziewczynki do zapłacenia okupu, obciął jej palec, jednak okaleczona i przerażona Harlow zdołała umknąć swemu prześladowcy. Kiedy dorosła, zmieniła imię, nazwisko oraz adres zamieszkania. Jako Anna North zaczęła robić karierę literacką.
Jednak najgorsze było dopiero przed nią…
Wokół Anny zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Mała wielbicielka przesyła niepokojące listy, w tajemniczych okolicznościach znika jej przyjaciółka, nieuchwytny morderca zabija rudowłose, tak jak Anna, kobiety. Kiedy pisarka w swojej lodówce znajduje ucięty palec, nie ma już wątpliwości: dawny prześladowca odnalazł ją i postanowił wyrównać rachunki. Policja jest bezradna; nawet detektyw Quentin Malone. który w trakcie śledztwa zakochał się w Annie i za wszelką cenę pragnie ją ocalić, zaczyna przegrywać wyścig ze śmiercią…
1 ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 ... 85
Перейти на страницу:

– To zależy. Czy przyszedłeś, żeby mnie pilnować, jak la Salle, czy żeby się ze mną spotkać.

– Żeby się spotkać – odparł. – Musimy pogadać.

Wahała się przez moment, a potem mruknęła:

– Już cię wpuszczam.

Zadzwonił dzwonek i Quentin pchnął furtkę. Wszedł po schodach. Na ostatnim stopniu, tuż pod drzwiami Anny, siedział la Salle z termosem i otwartą książką. Kiedy usłyszał kroki, wstał, a dostrzegłszy Malone’a, zasalutował.

– Cześć – rzucił Quentin. – Nic się nie działo? Wszystko w porządku?

– Jak najbardziej.

Malone wskazał książkę.

– Mam nadzieję, że nie jest zbyt dobra.

La Salle chrząknął i zamknął powieść.

– Nie, taka sobie.

– Cieszę się. – Spojrzał na zegarek. – Zostanę tu ze dwie godziny. Może chcesz coś zjeść?

– Chętnie. – Policjant spojrzał na niego z wdzięcznością. – Przejdę się jeszcze dookoła i sprawdzę, czy wszystko w porządku.

– Świetnie. Życzę smacznego.

Anna otworzyła drzwi. Policzki miała czerwone ze złości. Spojrzała jeszcze za oddalającym la Salle ’em, a potem przeniosła wzrok na Quentina.

– Sprytnie i elegancko pozbyłeś się mojego anioła stróża – powiedziała. – Muszę sobie zapamiętać, jak to się robi.

Miała na sobie proste, sprane dżinsy i powyciągany sweter. Mimo rumieńców wyglądała dosyć blado. Wspaniałe włosy odgarnęła do tyłu i związała w koński ogon. Na jej widok Quentin aż otworzył usta z zachwytu.

– Nawet o tym nie myśl. – Szybko doszedł do siebie.

– La Salle ma cię chronić.

Anna założyła ręce na piersi.

– A ty co? Też masz mnie chronić?

– Dlaczego tak bardzo się złościsz? – odpowiedział pytaniem.

– A dlaczego miałabym się nie złościć?! Obiecałeś, że będziesz mnie o wszystkim informować, a zostałam zamknięta we własnym mieszkaniu. Ty to wymyśliłeś. Tak się nie robi!

– Musimy dbać o twoje bezpieczeństwo. Również moja szefowa uważa, że nie powinniśmy podejmować najmniejszego ryzyka.

– Uważasz, że ten mężczyzna tu wróci, prawda? – Wysunęła podbródek, chcąc pokazać, że wcale się nie boi. – Dlatego la Salle musi mnie pilnować?

Ściągnął brwi, nie chcąc wszystkiego wyjaśniać. Anna powinna po prostu wykonywać jego polecenia i o nic nie pytać. Tak byłoby najlepiej.

– Nie wiemy, czy rzeczywiście wróci, ale gdyby tak się stało, będzie miał niespodziankę.

– I co dalej?

Malone wzruszył ramionami.

– Spróbujemy go złapać – odparł i zamyślił się na chwilę. – Sam nie wiem, czy wczorajsze morderstwo wiąże się z innymi. Jest trochę inne. Być może mamy do czynienia z dwoma mordercami, chociaż intuicja podpowiada mi, że z jednym. Takim, który morduje rude kobiety.

Mina jej nieco zrzedła. Już nie patrzyła na niego tak wyzywająco.

– Czy wiesz może, kto…?

– Przykro mi, Anno, ale nie.

Wyglądała na przybitą tymi słowami i Quentin chrząknął ze współczuciem.

– Miałem nadzieję, że przywiozę ci dobre wieści, ale niestety nic nie mam.

Potarła ramiona, jakby nagle zrobiło jej się zimno.

– Jak rozumiem, takich spraw nie rozwiązuje się w ciągu jednego dnia.

A czasami nie rozwiązuje się nigdy, pomyślał. Spojrzał w przestrzeń, a potem znowu na Annę.

– Czy wszystko w porządku? – spytał ciepło. Chciał jej dotknąć, ale zabrakło mu odwagi. – Myślałem dzisiaj o… tobie.

Rysy jej złagodniały i na ustach pojawiło się coś w rodzaju uśmiechu.

– Czyżby? Może być – mruknęła i otworzyła szerzej drzwi. – Wejdź, proszę.

– Jesteś pewna, że mogę?

– Jasne.

Zamknęła drzwi, gdy tylko przekroczył próg.

– Co jest w tej torbie? – spytała.

– Bulion. Dla ciebie.

Otworzyła szeroko oczy, a potem się zaśmiała.

– Sam go zrobiłeś?

To pytanie jego też rozśmieszyło.

– Nie chcę cię otruć – zapewnił. – To bulion mojej mamy. Zawsze wpycha nam różne rzeczy do zamrażalników. Tak swoją drogą, ciągle jest zamrożony.

– Wpycha wam? – powtórzyła.

– Mam sześcioro rodzeństwa – wyjaśnił. – Jestem drugim dzieckiem. Pięcioro z nas pracuje w policji. Tak jak dziadek, ojciec, trzech wujów i jedna ciotka. Zostawmy kuzynów, bo ich wyliczanie zajęłoby za dużo czasu.

– Ojej!

Wyszczerzył zęby w uśmiechu.

– Właśnie tak wszyscy reagują.

Anna postawiła torbę z zupą na stoliku przy wejściu. Przez chwilę oboje milczeli.

– Co dzisiaj robiłaś? – spytał w końcu.

– Głównie oglądałam się przez ramię. Serce mi zamierało, gdy tylko usłyszałam jakiś hałas.

– Wychodziłaś?

– Miałam już dosyć tego mieszkania, więc poszłam do „Perfect Rose“. Dalton mnie potrzebował.

Quentin spochmurniał. Wiedział, że Anna nie może spędzić całego życia w zamknięciu, ale myślał z niechęcią o tym, jak bardzo się narażała, wychodząc z domu. Zwłaszcza zaraz po wczorajszym ataku.

– Uważałaś przynajmniej?

– Oczywiście. – Już otworzył usta, żeby zadać jej kolejne pytanie, ale Anna wyciągnęła dłoń w proteście. – Nie przejmuj się. Ben odprowadził mnie do kwiaciarni, a Dalton z powrotem. Poza tym la Salle nie spuszczał mnie z oka. Byłam najlepiej strzeżoną kobietą w Nowym Orleanie.

Na wzmiankę o psychologu Quentin aż się skrzywił ze złości.

– Był tu Ben Walker?

– Tak, przyszedł mnie odwiedzić. – Znowu potarła ramiona. – Strasznie wygląda. Opowiedział o tym, jak doszło do tego wypadku, no i o kartce. Mówił, że tam było napisane… – Słowa uwięzły jej w krtani.

Quentin wziął jej twarz w swoje ręce i zmusił Annę, żeby na niego spojrzała.

– Obiecuję ci, że znajdziemy tego faceta. Ja go znajdę. Nie pozwolę, by zrobił ci krzywdę.

Nagły spazm targnął jej ciałem.

– Obiecujesz?!

Dotknął lekko ustami jej warg i poczuł, że drży.

– Tak – szepnął. – Obiecuję.

Westchnęła z ulgą i zarzuciła mu ręce na szyję. Jednocześnie przywarła policzkiem do jego piersi. Zanurzyli się w ciszy. Quentin objął ją, ale delikatnie, by nie zauważyła, jak bardzo się o nią boi. I jak bardzo mu na niej zależy.

Po chwili Anna uniosła głowę.

– Ta kobieta… Ta, która wczoraj zginęła…

– Jessica Jackson?

– Właśnie, opowiedz mi o niej.

– Anno…

– Proszę. – W jej oczach pojawiły się łzy. – Chciałabym ją poznać. W końcu zginęła za mnie.

– Wcale tego nie wiemy. Trudno pow…

– Za to ja nie mam żadnych wątpliwości – przerwała łamiącym się głosem. – Jessica Jackson była ruda i zabójca uciął jej mały palec. Zginęła tej nocy, kiedy na mnie napadnięto. Według kartki, którą dostał Ben, to ja miałam zginąć.

– Tam było napisane, że ma zginąć jakaś kobieta. Nie było tam twojego imienia czy nazwiska. Zabójcy mogło chodzić o Jessikę Jackson.

– Sam w to nie wierzysz. To, co się stało, jest zupełnie oczywiste.

Pogładził ją po policzku.

– Nic nie jest oczywiste. Najłatwiej popełnić błąd, przyjmując jakieś pewniki.

– Opowiedz mi o niej.

Mruknął pod nosem jakieś przekleństwo, ale skinął głową na zgodę.

– Nazwisko już znasz. Studiowała na Tulane University i mimo że była dziana z domu, dorabiała sobie jako barmanka w barze „Omni Royal Orleans Hotel“. Wczoraj skończyła pracę o jedenastej i poszła potańczyć z przyjaciółmi. Nie zamężna, bez dzieci. Zostawiła rodziców i dwie siostry.

– Ile miała lat? – spytała drżącym głosem.

– Dwadzieścia jeden – odparł z wahaniem.

1 ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 ... 85
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)