Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Остросюжетные любовные романы » Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]
Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]

Электронная книга - «Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]». Краткое содержание книги:

Po ciężkich przeżyciach skrzypaczka Caroline Waverly szuka wytchnienia w miasteczku Innocence na amerykańskim Południu. Jednakże ten idylliczny z pozoru zakątek okaże się miejscem śmiertelnie niebezpiecznym – grasuje tu sadystyczny, nieuchwytny morderca kobiet. Do grona podejrzanych należy Tucker, miejscowy playboy, który zakocha się w Caroline. Skrzypaczkę porwie wir strasznych, tajemniczych wydarzeń…
1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 113
Перейти на страницу:

– No, trochę mu brakuje.

– Susie powiedziała, że on zawsze szuka zwady i…

– Szukał i ze mną – przerwał Tucker. – Muszę z przykrością stwierdzić, że skopał mi tyłek. Potem Dwayne skopał jemu. – Uśmiechnął się błogo na wspomnienie człowieka, jakim był Dwayne, zanim dopadł go w swoje szpony alkohol. – Jakoś nigdy nie mogłem wyrobić sobie bicepsów. Nie pomogła mi nawet praca w polu. Mam ramiona jak patyki. Za to Dwayne wyglądał jak bokser. Używał kiedyś tych ramion do ćwierćbacku w footballu i dziewczyny zlatywały się do niego jak pszczoły do miodu. Po tym, jak Vernon obił mi twarz, Dwayne zrobił z niego surowy befsztyk. Było pięknie.

– Jestem pewna, że to wzruszający przykład męskiej solidarności, ale chodzi o to, że powinieneś wystrzegać się nie tylko Austina, ale również Vernona.

– Nie sądzę, żebym musiał obawiać się któregoś z nich.

– Dlaczego? – wybuchnęła. – Ponieważ twój starszy brat obije im mordę?

– Niestety, ostatnio jest zbyt zajęty. – Tucker spojrzał w dół Old Cypress Road i zobaczył chmurę kurzu, wśród której posuwał się thunderbird Billy'ego T. – Będzie lepiej, jeżeli wrócisz do domu i o wszystkim zapomnisz. Może wpadnę później i zobaczę, jak idzie malowanie.

– Co się stało? – Widziała już kiedyś ten wyraz w jego oczach. Kiedy leżał na niej pośród dźwięku tłuczonego szkła. Kiedy zapytał, czy ma w domu broń. Ten człowiek nie potrzebował starszego brata ani nikogo innego, żeby się za niego bił – Usłyszała ryk thunderbirda i odwróciła się. – Co się dzieje, Tucker?

– Nic, co by ciebie dotyczyło. Idź do domu, Caroline. – Zsunął się maski wozu w chwili, gdy Billy T. zahamował.

– Hej, Tucker – Billy T. ukazał w sztucznym uśmiechu pełen garnitur zębów – Nie był w najlepszym humorze. Głowa go ciągle bolała, a duma ucierpiała bardziej niż czaszka. Prawdę mówiąc, miał ochotę skopać komuś tyłek.

– Billy T – - Tucker podszedł z rękami w kieszeniach. – Słyszałem, że miałeś rano mały wypadek.

– Nie twój kurewski interes.

– Staram się po prostu nawiązać rozmowę. Wiesz, tak się składa, że siedzę tu i czekam na ciebie.

– Doprawdy?

– Aha. – Kątem oka Tucker zobaczył, że Caroline również przeszła przez drogę. Choć zatrzymała się kilka kroków za nim, jej obecność denerwowała go jak cholera. – Chciałbym wyjaśnić jedną drobną sprawę. Jeżeli masz chwilę.

Zanim Billy T. zrozumiał, co się dzieje, Tucker wsunął rękę do jego wozu i wyrwał kluczyk ze stacyjki. Ludzie zapominali często, że potrafi się ruszać.

– Bo jeżeli nie… – powiedział ze spokojem.

– Kurza dupa! – Billy T. otworzył drzwi wozu. – Chcesz, zdaje się, żeby ci podbić drugie oko.

– Porozmawiamy o tym za chwilę. Caroline, jeżeli podejdziesz jeszcze bliżej, będę na ciebie bardzo zły.

Wzrok Billy'ego T. spoczął na Caroline, powędrował niespiesznie w górę jej nóg, zatrzymał się na brzuchu i piersiach.

– Zostaw ją, Tucker. Może, kiedy już rozsmaruję cię po asfalcie, zechce Pójść na piwo z prawdziwym mężczyzną.

Caroline uniosła dumnie głowę.

– Widzę tu tylko dwóch gówniarzy. Tucker, nie wiem, co w ciebie wstąpiło, ale chcę, żebyś mnie odwiózł do domu. Natychmiast.

Billy T. uśmiechnął się szeroko i wypluł wykałaczkę. – Przeleciałeś ją już, Tucker? Daje ci regularnie?

Rozwścieczona Caroline postąpiła krok naprzód, ale zatrzymał ją stanowczy gest Tuckera.

– Billy T., nieładnie mówić tak do kobiety, ale tym zajmiemy się Później. Teraz pogadamy o moim samochodzie.

– Słyszałem, że odstawili go do Jackson, żeby go trochę rozprasować.

– Dobrze słyszałeś. Między nami nigdy nie układało się najlepiej. I nie Przypuszczam, by stosunki polepszyły się w przyszłości, ale nie mogę Pozwolić, by to, co zrobiłeś z moim samochodem, uszło ci na sucho.

Billy T. splunął.

– Zdaje się, że to ty rozwaliłeś tę gablotę.

– Po tym jak ty zrobiłeś z niej złom. – Tucker wiedział, że Billy T. nie grzeszy rozumem, kłamał mu więc w żywe oczy. – Darleen powiedziała że zrobiłeś te dziury w przewodach. Trochę nieładnie z jej strony, skoro dałeś jej szminkę Josie.

– Kłamliwa suka!

– Może, ale coś mi się zdaje, że tym razem powiedziała prawdę. Billy T. odgarnął włosy, które opadły mu na czoło.

– Może i powiedziała, ale nic mi nie udowodnisz. – Rozciągnął usta w szyderczym uśmiechu. – Przyszedłem sobie twoją fikuśną aleją i wywierciłem dziury w twoim fikuśnym samochodziku. Darleen było przykro, że złamałeś serce Eddzie Lou, więc zrobiłem to, żeby poprawić jej humor. I ponieważ nienawidzę cię, skurwielu. Ale nic mnie nie udowodnisz.

Tucker w zamyśleniu sięgnął po papierosa.

– Masz sporo racji, ale to nie oznacza, że wykręcisz się sianem. – Odciął kawałek papierosa, resztę podpalił. Caroline cofnęła się o krok. Znała ten ton głosu. – Przyszło mi właśnie do głowy, że ktoś z mojej rodziny mógł pożyczyć ode mnie samochód tego ranka. Ktoś, kto nie radzi sobie za kierownicą równie dobrze jak ja. Wiesz, Billy T., to mnie naprawdę wkurwia.

– No i co z tego?

Tucker przyjrzał się koniuszkowi papierosa.

– Myślę, że jednak coś z tym zrobię. Choć muszę przyznać, że nie chciałbym oberwać znowu po gębie.

– Zawsze byłeś tchórzliwym śmierdzielem. – Uśmiechając się, Billy T. rozłożył szeroko ramiona. – No dalej, pokaż, co potrafisz. Wal!

– Cóż, skoro nalegasz. – Tucker kopnął go prosto w krocze.

Billy T. zgiął się wpół. Wydawał odgłosy szybkowara pracującego na pełnych obrotach. Trzymając się za przyrodzenie, upadł na ziemię. Kiedy Tucker pochylił się i zacisnął rękę na jego uszkodzonych genitaliach, oczy uciekły Billy'emu T. w tył głowy.

– Nie mdlej jeszcze, mam ci coś do powiedzenia. Może zaczniesz znowu pracować mózgownicą, kiedy twoje jaja wrócą na miejsce, bo chcę. żebyś coś sobie przemyślał. Słuchasz mnie?

– Hm – Był to jedyny dźwięk, jaki Billy T. mógł z siebie wydobyć.

– Dobrze. Wiesz, kto ma weksel na ziemię twojej rodziny? Zalegacie ze spłatami trzy miesiące. Byłoby mi szalenie przykro, gdybym musiał wysłać wam komornika. A ta oczyszczalnia bawełny, do której zaglądasz łaskawie, żeby popracować parę godzin w tygodniu? Tak się składa, że ja jestem jej właścicielem. Jeżeli zechcesz zastosować wobec mnie środki odwetowe, nie będę cię mógł powstrzymać. Ale stracisz ziemię, stracisz pracę i, Bóg mi świadkiem, zrobię z ciebie eunucha. Nie wiem, czy nie powinienem skorzystać z okazji, skoro już się nadarzyła. – Zacisnął palce na podkreślenie swoich słów Billy T. jęknął i zwinął się w kłębek. – Lubiłem ten samochód – westchnął Tucker. – I bardzo lubię tę panią, którą obraziłeś. Więc nie zadzieraj ze mną, Billy. Nie jestem już chuderlawym dziesięciolatkiem. – Zostaw mnie! – Billy T. uwolnił się w końcu. – Coś mi złamałeś. ś tu nie mam!

– Nie martw się, one wrócą na swoje miejsce. Zupełnie jak podrzucona piłka. – Podniósł się. Zauważył, że Caroline puściła szczeniaka, który teraz odlewał się na buty Billy'ego T. Podniósł psa z uśmiechem. – Nieładnie, Nieprzydatny, nie należy kopać leżącego.

Caroline stała na skraju drogi z rozdziawionymi ustami i wybałuszonymi oczyma. Tucker wsadził sobie szczeniaka pod pachę.

– Chodź, złotko – zwrócił się do Caroline. – Odwiozę cię teraz do domu.

– Masz zamiar go tutaj zostawić? – Oglądała się za siebie, kiedy Tucker popychał ją w stronę oldsmobile'a.

– Taki mam plan. Myślałem, że może wybierzemy się dzisiaj do kina.

1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)