Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Детское действие » Tajemnica Gadającej Czaszki
Tajemnica Gadającej Czaszki - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tajemnica Gadającej Czaszki

Электронная книга - «Tajemnica Gadającej Czaszki». Краткое содержание книги:

Tajemnica gadającej czaszki jest kolejną częścią wspaniałej serii Alfreda Hitchcocka Przygody trzech detektywów. Według wielu osób właśnie ta część jest najznakomitsza z całej serii. Książka ta jest wciągająca już od pierwszej strony, zawiera wiele ciekawych wątków oraz zwrotów akcji. Opowiada ona o kolejnej sprawie rozwiązywanej przez Trzech Detektywów: Jupitera Jonesa, Pete'a Crenshawa i Boba Andrewsa. Próbują wyjaśnić, jak czaszka może sama wypowiadać ciche słowa. Książka jest jedną z pierwszych części serii. Naprawdę godna polecenia!
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 26
Перейти на страницу:

Na plac wjechała wielka ciężarówka wypełniona złomem. Wyskoczył z niej wuj Jupitera i podszedł do chłopców.

– Ciężko pracujecie, co? – mruknął i puścił do nich oko. – Dobrze, że nie ma tu ciotki Matyldy. Zaraz by wam znalazła coś do roboty. Wyglądacie na zamyślonych. O czym tak dumacie?

– Rozmyślamy o kufrze, który zniknął zeszłej nocy – odpowiedział Jupiter. – Właśnie dowiedzieliśmy się o nim czegoś ciekawego.

– Ach, o tym kufrze – zachichotał wuj Tytus. – Więc nie odnalazł się?

– Nie, skąd – odparł Jupiter. – Nie sądzę, żebyśmy go jeszcze kiedyś zobaczyli.

– Nie byłbym tego taki pewien – powiedział wuj Tytus. – Czyż nie jest to kufer magika? Może udałoby nam się sprowadzić go z powrotem przy pomocy czarnej magii?

Chłopcy spojrzeli na wuja Tytusa z uwagą.

– Co masz na myśli, wuju? – zapytał Jupiter. – Jakie czary mogłyby go tu sprowadzić?

– Może takie – powiedział wuj Tytus z tajemniczą miną. Strzelił palcami trzy razy, obrócił się dookoła z zamkniętymi oczami i zanucił: – Abrakadabra, kufer zagubiony. Abrakadabra kufer znaleziony. A więc czary rzucone. Jeśli nie zadziałają, może sprowadzimy kufer przy pomocy logiki.

– Logiki? – powtórzył Jupiter zdumiony. Jego wuj był wesołym człowiekiem lubiącym żartować. Wyglądało na to, że teraz stroi sobie z nich żarty. Ale do końca Jupe nie był o tym przekonany.

– Jupiterze, lubisz zagadki i tajemnice – powiedział Tytus Jones. – Lubisz je rozwiązywać przy pomocy logicznego rozumowania. Zastanów się więc nad wydarzeniami ubiegłej nocy. Opowiedz mi o nich.

– No, więc… – zaczął Jupiter, wciąż główkując, do czego właściwie wuj zmierza – poszliśmy wszyscy w stronę złomowiska. Wybiegło z niego dwóch mężczyzn, którzy wskoczyli do samochodu i odjechali. Kufer zniknął.

– A więc to oni go ukradli, czy tak? – spytał wuj.

– To musieli być oni – odparł Jupiter. – Włamali się tutaj… chwileczkę! – krzyknął chłopiec. Jego pucołowata twarz lekko poróżowiała z emocji. – Kiedy nadeszliśmy, oni wciąż przeszukiwali złomowisko, nie mogąc najwyraźniej znaleźć kufra. Potem uciekli do samochodu i odjechali. Ale kiedy biegli, nie mieli przy sobie kufra. Jak więc mogli go ukraść? Gdyby mieli kufer w samochodzie, nie kręciliby się tutaj. A ponieważ nie wynieśli go, to nie oni byli złodziejami. Wniosek jest tylko jeden. Kufer ukradziono, zanim ci dwaj przyjechali do składu złomu!

Pan Jones zachichotał.

– Jupiterze – powiedział – jesteś bystrym chłopcem. Ale czasem dobrze robi przekonanie się, że nie jesteśmy tacy mądrzy, za jakich się mamy. Może nie wzięliśmy pod uwagę jeszcze jednego wniosku. Może kufer wcale nie został ukradziony. Może ci dwaj po prostu go nie znaleźli.

– Ale ja przecież postawiłem go koło biura – powiedział Jupiter. – Na samym widoku. Powinienem był zamknąć go w przyczepie, ale nie sądziłem, że ma jakąkolwiek wartość.

– Poszedłeś się umyć przed kolacją, a ja z Hansem zacząłem zamykać wszystko przed nocą – powiedział Tytus Jones. – Pomyślałem sobie “Przecież to kufer magika. Aleby się Jupiter zdziwił, gdyby tak kufer zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki! Miałby okazję przećwiczyć swoje detektywistyczne umiejętności w poszukiwaniu go”. I zrobiłem ci mały kawał, Jupiterze. Schowałem kufer. A kiedy nakryliśmy tych niedoszłych złodziei, postanowiłem zostawić kufer w ukryciu aż do rana na wypadek, gdyby złodzieje chcieli spróbować jeszcze raz. Zamierzałem ci o tym powiedzieć. Potem postanowiłem sprawdzić, czy sam do tego dojdziesz. Chciałem trochę pobudzić do pracy twoje szare komórki.

– Schował go pan? – krzyknął Bob. – Gdzie, panie Jones?

– Gdzie? – powtórzył za nim jak echo Pete.

– A gdzie można schować kufer tak, by nikt go nie zauważył? – spytał pan Jones.

Jupiter zaczął się rozglądać uważnie po otoczeniu. Przyglądał się stosom drewna, starych maszyn i innych przedmiotów wypełniających skład. Kufer mógł być schowany praktycznie wszędzie. Jednak wzrok Jupitera zatrzymał się na jakimś przedmiocie opartym o ścianę. W tym miejscu do muru dobudowano szeroki dach, pod którym trzymano co cenniejsze przedmioty. Stanowił dobrą osłonę przed deszczem, rzadko, co prawda, padającym w Południowej Kalifornii.

W jednym miejscu stało tu rzędem z pół tuzina starych kufrów z ciężkimi okuciami. Wszystkie w dobrym stanie i wszystkie potężne.

– Idealna kryjówka dla małego kufra to duży kufer! – wykrzyknął Jupiter. – Czy też na to wpadłeś, wuju?

– Możesz sprawdzić – zaproponował wuj Tytus.

Jupiter ruszył w tamtą stronę. Ale Pete wyprzedził go i z rozmachem otworzył pierwszy kufer. Był pusty. Jupiter otworzył następny. Ten też był pusty, podobnie jak trzeci i czwarty.

Kiedy doszli do piątego, przyłączył się do nich Bob. Otworzyli piąte wieko i znieruchomieli.

W środku wielkiego kufra stał tajemniczy “Guliwer Wielki”.

Rozdział 4. Pojawia się Sokrates

– Zobaczmy, czy któryś z kluczy wuja Tytusa otworzy kufer – powiedział Jupiter.

Chłopcy wrócili do pracowni Jupitera, którą oddzielała od reszty składu sterta różnych używanych przedmiotów. Szybko przenieśli tam kufer, by móc pracować nad nim bez świadków.

Po składzie kręciło się parę osób. Ciotka Matylda była w pobliżu, by je obsłużyć. Wuj Tytus powiedział Jupiterowi, żeby razem z Bobem i Pete'em zrobili sobie przerwę w pracy, aż do chwili, kiedy wróci z nową dostawą złomu.

Jupiter zajął się zamkiem, zły na siebie za to, że nie przyszło mu do głowy, iż kufer przez cały czas znajdował się na złomowisku. Nie powinien w przyszłości wyciągać wniosków tak pochopnie jak zeszłej nocy. A już rano najpóźniej należało zdać sobie sprawę z sytuacji. Całkowicie dał się zwieść pozorom.

– Popełniłem błąd ubiegłej nocy. Nie przeanalizowałem faktów dość dokładnie – odezwał się. – To więcej uczy niż odniesienie sukcesu już za pierwszym razem. Wuj Tytus dał mi dobrą nauczkę.

Bob i Pete przytaknęli z uśmiechem.

– A co teraz zrobimy z Maksymilianem? – zapytał Bob. – Obiecaliśmy, że go zawiadomimy, gdyby kufer się odnalazł.

– Obiecaliśmy go zawiadomić, zanim sprzedamy kufer komuś innemu – powiedział Jupiter. – A przecież nie zamierzamy go nikomu sprzedawać, przynajmniej na razie.

– Ja jestem za sprzedaniem – odezwał się Pete. – W końcu Maksymilian zaoferował zupełnie niezłą sumkę.

Lecz myśl o posiadaniu gadającej czaszki całkiem zawładnęła wyobraźnią Jupitera.

– Nad sprzedażą możemy zastanowić się później – powiedział. – Teraz chcę się dowiedzieć, czy Sokrates rzeczywiście potrafi mówić.

– Tego się właśnie obawiałem – jęknął Pete.

Jupiter przymierzał do zamka klucz za kluczem. Wreszcie, za którymś razem stary zamek puścił. Jupiter odpiął dwa skórzane rzemienie przytrzymujące wieko i otworzył kufer.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 26
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)