Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Детское действие » Tajemnica Gadającej Czaszki
Tajemnica Gadającej Czaszki - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tajemnica Gadającej Czaszki

Электронная книга - «Tajemnica Gadającej Czaszki». Краткое содержание книги:

Tajemnica gadającej czaszki jest kolejną częścią wspaniałej serii Alfreda Hitchcocka Przygody trzech detektywów. Według wielu osób właśnie ta część jest najznakomitsza z całej serii. Książka ta jest wciągająca już od pierwszej strony, zawiera wiele ciekawych wątków oraz zwrotów akcji. Opowiada ona o kolejnej sprawie rozwiązywanej przez Trzech Detektywów: Jupitera Jonesa, Pete'a Crenshawa i Boba Andrewsa. Próbują wyjaśnić, jak czaszka może sama wypowiadać ciche słowa. Książka jest jedną z pierwszych części serii. Naprawdę godna polecenia!
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 26
Перейти на страницу:

– Chwileczkę! – krzyczała. – Ja chcę licytować. Dziesięć dolarów! Daję dziesięć dolarów za ten kuferek!

Ludzie przyglądali się jej, zdumieni, że ktoś dawał aż dziesięć dolarów za taki stary rupieć.

– Dwadzieścia dolarów! – wołała staruszka, machając ręką. – Daję dwadzieścia dolarów!

– Przykro mi, proszę pani – odpowiedział licytator. – Ten przedmiot został już sprzedany. Nie odwołujemy zawartych transakcji. Zabierzcie to, panowie, zabierzcie. To nie koniec licytacji.

Dwaj robotnicy znieśli kufer z podwyższenia i postawili koło Trzech Detektywów.

– Proszę bardzo – powiedział jeden z robotników. Pete i Jupiter podeszli do kufra.

– Wygląda na to, że staliśmy się właścicielami tego starego grata – mruknął Pete, chwytając skórzany uchwyt z jednego boku. – I co teraz z nim zrobimy?

– Zabierzemy do składu złomu i otworzymy – odparł Jupiter, chwytając za uchwyt z drugiej strony.

– Chwileczkę, panowie – odezwał się drugi robotnik. – Najpierw trzeba zapłacić. Nie można zapominać o takim drobnym szczególe.

– Ach, tak, oczywiście – powiedział Jupiter. Opuścił kufer i sięgnął do kieszeni po skórzany portfel. Wyjął z niego dolarowy banknot i podał go mężczyźnie. Ten nabazgrał coś na skrawku papieru i wręczył Jupiterowi ze słowami;

– Oto pokwitowanie. Teraz kuferek należy do pana. Jeśli w środku są klejnoty, też są pańskie. Cha, cha!

Śmiejąc się, pozwolił chłopcom zabrać ich własność. Bob szedł przodem, torując drogę w tłumie, a Jupiter i Pete nieśli kuferek na drugi koniec sali. Właśnie udało im się pokonać ostatni rząd ludzi, kiedy dopadła ich siwa staruszka, która spóźniła się na licytację.

– Chłopcy – powiedziała. – Odkupię od was ten kuferek za dwadzieścia pięć dolarów. Zbieram stare kufry i chciałabym go mieć w swojej kolekcji.

– O rany! Dwadzieścia pięć dolarów! – wykrzyknął Pete.

– Bierz je, Jupe! – powiedział Bob.

– To dla was prawdziwa okazja. Ten kuferek nie jest wart ani centa więcej, nawet dla kolekcjonera – namawiała staruszka. – Proszę, oto dwadzieścia pięć dolarów.

Wyjęła pieniądze z wielkiego portfela i wcisnęła je Jupiterowi. Ku zdziwieniu Boba i Pete'a, Jupiter pokręcił odmownie głową.

– Bardzo mi przykro, proszę pani – powiedział. – Wcale nie zamierzamy sprzedawać kuferka. Chcemy sprawdzić, co jest w środku.

– Na pewno nic wartościowego – stwierdziła staruszka coraz bardziej zdenerwowana. – Proszę, masz tu trzydzieści dolarów.

– Nie, dziękuję – powiedział Jupiter, kręcąc głową. – Naprawdę nie zamierzam go sprzedawać.

Kobieta westchnęła. Nagle, kiedy właśnie miała się odezwać, coś ją spłoszyło. Odwróciła się i szybko zniknęła w tłumie. Najwyraźniej przeraziło ją pojawienie się młodego człowieka z aparatem fotograficznym.

– Cześć, chłopcy – odezwał się młody człowiek. – Nazywam się Fred Brown. Jestem reporterem z “Wiadomości Hollywoodu” i szukam materiału na reportaż. Chciałbym zrobić wam zdjęcie z tym kuferkiem. To jedyna niezwykła rzecz na tej aukcji. Unieście go, dobrze? O, tak. A ty – zwrócił się do Boba – stań za nim, tak żeby cię było widać na zdjęciu.

Bob i Pete byli niezdecydowani, ale Jupiter szybko ustawił się zgodnie z życzeniem reportera. Stojąc za kuferkiem, Bob dostrzegł na wieku wyblakły, biały napis “Guliwer Wielki”. Młody mężczyzna ustawił aparat. Błysnął flesz i zdjęcie zostało zrobione.

– Dzięki – powiedział reporter. – Czy moglibyście podać mi swoje nazwiska i powiedzieć, dlaczego nie przyjęliście trzydziestu dolarów za tę skrzynkę? Jak na mój gust, to całkiem niezły interes.

– Jesteśmy po prostu ciekawi – odparł Jupiter – co zawiera ten stary teatralny kuferek. Kupiliśmy go dla zabawy, a nie po to, by zbijać na nim fortunę.

– A więc nie wierzycie, że w środku są klejnoty rosyjskich carów? – zachichotał Fred Brown.

– Eee tam – burknął Pete. – Pewnie są tam stare kostiumy teatralne.

– Być może – zgodził się młody człowiek. – Ten napis “Guliwer Wielki” brzmi bardzo teatralnie. A skoro już jesteśmy przy nazwiskach, to nie dosłyszałem waszych.

– Bo ich nie podaliśmy – odparł Jupiter. – Ale proszę, oto nasza wizytówka. My-y… hmm… no więc, my-y prowadzimy dochodzenia.

Wręczył reporterowi jedną z wizytówek Trzech Detektywów, które zawsze nosili przy sobie.

TRZEJ DETEKTYWI

Badamy wszystko

Pierwszy Detektyw…. Jupiter Jones

Drugi Detektyw… Pete Crenshaw

Dokumentacja i analizy…. Bob Andrews

– Ach, tak? – reporter uniósł brwi. – Jesteście detektywami? A co mają oznaczać te znaki zapytania?

– To nasz symbol – wyjaśnił Jupiter. – Oznaczają nierozwiązane sprawy, zagadki bez odpowiedzi, wszelkiego rodzaju tajemnice. Dlatego stanowią nasz znak firmowy. Badamy wszystko.

– A teraz badacie stary kufer teatralny – powiedział z uśmiechem młody człowiek i schował wizytówkę do kieszeni. Bardzo wam dziękuję. Może zobaczycie swoje zdjęcie w wieczornym wydaniu. Jeśli, oczywiście, ta historia spodoba się redaktorowi.

Uniósł rękę w pożegnalnym geście i odwrócił się. Jupiter ponownie dźwignął kufer.

– No dalej, Pete, musimy wynieść go na zewnątrz. Nie możemy kazać Hansowi tyle na nas czekać.

Bob torował drogę, a Jupiter z Pete'em taszczyli kufer w stronę wyjścia. Pete nadal był niezadowolony.

– Po co podałeś temu facetowi nasze nazwiska? – zapytał.

– Reklama – odparł Jupiter. – Każdy interes wymaga reklamy. ostatnio niewiele mieliśmy ciekawych zgłoszeń o tajemnicach z prawdziwego zdarzenia. Trzeba się trochę rozejrzeć za robotą, bo inaczej zaśniedziejemy.

Wyszli na zewnątrz przez wielkie drzwi i skręcili w boczną uliczkę, gdzie stał zaparkowany pikap. Załadowali kufer do tyłu, a sami usiedli w szoferce obok Hansa.

– Wracamy do domu, Hans – powiedział Jupiter. – Dokonaliśmy zakupu i teraz musimy go dokładnie obejrzeć.

– Tak jest, Jupe – przytaknął Hans, włączając motor. – Mówisz że kupiliście coś?

– Stary kufer – odparł Pete. – Ciekawe tylko, jak go otworzymy, Pierwszy Detektywie?

– W składzie pełno jest kluczy – odrzekł Jupiter. – Przy odrobinie szczęścia może dopasujemy któryś z nich.

– A może będziemy musieli wyłamać zamek – stwierdził Bob.

– Nie – Jupiter potrząsnął głową. – Moglibyśmy uszkodzić kuferek.

Reszta drogi upłynęła w milczeniu. Kiedy dotarli do składu złomu Jonesów w Rocky Beach. Pete i Jupiter podali kufer Hansowi, a ten postawił go na boku, koło przyczepy, z której wyszła pani Jones.

– Na litość boską, co wyście kupili? – zapytała. – Ależ ten kufer jest tak stary, jakby przybył tu na “Mayfiower”.

– Niezupełnie, ciociu Matyldo – odrzekł Jupiter. – Ale rzeczywiście jest stary. Daliśmy za niego dolara.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 26
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)