Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Детское действие » Tajemnica Gadającej Czaszki
Tajemnica Gadającej Czaszki - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tajemnica Gadającej Czaszki

Электронная книга - «Tajemnica Gadającej Czaszki». Краткое содержание книги:

Tajemnica gadającej czaszki jest kolejną częścią wspaniałej serii Alfreda Hitchcocka Przygody trzech detektywów. Według wielu osób właśnie ta część jest najznakomitsza z całej serii. Książka ta jest wciągająca już od pierwszej strony, zawiera wiele ciekawych wątków oraz zwrotów akcji. Opowiada ona o kolejnej sprawie rozwiązywanej przez Trzech Detektywów: Jupitera Jonesa, Pete'a Crenshawa i Boba Andrewsa. Próbują wyjaśnić, jak czaszka może sama wypowiadać ciche słowa. Książka jest jedną z pierwszych części serii. Naprawdę godna polecenia!
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 26
Перейти на страницу:

– No, przynajmniej nie zmarnowaliście dużo pieniędzy – stwierdziła ciotka. – Przypuszczam, że teraz potrzebne są wam klucze, żeby go otworzyć. Cały pęk wisi na gwoździu nad biurkiem.

Bob pobiegł po klucze. Jupe zaczął dopasowywać te, które zdawały się mieć odpowiedni rozmiar. Po półgodzinie dał za wygraną. Żaden z kluczy nie pasował.

– I co teraz? – spytał Pete.

– Wyważamy? – zaproponował Bob.

– Jeszcze nie – odparł Jupiter. – Zdaje się, że wuj Tytus ma jeszcze schowane jakieś klucze. Musimy poczekać, aż wróci, i wtedy go o nie poprosimy.

Ciotka Jupitera znów pojawiła się w drzwiach przyczepy, która służyła jej za biuro.

– No, chłopcy – zawołała wesoło – nie można tak marnować czasu. Pora wziąć się do pracy. Zjecie coś i do roboty. Stary kufer może poczekać.

Chłopcy, ociągając się, poszli na obiad do ładnego piętrowego domu obok składnicy złomu. Mieszkał w nim Jupiter wraz z ciotką Matyldą i wujem Tytusem. Po jedzeniu zajęli się naprawianiem zepsutych urządzeń zwożonych do składnicy. Tytus Jones sprzedawał je później i część zysku przeznaczał na kieszonkowe dla chłopców. Pracowali pilnie aż do późnego popołudnia, kiedy Tytus Jones, Konrad i jeszcze jeden pomocnik przywieźli ciężarówką kolejny transport złomu.

Tytus Jones, niski mężczyzna o potężnym nosie i wielkich, czarnych wąsach, zeskoczył na ziemię lekko jak młodzieniaszek i objął żonę na przywitanie. Następnie pomachał gazetą.

– Chłopcy, chodźcie tutaj! – zawołał. – Jesteście w gazecie.

Wszyscy trzej podeszli zaciekawieni do wuja Tytusa i ciotki Matyldy. Tytus Jones otworzył pismo na pierwszej stronie dodatku. Rzeczywiście było tam ich zdjęcie. Jupiter i Pete trzymali kufer, a Bob stał za nim. Było to zupełnie dobre zdjęcie. Nawet napis “Guliwer Wielki” wyszedł wyraźnie. Artykuł zatytułowany był “MŁODZI DETEKTYWI ROZWIĄZUJĄ TAJEMNICĘ KUFRA”. Autor w żartobliwym tonie opowiadał, jak Jupiter kupił kufer i odmówił sprzedania go z zyskiem. Sugerował, że chłopcy spodziewali się znaleźć w nim coś tajemniczego i drogocennego. To ostatnie dodał już od siebie, aby ubarwić opowieść.

Reporter podał ich nazwiska i napisał, że bazą operacyjną trójki jest skład złomu Jonesów w Rocky Beach.

– To się nazywa reklama – stwierdził Pete. – Ale to stwierdzenie, że spodziewamy się znaleźć w kufrze coś drogocennego, brzmi trochę niepoważnie.

– To dlatego, że licytator wspominał o klejnotach rosyjskich carów – powiedział Jupiter. – Musimy wyciąć ten artykuł i wkleić do naszego zeszytu z wycinkami.

– Zrobisz to później – powiedziała stanowczo pani Jones. – Teraz pora na kolację. Ustaw gdzieś kufer i umyj ręce. Bob, Pete, zjecie dziś z nami?

Bob i Pete jadali u Jonesów równie często, jak u siebie. Tym razem uznali jednak, że powinni wrócić do domu i odjechali na rowerach. Jupiter przysunął stary kufer do przyczepy-biura tak, by nikomu nie zawadzał, i poszedł na kolację. Pan Jones zamknął na klucz wielkie żelazne wrota składu złomu. Były piękne, bogato zdobione, uratowane z pożaru jakiejś posiadłości.

Przez resztę wieczoru nie wydarzyło się nic szczególnego. Kiedy Jupiter miał właśnie iść spać do swojego pokoju, rozległo się ciche pukanie do drzwi. Byli to Hans i Konrad, mieszkający w domku na zapleczu.

– Chcieliśmy tylko powiedzieć, panie Jones – odezwał się cicho Hans – że zauważyliśmy Jakieś światła w składzie złomu i zajrzeliśmy przez płot. Ktoś tam chyba myszkuje. Może byśmy poszli razem to sprawdzić?

– Rany boskie, złodzieje! – jęknęła pani Jones.

– Zobaczymy co się dzieje, droga Matyldo – powiedział pan Jones.

Z Hansem i Konradem damy radę wszystkim włamywaczom. Podejdziemy cicho i zaskoczymy ich.

Pan Jones razem ze swoimi krzepkimi pomocnikami ruszył cicho w kierunku bramy złomowiska. Jupiter podążył za nimi. Nikt mu tego nie proponował, ale też nikt nie zabronił.

Przez szpary między sztachetami dojrzeli migotanie światła latarki. Poruszali się bezszelestnie. Nagle… katastrofa! Hans potknął się i z hałasem zwalił na ziemię, wydając okrzyk zdziwienia.

Nocni goście usłyszeli go. Rozległ się tupot i dwie ciemne postaci wybiegły frontową bramą, wskoczyły do zaparkowanego nie opodal samochodu i z rykiem silnika odjechały.

Pan Jones, Konrad i Jupiter puścili się biegiem. Brama wejściowa stała i dworem. Zamek wyłamano. Po złodziejach ani śladu. Nagle Jupiter, tknięty złym przeczuciem, pobiegł tam, gdzie zostawił kufer.

Tajemniczy kufer zniknął!

Rozdział 2. Niezwykły gość

Bob Andrews wjechał na rowerze do składu złomu Jonesów przez główną bramę. Był jasny, słoneczny poranek późnego lata. Zapowiadał się ciepły dzień. Pete i Jupiter pracowali już. Pete rozkładał na części zardzewiałą kosiarkę do trawy, a Jupiter pokrywał grubą warstwą białej emalii żelazne krzesła ogrodowe, z których wcześniej usunął rdzę.

Z przygnębionymi minami przyglądali się, jak Bob ustawiał rower i szedł w ich kierunku.

– Cześć, Bob – odezwał się Jupiter. – Weź szczotkę i bierz się do roboty. Jeszcze sporo krzeseł zostało do oczyszczenia.

– Czy udało wam się otworzyć kufer? – wykrzyknął Bob. – Co było w środku?

– Kufer? – Pete zaśmiał się tubalnie. – O jakim kufrze mówisz, Bob?

– Przecież wiecie o jakim – odparł Bob zaskoczony. – O kufrze, który Jupiter kupił wczoraj na aukcji. Moja mama uważa, że nasze zdjęcie w gazecie wyszło całkiem nieźle. Też jest ciekawa, co zawiera kufer.

– Zdaje się, że wszyscy są ciekawi, co zawiera ten kufer – powiedział Jupiter, nabierając farbę. – Zbyt ciekawi. Trzeba było go sprzedać i jeszcze byśmy na tym zarobili.

– O czym ty mówisz? – zapytał Bob.

– On mówi, że nie ma już żadnego kufra – odparł Pete. – Został ukradziony.

– Ukradziony! – Bob szeroko otworzył oczy. – Kto go ukradł?

– Nie wiemy – powiedział Jupiter i opisał Bobowi wydarzenia poprzedniej nocy. – Dwaj mężczyźni uciekli samochodem, a kufer zniknął – zakończył Jupiter. – To oni musieli go ukraść.

– O rany! Ciekawe, do czego był im potrzebny! – wykrzyknął Bob.

– Jak myślicie, co w nim było?

– Może byli po prostu ciekawi – głośno zastanawiał się Pete. – Przeczytali artykuł i chcieli się przekonać, czy mówił prawdę.

– Nie sądzę – Jupiter potrząsnął głową. – Nikt nie kradnie kufra wartego dolara tylko po to, żeby zaspokoić ciekawość. Nie warto byłoby aż tak ryzykować. Musieli mieć cynk, że w środku jest coś cennego. Coraz bardziej żałuję, że nie przyjrzeliśmy się bliżej temu kuferkowi. Szkoda, że go straciliśmy.

Rozmowę chłopców przerwało pojawienie się luksusowego, niebieskiego samochodu. Wysiadł z niego wysoki, chudy mężczyzna z dziwnie zakrzywionymi brwiami. Podszedł do chłopców.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 26
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)