Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 54 55 56 57 58 59 60 61 62 ... 508
Перейти на страницу:

rozbite szkła. Ron także wyglądał, jakby nagle zapomniał o wszystkim, co się do tej

pory wydarzyło.

- Skąd one się tu wzięły? - zapytał, rozglądając się po pogrążonym w mroku

korytarzu. Hermiona potrząsnęła głową. Wpatrywała się w okulary tak, jakby widziała

je po raz pierwszy w życiu.

- On nigdy ich nie zdejmuje - powiedział cicho Ron. - Nie mógł ich tak po prostu

zgubić.

Hermiona ponownie pokręciła głową. W umyśle czuła jedynie zamęt, a okropne,

wyjaśniające to znalezisko pomysły prześcigały się w próbach doprowadzenia jej do

obłędu. Rozejrzała się uważnie po korytarzu, ale w pobliżu znajdował się tylko

schowek na miotły. Ani śladu Harry'ego.

Nagle coś jej się przypomniało.

- Ron - wyszeptała drżącym głosem. - Właśnie w tym miejscu poprzednio coś

usłyszałam. Myślę, że to dochodziło - jej wzrok padł na drzwi do schowka - stąd. -

dokończyła, wypuszczając powietrze z płuc.

Ron powędrował za jej spojrzeniem. Przełknął ślinę.

Hermiona, nie czekając na niego, podeszła do starych, drewnianych drzwi.

Przyłożyła do nich ucho.

- Nic nie słyszę - wyszeptała.

Ron wyglądał tak, jakby nie był w stanie wykrztusić z siebie ani słowa. Gryfonka

powoli sięgnęła do klamki i nacisnęła na nią.

Drzwi pozostały zamknięte.

Powinna była odetchnąć z ulgą, ale niepokojące wrażenie nie chciało jej opuścić.

Walcząc z narastającym strachem, wyciągnęła różdżkę, przyłożyła ją do zamka i

wyszeptała:

- Alohomora.

Tym razem, z cichym skrzypnięciem, otworzyły się. Hermiona wstrzymała oddech

patrząc, jak przed jej oczami pojawia się pogrążone w nieprzeniknionej ciemności,

niewielkie pomieszczenie. Uniosła różdżkę i wypowiedziała:

- Lumos.

W chwili, kiedy wnętrze schowka wypełniło się światłem, usłyszała, jak stojący za

jej plecami Ron wydaje z siebie jakiś niezrozumiały dźwięk. Jednak prawie to do niej

nie dotarło, ponieważ sama opadała teraz w otchłań dusznego przerażenia.

Usłyszała długi, ochrypły jęk oraz pisk i dopiero po chwili uświadomiła sobie, że to

ona je wydała. Okulary wypadły z jej dłoni.

Pod ścianą leżał Harry. Czerwona posoka zalewała jego twarz, wsiąkała w

ubranie, tworzyła nawet niewielka kałużę na podłodze. Włosy chłopaka były zlepione

krwią, twarz opuchnięta, podrapana i posiniaczona. Głowa zwisała bezwładnie i

opierała się na klatce piersiowej. Jego prawa ręka leżała pod dziwnym kątem,

zaplątana w kawałek czarnego materiału.

Dziki wrzask rozdarł jej umysł, a oczy przysłoniła lepka ciemność. Cały świat

zdawał się wirować, a w centrum tego wiru leżało bezwładne, zakrwawione ciało jej

najlepszego przyjaciela. Nie umiała określić, czy żyje, czy nie. Nie potrafiła zmusić

swojego ciała do ruchu. Żołądkiem targnęły torsje i dopiero wtedy świadomość

powróciła do jej dygoczącego ciała.

Nie! To niemożliwe. To nie jest prawdziwe. To tylko sen. Ja śnię. To się nie dzieje

naprawdę. Nie może...

Zamknęła oczy, walcząc ze swoim żołądkiem, z trzepoczącym w piersi sercem i z

zawrotami głowy. Próbowała oddychać, ale coś ogromnego blokowało jej gardło.

Kilka razy przełknęła ślinę, zanim zdecydowała się otworzyć oczy.

Przerażenie ściskało mocno swymi oślizgłymi mackami jej serce, ale całą siłą woli

skupiła się na tym, żeby wszystko przeanalizować. W każdej sytuacji potrafiła myśleć

logicznie. Teraz nie może zawieść!

Musi się opanować! Musi wziąć się w garść! Sprowadzić tu kogoś! Natychmiast!

- Zostań z nim - wychrypiała do Rona, który siedział na ziemi i wpatrywał się w

przyjaciela oczami rozszerzonymi z przerażenia. Najwyraźniej nogi odmówiły mu

posłuszeństwa. Widząc, że rudzielec nie reaguje, podbiegła do niego i potrząsnęła

go za ramiona. - Słyszysz mnie? Pilnuj go! - krzyknęła łamiącym się głosem, po czym

rzuciła się biegiem w stronę, z której właśnie przyszli.

Snape! Jest najbliżej! Ma mnóstwo eliksirów! Uratuje Harry'ego! Musi!

Kiedy minęła w biegu róg korytarza, zderzyła się z wysoką, ciemną postacią.

Krzyknęła zaskoczona i zatoczyła się do tyłu, próbując odzyskać równowagę.

Podniosła wzrok i dopiero, kiedy zobaczyła, jak rozmazana jest stojąca przed nią

sylwetka, uświadomiła sobie, że z jej oczu płyną łzy. Nie zdążyła nic powiedzieć,

kiedy usłyszała, jak Mistrz Eliksirów wciągnął gwałtownie powietrze, po czym złapał

ją za ramiona, wbijając boleśnie palce w jej skórę i potrząsnął nią gwałtownie,

krzycząc:

- Co się stało?!

Hermiona próbowała odpowiedzieć, ale głos odmówił jej posłuszeństwa.

Wybuchnęła płaczem, czując, że jeszcze chwila i upadnie.

- Gdzie on jest?! - ostry, rozkazujący głos Snape'a i kolejne potrząśnięcie strzeliło

w nią jak bicz i otrzeźwiło na tyle, by zdołała wydukać:

- Harry... schowek... on... - po czym ponownie zaniosła się rozpaczliwym

szlochem.

Poczuła, że stalowe dłonie puściły jej ramiona i zorientowała się, że została sama.

Obejrzała się i zobaczyła czarną pelerynę Snape'a znikającą za rogiem. Puściła się

za nim biegiem, próbując wytrzeć płynące z oczu łzy.

Kiedy dotarła do schowka, ujrzała, że Mistrz Eliksirów zatrzymał się przed

wejściem. Jego twarz stała się trupio blada. Wpatrywał się, oniemiały, w leżącą na

podłodze postać i najwyraźniej nie mógł zmusić swojego ciała do ruchu. Po prostu

stał i patrzył, jakby nie mógł uwierzyć w to, co widzi.

Jednak już po chwili wzdrygnął się, wyrwał z odrętwiałego przerażenia i szybko

wszedł do schowka. Ron klęczał przy Harrym. Widocznie w końcu udało mu się

pokonać pierwszy szok. Hermiona patrzyła wstrząśnięta, jak Snape przypadł do

Harry'ego i odepchnął Rona z taką siłą i wściekłością, że rudzielec wylądował na

podłodze z krzykiem zaskoczenia.

- Dotykaliście go? - zapytał nauczyciel, przykładając ucho do twarzy Harry'ego.

Ron pokręcił przecząco głową. Widocznie nadal nie mógł mówić. Hermiona podeszła

bliżej, czując, jak kolana uginają się pod nią. Snape sprawdził puls na szyi chłopca i

jego napięta, blada twarz rozluźniła się nieznacznie, a z ust wydobyło się

westchnienie ulgi. - Żyje - wyszeptał cicho. Hermiona zauważyła, że jego dłonie drżą.

Jednak nie wiedziała, czy nie było to przywidzenie. Sama przecież drżała tak bardzo,

że nie mogła nad sobą zapanować. Mistrz Eliksirów ponownie przyłożył ucho do

twarzy Harry'ego i zmarszczył brwi. Spojrzał na zakrwawioną twarz chłopca, a przez

jego oblicze przebiegł wyraz... strachu? Hermiona zamrugała. Tak, tym razem nie

było mowy o przywidzeniu.

Snape wyciągnął różdżkę i skierował ją w stronę klatki piersiowej Harry'ego.

Usłyszała jak wypowiada dziwne, skomplikowane formuły, a ciepły, żółty blask

wystrzelił z różdżki obejmując pierś Harry'ego. Twarz nauczyciela była ściągnięta z

wysiłku, jakby zaklęcie wymagało niezwykłego skupienia i ogromnej mocy.

Zobaczyła, że bardzo powoli klatka piersiowa Harry'ego unosi się do góry, a z jego

ust wydobył się chrapliwy, urywany, rzężący oddech. Ogromna fala ulgi i

wdzięczności zalała jej serce, sprawiając, że ugięły się pod nią nogi i musiała oprzeć

się o ścianę, żeby się nie przewrócić. Ron spoglądał na wszystko okrągłymi,

1 ... 54 55 56 57 58 59 60 61 62 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)