Zatoka cykuty
- Автор: Коултер Кэтрин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Zatoka cykuty». Краткое содержание книги:
– Jak mówił ojciec, Instytut Sztuki w Chicago – ciągnął Ian – to jest miejsce, z którym nie chciałbym już mieć więcej do czynienia. W ostatnich latach dodali tyle nowych środków bezpieczeństwa, że wyjęcie obrazu jest prawie niemożliwe. A co gorsza, mój jedyny kontakt, człowiek, który był tam kuratorem, stracił pracę pięć lat temu. Zupełnie nie wiedziałem, co robić, dopóki nie przeniosła się pani do tego śmiesznego miasteczka w Kalifornii, do Hemlock Bay.
– Spędziliśmy wiele godzin z łanem, opracowując ten plan – dodał Olaf Jorgenson. – Ian pojechał do Kalifornii, do Hemlock Bay. Co za oryginalna nazwa -. Małe miasteczko, przyjazne dla turystów, ocean, plaża i wspaniałe lasy sekwoi. Kto by przypuszczał, że tak łatwo znajdziemy tam ludzi chętnych do współpracy? Chciwych i ambitnych Frasierów, którzy mieli syna, doskonale nadającego się na twojego męża.
– Czy oni zamordowali moją córkę?
26
– Sądzisz, że Frasierowie zabili twoją córkę? – Ian Jorgenson wzruszył ramionami. – Nic o tym nie wiem. Lily czuła, jak wzbiera w niej nienawiść do tego mężczyzny.
– Wiem, że bardzo przeżyłaś śmierć dziecka – powiedział Olaf Jorgenson. – Ale jakie to ma teraz znaczenie, kto ponosi za to odpowiedzialność?
– Ten, kto ją przejechał, zasługuje na śmierć.
– To ci nie zwróci córeczki. – Ian Jorgenson spojrzał na nią z dezaprobatą. – My tu, w Szwecji, jak zresztą prawie w całej Europie, nie uznajemy kary śmierci. To barbarzyństwo.
Zabrzmiała tu jakaś fałszywa nuta, pomyślał Simon, obserwując uważnie młodszego Jorgensona.
– Tak – - przyznała Lily – to mi nie przywróci Beth, ale to by ją pomściło. Ten, kto morduje z zimną krwią nie ma prawa oddychać tym samym powietrzem, którym ja oddycham.
– Jesteś bezwzględna – zauważył Olaf Jorgenson.
– A pan nie jest bezwzględny, sir? Pan, który każe mordować innych?
Olaf Jorgenson roześmiał się chrapliwie.
– Nie, ja robię tylko to, co jest konieczne, i nic więcej. Zemsta jest dobra dla amatorów. Nie musisz się już dłużej zastanawiać nad tym, czy Frasierowie zabili twoją córkę. Nie zrobili tego. Powiedzieli mi tylko, że zaniepokoił ich fakt, że ona zobaczyła kilka e – maili na komputerze pana Frasiera, których nie powinna była widzieć. Oczywiście, powiedzieli jej, że to nic ważnego i że nie powinna o tym myśleć.
A więc dlatego Beth tak się dziwnie zachowywała w ostatnim tygodniu życia. Dlaczego nie zwierzyła się matce? Nie zrobiła tego i przez to zginęła.
– Domyślam się, że to był wypadek – ciągnął Olaf Jorgenson – spowodowany przez jakiegoś pijanego amerykańskiego kierowcę, który bał się zatrzymać, żeby zobaczyć, co zrobił.
Lily poczuła, że dławią ją łzy. Była wtedy taka szczęśliwa, że wyjeżdża z Chicago, że uwolniła się od Jacka Crane'a, że się przenosi do uroczego miasteczka na wybrzeżu. Gdyby mogła przewidzieć, co ją tam spotka…
Simon wziął ją za rękę. Wiedział, że wspomnienie tragedii powróciło do niej z całą siłą. Po jakimś czasie Lily uniosła głowę i spytała Olafa Jorgensona:
– Co chcecie z nami zrobić?
– Ciebie, moja drogą będzie portretował bardzo utalentowany malarz, z którym współpracuję od wielu lat. Jeśli zaś chodzi o pana Russo, to tak jak mówiłem, nie mam nadziei na nawiązanie z nim współpracy. Ma zbyt sztywne zasady moralne, więc nie warto ryzykować. Ponadto jest wyraźnie tobą zainteresowany, a to mi się nie podoba. To ciekawe, przecież bardzo krótko się znacie.
– On tylko chce być moim konsultantem – stwierdziła Lily. Simon uśmiechnął się.
– Chce mieć cię w łóżku – powiedział Ian. – Może już jesteście kochankami i dlatego ci pomaga?
– Nie bądź wulgarny. – Olaf spojrzał na niego z dezaprobatą. – Tak, obawiam się, że pan Russo będzie musiał udać się na długą przejażdżkę łodzią z Alpem i Nikkim. Mamy tu dwa piękne kanały, które powstały jeszcze w siedemnastym wieku za panowania naszego wspaniałego Gustawa. Pan Russo i moi ludzie udadzą się tam jeszcze dziś w nocy. Zrobiło się zimno, więc o północy ulice będą puste.
– Nie twierdzę, że pociąga mnie taka perspektywa spędzenia wieczoru – powiedział Simon. – A co macie zamiar zrobić z Frasierami?
– Są moimi honorowymi gośćmi. – Olaf Jorgenson zwrócił się do Lily, nie do Simona. – Przylecieli tu z wami, bo wiedzieli, że nie mogą zostać w Kalifornii. Te wasze przepisy prawne i tak dalej… Spodziewają się dostać ode mnie mnóstwo pieniędzy. Pan Frasier ma ich zresztą wystarczająco wiele w szwajcarskich bankach. Wydaje mi się, że planują spędzić resztę życia na południu Francji.
– A kiedy już zostanę namalowana, co będzie później? – spytała Lily.
– Tak, wiem, że jestem stary i niewiele mi już pozostało życia. – Olaf uśmiechnął się, pokazując piękne białe zęby, z pewnością sztuczne. – Chcę, żebyś była ze mną, póki żyję. Miałem nadzieję, że mnie poślubisz, rozumiejąc płynące z tego korzyści.
– Dlatego jestem ubrana na biało? Żeby wczuć się w sytuację?
– Najpierw naucz się dobrych manier – warknął Ian. Chciał do niej podejść, ale ojciec chwycił go za rękę. – Ona cię obraża. Powinna zrozumieć, że zrobiłbyś jej wielki zaszczyt, biorąc ją za żonę.
Olaf potrząsnął tylko głową.
• – Nie, moja droga – uśmiechnął się do Lily. – Jesteś ubrana w dokładną kopię sukni, w której po raz ostatni widziałem w Paryżu twoją babkę. Tego samego dnia wyjechała razem z Emersonem Elliottem i tego dnia cały mój świat się zawalił.
– Ma pan talent do kopiowania, prawda? – zauważyła Lily. – Ale ja nie jestem moją babką, ty głupi staruchu.
Ian uderzył ją w twarz. Simon rzucił się na niego, wymierzył mu cios w szczękę, szybko odskoczył i kopnął go w nerki.
– Stop! – krzyknął Nikki, wyciągając broń i mierząc do Simona.
Simon poprawił koszulę i odszedł na bok. Ian podniósł się na nogi, krzywiąc się z bólu.
– Ja też dziś wieczorem popłynę łodzią z Nikkim i Abpem. Sam cię zabiję.
– Przy swoich nieograniczonych możliwościach – Simon ze zdumieniem zwrócił się do Olafa Jorgensona – wychował pan tchórza.
Lily położyła mu rękę na ramieniu. Była przerażona.
– Nawet gdybym uznała, że mogę zaakceptować pana pro pozycję matrymonialną – powiedziała do Olafa – i tak nie mogłabym za pana wyjść. Jestem żoną Tennysona Frasiera.
Starzec zachował milczenie.
– Nie chcę powtórnie wychodzić za mąż, przynajmniej dopóki nie przeanalizuję swoich kryteriów oceny kandydatów do małżeństwa. Nie sądzę jednak, żeby w jakikolwiek sposób mógł im pan sprostać. Ale i tak jestem mężatką, więc to nie ma żadnego znaczenia, prawda?
Starzec nadal milczał, uważnie ją obserwując. Po chwili skinął głową.
– Wrócę niedługo – powiedział.
– Co masz zamiar zrobić, ojcze?
– Nie popieram bigamii. To niemoralne. Zrobię z Lily wdowę. Nikki, zawieź mnie do biblioteki.
Kiedy Nikki popychał wózek w stronę drzwi, Olaf wyciągnął z kieszeni swetra graby, czarny notes. Przeglądał go, dopóki nie zniknął wszystkim z oczu.
– On jest szalony – szepnęła Lily.
Waszyngton
Savich wszedł do domu, przytulił i pocałował żonę.
– Gdzie jest Sean? – spytał.
– U twojej mamy. Gaworzy, wszystko wpycha do buzi i jest szczęśliwy. Zostawiłam mamie dwa dodatkowe pudełka krakersów.
Savich był tak zmęczony i przygnębiony, że nawet się nie uśmiechnął. Uniósł tylko pytająco brew.
– Dillon, zarówno ja, jak i kierownictwo FBI akceptujemy twój plan. Tammy chce cię dopaść – powiedziała Sherlock. – Na pewno tu przyjdzie. Dlatego zawiozłam Seana do twojej matki.