Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Классическая проза » Stawka Większa Niż Życie Tom – I
Stawka Większa Niż Życie Tom – I - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Stawka Większa Niż Życie Tom – I

Электронная книга - «Stawka Większa Niż Życie Tom – I». Краткое содержание книги:

Andrzej Zbych to pseudonim autorskiego duetu, który przeszedł do historii, tworząc „Stawkę większą niż życie”.
1 ... 52 53 54 55 56 57 58 59 60 ... 80
Перейти на страницу:

– Kto to jest? – zawołał wreszcie Brunner.

– Nie wiem – odpowiedział Rioletto – jeszcze nie wiem.

Potem zaczęli pić; takie przyjęcia kończyły się zwykle pijaństwem, czasami wychodzili na ulicę i zaczynało się polowanie, dzikie, straszne, bezładne… Strzelali do ludzi przemykających się pod murami domów, do okien, w których ujrzeli cień światła…

Kloss pił z Brunnerem, tańczył z żoną gauleitera i chwytał strzępy rozmów, przecież po to tu był, żeby słyszeć i pamiętać. Brunner rozmawiał z gauleiterem.

Obiecywał mu, że wyciśnie z Rioletta całą jego wiedzę tajemną czy nie tajemną, ale gauleiter był trzeźwy i twardy.

– Pana Riolettę – oświadczył – można co najwyżej poprosić o pomoc. I to grzecznie poprosić.

Kloss to zapamiętał. Zapamiętał również twarz młodego Glaubla, gestapowca przydzielonego do dyspozycji Reila, a raczej do ochrony Reila.

– Mam pewien pomysł – powiedział Glaubel do gauleitera.

Kloss nie słyszał mc więcej, ale wiedział, że z tym człowiekiem trzeba się liczyć. Był niebezpieczniejszy od Brunnera.

Kloss rozmawiał tego wieczoru jeszcze z Reilem; była to trudna rozmowa. Wydawało się, że dyrektora zakładów interesują tylko kobiety. Mówił o nich dużo i chętnie, wspominał czasy studenckie, potem oświadczył, że nie znosi koniaku i udał się na poszukiwanie wódki. Kloss widział go przeciskającego się przez tłum gości, chwiejącego się już nieco na nogach. Jakieś pary tańczyły, nikt chyba nie słyszał muzyki, czasem kilka głośniejszych tonów i znowu gwar rozmów, i znowu głos gauleitera, górujący przez chwilę nad salą. Żona gauleitera, też już nieco pijana, ujęła Klossa pod ramię.

– Idziemy do naszego mistrza – szepnęła mu do ucha. Poczuł na szyi jej gorący oddech.

– Miło mi pana poznać – powiedział Rioletto. Był zupełnie trzeźwy. – Pan przecież nie wierzy w nauki tajemne.

– Mistrz wie wszystko – oświadczyła żona gauleitera.

– Z pewnością – odpowiedział Kloss. – Ale wątpliwości miał inżynier Reil, który wyrażał je zbyt głośno. -Był jednak niespokojny. Niemka ściskała mocno jego ramię, a Rioletto świdrował go wzrokiem. Kloss wypił tego wieczoru dużo, pozbawiało go to zwykłej pewności siebie, musiał być czujny, musiał kontrolować każdy swój gest.

– Pan nie wierzy – powtórzył Rioletto.

– Niech mu pan coś powie, niech go pan przekona -zaszczebiotała Niemka.

– Nie lubię być przekonywany – rzekł sucho Kloss.

– Boże, co za powaga! – roześmiała się. – Niech pan jednak mówi! Chcę słyszeć!

Rioletto wyłowił z kieszeni marynarki niewielką szklaną kulę owiniętą chusteczką. Położył ją na stoliku.

– Pan się nazywa Hans. Hans Kloss – mówił. – Pan jest zbyt trzeźwy. Pił pan niewiele; pan znakomicie panuje nad sobą.

– O tak! – zawołała żona gauleitera. – O Boże! – krzyknęła. – Inżynier Reil już wychodzi! – Pobiegła ku drzwiom, oni zostali sami.

– Pan nie chce, żebym mówił – stwierdził Rioletto.

– Jeśli pan ma coś do powiedzenia… – Mierzyli się wzrokiem. Rioletto spuścił oczy. Nic nie wie, z całą pewnością nic nie wie, pomyślał Kloss i ogarnął go nareszcie chłodny spokój. Wstał z krzesła. – Moje życie, panie Rioletto – powiedział – jest tak proste, że nic pan w nim ciekawego nie znajdzie…

– Być może – odrzekł prestidigitator – być może… – I w tej chwili dostrzegł pana Puschkego, który przechodził właśnie obok nich. – Proszę do nas! – zawołał. -Może panu zdołam powiedzieć coś ciekawego…

– O nie! – krzyknął Puschke. – W żadnym wypadku! I ruszył pospiesznie ku drzwiom.

3

Było bardzo późno, gdy Kloss opuszczał pałacyk gauleitera. Wyszedł, kiedy Rioletto żegnał się z gospodynią. Nie dostrzegła Klossa, była już zresztą pijana i miał nadzieję, że zapomni… Powinien z nią oczywiście jeszcze zatańczyć parokrotnie, to była cenna znajomość, ale jemu nie starczało już sił, szczebiot Niemki wydawał się nie do zniesienia. Brunner sterczał przy oknie; Kloss zobaczył jego twarz, gdy znalazł się na ulicy.

Noc była chłodna, jak to w początkach maja; Kloss wsadził ręce do kieszeni, odszedł kilkadziesiąt metrów i stanął za rogiem, w miejscu, z którego doskonale widział wejście do pałacyku gauleitera. Czy Rioletto przyjechał wozem? Jeśli tak, nic oczywiście nie da się zrobić… Czekał.

Zobaczył wreszcie wysoką postać prestidigitatora. Rioletto szedł szybkim krokiem, nie obejrzał się ani razu. Kloss ruszył ostrożnie za nim. Na pustej ulicy pojawił się patrol; zatrzymali Rioletta głośnym: halt! Potem oddali mu legitymację i stuknęli obcasami. Kloss zasalutował niedbale, gdy go mijali… Szedł ciągle bardzo ostrożnie, ale widocznie prestidigitator nie podejrzewał nawet, że może być śledzony. Skręcił w jedną z przecznic głównej ulicy; po paru minutach znaleźli się w dzielnicy willowej, zamieszkałej przez Niemców. Kloss był zdziwiony, sądził, że Rioletto zatrzymał się w hotelu…

Prestidigitator przystanął przed jednym z domków, odczytał numer, podszedł do drzwi i zadzwonił. Kloss obserwował go z daleka. Rioletto czekał dość długo, wreszcie drzwi się otworzyły i Kloss zobaczył na progu, w świetle padającym z wnętrza, pana Puschkego. Nie mógł się mylić! Puschke stał w drzwiach i minęła spora chwila, zanim on i Rioletto zniknęli w willi.

Co łączyło tych ludzi? Puschke się przestraszył albo wydawał się przestraszony, gdy zobaczył Rioletta u gauleitera, ale przecież w ich zachowaniu nie było nic, co wskazywałoby na starą znajomość i to taką, która uprawnia do składania nocnych wizyt. Czy ta informacja może się na coś przydać? Dlaczego Rioletto powiedział: „Człowiek, który brał udział w napadzie na fabrykę, jest tutaj"? Kogo miał na myśli? Co wie i co może powiedzieć Brunnerowi?

Kloss zadawał sobie te pytania wracając do śródmieścia. Edward mieszkał przy ulicy Wałowej pod numerem piętnastym, w starej kamienicy na drugim piętrze. Spał już, gdy Kloss zastukał do drzwi.

– Oszalałeś? – powiedział. – Co się stało?

Kloss usiadł na łóżku i zapalił papierosa. Odpoczywał. Patrzył na Edwarda krzątającego się po pokoju; nauczyciel nastawił wodę, przygotował namiastkę herbaty. Rozlewał do szklanek mętny napój.

– Co się stało? – powtórzył, gdy wreszcie usiadł.

– Mam do ciebie parę spraw – oświadczył Kloss.

– Może po prostu nerwy cię zawodzą? – stwierdził Edward. – Gdzie byłeś?

– Na przyjęciu u gauleitera. Są nowe zadania.

– O co chodzi?

– Niejaki Rioletto, ciemna figura, prawdopodobnie agent gestapo. Spróbuj się czegoś dowiedzieć. I zastępca Reila, Puschke…

– Spróbuję…

– Najlepiej niech Puschkem zajmie się Danka.

– Znowu Danka – powiedział Edward – żal mi tej dziewczyny.

– Skarżyła się?

– Ona się nigdy nie skarży. Od wczoraj jest sekretarką Reila. To znaczy zastępuje sekretarkę, którą ten Niemiec wysłał na urlop do Rzeszy.

– Bardzo dobrze – powiedział Kloss. Edward długo milczał.

– Bardzo dobrze – powtórzył wreszcie. – Myślałeś kiedy o cenie, jaką ona musi płacić?

Kloss przechadzał się szybkimi krokami po pokoju.

– Nigdy nie zastanawiam się nad ceną – oświadczył. Wiedział, że kłamie; od wielu dni myślał o Dance i zawsze, gdy o niej myślał, przeklinał swoją robotę. – Powinna nam dostarczyć dokładny plan zakładów Reila.

– Nie od razu, nie od razu – oświadczył Edward. – Nie wolno jej teraz robić nic, co mogłoby wzbudzić podejrzenia. Zupełnie wystarczy, jeśli uda się jej nawiązać kontakt z Pułkowskłm.

– A kto wykona plan?

– Zleciłem to Kazikowi – powiedział Edward. – Znakomity chłopak. Na pewno sobie poradzi.

– Wszyscy twoi chłopcy są znakomici – mruknął Kloss. – Jesteś ciągle nauczycielem, który lubi stawiać dobre stopnie.

4

Kazik pracował w warsztatach kolejowych, mieszczących się naprzeciwko zakładów Reila. Z okien swojego biura, ponurej klitki w baraku, widział tory kolejowe, parowozownię i w głębi wysoki mur, oddzielający torowiska od fabryki. Przychodził do pracy wcześnie, zawsze parę minut przed ósmą, ale szef, Herr Luebke, wysoki Niemiec w brunatnej koszuli, zjawiał się zwykle przed nim. Oczekiwał Kazika w drzwiach swego pokoju, spoglądał na zegarek i wyznaczał mu robotę. Roboty było co prawda niewiele, przepisywanie listy płacy, wykazów robotników, ale Niemiec przywiązywał ogromną wagę do dokładności, wystarczyła najdrobniejsza pomyłka, by kazał przepisywać wszystko od nowa. Po godzinie zostawiał Kazika samego i szedł na dworzec spotkać się z kolegami, odwiedzić zawiadowcę stacji i wypić halbę piwa przy bufecie. Na to właśnie Kazik liczył. W gabinecie szefa stała kasa pancerna, a w niej leżały ostemplowane przepustki do zakładów Reila, wydawane kolejarzom udającym się tam do pracy w fabrycznej bocznicy.

– Wrócę za godzinę – powiedział jak zwykle szef.

Kazik stał przy oknie i gdy Niemiec zniknął za budynkami magazynów, wszedł do jego gabinetu. Klucze do kasy pancernej leżały, jak zwykle, w szufladzie biurka. Kazik otworzył ją wytrychem. Długo, dłużej niż przypuszczał, mocował się z kasą pancerną. Wreszcie drzwi ustąpiły. Znalazł kartoniki opatrzone napisem „Passierschein". Wybrał jeden; była to przepustka wystawiona na nazwisko Hansa Molkego. Schował ją do kieszeni i wybiegł z baraku.

Serce tłukło mu mocno w piersiach, gdy podchodził do bramy; wokół było pusto, wartownik w mundurze SS, oparty o drewnianą budkę, przyglądał się Kazikowi. Chłopak podał mu przepustkę; znał niemiecki, nawet dość dobrze, ale bał się, że zdradzi go akcent. Cóż tam zresztą akcent: mało to volksdeutschów! Wartownik obejrzał kartonik, a potem szybkimi i sprawnymi ruchami obmacał Kazika.

– Teraz rewidujemy wszystkich – oświadczył. – I volks-deutschów, i reichsdeutschów też.

1 ... 52 53 54 55 56 57 58 59 60 ... 80
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)