Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Классическая проза » Stawka Większa Niż Życie Tom – I
Stawka Większa Niż Życie Tom – I - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Stawka Większa Niż Życie Tom – I

Электронная книга - «Stawka Większa Niż Życie Tom – I». Краткое содержание книги:

Andrzej Zbych to pseudonim autorskiego duetu, który przeszedł do historii, tworząc „Stawkę większą niż życie”.
1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 80
Перейти на страницу:

– O moje zdrowie – powiedział Pułkowski – zatroszczyli się pańscy koledzy z gestapo…

– Trzeba o tym zapomnieć. – Reil uspokajał się z trudem. – My przecież jesteśmy z innej gliny… – Pułkowski milczał, a Reil dodał natychmiast. – Pańska żona, panie Pułkowski, jest nadal w więzieniu gestapo.

Twarz Polaka zszarzała. Podniósł kieliszek, koniak rozlał się na podłogę.

– Nie szkodzi – powiedział Reil. – Proszę się zastanowić. Dam panu trochę czasu. Tymczasem zostanie pan tutaj, na terenie zakładów…

W tej chwili potężny wybuch targnął powietrzem. Usłyszeli brzęk tłuczonego szkła; podmuch wdarł się do pokoju, światło zgasło i ogarnęła ich ciemność. Za oknem wystrzelił w górę słup ognia.

– Wyrzutnie! – krzyknął Reil. – Moje wyrzutnie!

2

Oberleutnant Hans Kloss w galowym mundurze stanął przed wejściem do pałacyku gauleitera. Przez żelazną bramę co chwila wjeżdżały samochody i wartownicy z SS wyprężali się jak struny.

Kloss spojrzał na zegarek; nie był pewien, czy nie przychodzi zbyt wcześnie. Nie wiedział, czemu zawdzięcza to zaproszenie. Był przecież mało znanym pracownikiem miejscowego Abwehrstelle i nigdy nie zetknął się bezpośrednio z gauleiterem.

Więc jednak jego żona? Tej suchej Niemce pozującej na podlotka przedstawił go Brunner podczas koncertu w Soldatenheim. Pili potem kawę i żona gauleitera uśmiechała się kokieteryjnie. Kloss odwiózł ją do domu. Gdy żegnali się, powiedziała: „Mam nadzieję, że pana jeszcze zobaczę, poruczniku". I teraz to zaproszenie.

Oczywiście musiał skorzystać, miał nawet nadzieję, że dowie się czegoś więcej o reakcji Niemców na dywersję w zakładach Reila. Jego szef milczał jak zaklęty, a Brunner, który prowadził tę sprawę z ramienia gestapo, powtarzał tylko: „Będziemy ich mieli".

Kloss był niespokojny. Wybuch zniszczył co prawda magazyny i jedną wyrzutnię, ale zakłady pracowały nadal i o prowadzonych w nich doświadczeniach posiadali nader skąpe informacje. Powiedział Edwardowi: „Chłopcy spisali się dobrze, ale to dopiero początek roboty. Niemcy zwiększą czujność".

Edward był znakomitym współpracownikiem, ale postępował czasem zbyt pochopnie, nie mógł ciągle zrozumieć, że informacja jest niekiedy ważniejsza od działania. Z zawodu nauczyciel, swoich podwładnych traktował trochę jak uczniów. „Kazik spisał się na piątkę" – oświadczył.

Ale informacje Kazika, którego zresztą Kloss nigdy nie widział – wykluczały to zasady konspiracji – były w gruncie rzeczy nieprecyzyjne. Nie mieli nawet dokładniejszego planu zakładów Reila, nie wiedzieli, gdzie Niemcy trzymają Pułkowskiego.

Właśnie Pułkowski. Każdy radiogram z centrali powtarzał to nazwisko. Należy odbić go Niemcom albo… O tym „albo" Kloss nie chciał nawet myśleć. Czy Pułkowski coś powiedział? Edward był zdania, że to człowiek z charakterem, że nic nie powie, ale Kloss lepiej od niego znał metody stosowane w gestapo. Nie miał złudzeń, nie wolno mu było mieć złudzeń. Muszą wiedzieć wszystko o Pułkowskim, a jeśli Dance się nie uda…

Pomyślał jeszcze raz o Dance wchodząc na schody wiodące do pałacyku. Ta dziewczyna miała żelazne nerwy; nigdy nie mówiła o sobie, chociaż znali się już parę miesięcy. Kloss nie wiedział nawet, jak się naprawdę nazywa i jakie nosi imię. Ona też zresztą…

Spojrzał w lustra wiszące w hallu; nauczył się już panować nad mięśniami twarzy, ale czuł zawsze potrzebę kontroli, jak aktor przed wejściem na scenę. Musiał znaleźć uśmiech odpowiedni dla żony gauleitera, gdy powita go na progu. Wiedział, że zdradzić może czasem najdrobniejszy gest, nieodpowiednio użyte słowo; wiedział, jak trudno jest ukrywać nienawiść.

Pochylił się nad jej dłonią, potem uścisnął miękką rękę gauleitera. W salonie było pełno: mundury wojskowe i partyjne, panie w wieczorowych toaletach. Kloss stanął niedaleko drzwi, zjawił się natychmiast kelner z tacą. Wziął kieliszek i zaczął szukać wzrokiem znajomych. Brunner rozmawiał z jego szefem, majorem Horschem, a na progu stanął właśnie inżynier Puschke w partyjnym mundurze. Puschke interesował Klossa, był zastępcą Reila. Gruby jegomość o zawsze niespokojnych oczach witał się właśnie z żoną gauleitera.

– A gdzież to inżynier Reil? – zapytała.

– Dyrektor powinien zaraz przyjść – usłyszał Kloss odpowiedź Puschkego. – Dyrektor lubi się spóźniać.

Do gauleitera podszedł wysoki, przystojny mężczyzna w średnim wieku, ubrany po cywilnemu, bardzo elegancko, może nawet nieco wyzywająco. Kloss nie widział go nigdy, ale wystarczyło spojrzeć na żonę gospodarza, by zrozumieć, że ten gość będzie właśnie główną atrakcją wieczoru.

Witała go radosnym uśmiechem, a jednocześnie wydawała się nieco spłoszona.

– Jakże się cieszę, panie Rioletto… Już się bałam… Rioletto! – pomyślał Kloss – cóż to za nazwisko!

– Jakże mógłbym nie przyjść! Już dawno nie otrzymałem przyjemniejszego rozkazu.

– To nie był rozkaz, to była prośba – odpowiedziała natychmiast.

Obok gauleitera stał ciągle Puschke, patrzył na nowego gościa i Klossowi wydawało się, że zobaczył w oczach inżyniera zaskoczenie i strach. Pomyślał, że dobrze byłoby wiedzieć, czego się boi Puschke, jeśli naprawdę czegoś się boi; postanowił poprosić centralę o informacje o tym człowieku. Może coś mają? Mało prawdopodobne… Znacznie ważniejszy był zresztą Reil, ale o nim też niewiele wiedzieli. Inżynier z Rzeszy, bez przeszłości… Ile czasu trzeba, żeby zdobyć najdrobniejszą informację. Myślał ciągle o Reilu, gdy zobaczył go nareszcie w drzwiach. Miał szczęście. Żona gauleitera podchodziła do niego w towarzystwie dyrektora zakładów.

– Panowie się nie znają? Inżynier Reil… Oberleutnant Kloss. Proszę pamiętać – zwróciła się do Klossa – że po kolacji tańczymy.

Zostawiła ich samych. Reil rozejrzał się po sali.

– Mało ładnych kobiet – powiedział. – Gauleiter nie dba o samotnych mężczyzn.

Zapanowała nagle cisza. Gauleiter stanął pośrodku salonu, obok niego Rioletto.

– Drodzy państwo – powiedział gauleiter – gościmy u nas znakomitego specjalistę w zakresie wiedzy okultystycznej, pana profesora Rioletto, którego występy w Berlinie oglądał sam fuehrer. – Mówił potem dość długo o znaczeniu owej wiedzy tajemnej, która odsłonić

może przyszłość, i o mistycyzmie właściwym narodowi niemieckiemu.

– Pan Rioletto – zakończył – przeprowadzi parę drobnych doświadczeń.

– Szarlataneria – powiedział Reil, zwracając się do Klossa, ale tak głośno, że Rioletto musiał usłyszeć.

– To prawdziwa wiedza – szepnął Puschke. Zjawił się akurat obok nich.

– A, Puschke – głos Reila brzmiał nieco pogardliwie. – Typowy wschodni Prusak. Zabobonny jak Murzyn.

Rioletto rozpoczął tymczasem doświadczenia. Były to sztuczki, które Kloss już widywał, ale przyznać musiał, że prestidigitator wykonywał je szczególnie zręcznie, z wdziękiem i bez wysiłku. Zapalił cygaro, otworzył okno, a potem wyrzucił palące się cygaro na ulicę. Wszyscy widzieli ten gest. Rioletto, już bez cygara, podszedł do pana Puschkego, który cofnął się instynktownie, zanurzył dłoń w wewnętrznej kieszeni jego marynarki i wydobył stamtąd tlące się ciągle cygaro. Rozległ się szmer podziwu, potem wybuchły oklaski.

– Jak pan to zrobił? – zawołała żona gauleitera. – Przecież cygaro wyrzucił pan na ulicę!

Reil wybuchnął śmiechem, tylko Puschke był naprawdę przerażony. Wypił jednym haustem kieliszek koniaku, potem usiadł na fotelu i nie spuszczał wzroku z prestidigitatora. Kloss był już teraz pewien, że ci ludzie się znają.

Rioletto wykonywał tymczasem dalsze doświadczenia. Nastąpiły sztuczki z kartami, znajdywanie ukrytych przedmiotów i odczytywanie myśli. Kloss patrzył na tych oficerów i gestapowców, przeciskających się do sztukmistrza, wykrzykujących pytania i starających się usłyszeć odpowiedzi. Rioletto panował nad nimi, fascynował ich. Tylko on i Reil stali na boku; Kloss poczuł na sobie uważne spojrzenie prestidigitatora. Pomyślał, że jest chyba nieostrożny, że powinien być również tam, w tłumie otaczającym Rioletta.

– To są oczywiście proste i nietrudne zabawy – mówił tymczasem prestidigitator. – Okultyzm zajmuje się problemami znacznie poważniejszymi.

Przez tłum przeciskał się sturmbannfuehrer Brunner.

– Panie Rioletto – powiedział – przed paroma dniami bandyci podłożyli bombę pod ważne obiekty wojskowe. Gdyby pan zechciał…

– Właśnie… – podchwycił gauleiter.

– Musiałbym – stwierdził Rioletto – mieć jakiś przedmiot albo spotkać się z osobą, która była na miejscu wypadku.

– Dam panu – powiedział Brunner – coś takiego. Legitymację zabitego SS-mana. – Podał mu kopertę.

Teraz Kloss przecisnął się nieco bliżej; to już przestawało być zabawą. Nie wierzył co prawda w możliwości pana Rioletta, poczuł jednak coś w rodzaju niepokoju.

Rioletto wziął do ręki niewielką książeczkę. Przymknął oczy, odprawiał teraz swój ceremoniał, nawet nieco zbyt ostentacyjnie i może zbyt długo, ale to właśnie fascynowało zebranych. Wreszcie oddał legitymację Brunnerowi.

– Coś mi przeszkadza – powiedział cicho. Rozległ się szmer, potem znowu nastąpiła cisza.

– Nie rozumiem – odezwał się gauleiter.

– Powiem wyraźniej – oświadczył Rioletto. – Ktoś mi przeszkadza. Tu, na tej sali – ciągnął – jest człowiek, który brał udział w napadzie. Albo organizował napad…

Klossowi zdawało się, że cisza trwa bardzo długo. Wiele minut. Przywołał na twarz uśmiech i zobaczył także uśmiech na twarzy Reila. Potem spojrzał na Puschkego; gruby Niemiec bał się i nie umiał nawet ukryć strachu. Ale dlaczego on? Kloss przecież wiedział najlepiej, że pan Puschke nie mógł mieć nic wspólnego z dywersją w fabryce.

1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 80
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)