Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «W Pogoni Za Rozumem». Краткое содержание книги:

Bohaterka bestselleru DZIENNIK BRIDGET JONES nadal zmaga się z problemami w życiu uczuciowym i zawodowym. Związana w końcu z Markiem Darcym, teraz odkrywa uroki wspólnego życia z mężczyzną marzeń. Bridget, niesłusznie posądzona o przemyt narkotyków, trafia do tajlandzkiego więzienia…
1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 76
Перейти на страницу:

Północ.

Cudny wieczór. B. było fajnie znowu się spotkać z dziewczynami, chociaż Shaz tak się nakręciła w swej wściekłości na Daniela, że mogłabym ją powstrzymać, tylko dzwoniąc na policję, żeby go aresztowała za gwałt na randce.

– Niepotrzebny? A widzicie? – rzucała się. – Daniel to absolutny archetyp osobnika gatunku męskiego z końca wieku. Zaczyna rozumieć, że kobiety są rasą wyższą. Uświadamia sobie, że nie ma żadnego znaczenia, więc co robi? Ucieka się do przemocy.

– Ale on tylko chciał ją pocałować – powiedziała łagodnie Jude, przerzucając bezmyślnie „What Marquee”.

– Ba! Właśnie o to chodzi. Bridget ma cholerne szczęście, że Daniel nie wpadł do jej banku przebrany za Urban Killera i nie zastrzelił z karabinu maszynowego siedemnastu osób.

W tej chwili rozległ się dźwięk telefonu. To był Tom, który dzwonił nie po to, żeby mi podziękować za odesłanie jego komórki, po wszystkich kłopotach, jakich mi przysporzyło to cholerstwo, ale po to, żeby spytać o numer telefonu mojej mamy. Chyba się z nią skumplował, widząc w niej – moim zdaniem, kiczowatą – wersję Judy Garland / Ivany Trump (dziwne, bo jeszcze rok temu mama mnie pouczała, że „homoseksualizm to po prostu lenistwo, kochanie, gejom nie chce się wiązać z płcią przeciwną” – no, ale to było w zeszłym roku). Nagle ogarnął mnie strach, że Tom zamierza poprosić moją matkę o wykonanie Non, je ne regrette rien w sukni z cekinami, w klubie Dymanko, na co ona

– naiwnie, lecz z właściwą sobie megalomanią – z pewnością by się zgodziła, myśląc, że nazwa klubu ma coś wspólnego ze starą, dymiącą maszynerią w hucie Cotswold.

– Po co ci ten numer? – spytałam podejrzliwie.

– Czy ona przypadkiem nie należy do klubu miłośników książki?

– Nie mam pojęcia. Bardzo możliwe. A bo co?

– Jerome ma wrażenie, że jego wiersze są już gotowe, więc szukam dla niego takiego klubu. W zeszłym tygodniu miał swój wieczorek w Stoke Newington, ale to było coś strasznego.

– Strasznego? – powtórzyłam, udając przed Shaz i Jude, że zbiera mi się na wymioty. W końcu, choć z rezerwą, dałam Tomowi ten numer telefonu, bo doszłam do wniosku, że po wyjeździe Wellingtona mamie przyda się nowa rozrywka. – O co chodzi z tymi klubami miłośników książki? – spytałam po odłożeniu słuchawki. – Czy mi się zdaje, czy powyrastały wszędzie ni tego, ni z owego? Powinnyśmy się zapisać czy może najpierw trzeba być Szczęśliwą Mężatką?

– Trzeba być Szczęśliwą Mężatką – stwierdziła stanowczo Shaz. – Bo oni się boją, że mózgi im się zlasują od paternalistycznych żądań… O Boże, spójrzcie na księcia Williama.

– Daj popatrzeć – wtrąciła się Jude, wyrywając jej egzemplarz „Hello!” ze zdjęciem smukłego młodego następcy tronu. Sama ledwo się powstrzymałam, żeby jej nie wyszarpnąć gazety. Zdjęcia księcia Williama mogłabym oglądać w ilościach hurtowych, najlepiej w całej gamie strojów, ale oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że żądza ta jest czymś niepożądanym i niewłaściwym.

– Jak myślicie, kiedy małolat jest zbyt małoletni? – spytała Jude z rozmarzeniem.

– Wtedy, gdy jest zbyt małoletni, by legalnie zostać twoim synem – odparła Shaz stanowczym tonem, jakby to było częścią jakiejś ustawy: co, jak się tak zastanowić, chyba faktycznie jest prawdą, w zależności od tego, w jakim się jest wieku. W tej chwili znowu zadzwonił telefon.

– O, cześć, kochanie, wiesz co? – Moja matka. – Twój przyjaciel Tom, wiesz, ten „homo”, ma przyprowadzić jakiegoś poetę do Klubu Książki Ratunkowej! Będzie czytał romantyczne wiersze. Jak lord Byron! Prawda, że fajnie?

– Eee… tak?- sieknęłam.

– Właściwie to nic takiego – prychnęła pogardliwie. – Często mamy spotkania z literatami.

– Naprawdę? Na przykład z kim?

– Och, z wieloma osobami, kochanie. Penny jest bardzo bliską znajomą Salmana Rushdiego. To jak, przyjdziesz, kochanie, prawda?

– Kiedy?

– Za tydzień w piątek. Una i ja robimy volauvents na gorąco z piersi kurczaka.

Nagle aż skręciło mnie ze strachu.

– Czy admirał i Elaine Darcy też przychodzą?

– Matko święta! Chłopcom wstęp wzbroniony, głuptasku! Elaine ma przyjść, ale panowie pojawią się później.

– Ale przecież Tom i Jerome przychodzą.

– Bo to nie chłopcy, kochanie.

– Jesteś pewna, że wiersze Jerome’a…

– Bridget. Nie wiem, co próbujesz mi powiedzieć. Wiesz, nie urodziłyśmy się wczoraj. A w literaturze chodzi o swobodę ekspresji. O, zdaje się, że później ma też przyjść Mark. Przy okazji ma spisać testament Malcolma – nigdy nic nie wiadomo!

1 sierpnia, piątek

58,5 kg (całkowita klęska diety bikini), papierosy 19 (pierwsza pomoc w diecie), kalorie 625 (z pewnością nie za późno).

18.30.

Wir. Wrr. Jutro jadę do Tajlandii, jeszcze się nie spakowałam i dopiero przed chwilą sobie przypomniałam, że „piątek za tydzień” w klubie miłośników książki to właśnie, cholera, dzisiaj. Okropnie, strasznie nie chce mi się wlec aż do Grafion Underwood. Jest upalny, parny wieczór i Jude z Shaz idą na uroczą imprezkę do River Cafe. Ale oczywiście muszę wesprzeć mamę, uczuciowe życie Toma, sztukę itd. Szanując innych, szanuję siebie. Poza tym nie ma to żadnego znaczenia, jeśli jutro będę zmęczona, kiedy wsiądziemy do samolotu, bo przecież jadę na wakacje. Przygotowania do podróży na pewno nie zajmą mi zbyt wiele czasu, bo biorę tylko najpotrzebniejszą garderobę (parę sztuk body i sarong!), a pakowanie się zawsze zajmuje cały wolny czas przed wyjściem, więc oczywiście najlepiej skrócić ten czas do minimum. Tak! A widzicie? Zdążę ze wszystkim!

Północ.

Tuż po powrocie. Przyjechałam b. późno z powodu typowego zamieszania spowodowanego znakami drogowymi (gdyby dzisiaj wybuchła wojna, najlepiej skołować Niemców, stawiając mylne znaki drogowe). Powitała mnie mama w bardzo dziwnym kasztanowym, aksamitnym kaftanie, który pewnie uznała za niezwykle literacki.

– Jak tam Salman? – spytałam, kiedy już się nabuczała o moim spóźnieniu.

– Och, jednak zdecydowałyśmy się na kurczaka [37] – prychnęła pogardliwie, prowadząc mnie przez balkonowe drzwi z falistego szkła do salonu, gdzie pierwszą rzeczą, jaką zauważyłam, był krzykliwy nowy „herb rodzinny” nad kominkiem ze sztucznego kamienia i z napisem: Hakuna Matata.

– Ćśś – syknęła oczarowana Una, unosząc palec. Pretensjonalny Jerome, z przekłutym sutkiem wyraźnie widocznym pod czarną kamizelką zrobioną na mokrą, stał przed kolekcją naczyń z rżniętego szkła, rycząc wojowniczo do półkola zachwyconych pań z Klubu Książki Ratunkowej w dwuczęściowych kostiumach od Jaegera, siedzących na kopiach krzeseł z okresu panowania Jerzego IV:

– Patrzę na jego twarde, kościste, napalone szynki! Patrzę, chcę je złapać!

Na drugim końcu sali zobaczyłam mamę Marka Darcy’ego, Elaine, wyraźnie tłumiącą śmiech.

– Chcę! – ryczał Jerome. – Łapię jego napalone, włochate szynki! Muszę je mieć. Unoszę się, wyginam…

– No! Uważam, że to było coś niesamowitego! – powiedziała mama, zrywając się na równe nogi. – Czy ktoś ma ochotę na volauvenf!

To zdumiewające, jak panie z klasy średniej potrafią wszystko ukształtować na własną modłę, przemieniając chaos i zamęt świata w śliczny, bezpieczny maminy strumyczek – tak jak spłuczka w toalecie wszystko barwi na różowo.

– Och, uwielbiam słowo mówione i pisane! Dzięki niemu czuję się taka wolna! – szczebiotała Una do Elaine, podczas gdy Penny Husbands Bosworth i Mavis Enderbury rozpływały się w zachwycie nad Pretensjonalnym Jerome’em, jakby był T.S. Eliotem.

вернуться

[37] Salman wymawia się podobnie jak salmon

1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 76
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)