Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Cerber: Wilk w owczarni [Cerberus: A Wolf in the Fold - pl]
Cerber: Wilk w owczarni [Cerberus: A Wolf in the Fold - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Cerber: Wilk w owczarni [Cerberus: A Wolf in the Fold - pl]

Электронная книга - «Cerber: Wilk w owczarni [Cerberus: A Wolf in the Fold - pl]». Краткое содержание книги:

Druga księga epickiej tetralogii Jacka Chalkera opowiada o Qwin Zhang i o pokrytym wodami świecie planety Cerber, gdzie szansę przeżycia mają tylko jednostki najbardziej bezwzględne i pozbawione wszelkich skrupułów. Roboty przenikały w obszar Federacji.
Ktoś porywał ludzi i podstawiał zamiast nich doskonałe syntetyczne sobowtóry. Gdzieś w kosmosie obcy prowadzili badania nad Federacją, stosując doskonałe technologie. Trop prowadził na planetę Cerber i do jej władcy. Planeta Cerber była jednym ze światów Wardena. Istniejąca tam mikroskopijna forma życia wnikała we wszelką materię i każdy, kto został nią zainfekowany, umierał w momencie oddalenia się stamtąd. Można było tam dotrzeć, ale bez możliwości powrotu. Federacja miała jednak swoje własne technologie. Dzięki nim pozbawiła pamięci i osobowości umysł kryminalistki o imieniu Qwin Zhang, zastępując je pamięcią i osobowością swojego najlepszego agenta. Agenta tego — w ciele kobiety — zesłała na Cerber, planetę-więzienie. Cel misji: odnaleźć władcę, zabić go i przejąć ster rządów! Na Cerberze istniały jednak rzeczy i sprawy, o których Federacja nie miała pojęcia…
1 ... 45 46 47 48 49 50 51 52 53 ... 75
Перейти на страницу:

Nie pozostało mi nic innego, jak uśmiechnąć się i skinąć głową.

— Jeśli chodzi o pańską żonę, to z punktu widzenia społeczeństwa, wzięli po prostu kogoś, kto pogwałcił prawo, i uczynili z niego wartościowego członka społeczności, to jest takiego, który nie przekroczy już żadnych praw. Przynajmniej żadnych istotnych praw.

— Istotnych dla kogo?

— Oczywiście dla państwa. Żeby zrozumieć mą pracę, musi pan pamiętać, że naszym zadaniem jest przywracanie ludzi nienormalnych normalności. Normalność nie jest jakimś obiektywnym standardem, ale pojęciem subiektywnym narzucanym przez każdą społeczność jej członkom przy pomocy prawa i kultury. Kultury starożytne składały ofiary z ludzi, by przebłagać swych bogów. W tamtych społeczeństwach, ktoś, kto przeciwstawiałby się takim ofiarom lub wątpił w istnienie tych bogów, uważany byłby za nienormalnego. Struktura społeczna cywilizowanych światów wydawałaby się potwornie nienormalna dla wielu spośród naszych przodków, ale jest to jednak nasza struktura. W niej się urodziliśmy i zaakceptowaliśmy wiele z jej wartości, nawet jeżeli mamy wątpliwości co do niektórych, a inne wręcz gwałcimy. Kultura cerberyjska jest jedynie modyfikacją kultury świata cywilizowanego, zaadaptowana do miejscowych warunków i ograniczeń. Zapewne w głębi duszy doskonale pan to rozumie.

Taki przebieg rozmowy trochę mnie niepokoił, choć nie wiedziałem dlaczego.

— Wracając do przypadku pańskiej żony — kontynuował — mamy tu kogoś, kto z punktu widzenia państwa jest nienormalny. Po pierwsze, odrzuciła macierzyństwo, czyli uczyniła coś, co kulturowo jest zabronione i co stanowi zagrożenie dla samych podstaw społeczeństwa cerberyjskiego. Skoro jednak każdy, kto zajmuje tutaj poważniejsze stanowisko, zdobył je poprzez złamanie jakichś reguł, a ona jedynie je lekko nagięła, nie mogli jej wiele zrobić bez podważania wartości, które wyznają. Poza tym, zrekompensowała swój uprzedni żywot w klauzurze, obierając zawód, który większość cerberejczyków uważa za samobójczy.

— Zrekompensowała?

Skinął głową. — Oczywiście. Kobiety, dla których macierzyństwo jest nieszczęściem, dzielą się zasadniczo na dwie kategorie: te, które rzeczywiście nie nadają się do tej roli i na ogół poddawane są kuracji psychiatrycznej, oraz romantyczki. Bardzo inteligentne i bardzo ograniczone przez narzuconą im rolę. Dylan miała tylko jeden widok ze swojego Domu — widok na port i promieniejących przygodą marynarzy. Fantazjowała na temat tego, co wiedziała i widziała oraz na temat tego, co rzeczywiście było prawdziwą Hroyasail. Kiedy jednak udało jej się stamtąd wyrwać i spełnić marzenia, okazały się one nie takie, jakich się spodziewała. Fantazja była o wiele bardziej romantyczna od rzeczywistości. Ta druga była albo tak nudna jak macierzyństwo, albo potwornie niebezpieczna. Kiedy się podejmuje ryzyko dzień po dniu, znając stawkę, w końcu i to nie przynosi już zadowolenia. Jak większość ludzi pływających na tych statkach, przekroczyła już ten punkt, do którego jeszcze jej na czymś zależało. Macierzyństwo było nudne i męczące, ale jej fantazje okazały się równie nudne i prawie tak samo męczące. Działała więc dalej rutynowo, nie wiążąc z przyszłością większych nadziei, ze świadomością, iż wcześniej czy później opuści ją szczęście i zginie. Zginąć na stanowisku — to była jej następna romantyczna fantazja.

Byłem tym wszystkim lekko wstrząśnięty. — Chce pan przez to powiedzieć, iż miała skłonności samobójcze?

Popatrzył na rozłożone przed nim papiery. — W pewnym sensie, tak. Och, nie chodzi o to, że próbowałaby się zabić, ale sama zapewne panu powiedziała, że zostaje się kapitanem głównie z powodu pewnego rodzaju znużenia. Każdy lubi rzeczy podniecające, ale przy takim prawdopodobieństwie śmierci, jakie występuje w jej zawodzie, trzeba tej śmierci pragnąć. Widać to zresztą wyraźnie w jej profilu psychologicznym.

Pokręciłem ze zdumieniem głową. — Trudno mi w to uwierzyć.

— Ale to prawda. W rzeczywistości jej profil sugeruje, tak naprawdę to chciałaby być tym, kim była — matką. Ale matką pełną, taką, która nie tylko rodzi, ale i wychowuje swe dzieci w stylu pogranicza. W rzeczywistości bowiem, pomimo całego tego logicznego tłumaczenia i uzasadniania, wystąpienie nowego czynnika w jej życiu, wtedy kiedy jej szansę były najmniejsze, stanowiło mechanizm wyzwalający i prowadzący do podjęcia tej akcji, którą podjęła.

— Nowego czynnika?

Skinął głową. — Pana. Zakochała się w panu. I nagle stwierdziła, że coraz trudniej i trudniej jest wypływać na codzienne polowania. Po raz pierwszy zaczęła się bać, ponieważ po raz pierwszy nie miała ochoty umierać przy sterze, by tak rzec. Kiedy przywrócił jej pan chęć do życia, zmniejszył jednocześnie o pewien ułamek jej szansę przetrwania. Nie była bowiem w stanie świadomie przyjąć tego wszystkiego do wiadomości, ale jej podświadomość wiedziała i właśnie dlatego uległa… pogwałciła prawo… i wzięła tę dziewczynę Sandę ze sobą tamtego dnia. Naturalnie, była wówczas w swojej najwyższej formie, bo musiała chronić i pana, i Sandę, a pan nie zdawał sobie sprawy z ryzyka, jakie pan tamtego dnia podjął. Jestem przekonany, że jedna jej połówka pragnęła iść na dno z tymi, których kocha. Pragnęła takiego porządnego, romantycznego zakończenia. Nie zrobiła tego, ponieważ zbyt mocno pana kochała.

— Chce pan przez to powiedzieć, iż wiedziała, że zostanie złapana?

— Twierdzę jedynie, że chciała, by ją złapano. Gdyby jej tym razem nie złapano, zrobiłaby coś innego. Chciała z tym skończyć. Nie chciała żyć z cieniem nieuniknionej śmierci przed sobą i z perspektywą nieuniknionego rozstania z panem.

Poczułem się jednocześnie wzruszony, zaniepokojony i pełen wątpliwości. — Mogła się przecież wycofać. Znalazłbym jej jakieś stanowisko w firmie.

— Nie, nie. Tego świadomie też nie mogła zaakceptować. Podejrzewam, że taki pomysł nigdy nie przyszedł jej do głowy, bowiem bała się także stracić pana. Podziwiał pan jej odwagę, mimo obawy o jej życie. Lękała się więc, że tego rodzaju ruch z jej strony mógłby zostać przez pana zinterpretowany jako objaw tchórzostwa i mógł doprowadzić do pańskiego odejścia — a to była jedyna rzecz, która dla niej miała jakąkolwiek wartość. Pan.

— Ależ to niedorzeczność. Ja nigdy bym…

— Prawdopodobnie nie — przyznał — ale umysł ludzki to coś więcej niż komputer i stąd zresztą obecność psychiatrów. Jesteśmy indywidualistami obdarzonymi emocjami i myśleniem irracjonalnym, które czynią człowieka wielkim i są zarazem jego największą słabością.

— Mimo wszystko nie potrafię tego zaakceptować — powiedziałem.

— Ach! Miłość! — westchnął. — Najbardziej szalona z naszych wad Niemal całkowicie zlikwidowana na światach cywilizowanych i tak rzadka również tutaj, na Cerberze. Ale daj choć niewielką szansę, daj jej niewielką szczelinę, przez którą mogłaby się wślizgnąć, a podniesie swą głowę. Proszę posłuchać, Zhang, wiem, iż nie przepada pan za kulturą cerberyjską, ale obok pogranicza to przecież światy wardenowskie — wszystkie cztery — umożliwiają coś, co czyni je, jak przypuszczam, lepszymi. Tutaj ciągle jeszcze marny marzenia, ciągle możemy fantazjować i śnić romantyczne sny. Na planetach cywilizowanych zostało to kompletnie wymazane i wszyscy o tym wiedzą. Stąd też zgoda na istnienie pogranicza. To jedyne miejsce, gdzie ludzie mogą marzyć. Wszelki postęp ludzkości — od momentu, w którym jej praprzodek zszedł z drzewa na starożytnej, pierwotnej Ziemi — był rezultatem marzeń, fantazji i wyobraźni. Podobnie jednak jak w przypadku światów cywilizowanych, u podstaw których leżały najwspanialsze marzenia, rzeczywistość okazała się bardziej prozaiczna. Pusta. Jeśli poszuka pan w głębi siebie, przekona się pan, że to prawda.

1 ... 45 46 47 48 49 50 51 52 53 ... 75
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)