Prawiek i inne czasy
- Автор: Tokarczuk Olga
- Язык: польский
- Жанр: Современная русская и зарубежная проза
Электронная книга - «Prawiek i inne czasy». Краткое содержание книги:
– Nie masz już domu. Została kupa gruzów.
Czas Złego Człowieka
Odkąd ludzie z Prawieku uciekli do lasu i żyli tam w wykopanych ziemiankach, Zły Człowiek nie mógł sobie znaleźć w lesie miejsca. Ludzie wciskali się wszędzie, w każdy zagajnik, na każdą polankę. Kopali torf, szukali grzybów i orzechów. Odchodzili na bok poza pośpiesznie zakładane obozy, żeby załatwiać się wprost na krzak poziomek albo na świeżą trawę. W cieplejsze wieczory słyszał, że spółkowali w krzakach. Ze zdziwieniem patrzył, jak liche budowali schronienia i ile im to zajmowało czasu.
Obserwował ich teraz całymi dniami, a im dłużej na nich patrzył, tym bardziej się ich bał i nienawidził. Byli hałaśliwi i fałszywi. Bez przerwy poruszali gębami i wyrzucali z siebie dźwięki, które nie miały sensu. Nie były ani płaczem, ani krzykiem, ani pomrukiem zadowolenia. Ich mowa nic nie znaczyła. Wszędzie zostawiali po sobie ślady i zapachy. Byli bezczelni i nieostrożni. Kiedy nadeszły te złowrogie grzmoty, a w nocy niebo zabarwiało się na czerwono, popadali w panikę i rozpacz, nie wiedzieli, dokąd uciec i gdzie się schronić. Czuł ich strach. Cuchnęli jak szczur, gdy wpadł w pułapkę Złego Człowieka.
Zapachy, które ich otaczały, drażniły Złego Człowieka. Lecz były wśród nich także wonie przyjemne, choć nowe: zapach pieczonego mięsa, gotowanych ziemniaków, mleka, kożuchów i futer, zapach kawy z cykorii, popiołu i ziaren żyta. Były też wonie straszne, niezwierzęce, czysto ludzkie: szarego mydła, karbolu, ługu, papieru, broni, smarów i siarki.
Zły Człowiek stanął kiedyś na krawędzi lasu i popatrzył na wieś. Była pusta, ostygła jak padlina. Niektóre domy miały zburzone dachy, inne powybijane Szyby. We wsi nie było ani ptaków, ani psów. Nic. Taki widok spodobał się Złemu Człowiekowi. Skoro ludzie weszli do lasu, Zły Człowiek wszedł do wsi.
Czas Gry
W książeczce Ignis fatuus, czyli Pouczająca gra na jednego gracza tak zaczyna się opis Trzeciego Świata:
„Między Ziemią a Niebem istnieje Osiem Światów. Wiszą nieruchomo w przestrzeni, jak wietrzące się pierzyny.
Trzeci Świat stworzył Bóg bardzo dawno. Zaczął od mórz i wulkanów, a skończył na roślinach i zwierzętach. Ponieważ jednak w stwarzaniu nie ma nic wzniosłego, tylko trud i praca, Bóg zmęczył się i zniechęcił. Świeży świat wydał mu się nudny. Zwierzęta nie rozumiały jego harmonii, nie podziwiały go, nie chwaliły Boga. Jadły i rozmnażały się. Nie pytały Boga, dlaczego zrobił niebo niebieskie, a wodę mokrą. Jeż nie dziwił się swoim kolcom ani lew swoim zębom, ptaki nie zastanawiały się nad swoimi skrzydłami.
Taki świat trwał bardzo długo i śmiertelnie znudził Boga. Zszedł więc Bóg na ziemię i każde napotkane zwierzę na siłę zaopatrywał w palce, dłonie, twarz, delikatną skórę, rozum i zdolność dziwienia się – zamieniał zwierzęta w ludzi. Lecz zwierzęta wcale nie chciały być zamienione w ludzi, bo ludzie wydawali im się straszni jak monstra, jak potwory. Zmówiły się więc, złapały Boga i utopiły go. I tak już zostało.
W Trzecim Świecie nie ma ani Boga, ani ludzi”
Czas Misi
Misia włożyła na siebie dwie spódnice, dwa swetry, głowę okutała chustą. Cicho, żeby nikogo nie obudzić, wykradła się z ziemianki. Las tłumił monotonną kanonadę dalekich dział. Wzięła plecak i już miała ruszać, gdy zobaczyła Adelkę. Dziecko podeszło do niej.
– Idę z tobą. Misia była zła.
– Wracaj do ziemianki. Już. Ja zaraz przyjdę. Adelka chwyciła się kurczowo jej dwóch spódnic
i zaczęła płakać. Misia wahała się. Potem wróciła do ziemianki po kożuszek córki.
Gdy stanęły na skraju lasu, myślały, że zobaczą Prawiek. Ale Prawieku nie było. Na tle ciemnego nieba nie widać było najmniejszej smużki dymu, nie świeciły żadne światła, nie szczekały żadne psy. Tylko na zachodzie, gdzieś nad Kotuszowem, niskie chmury migotały brązowo. Misia zadrżała i przypomniał jej się jakiś dawny sen, w którym tak właśnie było. „Śnię – pomyślała. – Leżę na pryczy w ziemiance. Nigdzie nie poszłam. To mi się śni." A potem pomyślała, że musiała usnąć jeszcze wcześniej. Wydało jej się, że leży na swoim nowym podwójnym łóżku, a obok śpi Paweł. Nie ma żadnej wojny. Śni jej się długi koszmar, że Niemcy, że Rosjanie, że front, że las i ziemianki. To pomogło – Misia przestała się bać i wyszła na Gościniec. Mokre kamienie na drodze zachrzęściły pod jej butami. Wtedy Misia pomyślała z nadzieją, że usnęła jeszcze wcześniej. Że znużyło ją monotonne kręcenie korbką młynka i usnęła na ławce przed młynem. Ma kilka lat i śni jej się teraz dziecinny sen o dorosłym życiu i wojnie.