Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Prawiek i inne czasy». Краткое содержание книги:

Obsypana nagrodami powie?? Olgi Tokarczuk. Za Prawiek i inne czasy wyr??niono autork? Nagrod? Fundacji im. Ko?cielskich (1997), Nike '97 – Nagrod? Czytelnik?w, Paszportem Polityki (1997) oraz Machinerem (1996).
1 ... 41 42 43 44 45 46 47 48 49 ... 87
Перейти на страницу:

– A pan? Co pan myśli? Jest Bóg czy go nie ma?

– To jest tak. – Iwan rozczapierzył cztery palce na wysokości twarzy, a Izydorowi wydawało się, że mrugnął do niego jednym okiem. Wysunął pierwszy palec:

– Albo Bóg jest i był, albo – tu dołączył drugi

– Boga nie ma i nie było. Albo też – pojawił się trzeci palec – Bóg był, ale już go nie ma. I na koniec – tu dziobnął Izydora czterema palcami – Boga jeszcze nie ma i dopiero się pojawi.

– Izek, idź po drzewo – powiedziała Misia takim tonem jak wtedy, gdy mężczyźni opowiadali sprośne kawały.

Izydor poszedł i cały czas myślał o Iwanie Mukcie. Że Iwan Mukta musi mieć jeszcze wiele do powiedzenia.

Po kilku dniach udało mu się w końcu dopaść Iwana zupełnie samego. Siedział na ławce przed domem i czyścił karabin.

– Jak jest tam, gdzie ty mieszkasz? – zapytał odważnie Izydor.

– Zupełnie tak samo jak tutaj. Nie ma tylko lasu. Jest jedna rzeka, ale bardzo wielka i bardzo daleko.

Izydor nie rozwijał tego tematu.

– Czy ty jesteś stary, czy młody? Nie możemy się domyślić, ile możesz mieć lat.

– Mam już swoje lata.

– A możesz mieć już na przykład siedemdziesiąt lat?

Iwan roześmiał się i odstawił karabin. Nie odpowiedział.

– Iwan, jak ty myślisz, czy jest taka możliwość, żeby Boga mogło nie być? To skąd by się to wszystko wzięło?

Iwan skręcił papierosa, a potem zaciągnął się i skrzywił.

– Rozejrzyj się wokoło. I co widzisz?

– Widzę drogę, a za nią pole i śliwy, i trawę między nimi… – Izydor spojrzał pytająco na Rosjanina. -… A dalej las i na pewno są tam grzyby, tylko ich stąd nie widać… I jeszcze widzę niebo pod spodem niebieskie, a na wierzchu białe i kłębiaste.

– I gdzie jest ten Bóg?

– Jest niewidzialny. Jest pod tym. Kieruje i rządzi tym wszystkim, nadaje prawa, wszystko do siebie dopasowuje…

– Dobrze, Izydor. Wiem, że jesteś mądry, chociaż na to nie wyglądasz. Wiem, że masz wyobraźnię. -Iwan zniżył głos i zaczął mówić bardzo powoli. – Wyobraź sobie teraz, że nie ma żadnego Boga, jak mówisz, pod spodem. Że nikt niczego nie pilnuje, że cały świat jest jak jeden wielki bałagan albo, jeszcze gorzej, jakaś maszyna, popsuta sieczkarnia, która działa tylko z rozpędu…

I Izydor spojrzał jeszcze raz, tak jak mu kazał Iwan Mukta. Wysilił cały swój umysł i szeroko otworzył oczy, aż zaczęły mu łzawić. Wtedy przez krótką chwilę zobaczył wszystko zupełnie inaczej. Wszędzie rozciągała się przestrzeń, pusta i nieskończona. Wszystko, co znajdowało się w tej martwej przestrzeni, co żyło, było bezradne i samotne. Rzeczy wydarzały się z przypadku, a wtedy gdy ten przypadek zawodził, pojawiało się mechaniczne prawo. Rytmiczna maszyna przyrody. Tłoki i zębate koła dziejów. Prawidłowości, które próchniały od środka i rozsypywały się w proch. Wszędzie panował chłód i smutek. Każde stworzenie pragnęło przytulić się do czegoś, do czegoś przylgnąć, do rzeczy, do siebie nawzajem, ale wynikały z tego tylko cierpienie i rozpacz.

Cechą tego, co zobaczył Izydor, była tymczasowość. Pod zewnętrzną kolorową otoczką wszystko jednoczyło się w rozpadzie, gniciu i zniszczeniu.

Czas Iwana Mukty

Iwan Mukta pokazał Izydorowi wszystkie ważne rzeczy.

Zaczął od tego, że pokazał mu świat bez Boga.

Potem zaprowadził go do lasu, gdzie chowano rozstrzelanych przez Niemców partyzantów. Wielu z tych mężczyzn Izydor znał. Dostał potem wysokiej gorączki i leżał w chłodnej sypialni na łóżku siostry. Misia nie chciała wpuścić do niego Iwana Mukty.

– Pana bawi pokazywanie mu tych wszystkich strasznych rzeczy. A przecież to jeszcze dziecko.

W końcu jednak pozwoliła Iwanowi usiąść przy łóżku chorego. W nogach położył karabin.

– Iwan, powiedz mi o śmierci i o tym, co się dzieje po śmierci. I powiedz, czy mam nieśmiertelną duszę, która nigdy nie umrze – poprosił Izydor.

– Jest w tobie mała iskierka, która nigdy nie zgaśnie. I ja mam taką w sobie.

– Wszyscy mamy? Niemcy też?

– Wszyscy. A teraz śpij. Jak wyzdrowiejesz, zabiorę cię do nas, do lasu.

– Niech pan już idzie – powiedziała Misia, zaglądając z kuchni.

Kiedy Izydor wyzdrowiał, Iwan spełnił obietnicę i zabrał ze sobą Izydora do rosyjskich oddziałów, które stacjonowały w lesie. Pozwolił mu też oglądać przez swoją lornetkę Niemców w Kotuszówie. Izydor dziwił się, że przez nią Niemcy niczym nie różnią się od Rosjan. Mieli podobny kolor mundurów, podobne okopy i podobne hełmy. Tym bardziej więc nie mógł zrozumieć, dlaczego strzelali do Iwana, gdy w swojej skórzanej raportówce nosił rozkazy od ponurego lejtnanta. Strzelali też do Izydora, gdy mu towarzyszył. Izydor musiał przyrzec, że nikomu o tym nie powie. Gdyby się ojciec dowiedział, złoiłby mu skórę.

1 ... 41 42 43 44 45 46 47 48 49 ... 87
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)