Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Niebezpieczny Krok». Краткое содержание книги:

Różni ich wszystko. Christine Derrick i Wulfrick Bedwyn to dwa przeciwieństwa: ona żywiołowa i bezpośrednia, on chłodny i wyniosły. Lecz oboje czują, że nieodparta namiętność pcha ich ku sobie. Rozkwitające uczucie może jednak zniszczyć niegodna propozycja złożona przez Wulfricka. Co będzie musiał uczynić, żeby odzyskać utraconą miłość?
1 ... 44 45 46 47 48 49 50 51 52 ... 68
Перейти на страницу:

Pochylił się ku niej.

– Na Boga, my się naprawdę kłócimy – stwierdził. – Pani siedzi na wpół uśmiechnięta i mówi uprzejmym tonem, a ja zachowuję się ze zwykłym u mnie chłodem. Jeśli jednak zaraz nie przerwiemy, za chwilę zaczniemy zwracać na siebie uwagę. Dokończmy więc później, nie tu i nie teraz. Proszę wybaczyć, muszę się zająć innymi gośćmi. Czy odprowadzić panią, by mogła z kimś pokonwersować? Z lady Wiseman albo lady Elrick?

– Nie, dziękuje – odparła. – Tu mi dobrze.

Wstał, ukłonił się i odszedł w stronę stolików do gry. Stanął za lady Renable i patrzył jej przez ramię w karty, ale niczego nie widział.

Uświadomił sobie, że zepsuł tę rozmowę. Zamierzał spędzić z Christine Derrick parę minut na przyjemnej pogawędce, by miło poczuła się w jego domu i w jego towarzystwie. Chciał jej pokazać, że jest człowiekiem jak inni. A skończyło się kłótnią. On nigdy się nie kłócił i nikt nie próbował się z nim kłócić. Nikt nie śmiał. Czy dlatego wydawała mu się fascynująca, że miała odwagę?

I czy nadal uważał, że jest fascynująca? Zachowała się naprawdę niegrzecznie. Mówiła bez ogródek i nie chciała zostawić pewnych tematów w spokoju. Wspomniała o masce i lodowatych oczach. Sugerowała, że on nie tylko nie ma serca, ale także duszy. „Nie mogę dostrzec nawet drobnej cząstki pana duszy”.

Wziął głęboki oddech. Miał wrażenie, że za chwilę się rozpłacze.

Lady Renable zerknęła na niego przez ramię i się roześmiała. Do trzymanego w ręce wachlarzyka kart włożyła tę, którą miała właśnie wyłożyć na stół, i wybrała inną.

– Ma pan całkowitą rację, Bewcastle – powiedziała. – To niewłaściwa karta.

Do pani Derrick przysiadł się Justin Magnus. Rozmawiali i śmiali się wesoło. Znów wydawała się szczęśliwa i swobodna. Wulfric zacisnął zęby, żeby nimi nie zazgrzytać. Walczył z ogarniającą go zazdrością.

Jeszcze tego mu brakowało do ostatecznego upokorzenia.

16

Rodzeństwo Bedwynów ze współmałżonkami zostało w salonie, gdy reszta gości udała się już na spoczynek. Wulfric wycofał się do biblioteki, swojego prywatnego królestwa.

– Szkoda, że Wulf nie został z nami – westchnęła Morgan.

– Zadziwiające, że został, dopóki nie wyszli wszyscy goście, a nie uciekł pod jakimś pretekstem – rzuciła Freyja.

– Jeszcze miałby uciekać – parsknął Rannulf. Usiadł na podłodze przy krześle Judith i oparł głowę na jej kolanach. – Przecież sam sprosił tu tych ludzi. Czy ktoś z was rozumie, dlaczego wybrał Elricka, Renable'a i całą resztę? Nic do nich nie mam, ale nie wyglądają mi na gości w typie Wulfrica.

– Ale pewnie dziękuje Bogu, że ich zaprosił – orzekł Aidan. Wcisnął się obok Eve, siedzącej w dużym fotelu, i objął ją. – Ciotka Rochester znowu zabawia się w swatkę. Sam nie wiem, kogo bardziej żałować, Amy Hutchinson czy Wulfa.

– Zjadłby ją na śniadanie już pierwszego dnia po ślubie – mruknęła Freyja pogardliwie. – Josh, chodź tu i pomóż mi wyjąć pióra z włosów. Strasznie się zaplątały.

– Powinnaś powiedzieć: proszę – zauważył Rannulf.

– Kochanie, nie musisz piorunować mnie wzrokiem – rzucił Joshua i uśmiechnął się szeroko. Usiadł na poręczy fotela żony, odsunął jej ręce i zajął się piórami. – To nie ja zarzuciłem ci brak manier.

– Może powinniśmy coś zrobić, żeby im pomóc – zasugerowała Eve. – Postarać się trzymać Amy i Wulfrica z dala od siebie.

– Ciotka Rochester użyje całego swego arsenału – stwierdził Alleyne. – Ona nie żartuje.

– Czy mogę się wtrącić? – spytał Gervase, stając plecami do kominka, – Wulfric doskonale da sobie radę z ciotką. Pomysł, by śpieszyć mu z pomocą, wydaje się absurdalny.

Większość obecnych zachichotała z aprobatą.

– Musimy tylko sprytnie zmylić jej uwagę – powiedziała Morgan, marszcząc brwi. – Podsunąć kogoś Amy albo Wulfowi.

– Mowbury nie nadaje się do tej roli – oznajmił Aidan. – Nigdy nie widziałem człowieka, który tak bujałby w obłokach. Chyba nawet nie zauważył tej dziewczyny. A jego brat jest od niej o głowę niższy. Zresztą to młodszy syn i na pewno nie spodobałby się ciotce Rochester.

– Co wcale nie dyskwalifikuje go jako potencjalnego zalotnika – zauważyła Judith.

– Jest chudy i łysieje – stwierdziła bez ogródek Freyja. – Na pewno nie spodoba się Amy.

– Zajmijmy się więc Wulfem – westchnęła Morgan. – Znajdźmy kogoś dla niego.

– Marne szanse, cherie – powiedział Gervase. – Jedna na milion?

– Jedyną kandydatką jest pani Derrick – powiedziała Freyja.

Joshua podał żonie ostatnie pióro i zachichotał.

– Wiele bym dał, by zobaczyć, jak Wulfric wyciągają z rzeki – rzekł. – A potem odwozi do domu w siodle przed sobą. Założę się, że nie było mu do śmiechu.

– Dzisiaj też miała spektakularne wejście – dodał Aidan. – Myślałem, że ciotce Rochester oko wyskoczy i stłucze jej lorgnon.

– A ja się bałam, że Wulfric zmrozi ją na sopel lodu – odezwała się Morgan. – Ale ona nie zwróciła na niego uwagi. Wyglądała jak strach na wróble, bo zamiast przyjść i dygać przed nami, najpierw zajęła się dzieckiem. Mimo to przywitała się z nami wesoło i z werwą.

– Nie można nie podziwiać jej hartu ducha – przyznała Freyja. – Joshua twierdzi, że razem wyglądamy naprawdę groźnie, zwłaszcza ustawieni w szeregu. Mówi, że jesteśmy skuteczni jak pluton egzekucyjny, a wykańczamy ofiarę bez krwi i hałasu.

– Moim zdaniem pani Derrick to wspaniała kobieta – powiedział Alleyne. – Ma poczucie humoru i ciekawie się z nią rozmawia.

– Niestety nie jest w typie Wulfa – orzekła Freyja, krzywiąc się lekko. – Wyobrażacie sobie, że wolałby jej towarzystwo, nawet gdyby miał do wyboru tylko Amy?

Zaśmiali się zgodnie, zastanawiając się nad tą alternatywą.

– Ale rozmawiał z nią dzisiaj przez pewien czas – zauważył Rannulf. – I to właśnie dlatego, że uciekał przed Amy. A właściwie przed ciotką.

– Nie sądzę jednak, żeby to się miało powtórzyć – odparła Freyja. – Nie, musimy mu znaleźć kogoś innego.

– Niestety nie ma nikogo innego – powiedziała Morgan. – Chyba że hrabia Redfield zaprosił na święta gości do Alvesley Park. Może przyjechała kuzynka Lauren.

– Lady Muir? – upewnił się Rannulf. – Kiedyś mi się nawet podobała. – Odchylił głowę do tyłu i uśmiechnął się do żony. – Potem jednak poznałem Judi i zapomniałem, że w ogóle istnieje.

Judith pstryknęła go w ucho.

– Wcale nie jestem taka pewna, że pani Derrick nie pasuje do Wulfa – odezwała się Rachel. – To wdowa, kobieta bliższa mu wiekiem niż Amy. I moim zdaniem bardzo ładna, choć nie według norm przyjętych w towarzystwie. Na pewno wszyscy zauważyliście, jaka jest pełna życia, ujmująca w obejściu i jak chętnie się śmieje. Ma w sobie ogień, a może właśnie tego trzeba Wulfricowi.

– Co takiego? – Rannulf spojrzał na nią zdumiony, podobnie jak reszta obecnych.

– Wulfric jest bardzo wrażliwy – ciągnęła Rachel. – Potrzebuje tylko kogoś, kto pomoże mu to okazać.

Rannulf i Joshua roześmiali się głośno.

Alleyne usiadł przy żonie, ujął ją za rękę i splótł ich palce.

– Rachel żywi takie przekonania na temat Wulfa od chwili, gdy go ujrzała – powiedział.

– Widziałam jego twarz, kiedy spostrzegł Alleyne'a, którego od kilku miesięcy uważał za zmarłego – wyjaśniła Rachel. – Wy widzieliście tylko, jak na weselu Morgan przeszedł przez taras i wziął Alleyne'a w objęcia. Ja widziałam jego twarz i nikt mnie nie przekona, że Wulfric jest zimny i niezdolny do głębszych uczuć.

1 ... 44 45 46 47 48 49 50 51 52 ... 68
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)