Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Niebezpieczny Krok». Краткое содержание книги:

Różni ich wszystko. Christine Derrick i Wulfrick Bedwyn to dwa przeciwieństwa: ona żywiołowa i bezpośrednia, on chłodny i wyniosły. Lecz oboje czują, że nieodparta namiętność pcha ich ku sobie. Rozkwitające uczucie może jednak zniszczyć niegodna propozycja złożona przez Wulfricka. Co będzie musiał uczynić, żeby odzyskać utraconą miłość?
1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 68
Перейти на страницу:

– Och, Wulf! Biedaku! – zawołała żona lorda Alleyne'a. – Zostałeś bez towarzyszki. Może pani Derrick się nad tobą zlituje?

Justin, który właśnie przedzierał się przez tłum w jej kierunku, zatrzymał się nagle. Książę odwrócił się do niej i ukłonił.

– Pozwoli pani, madame? – spytał, podając jej ramię. – Wygląda jednak na to, że nie pozostawiono pani wielkiego wyboru.

Jemu też nie, pomyślała w duchu, rzucając Justinowi rozżalone spojrzenie. Ujęła księcia pod ramię i ruszyła z nim na czele całej grupy. Bardzo się starała nie patrzeć w stronę Basila i Hermione.

– Zdaje się, że kobiety w mojej rodzinie zawiązały spisek przeciw markizie – dodał. – Ciekawe, czy to ze względu na mnie, czy na pannę Hutchinson.

– Niewątpliwie chodzi o pannę Hutchinson – odrzekła. – Najwyraźniej się pana boi.

Spojrzał na nią z ukosa, ale nie zareagowała.

– Zgodziłem się uczestniczyć w tym spacerze z pani powodu – powiedział. – Nie chcę jednak, by przez całą drogę plątały mi się pod nogami dzieci i żeby uszy mi spuchły od ich krzyków. Niech idą z rodzicami na trawę, między drzewa, a my poprowadzimy gości nieobarczonych dziećmi do lasu.

– Jak mniemam, nie pozwala pan, by coś zakłócało mu spokój – rzuciła.

– Nie, jeśli mam w tej kwestii coś do powiedzenia – odparł. – A na ogół mam. Chciałbym pokazać pani park. Oczywiście latem jest o wiele piękniejszy, lecz wiosną też ma swój urok. A dzisiaj pogoda nam dopisała.

– Ja lubię nawet zimowy krajobraz – wyznała. – Sprawia wrażenie królestwa śmierci, ale wiadomo, że drzemie w nim nadzieja odrodzenia. Dopiero zimą można w pełni zrozumieć tajemnicę i moc odwiecznego cyklu życia i śmierci. A potem przychodzi wiosna. Uwielbiam wiosnę. Nie potrafię sobie wyobrazić tego parku piękniejszego niż teraz.

Przy zachodnim skrzydle domu minęli kwitnące drzewa owocowe, zeszli z trawnika i ruszyli pod górę ścieżką, która wiodła do lasu. Hałaśliwa gromadka dzieci i ich rodziców poszła dalej trawnikiem.

– Jest pani niepoprawną optymistką – powiedział książę. – Widzi pani nadzieję nawet w śmierci.

– Życie byłoby tragedią, gdybyśmy nie rozumieli, że jest ono w istocie niezniszczalne – odparła.

Weszli między drzewa pokryte młodymi liśćmi i ciemnozielone choinki, a potem skręcili na ścieżkę wijącą się wśród rododendronów i wysokich topoli. Na polanach kwitły dzikie żonkile i pierwiosnki, w prześwitach między drzewami pojawiał się od czasu do czasu widok na dom, park albo okolicę. Na wschód od domu znajdowało się otoczone lasem jezioro z wysepką pośrodku.

Kilkoro gości poszło za nimi ścieżką przez las, wkrótce jednak zostali z tyłu, bo Christine i książę przyspieszyli kroku. Ścieżka prowadziła aż na wzgórza, gdzie wznosiła się fantazyjna budowla w kształcie zrujnowanej wieży.

– Czy można wejść na samą górę? – spytała Christine.

– Roztacza się stamtąd wspaniały widok na okolicę – odparł książę – ale schody są bardzo wąskie, strome i kręte. Może wolałaby pani pójść dalej, zamiast zatrzymywać się tutaj?

Christine zerknęła na niego z ukosa.

– Choć może jednak nie – rzekł. – O ile dobrze pamiętam wspinaczka na blanki starego zamczyska sprawiła pani wiele radości.

Roześmiała się.

Wchodziła bardzo ostrożnie, trzymając się zewnętrznej ściany, gdzie kręte schody były najszersze. Uniosła też rąbek sukni, żeby się nie potknąć. Widok z wieży wart był wysiłku. Zobaczyła, jak rozległy i wspaniały jest park w Lindsey Hall, jak liczne otaczają go folwarki.

Pomyślała, że gdyby powiedziała tak zamiast nie, byłaby panią tego wszystkiego. A także różnych majątków, o których książę mówił zeszłego lata. I on sam należałby do niej. Może jeszcze nie wszystko stracone?

Stał na szczycie schodów i patrzył bardziej na nią niż na panoramę okolicy.

– Doprawdy wspaniały widok – powiedziała, obracając się dookoła.

– Tak – przyznał.

On też był piękny. Elegancki w brązowo – beżowym stroju, białej koszuli i wysokich czarnych butach, z przystojną, surową twarzą wyglądał jak wcielenie wytwornego arystokraty. Marzenie każdego malarza portrecisty.

Stali dłuższy czas, wpatrując się w siebie.

Wreszcie książę podszedł bliżej i wskazał jakiś odległy punkt. Odwróciła się, by zobaczyć, co to takiego.

– Widzi pani ten niewielki budynek wśród drzew, na północ od jeziora? – spytał.

Wytężywszy wzrok, dostrzegła słomiany dach pokrywający okrągły budynek.

– Co to jest? – spytała. – Gołębnik?

– Tak – potwierdził. – Chciałbym go pani pokazać, ale to dość daleko.

– Myśli pan, że nie dam rady dojść?

– Wybierze się tam pani ze mną? – odwrócił się do niej i spojrzał jej w oczy.

– Tak – odparła i ogarnęło ją dziwne wrażenie, jakby zgodziła się na coś więcej.

Gdy zeszli z wieży, na wzgórze dotarła reszta grupy: pani Pritchard, lord Weston, lady Mowbury, Justin, Hermione i Basil. Tylko Audrey z sir Lewisem zostali daleko w tyle.

– Poprowadzę panią Derrick na przełaj – oznajmił książę. – Proszę się tym jednak nie przejmować. Ta ścieżka doprowadzi państwa z powrotem do domu, a po drodze znajdą państwo kilka pięknych miejsc na odpoczynek.

Przeszli kawałek w milczeniu i skręcili w prawo na porośnięty trawą pagórek, który opadał między drzewa otaczające jezioro. Książę znów podał jej ramię, gdyż zbocze było dosyć strome i trzeba było uważać, żeby się nie pośliznąć. Christine zignorowała ten gest, uznawszy, że jest tylko jeden rozsądny sposób zejścia na dół. Uniosła spódnicę ponad kostki i po prostu pobiegła.

Zbocze było bardziej strome i dłuższe, niż oceniła. Gdy dotarła na dół, miała wrażenie, że za chwilę wzięci w powietrze. Kapturek spadł jej z głowy, wiatr rozwiewał włosy. Krzyczała głośno z radości. Zauważyła, że spomiędzy drzew wychodzą dorośli z dziećmi. Pewnie większość z nich widziała jej niezbyt wytworne zejście. Roześmiała się i odwróciła, by popatrzyć na księcia, który schodził z najwyższym dostojeństwem, jakby spacerował po Bond Street.

– Jakie wspaniałe wzgórze, żeby się z niego turlać – zawołała do niego.

– Jeśli nie może się pani oprzeć pokusie, to proszę wejść z powrotem na górę i się sturlać – rzekł, znalazłszy się na dole. – Ja zadowolę się rolą widza.

Uniósł brwi, gdy na otwartą przestrzeń u stóp wzgórza wypadły rozbrykane dzieci, a za nimi pojawili się dorośli.

– Papo, ja chcę iść tam na górę! – krzyknął mały William do lorda Rannulfa.

– Na górę! – zażądał Jacques od ojca.

Daniel nawet nie pytał. Pobiegł pod górę, w którymś momencie odwrócił się i rzucił na dół prosto w wyciągnięte ramiona lady Freyi. Uwolnił się z uścisku matki i popędził z powrotem.

Wyglądało na to, że pagórek stanie się na najbliższy czas placem zabaw wszystkich dzieci. Książę przyglądał się im przez chwilę z nieodgadnionym wyrazem twarzy, a potem odwrócił się do Christine, by podać jej ramię. Uprzedziły go jednak Pamela i Pauline. Podbiegły i chwyciły ją za ręce, żądając, żeby na nie popatrzyła. Christine, śmiejąc się, patrzyła, jak dzieci biegną z górki na pazurki. Beatrice pierwsza zaplątała się we własne nogi i zaczęła płakać. Ojciec porwał ją na ręce, posadził sobie na ramionach i pogalopował między drzewa. Miranda pociągnęła lorda Rannulfa parę kroków w górę i udawała, że zbiega. Ten chwycił ją za rączki i okręcił dookoła. Dziewczynka zaśmiała się i poprosiła jeszcze. Hannah kręciła się w kółko, klaszcząc i szczebiocząc do lorda Aidana. W końcu straciła równowagę i klapnęła na pupę.

1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 68
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)