Magia Seksu czyli Co Zrobić, By Twój Mężczyzna Był Wspaniały W Łóżku
- Автор: Мастертон Грэхэм
- Язык: польский
- Жанр: Романы для взрослых
Электронная книга - «Magia Seksu czyli Co Zrobić, By Twój Mężczyzna Był Wspaniały W Łóżku». Краткое содержание книги:
Myślę, że to właśnie znaczy być doskonałą kochanką. To znaczy, że jeśli chcesz przeżyć piękny romans, mężczyzna musi czuć to samo do Ciebie, co Ty do niego. Jest to chyba możliwe wtedy, kiedy przestaniesz martwić się o siebie i zaczniesz zastanawiać się, jak zadowolić partnera i co możesz zrobić, żeby czul się potrzebny, kochany i dobry. Wyszło tak, że na tydzień przed powrotem Michaela postanowiliśmy zerwać ze sobą. Bardzo to boleśnie przeżyłam i nadal nie mogę przejść nad tym do porządku dziennego. Ale tego, co nauczyłam się z Anthonym nie zapominam i próbuję teraz robić z Michaelem i jestem przekonana, że nasze małżeństwo wiele dzięki temu zyskało."
Dla kontrastu wysłuchajmy Anity, 28-letniej modelki, która według jej własnych szacunków miała „co najmniej z pięćdziesiąt romansów":
,,Cały problem z seksem leży w tym, że latami może Ci się wydawać, że wiesz o nim wszystko, a potem ni stąd ni z owad spotykasz kogoś, kto uświadamia Ci, że tak naprawdę to za wiele nie wiesz. Ale moim zdaniem kochankę doskonałą – a także doskonałego kochanka – stwarza gotowość pozytywnego reagowania na oczekiwania drugiej osoby.
Mój pierwszy romans – tak naprawdę to właściwie była raczej zabawa w doktora – miałam w wieku 14 lat. Nieomal mdlałam na widok tego chłopaka, chyba było mu na imię Sam. Pewnie w ogóle nie interesował się tak bardzo dziewczynami tylko piłką nożną. Całowaliśmy się z zamkniętymi ustami, a gdy któregoś dnia byliśmy sami w domu pokazał mi swego ptaszka i poszliśmy na całego. Myślałam, że serce mi pęknie, kiedy po jakichś dwóch tygodniach powiedział, że nie chce się już ze mną więcej spotykać. Ale sądzę, że to dobrze, że w ten sposób utraciłam dziewictwo, bo nie stanowiło ono dla mnie już nigdy żadnej przeszkody. Byłam wtedy taka młoda, że nie mogłam z niego zrobić fetyszu.
Wiem, że 50 romansów to brzmi imponująco, ale tak naprawdę zaimponować mogłoby zaledwie kilka z nich. Większość zdarzała mi się podczas studiów w college'u, ze studentami. Wszystkich ich nawet nie pamiętam. Myślę, że ogół moich przyjaciółek oceniał mnie jako bardzo seksy i że lubię się puszczać. Pewnie na swój sposób miały rację. Przekonałam się, że jeśli jakiś chłopak myślał, że może się ze mną przespać, to chciał mnie poznać i być dla mnie miły. A tak naprawdę to byłam raczej samotna.
W tym czasie pewnie nie byłam bardzo dobra w łóżku, bo żaden z chłopaków, z którymi sypiałam nie był bardzo dobry. Wielu z nich spuszczało się zaraz jak tylko we mnie wchodzili. Rozumiesz, nadmierne podniecenie. Miewałam orgazmy, ale zawdzięczałam je samej sobie, bo ocierałam się o ich uda i w zasadzie była to bardziej masturbacja niż coś z prawdziwego zdarzenia. Nigdy nie miałam pojęcia na czym to polega, aby myśleć bardziej o partnerze i o tym co on czuje. Zawsze bardziej myślałam o tym, co sama czuję.
To wszystko zmieniło się dzięki dwóm facetom. No i widzisz dlaczego uważam, że nie można zostać doskonałą kochanką, skoro się nie będzie faceta, pewnie wzbraniałabym się lecz on był tak absolutnie przekonany do tego co robił, że nie miałam nic na przeciwko.
Ogromnie go pożądałam i nie mogłam doczekać się chwili, w której był już gotów wejść we mnie. Cieszyło mnie bardzo, że on też pragnął tego z całych sił. Poczułam w momencie wytrysku jego spermę wnikającą do mego wnętrza jak – co? – jak rtęć podnosząca się w termometrze, takie miałam odczucie. Z początku tylko leżałam na plecach i próbowałam myśleć o tych rzeczach, o których zwykle myślałam, kiedy dążyłam do orgazmu. Ale jego suwy we mnie i ten szczególny rodzaj tarcia były tak przyjemne i jakby rytmiczne, że nie byłam w stanie skoncentrować się na sobie i zajęłam się nim. Zaczęłam przesuwać biodrami w górę i w dół, i było to tak, jakbym w niego wchodziła. Wyrzucałam biodra jak najdalej do dom, gdy jego kogut wchodził we mnie i dotykał gdzieś tam głęboko w środku. Niemalże czułam, że wyjdzie mi ustami.
Nie zdawałam sobie sprawy, że jestem bliska orgazmu, zanim nie zaczęłam się trząść, a potem trzęsłam się i trzęsłam i przywarłam do niego, żeby mnie przytrzymał, a dokładnie w połowie mojego orgazmu on także szczytował i miałam poczucie, że sperma omal nie doszła mi do mózgu.
Wtedy naprawdę zrozumiałam na czym polega seks, przynajmniej jeśli chodzi o udział kobiety. I to było tak, jakby mi spadła zasłona z oczu. Ta rzecz z Aaronem trwała dłużej niż jakikolwiek inny romans, ale kiedy wszystko się skończyło nie odczuwałam złości na niego, było mi tylko trochę przykro. Nie byliśmy dla siebie stworzeni, ale to; – nam nie przeszkadzało, bo przynajmniej się dobrze bawiliśmy.
Mniej więcej po dwóch miesiącach spotkałam Billa, z którym nadal chodzę. Jest całkiem inny niż Aaron, nie taki delikatny, ale stale ma jakieś pomysły i ciągle mnie podnieca. Te dwa romanse sprawiły, że zrozumiałam, że nie mogę tak po prostu leżeć, poddawać się własnym myślom i denerwować, czy dojdę do finału. Taka właśnie powinna być idealna partnerka, dziewczyna, która nie tyle zważa na to, co dostaje, ale na to, co sama daje. Bo kiedy tak się postępuje, to i tak dostanie się to, czego się oczekuje."
30-letnia Candice, asystentka w wielkiej korporacji telewizyjnej ma jeszcze szerszy pogląd na rolę idealnej kochanki:
„Byłam raz mężatką przez sześć lat i niestety nie była to pełnia szczęścia. Gordon od samego początku był wielką, męską, szowinistyczną świnią i nie ruszyłby palcem, żeby pomóc mi w domu, ani oczywiście nie ruszyłby penisem, żeby pomóc mi w łóżku. Dla niego istniał tylko świat mężczyzn, a kobiety służyły zwyczajnie do prasowania jego pieprzonych koszul.
Teraz rozumiem, że Gordon był w łóżku jak ostatnia dupa, ale nie winiłabym wyłącznie jego. To byłoby nie fair. Sądzę, że mężczyźni więcej dowiadują się o seksie niż kobiety, ale myślę też, że ani edukacja seksualna mężczyzn, ani kobiet nie jest wystarczająca, jeśli chodzi o to, co mają robić razem. W szkole uczyłam się o rozmnażaniu ameb i królików i to było całe moje przygotowanie do życia małżeńskiego. Zapewne wystarczyłoby to, gdybym miała poślubić amebę lub królika, ale tak się złożyło, że poślubiłam mężczyznę.
Lecz jeśli mowa o idealnych kochankach, nie wydaje mi się, że można mówić wyłącznie o seksie. Oczywiście, kochanka temu przede wszystkim służy, ale od czasu romansu z Edgarem, moim szefem, zaczynam rozumieć, że idealna kochanka musi być czymś więcej niż tylko dziewczyną do łóżka. Tak jak ja to widzę, kochanka musi dostarczyć mężczyźnie wszystko, czego normalnie nie dostaje od żony – jeśli jest żonaty, czego nie zapewnia mu praca i inne dziewczyny.
To jest trudniejsze niż być żoną. Żona ma przynajmniej trochę luzu. Być może nie powinna z niego korzystać, ale wie, że ma już mężczyznę w garści i nie musi go co noc na nowo uwodzić. Ale właśnie dlatego mężczyźni uznają kochanki. Szukają istot zawsze seksownych, odprężonych, wypoczętych i bez papilotów we włosach. Wiem, że brzmi to nieuczciwie, ale są chwile, kiedy myślisz sobie: niech to szlag trafi, znowu muszę elegancko ubrać się dla tego faceta, a łeb mi pęka i wolałabym raczej włożyć mój ulubiony, stary szlafrok i położyć się do łóżka ze szklanką gorącego mleka.